Cień ponurego wschodu: Kobieta i dzieci (14)

We wsiach okropne obchodzenie się pijanych lub dzikich mężów z żonami, wymyślania od ohydnych, hańbiących słów, bicie omal, że do śmierci — to jest życie kobiety wiejskiej.

Jakimi pięknymi typami kobiet rosyjskich obdarzyli literaturę Turgieniew, Niekrasow, Puszkin, Gonczarow, Lermontow!… lecz na zachodzie Europy nie chciano zwrócić uwagi na to, że to były kobiety ze starych rodów szlacheckich, z rodzin arystokratycznych, z domów gdzie kwitła cywilizacja zachodnia, przeważnie jeśli nie wyłącznie francuska.

Ale już inny mocarz rosyjskiego pióra Teodor Dostojewskij, a za nim piewca mieszczaństwa rosyjskiego, Antoni Czechow, lub też apologeta chłopskiej moralności Leon Tołstoj dają zupełnie inne portrety.

Kobieta średniej klasy społeczeństwa rosyjskiego jest osobnikiem „bez typu”. Dla niej nie znalazło się miejsca śród ludzi w Rosji. Nie posiadała praw ogólnoludzkich, z punktu widzenia cywilizowanego człowieka, a jej duchowym zapotrzebowaniom odpowiadał „szary płot” z opowieści Czechowa, jednostajne, bezbarwne życie bez treści, mąż pijak lub zidjociały, pyszny ze swego uniformu i rangi prowincjonalny drobny urzędnik, zacofana rodzina, z której pochodziła, plotki małomiejskie, gnuśno-mieszczańskie romanse, które się kończą niesmakiem i wstydem, bez cienia dramatu nawet.

W takiej atmosferze niezadowolenia, rozgoryczenia, szukania wrażeń, które umożliwiłyby to szare, wsysające jak bagno życie, kobieta zmuszoną była wychowywać dzieci. Co z nich uczyni? Rosyjscy autorzy dają odpowiedź.

Z chłopców wyjdą „ojcowie” lub ich antyteza — rewolucjoniści.

Z dziewcząt — te same typy „bez typu” , jęczące, żalące się na życie — zdolne tylko do zrodzenia podobnych do siebie istot, bez woli, w najlepszym wypadku kobiety zdolne do pasywnego protestu lub męczennice, nikomu nieznane, a więc nie pozostawiające śladu po sobie.

Dostojewskij tworząc apokaliptyczny obraz Rosji, wyszukując w społeczeństwie rosyjskiem taką straszliwą ilość „biesów”, „antychrystów”, dał kobiecie tylko jedno miejsce — ofiary temperamentu męskiego, albo też ofiary jego najczęściej pełnych zboczenia, niezrównoważonych, mglistych jak wszystko w Rosji dążeń i porywów. W swoim wirze szalonym i bezdennym życie niesie ku otchłani moralnej lub fizycznej śmierci te bezsilne, bezwolne istoty, — matki i żony z mieszczaństwa rosyjskiego.

Leon Tołstoj wyobraża kobietę chłopkę, albo półpogankę, zaczarowaną mistycyzmem nieznanych jej tajemnic przyrody, lub ciemną jak noc zbrodniarkę, lub też jedną z miljonów samic nawpółzwierzęcego jeszcze gatunku.

Być może, taki stan rosyjskiej kobiety rzucał ją tak często w krwawe, ogniste objęcia rewolucji, w szał bolszewizmu i wstrętnej w swem okrucieństwie zemsty, do obozów skrajnych, poza prawem działających stowarzyszeń i ugrupowań.

Być może, taka sytuacja kobiety uczyniła z niej naogół bezmyślnie dostępną dla mężczyzny istotę, która szuka nie uczucia, a tylko wrażeń sposobów zapomnienia się.

Heroizm, odwaga, szlachetność rosyjskiej kobiety są instynktowym protestem przeciwko jej stanowi niewolnicy, bezprawego czynnika życia społecznego i państwowego.

Obecnie zaś przy rządach sowietów, otrzymawszy prawa „człowieka i obywatelki”, kobieta została wyrwana z ramek rodziny zmuszona do ciężkiej pracy narówni z mężczyzną porwana wirem, który miota nią już w towarzystwie mężczyzn, coraz bardziej zatracających poczucie szacunku dla kobiety, i nieznacznie staje się „socjalizowaną” kobietą.

„Dekret o socjalizacji kobiet” nie ogłoszony przez rząd sowietów został dokonany przez życie, stworzone przez sowiety, gdyż pozbawiona rodziny, moralnej opieki ojca, męża lub brata, zmuszona oddać dzieci do komunistycznego przytułku, gdyż niema czasu na wychowanie i środków na wyżywienie, ratuje dziecko, oddając je do „przytułku dzieci III Międzynarodówki”, rozczarowuje się w przestarzałej nauce o moralności, traci poczucie godności kobiecej, podlega przepisom niewydanego dekretu, wieść o którym tak zaniepokoiła i wzburzyła świat cały, który jednak nie wie, że dekret ten został z całkowitą ścisłością praktycznie przeprowadzony w życiu rosyjskiem.

We wsiach okropne obchodzenie się pijanych lub dzikich mężów z żonami, wymyślania od ohydnych, hańbiących słów, bicie omal, że do śmierci — to jest życie kobiety wiejskiej.

Dzieci tracą do matki szacunek nie przyznają jej powagi i władzy moralnej, a gdy dorastają, nieraz zaczynają bić i znieważać matkę, którą przecież przez całe życie bił jak psa ojciec, głowa rodziny i pan i władca!

Należy zauważyć, że nigdzie jak w Rosji, nie daje się ustalić tej olbrzymiej różnicy, która zachodzi pomiędzy rodzicami i dziećmi, jeżeli w klasach inteligentnych ta różnica może być objaśniona postępem nauki, umysłowego rozwoju, zmianą poglądów na życie, na wsi jest tylko jedna przyczyna — upadek moralności u młodych pokoleń.

Mieszkając w Rosji carskiej, a później sowieckiej miałem możność obserwować taki upadek moralności wśród młodzieży włościańskiej i robotniczej, że chyba nie znalazłbym słów, któremi mógłbym opisać, nie obrażając etycznych uczuć czytelnika, to straszliwe, pełne brudu, ohydy, zbrodni, a groźne dla rosyjskiego narodu i całej ludzkości życie młodzieży, która powinna zastąpić w życiu społecznem i państwowem obecne pokolenia.

Rząd rosyjski nigdy nie starał się o przedostanie się w głąb mas narodowych. Doprawdy, anegdotą wydać się może artykuł znanego rosyjskiego publicysty p. Konduriszkina, który podał w r. 1917 nader sensacyjne informacje co do wsi i osad europejskiej Rosji i Syberji, gdzie nigdy nie widziano żadnego przedstawiciela rządu lub kościoła.

Toteż z tych wsi i osad wychodziły prastare przesądy, zabobony, czary, które w naogół ciemnej i z natury mistycznie nastrojonej masie narodu szybko się szerzyły i ustaliły, nadając odcień średniowiecznego, żywiołowego romantyzmu o formach pierwotnych, niechrześcijańskich i antycywilizacyjnych.

Jak możemy traktować np. takie wypadki, które doskonale pamiętam z czasów mojej młodości?

W małem miasteczku Borowiczy w gub. Nowogrodzkiej był znany już stary człowiek, Pietia, od urodzenia idjota, lecz z pewną manją religijną. Ten stary, chudy staruszek, w lecie i zimie chodził w brudnem płóciennem ubraniu, bez obuwia, kapelusza. Chodził, modląc się godzinami przed każdym kościołem, lub obrazem, wesoło wyśpiewując jakieś krotochwilne piosenki i bawiąc się kilkoma drzazgami, które wtykał sobie w długie powichrzone włosy na głowie i w brodzie.

Tłumy chłopców i dziewcząt goniły go targając za brodę i ubranie, ciskając w niego kamieniami i wyśmiewając się, Pietia umykał, śmiesząc dziatwę swymi dziwacznymi susami i jeszcze bardziej podbudzając ją do żartów, nieraz złośliwych i okrutnych.

Pewnego razu Ptetia, uciekając, i drażniąc swoich młodych prześladowców i dręczycieli, wywiódł ich za miasto i ukrył się pod wielkim stogiem siana, do środka którego wpełzł i skąd zaczął wyć jak pies. Dzieci nie mogły zmusić Pieti do wyjścia więc, jedno po drukiem weszły do kanału wewnątrz stoga. Na to tytko czekał warjat. Po chwili stóg płonął olbrzymim płomieniem, w którym zginął Pietia i dzieci.

Rząd zamiast tego, aby dawać takim chorobliwym typom przytułek w specjalnych instytucjach puszczał ich wolno, a oni pod nazwą, „bożych ludzi” byli poważani przez bogobojnych mieszczan i chłopów i dręczeni przez dziatwę.

Chorzy na histerję i epilepsje też są bardzo szanowani w sferach półinteligentnych. Histeryczki czyli „klikuszy” są uważane za szczególne Boże istoty. W chwili ataków, gdy te chore wiją się w konwulsjach lub krzyczą i śmieją się, przeklinają lub płaczą naprzemian, znawcy czynią na podstawie ich słów wróżby i przepowiednie. Te „klikuszy” grały czasem przy carach nawet pewną polityczną rolę. Tę rolę odgrywało kilka takich chorych kobiet przywiezionych z różnych krańców imperjum, nawet w Carskim Siole, w apartamentach mistycznie nastrojonej rosyjskiej cesarzowej Aleksandry, księżniczki Heskiej. Przy Sowietach to pozostało bez zmiany, epileptycy, histerycy i „klikuszy” otrzymali prawo zemsty nie tylko względem dzieci, lecz i względem „burżuazji” nieraz stojąc na czele „warsztatów zemsty”, jakimi są „czerezwyczajki”, czyli „czeki”

Ci epileptycy i histerycy byli zrodzeni przez kobiety na śmierć bite codziennie przez ich pijanych mężów, lub przez całe życie uskarżając się na swój ,,zgubiony los”, jęczące nad sobą, do żadnej roboty nie zabierające się i nie szukające realnego wyjścia ze znienawidzonych przez nie życiowych warunków.

Znani rosyjscy psychiatrzy i psychologowie jak Bechtierew, Mierzejewskij, Karpińskij, Wwedenskij otwarcie mówili, że zastraszająca ilość psychicznie nienormalnych ludzi w Rosji carskiej była skutkiem nienormalnych warunków życia kobiet, żon i matek.

W Sowieckiej zaś Rosji pod wpływem grozy terorru i niemożliwych, nieludzkich warunków życia w tym „najwolniejszym z krajów” w r. 1919 ilość psychiczne chorych dochodziła do 4.8 miljonów. Tożto przecież stanowi ludność nie jednego z mniejszych państw europejskich! (cdn.)

Antoni Ferdynand Ossendowski

Fragment książki Cień ponurego wschodu: za kulisami życia rosyjskiego, Wydawnictwo Biblioteki Dzieł Wyborowych, Warszawa 1923.

Reklama



2 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

    • tutejszym :

      Panie Władysławie. Autor książki opisuje rzeczywistość życia w prowincjonalnej Rosji około 100 lat temu. Autor opisuje fakty znane mu z autopsji. Nie dał się zabić Cze Ka, nikt do tej pory nie zarzucił mu poświadczenia nieprawdy. Taka po prostu była Rosyjska rzeczywistość prowincjonalna, nie ma się co na to obrażać. Na temat obecnej rzeczywistości w jakiej żyją na prowincji kobiety i dzieci nie wypowiadam się, zakładam że jej nie znam. Tekst artykułu jest wierną kopią oryginału wydanego w 1923 roku, nie ma w nim żadnej (wg mnie) interpretacji.