Strasznie dużo słów,a amunicja potrzebna do szkolenia nie musi być wysokich lotów i potrzeba jej dużo.Wypada by była tania.A o "bojowej" nie muszą informować prasy i "ekspertów".
Czyli gdyby odbywały się wybory prezydenta Wileńszczyzny to Waldemar Tomaszewski, przedstawiciel Polaków, niepodzielnie by zwyciężał w każdej kolejnej kadencji.
Słusznie powiedziane, że nie może być człowieka bez narodowości. Polacy z Wileńszczyzny swą polską narodowość dumnie podkreślają, są zmuszeni by ciągle ją bronić, na różne sposoby wzmacniają i rozwijają. Za to należy się wielki ukłon i uznanie.
Tomaszewski – „prezydent Wileńszczyzny”
Waldemar Tomaszewski to prawdziwy lider na trudne czasy, Polacy na Litwie ufają mu o czym świadczą wyniki wyborów prezydenckich. W tych wyborach bardzo dobry wynik uzyskał lider AWPL-ZChR, który zdecydowanie wygrał w trzech rejonach: wisagińskim oraz wileńskim i solecznickim, gdzie padł rekord pierwszej tury wyborów, ponad 62 proc. poparcia. W skali całego kraju było to 4 proc. Warto zauważyć, że z dziewięciu osób kandydujących tylko cztery odniosły zwycięstwo w którymś z samorządów. Nausėda wygrał w 46 samorządach, a Ingrida Šimonytė w ośmiu. W tym gronie znalazł się lider AWPL-ZChR, który tak samo jak premier Saulius Skvernelis wygrał w trzech samorządach. To sukces, zwłaszcza że Tomaszewski wygrał w 102 obwodach wyborczych, co stanowi 6 proc. wszystkich obwodów w skali kraju, w tym w 43 w rejonie wileńskim, a nawet w trzech w samym Wilnie. I jest to bez wątpienia wymowny przykład poparcia i zaufania wyborców, którym cieszy się od lat. Najważniejsze jest jednak to, że już po raz trzeci z rzędu był zdecydowanie bezkonkurencyjny w rejonach tradycyjnie zamieszkanych przez Polaków, gdzie zdeklasował, a wręcz znokautował swoich rywali. Stąd też nie bez powodu nazywany jest prezydentem Wileńszczyzny, a uzyskiwane tam przez niego wyniki wyborcze potwierdzają tę nieformalną – bo honorową przecież – funkcję. Bez wątpienia Tomaszewski jest głosem Wileńszczyzny, jest jej liderem, a zdecydowana większość jej mieszkańców utożsamia się z nim jako tym, który najlepiej reprezentuje ich interesy i skutecznie walczy o ich prawa.
AWPL to uczciwa partia tylko część polityków i urzędników z Macierzy jest nieuczciwa względem Polaków na Litwie. AWPL, ZPL walczą o zachowanie tożsamości na Wileńszczyźnie, ziemi zamieszkiwanej od wieków przez Polaków. Trzeba takich ludzi jak Tomaszewski!
Prezes ZPL i AWPL bierze aktywny udział w inicjatywie kilkunastu liderów europejskiej prawicy, dotyczącej przyszłości Europy, powrotu do jej chrześcijańskich źródeł, reformie instytucji unijnych. Tomaszewski uczestniczył w Warsaw Summit i Madrid Summit, obok m.in. premiera Węgier Viktora Orbana czy prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego. Jak powiedział Waldemar Tomaszewski: „Ugrupowania patriotyczne jednoczą siły w walce o Europę Ojczyzn, o pierwotną formę Unii Europejskiej w wydaniu jej Ojców – Schumana, Gasperiego, Adenauera. W roku 2004 my, obywatele Litwy, wstępowaliśmy właśnie do takiej Unii Europejskiej, unii państw niezależnych. Taką jej formę i wizję chcemy zachować dla lepszej przyszłości młodych pokoleń. Z kolei poszczególne siły ultralewicowe, liberalne, nie mając na to mandatu od wyborców, uzurpowały sobie prawo do zreformowania Unii w jakąś mistyczną federację. Nie po to w swoim czasie wyszliśmy ze Związku Radzieckiego, byśmy po jakimś czasie weszli w skład kolejnej federacji. Nie zgadzamy się na taką wizję Unii Europejskiej. Ważne przy tym jest, że większość obywateli również opowiada się za wartościami chrześcijańskimi, tradycyjnymi”.
Wiele wywalczyliśmy zaangażowaniem i determinacją. Mamy 36 gimnazjów czyli 10 procent w skali Litwy (choć "reformatorzy" planowali tylko 13 polskich szkół tego szczebla), udało się przywrócić polską szkołę w dzielnicy Antokol w Wilnie, prężnie działają ośrodki kultury i zespoły artystyczne (często koncertują w Polsce), pielęgnowane są polskie tradycje, zwyczaje i rocznice - jak niedawno 80-lecie powołania Armii Krajowej, obchodzone w miejscach pamięci i walk operacji "Ostra Brama". Przez Sejm Litwy przeprowadziliśmy projekty wzmacniające rodziny, jak Karta Rodziny, bezpłatne leki dla seniorów czy comiesięczne świadczenia dla dzieci (odpowiednik polskiego 500 plus).
Często praca ludzi jest społeczna, bo polskość ma swój wymiar niematerialny i jest zapisana w wileńskim charakterze.
Rząd naraża nas na wojnę z której będziemy mieli tylko ofiary i straty, Ukraina zaś będzie nas nadal doiła, równocześnie wielbiąc i błogosławiąc Banderę i jego rezunów spod znaku UPA.
Nie ma drugiego takiego kraju poza Macierzą, w którym Polacy byliby tak dobrze zorganizowani, mieli wpływ na bieżącą politykę kraju i kilku samorządów, a także swojego posła w Parlamencie Europejskim. Polacy na Litwie są zjednoczeni wokół Związku Polaków na Litwie, którego politycznym ramieniem i reprezentacją jest Akcja Wyborcza Polaków na Litwie – Związek Chrześcijańskich Rodzin. Prezesem obu jest obecnie europoseł Tomaszewski. Bez wątpienia Tomaszewski jest głosem Wileńszczyzny i jej liderem, a zdecydowana większość mieszkańców utożsamia się z nim, jako tym, który najlepiej reprezentuje ich interesy i skutecznie walczy o prawa. To prawdziwy patriota pochodzący z patriotycznej rodziny. Jego rodzice byli nauczycielami w polskich szkołach na Wileńszczyźnie, a jego stryj był żołnierzem AK jednym z tych, którzy odmówili złożenia przysięgi Berlingowi, za co został aresztowany i wywieziony do łagrów do Kaługi. Natomiast sam Waldemar Tomaszewski bronił polskości jeszcze w czasach sowieckich, gdy w 1980 r. w szkole wskazał wprost na sowieckich sprawców mordu katyńskiego, za co był prześladowany. Z takim liderem i przy tak wielkim doświadczeniu, odwadze i determinacji, z całą pewnością Wilniucy poradzą sobie zarówno z przejawami litewskiego antypolonizmu, jak również z niektórymi nieuczciwymi urzędnikami fundacyjnymi niższego szczebla z Warszawy.
To bardzo dobra wiadomość, iż Rachoń przeprowadził się do Kijowa i niech tam pozostanie na wieki wieków. Tego samego oczekiwałbym od całej telewizji - w tym również Polsatu i TVN. Swój do swego.
Przebudzona bestia ruska byłego kołchozu ZSRR chce obecnie PO-żreć Ukrainę!
PO-skromiona bestia germańska PO-walona na łopatki w czasie II wojny światowej - dominant kołchozu UE podstępnie i chytrze pod hasłem fałszywej "praworządności" chce zabrać suwerenność państwu polskiemu i stać się wielką rzeszą ( kolejna próba i odwieczne marzenia)!
W ZSRR to Rusy "rządzili, I sekretarz w Moskwie a nie w tzw. kukuryku np. w Warszawie!
W UE Niemcy rządzą to widać tzw. przysłowiowym gołym okiem!
Na Ukrainie inaczej widzą sprawę Dombasu niż mówi Kanclerz.Pogadali jak uruchomić NS2 i to wszystko.Niemcy w sprawie ewentualnego ataku Moskwy na Ukrainę nie mają żadnego wpływu.
I to jest rzetelne, dziennikarskie przedstawienie sytuacji. Pozostaje kwestia odpowiedniej treści ustawy o statucie Donbasu i terminu jej uchwalenia. Ważne jest też zaprzestanie zbrojenia Ukrainy, gdyż jest ono wyraźnie skierowane przeciwko Rosji. A na razie - ale pech USA i NATO - nie ma wojny (nie widzę doniesień z frontu). Potrzebne są im nowe tematy, by jątrzyć.
Bracia Kliczko byli wspierani w początkach swojej kariery sportowej przez
mafiosa Wiktora Rybałko pseud. „Rybka” który zorganizował im między innymi spotkanie z Donem Kingiem w NY w 1997 r . W 2005 r „Rybka” został zamordowany w centrum Kijowa w odległości około 300m od mieszkania W.Kliczki.
http://vlasti.net/news/134372
https://ksiazki.wp.pl/trudne-poczatki-boks-mafia-i-polityka-cala-prawda-o-witaliju-i-wladimirze-kliczkach-6145579474196097g/13
Polityczna działalność Kliczków jest także związana z interesami wielkich oligarchów takich jak Iwan Bakaj. To importer gazu ziemnego z Turkmenistanu, człowiek wpływowy i niezwykle bogaty, po części dlatego, że przez wiele lat pozostawał protegowanym Leonida Kuczmy. Właśnie za rządów Kuczmy rozwinęła się ukraińska oligarchia, na której wyrosły fortuny między innymi Bakaja, Julii Tymoszenko czy Wiktora Rybałki.
Bakajowi Witalij Kliczko zawdzięcza start na olimpiadzie w Atlancie - zdyskwalifikowany na rok po zwycięskiej walce w Rzymie za użycie środków dopingujących nie mógłby wystartować na olimpiadzie, dlatego "Rybka zaproponował, żeby Igor Bakaj odwiódł Narodowy Komitet Olimpijski od zabrania Witalijowi licencji. A ponadto Bakaj miałby przeforsować udział Władimira w olimpiadzie oraz zainwestować w sportową przyszłość braci, która z pewnością będzie wielka. Zyskami można będzie się podzielić. Bakaj przystaje na propozycję. Kliczkowie również się zgadzają. Zgodnie z umową zobowiązują się do przekazywania duetowi Rybka-Bakaj dwudziestu procent wszystkich przyszłych dochodów z walk i reklam".
Druga wersja wydarzeń należy do byłego pracownika Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, który zgłosił się do Lindera w charakterze informatora: "W 1992 roku nazwisko Kliczko po raz pierwszy pojawiło się w raportach. Nie mieliśmy pojęcia, kto to jest, nie poświęcaliśmy mu też uwagi - na naszych biurkach lądowały setki, tysiące doniesień.
Dla nas ten Witalij Kliczko był jedną z wielu płotek, wykonawców rozkazów, którzy odbierają haracz od cinkciarzy i innych. Nie było specjalnego powodu, żadnej sprawy, żeby prowadzić przeciwko niemu dochodzenie. Ale jego zleceniodawca był nam znany. Należał do wąskiego kręgu ośmiu faktycznych ojców chrzestnych Kijowa. Jego pseudonim to Rybka, a naprawdę nazywał się Wiktor Rybałko".
Według informatora Rybka stał na czele organizacji skupiającej ponad 200 osób. Pierwotnie Witalij miał tylko "ściągać opłaty za ochronę" i pełnić funkcję ochroniarza. Rybka szybko przekonał się, że sportowy potencjał Kliczków to okazja do zarobienia dużych pieniędzy. Chce zostać promotorem bokserskim i menedżerem obu braci. Kliczkowie tylko o tym marzą: wszystko kosztuje - wyposażenie, wyjazdy na obozy, zawody, opłacenie trenerów. Od tej pory te koszty będzie pokrywać Rybka. Sportowa przyszłość zostaje uratowana, a Rybka ma przejmować część wszystkich wpływów z sukcesów braci.
Ciekawe co robiło pięciu Greków na linii frontu?A jeszcze ciekawsze jest wdawanie się przez nich w awanturę z uzbrojonymi żołnierzami.Czyżby komunistyczna "Syriza" wysłała aktywistów?
Rozumiem, że pieniądze na to przyszłyby z Nowego Jorku i Londynu? Bo gdyby to dodatkowych kilka milionów świadczeń to ciekawe skąd państwo samo z siebie miałoby na tyle aby to wypłacić.
W Polsce media piszą wyłącznie o ruchach wojsk rosyjskich i ani słowa o ukraińskich. Zachód cały czas zbroi Ukrainę i podżega ją do konfliktu z Rosją. Prezydent Putin musi przeciąć tę niebezpieczną zabawę zachodu, by chronić Rosję.
W Polsce media piszą wyłącznie o ruchach wojsk rosyjskich i ani słowa o ukraińskich. Zachód cały czas zbroi Ukrainę i podżega ją do konfliktu z Rosją. Prezydent Putin musi przeciąć tę niebezpieczną zabawę zachodu, by chronić Rosję.
Jakie to humanitarne groźby. Wszak zastrzelenie jest znacznie lepsze niż zarąbanie siekierą, przecięcie piłą, wrzucenie do ognia czy nabicie na sztachetę ogrodzenia. Neobanderowcy niewątpliwie idą z postępem humanitarnego zachodu. Po co im nasze rakiety, skoro oni nawykli do innej broni.
"Emigranci" (przestępcy graniczni, nielegalne przekroczenie granicy, odmowa wniosku o azyl w Polsce której granice przekroczyli) w ośrodku w ramach protestu odmówili śniadania !!!!!
I to jest NEWS !!!....internet wrze, Świat w szoku !!!!
Picu, picu, mój dziedzicu. Dwa miesiące temu czytałem w "naszych" mediach, że Putin zgromadził 130.000 żołnierzy przy granicach z Ukrainą. Od tego czasu żołnierzy tych codziennie przybywa. Dziś przeczytałem (w Edge), iż rosyjskich żołnierzy może być nawet 100.000. Nie znam się na sztuce wojskowej i nie znam możliwości naszej niezwyciężonej armii. Znam się jednak na matematyce, toteż wiem, iż 130.000 + choćby 1, nie może równać się 100.000, a "nawet 100.000" oznacza, iż może być poniżej 100.000. Pismaki - z polskiego bardzo często wykazujecie istotne braki, ale z matematyką jest jeszcze gorzej. Pora wrócić do szkół (podstawowych).
Pojebało ich do reszty.
Banderstand nade wszystko. Inni to podludzie, na których najlepsze są siekiery i piły.
Ale dobrodzieje. Łza się w oku kręci.
Mogła to być artyleria rosyjska "wyręczająca" separatystów.
Strasznie dużo słów,a amunicja potrzebna do szkolenia nie musi być wysokich lotów i potrzeba jej dużo.Wypada by była tania.A o "bojowej" nie muszą informować prasy i "ekspertów".
Czyli gdyby odbywały się wybory prezydenta Wileńszczyzny to Waldemar Tomaszewski, przedstawiciel Polaków, niepodzielnie by zwyciężał w każdej kolejnej kadencji.
Słusznie powiedziane, że nie może być człowieka bez narodowości. Polacy z Wileńszczyzny swą polską narodowość dumnie podkreślają, są zmuszeni by ciągle ją bronić, na różne sposoby wzmacniają i rozwijają. Za to należy się wielki ukłon i uznanie.
Tomaszewski – „prezydent Wileńszczyzny”
Waldemar Tomaszewski to prawdziwy lider na trudne czasy, Polacy na Litwie ufają mu o czym świadczą wyniki wyborów prezydenckich. W tych wyborach bardzo dobry wynik uzyskał lider AWPL-ZChR, który zdecydowanie wygrał w trzech rejonach: wisagińskim oraz wileńskim i solecznickim, gdzie padł rekord pierwszej tury wyborów, ponad 62 proc. poparcia. W skali całego kraju było to 4 proc. Warto zauważyć, że z dziewięciu osób kandydujących tylko cztery odniosły zwycięstwo w którymś z samorządów. Nausėda wygrał w 46 samorządach, a Ingrida Šimonytė w ośmiu. W tym gronie znalazł się lider AWPL-ZChR, który tak samo jak premier Saulius Skvernelis wygrał w trzech samorządach. To sukces, zwłaszcza że Tomaszewski wygrał w 102 obwodach wyborczych, co stanowi 6 proc. wszystkich obwodów w skali kraju, w tym w 43 w rejonie wileńskim, a nawet w trzech w samym Wilnie. I jest to bez wątpienia wymowny przykład poparcia i zaufania wyborców, którym cieszy się od lat. Najważniejsze jest jednak to, że już po raz trzeci z rzędu był zdecydowanie bezkonkurencyjny w rejonach tradycyjnie zamieszkanych przez Polaków, gdzie zdeklasował, a wręcz znokautował swoich rywali. Stąd też nie bez powodu nazywany jest prezydentem Wileńszczyzny, a uzyskiwane tam przez niego wyniki wyborcze potwierdzają tę nieformalną – bo honorową przecież – funkcję. Bez wątpienia Tomaszewski jest głosem Wileńszczyzny, jest jej liderem, a zdecydowana większość jej mieszkańców utożsamia się z nim jako tym, który najlepiej reprezentuje ich interesy i skutecznie walczy o ich prawa.
Utrzymywanie ok 150 tyś ludzi w "polu" jest kosztowne,a poza tym idzie ocieplenie.Wypada rzucić monetą na Kremlu ,straszymy dalej czy wracamy do domu.
Powtórka z Abchazji i Osetii.
No faktycznie,od kilkuset lat Moskwa martwi się o Polaków.
No to żałoba w Berlinie.
Słowacy wyraźnie nie chcą być niewolnikami interesów USA i banderstanu.
USA - natychmiast opuśćcie Syrię i Irak. Opuśćcie też Polskę.
Co zakłamanie. Jakie wspólne wartości? Sputnik to podsumował najcelniej : nowe UPA - Ukraina, Polska, Anglia
AWPL to uczciwa partia tylko część polityków i urzędników z Macierzy jest nieuczciwa względem Polaków na Litwie. AWPL, ZPL walczą o zachowanie tożsamości na Wileńszczyźnie, ziemi zamieszkiwanej od wieków przez Polaków. Trzeba takich ludzi jak Tomaszewski!
Prezes ZPL i AWPL bierze aktywny udział w inicjatywie kilkunastu liderów europejskiej prawicy, dotyczącej przyszłości Europy, powrotu do jej chrześcijańskich źródeł, reformie instytucji unijnych. Tomaszewski uczestniczył w Warsaw Summit i Madrid Summit, obok m.in. premiera Węgier Viktora Orbana czy prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego. Jak powiedział Waldemar Tomaszewski: „Ugrupowania patriotyczne jednoczą siły w walce o Europę Ojczyzn, o pierwotną formę Unii Europejskiej w wydaniu jej Ojców – Schumana, Gasperiego, Adenauera. W roku 2004 my, obywatele Litwy, wstępowaliśmy właśnie do takiej Unii Europejskiej, unii państw niezależnych. Taką jej formę i wizję chcemy zachować dla lepszej przyszłości młodych pokoleń. Z kolei poszczególne siły ultralewicowe, liberalne, nie mając na to mandatu od wyborców, uzurpowały sobie prawo do zreformowania Unii w jakąś mistyczną federację. Nie po to w swoim czasie wyszliśmy ze Związku Radzieckiego, byśmy po jakimś czasie weszli w skład kolejnej federacji. Nie zgadzamy się na taką wizję Unii Europejskiej. Ważne przy tym jest, że większość obywateli również opowiada się za wartościami chrześcijańskimi, tradycyjnymi”.
Wiele wywalczyliśmy zaangażowaniem i determinacją. Mamy 36 gimnazjów czyli 10 procent w skali Litwy (choć "reformatorzy" planowali tylko 13 polskich szkół tego szczebla), udało się przywrócić polską szkołę w dzielnicy Antokol w Wilnie, prężnie działają ośrodki kultury i zespoły artystyczne (często koncertują w Polsce), pielęgnowane są polskie tradycje, zwyczaje i rocznice - jak niedawno 80-lecie powołania Armii Krajowej, obchodzone w miejscach pamięci i walk operacji "Ostra Brama". Przez Sejm Litwy przeprowadziliśmy projekty wzmacniające rodziny, jak Karta Rodziny, bezpłatne leki dla seniorów czy comiesięczne świadczenia dla dzieci (odpowiednik polskiego 500 plus).
Często praca ludzi jest społeczna, bo polskość ma swój wymiar niematerialny i jest zapisana w wileńskim charakterze.
Rząd naraża nas na wojnę z której będziemy mieli tylko ofiary i straty, Ukraina zaś będzie nas nadal doiła, równocześnie wielbiąc i błogosławiąc Banderę i jego rezunów spod znaku UPA.
Nie ma drugiego takiego kraju poza Macierzą, w którym Polacy byliby tak dobrze zorganizowani, mieli wpływ na bieżącą politykę kraju i kilku samorządów, a także swojego posła w Parlamencie Europejskim. Polacy na Litwie są zjednoczeni wokół Związku Polaków na Litwie, którego politycznym ramieniem i reprezentacją jest Akcja Wyborcza Polaków na Litwie – Związek Chrześcijańskich Rodzin. Prezesem obu jest obecnie europoseł Tomaszewski. Bez wątpienia Tomaszewski jest głosem Wileńszczyzny i jej liderem, a zdecydowana większość mieszkańców utożsamia się z nim, jako tym, który najlepiej reprezentuje ich interesy i skutecznie walczy o prawa. To prawdziwy patriota pochodzący z patriotycznej rodziny. Jego rodzice byli nauczycielami w polskich szkołach na Wileńszczyźnie, a jego stryj był żołnierzem AK jednym z tych, którzy odmówili złożenia przysięgi Berlingowi, za co został aresztowany i wywieziony do łagrów do Kaługi. Natomiast sam Waldemar Tomaszewski bronił polskości jeszcze w czasach sowieckich, gdy w 1980 r. w szkole wskazał wprost na sowieckich sprawców mordu katyńskiego, za co był prześladowany. Z takim liderem i przy tak wielkim doświadczeniu, odwadze i determinacji, z całą pewnością Wilniucy poradzą sobie zarówno z przejawami litewskiego antypolonizmu, jak również z niektórymi nieuczciwymi urzędnikami fundacyjnymi niższego szczebla z Warszawy.
Nie mamy wprawdzie żadnych dowodów, ale to była Rosja - to retoryka znana głównie bandersynom i yankesom.
Czy wojska USA opuściły już całkowicie Irak, na który napadły w 2003 roku, czy też żądają nadal miliardowego odszkodowania za bazy wojsk okupacyjnych?
To bardzo dobra wiadomość, iż Rachoń przeprowadził się do Kijowa i niech tam pozostanie na wieki wieków. Tego samego oczekiwałbym od całej telewizji - w tym również Polsatu i TVN. Swój do swego.
Pora na emeryturę (polityczną) panie Kaczyński, na szali zaczyna przeważać zło którego pan i pańska kamaryla jesteście sprawcami.
Co tam Borys i Poczobut, to tylko Polacy. Dla Warszawy ważna jest Cichanowska i 500+ dla Ukraińców.
POdobną jak Ukraińcy metodę - szantażu stosują Rosjanie wynikającą z cywilizacji turańskiej (prof. Feliks Koneczny - Cywilizacje)!
Ten Biden musi być bardzo nieszczęśliwy. Straszy Rosję kilka razy dziennie i nic. Chyba w domu (białym) bije go żona i musi odreagować.
I tak to wygląda polska niepodległość.
Przebudzona bestia ruska byłego kołchozu ZSRR chce obecnie PO-żreć Ukrainę!
PO-skromiona bestia germańska PO-walona na łopatki w czasie II wojny światowej - dominant kołchozu UE podstępnie i chytrze pod hasłem fałszywej "praworządności" chce zabrać suwerenność państwu polskiemu i stać się wielką rzeszą ( kolejna próba i odwieczne marzenia)!
W ZSRR to Rusy "rządzili, I sekretarz w Moskwie a nie w tzw. kukuryku np. w Warszawie!
W UE Niemcy rządzą to widać tzw. przysłowiowym gołym okiem!
Na Ukrainie inaczej widzą sprawę Dombasu niż mówi Kanclerz.Pogadali jak uruchomić NS2 i to wszystko.Niemcy w sprawie ewentualnego ataku Moskwy na Ukrainę nie mają żadnego wpływu.
Za komuny było takie powiedzenie: nam nie trzeba bundeswery, nam wystarczy minus cztery. Ukraina to przejęła, ale wszystko nadal zwala na Putina.
I to jest rzetelne, dziennikarskie przedstawienie sytuacji. Pozostaje kwestia odpowiedniej treści ustawy o statucie Donbasu i terminu jej uchwalenia. Ważne jest też zaprzestanie zbrojenia Ukrainy, gdyż jest ono wyraźnie skierowane przeciwko Rosji. A na razie - ale pech USA i NATO - nie ma wojny (nie widzę doniesień z frontu). Potrzebne są im nowe tematy, by jątrzyć.
I co zaatakowali?, warto to takie bzdety za takim "wiarygodnym' źródłem powtarzać?
Bracia Kliczko byli wspierani w początkach swojej kariery sportowej przez
mafiosa Wiktora Rybałko pseud. „Rybka” który zorganizował im między innymi spotkanie z Donem Kingiem w NY w 1997 r . W 2005 r „Rybka” został zamordowany w centrum Kijowa w odległości około 300m od mieszkania W.Kliczki.
http://vlasti.net/news/134372
https://ksiazki.wp.pl/trudne-poczatki-boks-mafia-i-polityka-cala-prawda-o-witaliju-i-wladimirze-kliczkach-6145579474196097g/13
Polityczna działalność Kliczków jest także związana z interesami wielkich oligarchów takich jak Iwan Bakaj. To importer gazu ziemnego z Turkmenistanu, człowiek wpływowy i niezwykle bogaty, po części dlatego, że przez wiele lat pozostawał protegowanym Leonida Kuczmy. Właśnie za rządów Kuczmy rozwinęła się ukraińska oligarchia, na której wyrosły fortuny między innymi Bakaja, Julii Tymoszenko czy Wiktora Rybałki.
Bakajowi Witalij Kliczko zawdzięcza start na olimpiadzie w Atlancie - zdyskwalifikowany na rok po zwycięskiej walce w Rzymie za użycie środków dopingujących nie mógłby wystartować na olimpiadzie, dlatego "Rybka zaproponował, żeby Igor Bakaj odwiódł Narodowy Komitet Olimpijski od zabrania Witalijowi licencji. A ponadto Bakaj miałby przeforsować udział Władimira w olimpiadzie oraz zainwestować w sportową przyszłość braci, która z pewnością będzie wielka. Zyskami można będzie się podzielić. Bakaj przystaje na propozycję. Kliczkowie również się zgadzają. Zgodnie z umową zobowiązują się do przekazywania duetowi Rybka-Bakaj dwudziestu procent wszystkich przyszłych dochodów z walk i reklam".
https://ksiazki.wp.pl/trudne-poczatki-boks-mafia-i-polityka-cala-prawda-o-witaliju-i-wladimirze-kliczkach-6145579474196097g/12
Druga wersja wydarzeń należy do byłego pracownika Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, który zgłosił się do Lindera w charakterze informatora: "W 1992 roku nazwisko Kliczko po raz pierwszy pojawiło się w raportach. Nie mieliśmy pojęcia, kto to jest, nie poświęcaliśmy mu też uwagi - na naszych biurkach lądowały setki, tysiące doniesień.
Dla nas ten Witalij Kliczko był jedną z wielu płotek, wykonawców rozkazów, którzy odbierają haracz od cinkciarzy i innych. Nie było specjalnego powodu, żadnej sprawy, żeby prowadzić przeciwko niemu dochodzenie. Ale jego zleceniodawca był nam znany. Należał do wąskiego kręgu ośmiu faktycznych ojców chrzestnych Kijowa. Jego pseudonim to Rybka, a naprawdę nazywał się Wiktor Rybałko".
Według informatora Rybka stał na czele organizacji skupiającej ponad 200 osób. Pierwotnie Witalij miał tylko "ściągać opłaty za ochronę" i pełnić funkcję ochroniarza. Rybka szybko przekonał się, że sportowy potencjał Kliczków to okazja do zarobienia dużych pieniędzy. Chce zostać promotorem bokserskim i menedżerem obu braci. Kliczkowie tylko o tym marzą: wszystko kosztuje - wyposażenie, wyjazdy na obozy, zawody, opłacenie trenerów. Od tej pory te koszty będzie pokrywać Rybka. Sportowa przyszłość zostaje uratowana, a Rybka ma przejmować część wszystkich wpływów z sukcesów braci.
NATO, UNIA - kiedy sankcje?
Ciekawe co robiło pięciu Greków na linii frontu?A jeszcze ciekawsze jest wdawanie się przez nich w awanturę z uzbrojonymi żołnierzami.Czyżby komunistyczna "Syriza" wysłała aktywistów?
Rozumiem, że pieniądze na to przyszłyby z Nowego Jorku i Londynu? Bo gdyby to dodatkowych kilka milionów świadczeń to ciekawe skąd państwo samo z siebie miałoby na tyle aby to wypłacić.
I tak bez problemu znajdą pretekst do działań zbrojnych, republiki muszą mieć wyznaczone granice.
Raport opublikowany w "Z" pochodzi z przed kilku lat i wypada mieć tego swiadomość.
W Polsce media piszą wyłącznie o ruchach wojsk rosyjskich i ani słowa o ukraińskich. Zachód cały czas zbroi Ukrainę i podżega ją do konfliktu z Rosją. Prezydent Putin musi przeciąć tę niebezpieczną zabawę zachodu, by chronić Rosję.
Jeśli na swój koszt, to dobrze. Dać mu kałacha i pod Donbas
W Polsce media piszą wyłącznie o ruchach wojsk rosyjskich i ani słowa o ukraińskich. Zachód cały czas zbroi Ukrainę i podżega ją do konfliktu z Rosją. Prezydent Putin musi przeciąć tę niebezpieczną zabawę zachodu, by chronić Rosję.
hmmm "migranci" nie musieli wsiadać do tego pojazdu, to ich wybór.
Jedyną dobrą sprawą, która wykonuje zachód, to jest straszenie neobanderowców
Jakie to humanitarne groźby. Wszak zastrzelenie jest znacznie lepsze niż zarąbanie siekierą, przecięcie piłą, wrzucenie do ognia czy nabicie na sztachetę ogrodzenia. Neobanderowcy niewątpliwie idą z postępem humanitarnego zachodu. Po co im nasze rakiety, skoro oni nawykli do innej broni.
"Emigranci" (przestępcy graniczni, nielegalne przekroczenie granicy, odmowa wniosku o azyl w Polsce której granice przekroczyli) w ośrodku w ramach protestu odmówili śniadania !!!!!
I to jest NEWS !!!....internet wrze, Świat w szoku !!!!
Picu, picu, mój dziedzicu. Dwa miesiące temu czytałem w "naszych" mediach, że Putin zgromadził 130.000 żołnierzy przy granicach z Ukrainą. Od tego czasu żołnierzy tych codziennie przybywa. Dziś przeczytałem (w Edge), iż rosyjskich żołnierzy może być nawet 100.000. Nie znam się na sztuce wojskowej i nie znam możliwości naszej niezwyciężonej armii. Znam się jednak na matematyce, toteż wiem, iż 130.000 + choćby 1, nie może równać się 100.000, a "nawet 100.000" oznacza, iż może być poniżej 100.000. Pismaki - z polskiego bardzo często wykazujecie istotne braki, ale z matematyką jest jeszcze gorzej. Pora wrócić do szkół (podstawowych).
Duda dostał jakiegoś rodzaju histerii na punkcie Ukrainy, żeby on się tak Polską przejmował!