żydów naśladować się pewnie nie da - ale nasz problem jest głębszy - bo Polacy emigrując często w drugim pokoleniu nie znają już języka - nie da się tego porównać np. z disporą ormiańską, grecką, hinduską, chińską itd. - nie mamy niestety zakorzenionej głęboko dumu z naszej ojczyzny, kultury, historii - i to jest niestety przykre...
Izrael zachęcał irańskich Żydów do powrotu, ale nie chcieli. W Iranie mają dobrze. GóWno napisało kiedyś kłamstwo, że Żydzi w Iranie są zmuszani do noszenia gwiazd Dawida. Ambasador Iranu protestował.
Warto w tym miejscu zauważyć, że EBC drukuje w tempie 60mld (MILIARDÓW) na miesiąc. To jest europejski Quantitative easing. Pieniądz nie trafia do konsumentów tylko na giełdę/obligi, ale potencjalnie waluta może być koszmarnie zeszmacona. Żyjemy u podnóża pękającej tamy. Białoruski BC drukuje natomiast bezpośrednio "na ulicę", więc każda nadwyżka wywołuje natychmiastowy wzrost cen.
Oczywiście polskiego milionera Jana Kobylańskiego, który scalał Polonię w Ameryce Południowej, Kukiz (razem z polskim MSZ, polskimi mediami...) gnoił za antysemityzm. Teraz Kukiz proponuje naśladować Żydów. Delikatnie mówiąc...albo Kukiz nie wie co mówi albo jego fani nie grzeszą rozeznaniem.
Specyfika Żydów jest nie podrobienia, bo opiera się na dwóch filarach: 1) kultura izolacji, religia nacjonalistyczna, tamud 2) siła elity finansowej (ukryte w fundacjach/funduszach majątki wielokrotnie przekraczające przysłowiowego Gatesa). Ta elita która sponsoruje różne rzeczy. Apelowanie by papugować Żydów przypomina pomysły na "drugą Japonię" Wałęsy i "drugą Irlandię" Tuska. To coś w rodzaju rozumowania autorów kultu Cargo: https://pl.wikipedia.org/wiki/Kulty_cargo Kukiz sypie pomysłami jako chłopek roztropek przy browcu.
w sensie prawnym przestępstwo opisywane przez za pomocą tzw. znamion. Tzn. np. w przypadku art 118 par. 1 kodeksu karnego (jeden z przepisów dotyczących luobójstwa) przepis brzmi tak:
Art. 118. § 1. Kto, w celu wyniszczenia w całości albo w części grupy
narodowej, etnicznej, rasowej, politycznej, wyznaniowej lub grupy o określonym
światopoglądzie, dopuszcza się zabójstwa albo powoduje ciężki uszczerbek na
zdrowiu osoby należącej do takiej grupy,
podlega karze pozbawienia wolności na czas nie krótszy od lat 12, karze 25 lat
pozbawienia wolności albo karze dożywotniego pozbawienia wolności.
Znamiona: celem działania jest wyniszczenie grupy ludzi, działanie polega na dopuszczeniu się zabójstwa albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu osoby należącej do tej grupy.
Jak by pieknie nie mówić, wypełnienie znamion powoduje, że czyn jest konkretnym przestępstwem. Niezależnie, czy czyn taki nazwie się np. "ludobójstwem" czy "zbrodnią o znamionach ludobójstwa".
A więc nasz Sejm potępił dziś ludobójstwo.
Dlaczego poszczególni posłowie odwracali wzrok, gdy tuż obok nich wymachiwano banderowskimi flagami?
Przed wyborami trzeba pojednać się z narodem?
Ciekawe kiedy ukraińscy politycy zauważą ,że nie siedzą przy stole ,a stoją na wycieraczce przed
drzwiami. Buta i arogancja Niemców i Francuzów jest wręcz doskonała ,lecz pragnienie Ukraińskich polityków nie zauważenia jej jest jeszcze lepsza.
wicenty:
10.07.2015 20:39/. NIE BĄDŻ PALANTEM WYSZKOLONYM PRZEZ KOMUSZKÓW I NIE PISZ BZDUR NIE CHCE MI SIĘ UCZYĆ PRAWDY HISTORYCZNEJ KAŻDEGO IDIOTY PISZĄCEGO BZDURY NA TYM FORUM
Ewakuacja Rządu RP
17 września 1939 do Polski, toczącej bój z wojskami III Rzeszy, wkroczyły siły sowieckie, naruszając tym samym pakt o nieagresji między obu państwami z 1932 roku. Agresja sowiecka ostatecznie przesądziła o losach kampanii wrześniowej. Mołotow w przemówieniu z 17 września tak uzasadniał ten krok władz ZSRR:
W Polsce wytworzyła się sytuacja, która dopuszcza wszelki rozwój wydarzeń, mogący przekształcić się w zagrożenie dla Związku Radzieckiego. Do tej pory Związek Radziecki był neutralny; jednak w obecnej chwili nie może kontynuować tej polityki. Zarazem Związek Radziecki nie może spoglądać bezczynnie na los braci na Ukrainie i Białorusi, których już wcześniej traktowano jako ludy wyzute z praw, a teraz pozostawiono na pastwę losu. Rząd radziecki postanowił wyciągnąć do nich braterską dłoń (…).
Wiadomość o sowieckiej agresji zastała polskie władze już nad ranem 17 września w Kołomyi w województwie stanisławowskim, niedaleko granicy z Rumunią, gdzie mieścił się wtedy tymczasowo sztab Naczelnego Wodza. Tego dnia o godzinie 16.00 w czasie narady w miejscowości Kuty, dokąd trafili ewakuowani z Warszawy polscy dyplomaci postanowiono, że prezydent Ignacy Mościcki wraz z przedstawicielami rządu opuści ojczyznę i uda się do Rumunii, a następnie do sprzymierzonej Francji, by tam kontynuować wraz z ministrami swoją działalność. Królestwo Rumunii zwolniono jednocześnie z obowiązku sojuszniczego wynikającego z porozumienia z 1921, czyli walki zbrojnej z Armią Czerwoną, która naruszyła wschodnią granicę RP na całej jej długości. Ustalono również tekst orędzia prezydenta Mościckiego (wystosowanego w Kosowie Huculskim), które zapowiadało i uzasadniało przeniesienie władz państwowych do Francji:
Obywatele! Gdy armia nasza z bezprzykładnym męstwem zmaga się z przemocą wroga od pierwszego dnia wojny, aż po dzień dzisiejszy wytrzymując opór […], nasz sąsiad wschodni najechał nasze ziemie, gwałcąc obowiązkowe umowy i odwieczne zasady moralności. Stanęliśmy tedy nie po raz pierwszy w naszych dziejach, w obliczu nawałnicy zalewającej nasz kraj z zachodu i wschodu. […] Dlatego zdecydowałem z sercem przepełnionym bólem przenieść siedzibę rządu z kraju do rezydencji, gdzie istnieją warunki zapewniające swobodne wykonywanie pełnej suwerenności i możność czuwania nad interesami Rzeczpospolitej.Do Brześcia na Polesiu trafiło również z Warszawy 15 ton złota o ówczesnej wartości 80 milionów złotych. Inna część skarbu znalazła się najpierw w Lublinie, aby 8 września zostać dowieziona do stolicy województwa wołyńskiego – Łucka. Wciąż postępujące w kierunku stolicy i Kresów Wschodnich wojska niemieckie zmuszały jednak do dalszego działania. W rezultacie zagrożoną Warszawę, 7 września – dnia, w którym kapitulowało Westerplatte – opuścił także prezydent RP, pozostali dotąd na miejscu członkowie rządu oraz akredytowane przy nim przedstawicielstwa dyplomatyczne, udając się do Łucka. Dwa dni później rozpoczęto przenoszenie instytucji rządowych z Lublina do Kosowa, w pobliże granicy z Rumunią. Tego samego dnia ambasador francuski Leon Noël wystąpił z inicjatywą ewakuacji władz polskich do Francji przez Rumunię, która 6 września ogłosiła swoją neutralność wobec wydarzeń w Polsce. Paryż miał udzielić przedstawicielom rządu RP prawa eksterytorialnego pobytu na terytorium Francji. Tymczasem ambasador rumuński — Vasile Grigorcea z upoważnienia swojego rządu zaproponował polskim władzom gościnę i możliwość nieoficjalnego tranzytu przez ten kraj. Przepisy prawa międzynarodowego jasno określały te kwestie — przejazd głowy państwa i rządu kraju wojującego przez kraj neutralny był dopuszczalny i w niczym tej neutralności nie naruszał.
11 września, wobec postępującego zagrożenia ze strony nacierających Niemców, sztab Naczelnego Wodza opuścił Brześć nad Bugiem i przeniósł się do Włodzimierza Wołyńskiego. Trzy dni później prezydent Mościcki postanowił o dalszej ewakuacji swojej siedziby – tym razem do majątku Załucze koło Śniatynia, gdzie zebrano całość złota Banku Polskiego z wyjątkiem blisko czterech ton, które pozostawiono w Dubnie do dyspozycji rządu. W nocy z 13 na 14 września całość kruszcu ze Śniatynia (o ówczesnej wartości około 500 milionów złotych) załadowano do wagonów towarowych i dzięki życzliwości strony rumuńskiej odtransportowano do portu Konstancy nad Morzem Czarnym (ostatecznie skarb dotarł drogą morską do Francji, gdzie pierwotnie miał pozostać do końca wojny, lecz plany te zweryfikowała w 1940 roku sytuacja na froncie zachodnim). Rząd RP rezydował już wówczas w Kutach i Kosowie Huculskim niedaleko od granicy z Rumunią. 15 września także Naczelny Wódz przeniósł swoją kwaterę w pobliże południowej granicy kraju – do Kołomyi (niektórzy wojskowi i dyplomaci „po drodze na południe” znaleźli się na krótko także w okolicznych Zaleszczykach).
17 września, wobec zdradzieckiej napaści Sowietów na Polskę i związanego z tym olbrzymiego pogorszenia się ogólnej sytuacji zaatakowanego z dwóch stron kraju, tuż przed północą prezydent Ignacy Mościcki, minister spraw zagranicznych Józef Beck i pozostali członkowie rządu przekroczyli granicę polsko-rumuńską na moście na Czeremoszu – w Kutach. W Polsce pozostali jeszcze wtedy premier Składkowski i Naczelny Wódz Rydz-Śmigły. Pierwszy minister namawiał marszałka, aby ten również opuścił Polskę, co też – nie bez oporów Naczelnego Wodza – nastąpiło 18 września około godziny 4.00 nad ranem. W ślad za władzami państwowymi podążała też ludność cywilna i żołnierze, którzy wypełniali w ten sposób dyrektywę Śmigłego-Rydza o przebijaniu się przez południową granicę do Rumunii lub na Węgry. Paweł Starzeński, sekretarz ministra Becka w swoich wspomnieniach tak opisywał ówczesny dramat: […] W znacznej ciżbie jedni płakali i modlili się, inni klęli i pomstowali na wszystko i wszystkich. Były wypadki samobójstw. Ten i ów schylił się i schował ukradkiem grudkę ziemi do kieszeni. Patos tych scen nie do opisania. Upokorzeni i z goryczą piołunu w ustach, jechaliśmy teraz przez terytorium Rumunii. W ulewny deszcz przez Starożyniec dotarliśmy o 2.00 do Czerniowiec. Miasto było zawalone uchodźcami. Pojechaliśmy do naszego konsulatu [...]. Tam dopiero dowiedziałem się, że granicę Polski przekroczył też Śmigły, co w ówczesnym położeniu, gdy biły się jeszcze poszczególne jednostki i przy panujących wtedy nastrojach — zrobiło straszne wrażenie. Śmigły-Rydz tłumaczył swoją decyzję, o opuszczeniu kraju, chęcią podjęcia przez polskie wojsko dalszej walki z terytorium Francji: Miałem trzy rzeczy do wyboru […] walczyć, odebrać życie, pójść do niewoli. Walczyć — nie miałem więcej niż pół kompanii — to znaczy skierować z pistoletami na czołgi oficerów sztabowych, dorobek dwudziestolecia, teraz tak potrzebny. Odebrać życie — to znaczy stwierdzić przegraną. Lecieć do Warszawy? […] Za nic w świecie nie chciałem dostać się do niewoli. Sądziłem, że wojska przejdą do Francji.
Rankiem 18 września w kwaterze Józefa Becka pojawili się wiceminister Crucescu i ambasador Grigorcea, domagając się, aby jako warunek przejazdu przez Rumunię minister podpisał oświadczenie, w którym rząd polski zrzeka się wszystkich swych atrybutów konstytucyjnych, politycznych i administracyjnych. Beck stanowczo odmówił sygnowania dokumentu, podobnie przeciwni zrzeczenia się swoich prerogatyw byli: prezydent, premier i Naczelny Wódz. W efekcie Rumuni postanowili przenieść polskie władze w głąb Królestwa. 18 września prezydent, wódz naczelny oraz członkowie rządu opuścili Czerniowce specjalnym pociągiem. Jednak bez ich wiedzy rozdzielono wagony i w taki oto sposób prezydent Mościcki pojechał do Bicaz, Rydz-Śmigły do Craiovej, a członkowie rządu do Slănic. Na miejscu, ku ich sporemu zaskoczeniu, okazało się, że wszyscy zostali internowani i osadzeni pod nadzorem strażników, co było pogwałceniem wcześniejszego sojuszu i przyrzeczenia o swobodnym przejeździe do Francji (tzw. droit de passage). Polskie władze znalazły się w przygotowanej już wcześniej pułapce — ośrodki odosobnienia zostały przygotowane dużo wcześniej, gdyż władze rumuńskie już 11 września na wyraźne żądanie Niemców, pod przymusem z ich strony (w pewnym stopniu także pod naciskiem ZSRS), zgodziły się na rozbrojenie i internowanie polskich żołnierzy. W rezultacie rząd RP miał być pozbawiony możliwości dalszego funkcjonowania. W całą sytuację zamieszana była również Francja, która chciała doprowadzić do zmiany władz polskich i objęcia sterów rządu przez osoby bardziej usłużne czynnikom francuskim. Tymczasem bez większych problemów przez teren Rumunii przejechali do Francji polscy działacze opozycyjni wobec ówczesnego rządu, w tym generał Władysław Sikorski, który już 20 września znalazł się w Paryżu.
Prezydent Mościcki po kilku dniach internowania zdecydował się na ustąpienie z urzędu i wyznaczenie następcy. Na taki krok pozwalała konstytucja kwietniowa z 1935 roku (jej art.24 upoważniał m.in. do wyznaczenia następcy prezydenta RP w stanie wojny). Tylko w ten sposób, wobec załamania się struktur władzy, można było zachować ciągłość rządzenia państwem. Z konieczności, następców internowanych przedstawicieli władz szukano pośród dyplomatów znajdujących się poza zasięgiem Niemców i Sowietów, jednak nie uniknięto w tym zakresie sporów. Po wyznaczeniu przez Mościckiego jako swego następcę Bolesława Wieniawę-Długoszowskiego – ambasadora RP we Włoszech, odezwały się głosy krytyczne wobec tej nominacji, protestowała sanacyjna opozycja w Paryżu. W sprawę ponownie włączył się nawet rząd Francji, który tym samym ingerował w wewnętrzne kwestie suwerennych władz Polski.W rezultacie 30 września nowym prezydentem Rzeczypospolitej został mianowany Władysław Raczkiewicz, który oficjalnie zdymisjonował rząd Sławoja Składkowskiego, zrezygnował z części swoich uprawnień na rzecz przyszłego premiera i powołał na ten urząd gen. Władysława Sikorskiego (Naczelny Wódz Edward Rydz-Śmigły zrezygnował ze swojej funkcji 27 października 1939 roku). Odtąd siedzibą nowych władz Polski stała się Francja (w następnym roku, wobec inwazji niemieckiej na Zachód, rząd i siły zbrojne RP na uchodźstwie przeniesiono do Anglii).
Przyjmuje się, że w Rumunii internowano około 30 tysięcy żołnierzy (dane rumuńskie z 1939 mówią o blisko 21 tysiącach), na Węgrzech — 40 tysięcy, pewna liczba polskiego wojska została w tym czasie internowana również na terytorium Litwy, Łotwy i Szwecji. W Rumunii znalazło się także 10 tysięcy cywilnych uchodźców z całej Polski, w tym w znacznej mierze z Kresów Wschodnich, gdzie przebiegała granica z tym państwem. Królestwo Rumunii i Węgry dosyć liberalnie traktowały internowanie polskich wojskowych, przyjęły postawę bierną wobec licznych ucieczek polaków z obozów odosobnienia, co było wynikiem ogólnej przychylności władz tych państw wobec Rzeczypospolitej i swoistego niepodporządkowania się narzuceniu woli Niemców i Sowietów, którym zależało na utrzymaniu status quo (zwłaszcza zależało na tym Niemcom, którzy nie chcieli dopuścić do odtworzenia armii polskiej we Francji). W ten sposób z obu krajów wyjechało na Zachód i częściowo na Bliski Wschód około 43 tysięcy żołnierzy Wojska Polskiego, którzy następnie kontynuowali walkę z III Rzeszą i ZSRS.
Prezydent Ignacy Mościcki przebywał w Rumunii do grudnia 1940 roku, potem wyjechał do Szwajcarii, której był także obywatelem. Zmarł 2 października 1946 w Versoix niedaleko Genewy. Józef Beck nie doczekał powrotu do ojczyzny, nie udało mu się również wyjechać do Francji. Do końca życia, jako internowany, przebywał w Rumunii, gdzie zmarł zniszczony gruźlicą 5 czerwca 1944 roku. Premier Składkowski w czerwcu 1940 roku wyjechał do Turcji, starał się o przyjęcie do armii polskiej lub angielskiej – nowy premier i zarazem Naczelny Wódz generał Sikorski wydał mu takie zezwolenie – od 1941 roku przeprowadzał inspekcje i prowadził odczyty medyczne na terenie jednostek Wojska Polskiego w Palestynie. W 1947 roku wyjechał do Wielkiej Brytanii, gdzie zmarł 31 sierpnia 1962 roku. Marszałkowi Śmigłemu-Rydzowi udało się powrócić do Polski w październiku 1941 roku. Myślał wówczas o powołaniu podziemnej organizacji do walki z okupantem — Obozu Polski Walczącej, chciał w ten sposób zrehabilitować się w oczach rodaków. Niestety, niedługo po powrocie do Polski, w grudniu 1941 roku, zmarł na atak serca.
Pomysł ten nie był nowy, gdyż jeszcze przed wojną minister spraw zagranicznych — Józef Beck wysunął taką koncepcję na wypadek ewentualnej porażki militarnej kraju. Wg jego zamysłu władze polskie miały przenieść się na teren kraju sojuszniczego, a równolegle należało przystąpić do zapewnienia możliwości tworzenia tam polskich oddziałów zbrojnych. Wobec inwazji III Rzeszy plan ten stawał się coraz bardziej bliski urzeczywistnieniu.
4 września, wobec zbliżenia się wojsk niemieckich na odległość 80 kilometrów od stolicy, premier Felicjan Sławoj Składkowski zarządził ewakuację ministerstw, parlamentu oraz najważniejszych urzędów państwowych do Lublina oraz innych miast na wschodzie Polski. Wraz z rozpoczęciem przenoszenia się władz państwowych, zaczęto również wywozić z Warszawy zasoby złota Banku Polskiego. Nie zabezpieczono jednak m.in. akt operacyjnych wywiadu i kontrwywiadu, które dostały się w ręce Abwehry.
W nocy z 4 na 5 września ewakuowano Ministerstwo Spraw Zagranicznych wraz z korpusem dyplomatycznym do Nałęczowa i Kazimierza nad Wisłą. Pierwsi przedstawiciele rządu oraz ambasadorowie opuścili Warszawę w nocy z 5 na 6 września. Operacja przebiegała w wielkim pośpiechu i chaosie. Wódz Naczelny – marszałek Rydz-Śmigły przeniósł się wraz ze sztabem do Brześcia nad Bugiem 7 września, wydając równocześnie rozkaz o generalnym odwrocie oddziałów polskich za linie Wisły i Sanu.
A co to ta trzecia płeć?Zawsze ,pewnie naiwnie myślałem,że ta płeć to albo z męską fujarą albo z damskją gitarą,a tu szajbus niektórym odbija o czymś trzecim.Może mędrcy z komisji tak zdrowia,jak sprawiedliwości/?/puszczą farbę o tym co jest grane,bo nic nie kapuję.
Nie pisz bzdur. Władze polskie przejechały do Rumuni zaraz po w nocy z 17/18 września więc zwiazek z bolszewikami żaden. No chyba że potrafili z Warszawy przejechać ponad 600km ot tak w czasie kampani wrześniowej. A z tymi naciskami to chyba o kimś zapomniałeś, czy to było Ci już niewygodne ?
P.s.Ruscy już są na przedpolach Lublina ?
Jeśli BRICS dogada się w sprawie wspólnej waluty narodowej,w miejsce dolara to będzie to istotny wyłom w światowej dominacji USD,oraz w pokrywaniu przez świat drukowanej usmańskiej fanaberii dolarowej.Stany Zjednoczone boją się tego niczym diabeł święconej aqwy.Stąd prowokacje militarne na Ukrainie,Morzu Połud.Chińskim i buńczuczne oświadczenia judeokongresmenów i j.senatorów.To byłaby wielka strata dla wiadomego geszeftu i dojeniu finansowych dłużników przez życzliwych altruistów międzynarodowej judeomafii finansowej.Bęzie się działo i wszelkie chwyty będą dozwolone,bo to już nie pzelewki.
Przecież chodzi o likwidację państw narodowych w UE. Na pierwszy ogień idzie Polska jako najtrudniejszy przypadek. A zamiast muzułmańskich fundamentalistów przyjąć w takiej samej ilości Polaków z Kazachstanu. Niemcy już dawno to zrobiły.
Polska ma święty obowiązek przyjąć i sfinansować powrót wszystkich chętnych Polaków z Kazachstanu i innych rejonów Wschodu,wywiezionych wbrew ich woli przez reżim stalinowski.To elementarny i patriotyczny priorytet!Władze Polski winny przedstawić ten problem na forum UE prosząc o wsparcie finansowe i swoistą dyspensę w sprawach muzułmańskich.Należy uświadomić tłustym europejskim biurokratom,że wywózka Polaków na Sybir i do Kazachstanu to nie było tak jak w przypadku nieudolnej ochrony granic UE przed nielegalną islamską imigracją.Kto jak kto ,ale polscy europarlamentarzyści mają szansę i okazję wykazać przed błaznem luksemburskim,że ratowanie polskich zesłańców to sprawa ważniejsza od islamskich terrorystów,nawet uciekinierów.
To nie Państwo Polskie,lecz kilku jej prominentnych pasożytniczych działaczy planuje przyjąć na koszt podatników radykalnych muzułmanów z Afryki Półn.Społeczeństwo polskie nie ma z tym nic wspólnego,nie zostało dopuszczone do głosu w tej materii-taka superdemokracja.Fundacja Estera,pic na wodę dla naiwnych współgrająca z islamskimi fundamentalistami i ich sponsorami z zza Wielkiej Atlantyckiej Kałuży.Wszystko po to by polski patriotyzm rozcieńczyć już nie tylko multikulti,lecz też muzułmańskim islamskim fundamentalizmem.Wynarodowienie Polaków z ich uczuć i tradycji to naczelna dewiza pomiotów sprzyjającym światowemu judeototalitaryzmowi,tego od 65 mld USD wymaganych od Polski,w ramach wyłudzania,czyli za friko.
Jest to ruska kłamliwa propaganda. Nóż w plecy - inwazję na Polskę - Stalin obiecał Hitlerowi w zawartym 23 sierpnia 1939 roku w pakcie Ribbentrop - Mołotow. Był to czwarty rozbiór Polski w wykonaniu ZSRR, do którego odtworzenia FR dąży z całą swoją konsekwencją. Zostali zmuszeni opuścić Polskę najwyżsi rangą przedstawiciele administracji RP – aby zapewnić ciągłość sprawowania władzy. Prezydent, premier oraz Naczelny Wódz zostali internowani - pod naciskiem Niemiec i ZSRR - przez władze rumuńskie.
Dla ukraińskich bezczelnych drapieżczych hien nie ma żadnych świętości.Im więcej Polska będzie przepuszczała ich przez swoją granicę,tym więcej będzie takich zwyrodnialczych przypadków.Głupia i naiwna wiara władz Polandii w cywilizacyjne wartości banderukraińców to prostacka wiara w cnotę banderkurwiszona na autostradzie A4.
NO, jeżeli tam jest Kolorz, to można sobie dać z tym spokój. Ja tego właśnie się spodziewałem, że napcha mu się mnóstwo gnoju. Wilk z KNP, czyli odrzut od JKM, którego zdradzili i on zdradzi Kukiza na bank. Kolorz to bandyta o mentalności komunistycznej. Z takim śmieciem Kukiz ma coraz mniejsze szanse na dobry wynik w wyborach.
Tak, to okropne. Rosja nie ulękła się USSA i prowadzi samodzielną politykę. Nie daje specjalnych praw homoseksualistom, ani innym dewiantom, szanuje religię, szczególnie prawosławną. Takich rzeczy jankesi nie tolerują.
Chłopki - roztropki z PSL wykombinowały jak zdobyc poparcie przed nadchodzącymi wyborami. Mam nadzieję że nikt nie da się nabrac na taka cyniczną i obrzydliwą grę Piechocińskiego oraz jego zblatowanych kolesi...
Aż przypomina się wypowiedź Generała Marines Smedleya Butlera z 1933 roku o swojej służbie w wojsku:
"Są tylko dwie rzeczy, za które powinniśmy walczyć - pierwsza z nich to obrona naszych domów, a druga to Deklaracja Praw wojna z każdego innego powodu jest oszustwem. Nie ma niczego nadzwyczajnego w tym worku z kanciarzami, na który ślepa jest wojskowa banda. Mają tam "jednopalcowca", który wskazuje nam naszych nieprzyjaciół, mają "mięśniaka", który niszczy nieprzyjaciół, i mają "mózgowca" do przygotowywania planów wojny, i wreszcie .Wielkiego Szefa", którym jest supernacjonalistyczny kapitalizm. Być może komuś wyda się dziwne, że ja, wojskowy, mam takie poglądy. Zmusza mnie do tego poczucie prawdy. Spędziłem trzydzieści cztery lata i cztery miesiące w czynnej służbie wojskowej jako członek najsprawniejszej jednostki tego kraju - Korpusu Marines - Przeszedłem kolejne stopnie kariery wojskowej, poczynając od podporucznika, a na generale dywizji kończąc. W trakcie tej kariery byłem głównie wysokiej klasy "mięśniakiem" służącym interesem Wielkiego Biznesu, Wall Street i Bankierów. Krótko mówiąc byłem kanciarzem, gangsterem kapitalizmu. W pewnym okresie tylko przypuszczałem, że stanowię część tego szwindla. Teraz jestem tego pewien, Lubię wszystkich zawodowych żołnierzy i nigdy nie myślałem samodzielnie, dopóki nie odszedłem ze służby. W czasie gdy podporządkowywałem się rozkazom moich przełożonych, moje umysłowe umiejętności znajdowały się w stanie zawieszenia. To sytuacja typowa dla wszystkich, którzy służą w wojsku. Pomagałem uczynić Meksyk, szczególnie Tampico, miejscem bezpiecznym dla amerykańskich interesów naftowych. Pomagałem uczynić z Haiti i Kuby miejsce właściwe do ciągnięcia zysków przez chłopców z National City Bank. Pomagałem w gwałceniu kilku środkowoamerykańskich republik na korzyść Wall Street. Lista tych szwindli jest długa. Pomagałem w latach 1909-1912 w oczyszczaniu Nikaragui, aby zrobić tam miejsce dla międzynarodowego domu bankierskiego Brown Brothers . W roku 1916 zaniosłem światło do Republiki Dominikany aby świeciło na rzecz amerykańskich interesów cukrowniczych. W Chinach pomagałem wygładzić drogę Standard Oil i pilnowałem, aby nikt ich na niej nie molestował. W czasie tych lat prowadziłem, jak to określają chłopcy za kulisami, fantastyczne szwindle. Przyglądając się temu, co robiłem, mam wrażenie, że Al Capone mógłby się wiele ode mnie nauczyć. To, do czego on doszedł, to prowadzenie kantów w zaledwie trzech okręgach, ja prowadziłem je na trzech kontynentach".
W świetle tej wypowiedzi można się tylko domyślać co tak bardzo zatrważa naszego generała w działaniach Rosji czy innych "wrogich" dla USA krajów.
Faktycznie, cieć wygląda na zatrwożonego. Nie ma też wątpliwości, ze Amerykanom bardziej się kalkuluje, zarówno ze względów politycznych, jak i ekonomicznych, podsyłać jakąś broń ukrom i szczuć ich na Ruskich, niż angażować swoich żołnierzy. A czy ta broń nie obróci się kiedyś, na przykład, przeciwko Polsce, to już ich nie obchodzi!
Co za wyjątkowy gamoń. Co on chciał zrobić z tymi czaszkami? Inscenizację ludobójstwa na Wołyniu?
I co teraz z nim zrobić? Jak się go skarze i odstawi do więzienia, to za polskie pieniądze będzie sobie siedział. Jak dostanie wyrok w zawieszeniu, to tak jakby kary nie było. Jak się go wydali na Ukrainę to też kary nie będzie. Powinien natychmiastowo stracić możliwość studiowania w Polsce i pobierania stypendium, a najlepiej, jakby jednak trafił do więzienia i musiał pracować w kamieniołomie ku chwale Bandery, no ale to niemożliwe, bo to niehumanitarne.
To sponsoruj im wakacje ze swoich peniędzy jak ci to nie przeszkadza, a co ;) Prezydent RP otrzymuje pensję i z niej może bez problemu opłacać wakacje swojej najbliższej rodzinie, podobnie jak każdy obywatel RP ;)
żydów naśladować się pewnie nie da - ale nasz problem jest głębszy - bo Polacy emigrując często w drugim pokoleniu nie znają już języka - nie da się tego porównać np. z disporą ormiańską, grecką, hinduską, chińską itd. - nie mamy niestety zakorzenionej głęboko dumu z naszej ojczyzny, kultury, historii - i to jest niestety przykre...
http://zagozda.neon24.pl/post/105296,do-grup-rekonstrukcyjnych-nie-igrajcie-z-historia-i-polityka
Izrael zachęcał irańskich Żydów do powrotu, ale nie chcieli. W Iranie mają dobrze. GóWno napisało kiedyś kłamstwo, że Żydzi w Iranie są zmuszani do noszenia gwiazd Dawida. Ambasador Iranu protestował.
Warto w tym miejscu zauważyć, że EBC drukuje w tempie 60mld (MILIARDÓW) na miesiąc. To jest europejski Quantitative easing. Pieniądz nie trafia do konsumentów tylko na giełdę/obligi, ale potencjalnie waluta może być koszmarnie zeszmacona. Żyjemy u podnóża pękającej tamy. Białoruski BC drukuje natomiast bezpośrednio "na ulicę", więc każda nadwyżka wywołuje natychmiastowy wzrost cen.
"(...) co było tylko jednym z wielu aktów wandalizmu...", nie wandalizmu a barbarzyństwa.
Oczywiście polskiego milionera Jana Kobylańskiego, który scalał Polonię w Ameryce Południowej, Kukiz (razem z polskim MSZ, polskimi mediami...) gnoił za antysemityzm. Teraz Kukiz proponuje naśladować Żydów. Delikatnie mówiąc...albo Kukiz nie wie co mówi albo jego fani nie grzeszą rozeznaniem.
Specyfika Żydów jest nie podrobienia, bo opiera się na dwóch filarach: 1) kultura izolacji, religia nacjonalistyczna, tamud 2) siła elity finansowej (ukryte w fundacjach/funduszach majątki wielokrotnie przekraczające przysłowiowego Gatesa). Ta elita która sponsoruje różne rzeczy. Apelowanie by papugować Żydów przypomina pomysły na "drugą Japonię" Wałęsy i "drugą Irlandię" Tuska. To coś w rodzaju rozumowania autorów kultu Cargo: https://pl.wikipedia.org/wiki/Kulty_cargo Kukiz sypie pomysłami jako chłopek roztropek przy browcu.
Meczety ,arabskie dzielnicie i stada arabow i czarnuchow
kurwa co sie dzieje z tym krajem...
Patrząc na to zdjęcie przypomniała mi się stara włoska komedia "Odrażający, brudni i źli"
Pucin, przypomnij sobie jak prowadziles negocjacje z czeczencami : )
Dla moskali bezpieczenstwo polaga na tym, ze ich sasiedzi sa bezbronni : ) kazdy by tak chcial : )
w sensie prawnym przestępstwo opisywane przez za pomocą tzw. znamion. Tzn. np. w przypadku art 118 par. 1 kodeksu karnego (jeden z przepisów dotyczących luobójstwa) przepis brzmi tak:
Art. 118. § 1. Kto, w celu wyniszczenia w całości albo w części grupy
narodowej, etnicznej, rasowej, politycznej, wyznaniowej lub grupy o określonym
światopoglądzie, dopuszcza się zabójstwa albo powoduje ciężki uszczerbek na
zdrowiu osoby należącej do takiej grupy,
podlega karze pozbawienia wolności na czas nie krótszy od lat 12, karze 25 lat
pozbawienia wolności albo karze dożywotniego pozbawienia wolności.
Znamiona: celem działania jest wyniszczenie grupy ludzi, działanie polega na dopuszczeniu się zabójstwa albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu osoby należącej do tej grupy.
Jak by pieknie nie mówić, wypełnienie znamion powoduje, że czyn jest konkretnym przestępstwem. Niezależnie, czy czyn taki nazwie się np. "ludobójstwem" czy "zbrodnią o znamionach ludobójstwa".
A więc nasz Sejm potępił dziś ludobójstwo.
Dlaczego poszczególni posłowie odwracali wzrok, gdy tuż obok nich wymachiwano banderowskimi flagami?
Przed wyborami trzeba pojednać się z narodem?
Ciekawe kiedy ukraińscy politycy zauważą ,że nie siedzą przy stole ,a stoją na wycieraczce przed
drzwiami. Buta i arogancja Niemców i Francuzów jest wręcz doskonała ,lecz pragnienie Ukraińskich polityków nie zauważenia jej jest jeszcze lepsza.
tagore
wicenty:
10.07.2015 20:39/. NIE BĄDŻ PALANTEM WYSZKOLONYM PRZEZ KOMUSZKÓW I NIE PISZ BZDUR NIE CHCE MI SIĘ UCZYĆ PRAWDY HISTORYCZNEJ KAŻDEGO IDIOTY PISZĄCEGO BZDURY NA TYM FORUM
Ewakuacja Rządu RP
17 września 1939 do Polski, toczącej bój z wojskami III Rzeszy, wkroczyły siły sowieckie, naruszając tym samym pakt o nieagresji między obu państwami z 1932 roku. Agresja sowiecka ostatecznie przesądziła o losach kampanii wrześniowej. Mołotow w przemówieniu z 17 września tak uzasadniał ten krok władz ZSRR:
W Polsce wytworzyła się sytuacja, która dopuszcza wszelki rozwój wydarzeń, mogący przekształcić się w zagrożenie dla Związku Radzieckiego. Do tej pory Związek Radziecki był neutralny; jednak w obecnej chwili nie może kontynuować tej polityki. Zarazem Związek Radziecki nie może spoglądać bezczynnie na los braci na Ukrainie i Białorusi, których już wcześniej traktowano jako ludy wyzute z praw, a teraz pozostawiono na pastwę losu. Rząd radziecki postanowił wyciągnąć do nich braterską dłoń (…).
Wiadomość o sowieckiej agresji zastała polskie władze już nad ranem 17 września w Kołomyi w województwie stanisławowskim, niedaleko granicy z Rumunią, gdzie mieścił się wtedy tymczasowo sztab Naczelnego Wodza. Tego dnia o godzinie 16.00 w czasie narady w miejscowości Kuty, dokąd trafili ewakuowani z Warszawy polscy dyplomaci postanowiono, że prezydent Ignacy Mościcki wraz z przedstawicielami rządu opuści ojczyznę i uda się do Rumunii, a następnie do sprzymierzonej Francji, by tam kontynuować wraz z ministrami swoją działalność. Królestwo Rumunii zwolniono jednocześnie z obowiązku sojuszniczego wynikającego z porozumienia z 1921, czyli walki zbrojnej z Armią Czerwoną, która naruszyła wschodnią granicę RP na całej jej długości. Ustalono również tekst orędzia prezydenta Mościckiego (wystosowanego w Kosowie Huculskim), które zapowiadało i uzasadniało przeniesienie władz państwowych do Francji:
Obywatele! Gdy armia nasza z bezprzykładnym męstwem zmaga się z przemocą wroga od pierwszego dnia wojny, aż po dzień dzisiejszy wytrzymując opór […], nasz sąsiad wschodni najechał nasze ziemie, gwałcąc obowiązkowe umowy i odwieczne zasady moralności. Stanęliśmy tedy nie po raz pierwszy w naszych dziejach, w obliczu nawałnicy zalewającej nasz kraj z zachodu i wschodu. […] Dlatego zdecydowałem z sercem przepełnionym bólem przenieść siedzibę rządu z kraju do rezydencji, gdzie istnieją warunki zapewniające swobodne wykonywanie pełnej suwerenności i możność czuwania nad interesami Rzeczpospolitej.Do Brześcia na Polesiu trafiło również z Warszawy 15 ton złota o ówczesnej wartości 80 milionów złotych. Inna część skarbu znalazła się najpierw w Lublinie, aby 8 września zostać dowieziona do stolicy województwa wołyńskiego – Łucka. Wciąż postępujące w kierunku stolicy i Kresów Wschodnich wojska niemieckie zmuszały jednak do dalszego działania. W rezultacie zagrożoną Warszawę, 7 września – dnia, w którym kapitulowało Westerplatte – opuścił także prezydent RP, pozostali dotąd na miejscu członkowie rządu oraz akredytowane przy nim przedstawicielstwa dyplomatyczne, udając się do Łucka. Dwa dni później rozpoczęto przenoszenie instytucji rządowych z Lublina do Kosowa, w pobliże granicy z Rumunią. Tego samego dnia ambasador francuski Leon Noël wystąpił z inicjatywą ewakuacji władz polskich do Francji przez Rumunię, która 6 września ogłosiła swoją neutralność wobec wydarzeń w Polsce. Paryż miał udzielić przedstawicielom rządu RP prawa eksterytorialnego pobytu na terytorium Francji. Tymczasem ambasador rumuński — Vasile Grigorcea z upoważnienia swojego rządu zaproponował polskim władzom gościnę i możliwość nieoficjalnego tranzytu przez ten kraj. Przepisy prawa międzynarodowego jasno określały te kwestie — przejazd głowy państwa i rządu kraju wojującego przez kraj neutralny był dopuszczalny i w niczym tej neutralności nie naruszał.
11 września, wobec postępującego zagrożenia ze strony nacierających Niemców, sztab Naczelnego Wodza opuścił Brześć nad Bugiem i przeniósł się do Włodzimierza Wołyńskiego. Trzy dni później prezydent Mościcki postanowił o dalszej ewakuacji swojej siedziby – tym razem do majątku Załucze koło Śniatynia, gdzie zebrano całość złota Banku Polskiego z wyjątkiem blisko czterech ton, które pozostawiono w Dubnie do dyspozycji rządu. W nocy z 13 na 14 września całość kruszcu ze Śniatynia (o ówczesnej wartości około 500 milionów złotych) załadowano do wagonów towarowych i dzięki życzliwości strony rumuńskiej odtransportowano do portu Konstancy nad Morzem Czarnym (ostatecznie skarb dotarł drogą morską do Francji, gdzie pierwotnie miał pozostać do końca wojny, lecz plany te zweryfikowała w 1940 roku sytuacja na froncie zachodnim). Rząd RP rezydował już wówczas w Kutach i Kosowie Huculskim niedaleko od granicy z Rumunią. 15 września także Naczelny Wódz przeniósł swoją kwaterę w pobliże południowej granicy kraju – do Kołomyi (niektórzy wojskowi i dyplomaci „po drodze na południe” znaleźli się na krótko także w okolicznych Zaleszczykach).
17 września, wobec zdradzieckiej napaści Sowietów na Polskę i związanego z tym olbrzymiego pogorszenia się ogólnej sytuacji zaatakowanego z dwóch stron kraju, tuż przed północą prezydent Ignacy Mościcki, minister spraw zagranicznych Józef Beck i pozostali członkowie rządu przekroczyli granicę polsko-rumuńską na moście na Czeremoszu – w Kutach. W Polsce pozostali jeszcze wtedy premier Składkowski i Naczelny Wódz Rydz-Śmigły. Pierwszy minister namawiał marszałka, aby ten również opuścił Polskę, co też – nie bez oporów Naczelnego Wodza – nastąpiło 18 września około godziny 4.00 nad ranem. W ślad za władzami państwowymi podążała też ludność cywilna i żołnierze, którzy wypełniali w ten sposób dyrektywę Śmigłego-Rydza o przebijaniu się przez południową granicę do Rumunii lub na Węgry. Paweł Starzeński, sekretarz ministra Becka w swoich wspomnieniach tak opisywał ówczesny dramat: […] W znacznej ciżbie jedni płakali i modlili się, inni klęli i pomstowali na wszystko i wszystkich. Były wypadki samobójstw. Ten i ów schylił się i schował ukradkiem grudkę ziemi do kieszeni. Patos tych scen nie do opisania. Upokorzeni i z goryczą piołunu w ustach, jechaliśmy teraz przez terytorium Rumunii. W ulewny deszcz przez Starożyniec dotarliśmy o 2.00 do Czerniowiec. Miasto było zawalone uchodźcami. Pojechaliśmy do naszego konsulatu [...]. Tam dopiero dowiedziałem się, że granicę Polski przekroczył też Śmigły, co w ówczesnym położeniu, gdy biły się jeszcze poszczególne jednostki i przy panujących wtedy nastrojach — zrobiło straszne wrażenie. Śmigły-Rydz tłumaczył swoją decyzję, o opuszczeniu kraju, chęcią podjęcia przez polskie wojsko dalszej walki z terytorium Francji: Miałem trzy rzeczy do wyboru […] walczyć, odebrać życie, pójść do niewoli. Walczyć — nie miałem więcej niż pół kompanii — to znaczy skierować z pistoletami na czołgi oficerów sztabowych, dorobek dwudziestolecia, teraz tak potrzebny. Odebrać życie — to znaczy stwierdzić przegraną. Lecieć do Warszawy? […] Za nic w świecie nie chciałem dostać się do niewoli. Sądziłem, że wojska przejdą do Francji.
Rankiem 18 września w kwaterze Józefa Becka pojawili się wiceminister Crucescu i ambasador Grigorcea, domagając się, aby jako warunek przejazdu przez Rumunię minister podpisał oświadczenie, w którym rząd polski zrzeka się wszystkich swych atrybutów konstytucyjnych, politycznych i administracyjnych. Beck stanowczo odmówił sygnowania dokumentu, podobnie przeciwni zrzeczenia się swoich prerogatyw byli: prezydent, premier i Naczelny Wódz. W efekcie Rumuni postanowili przenieść polskie władze w głąb Królestwa. 18 września prezydent, wódz naczelny oraz członkowie rządu opuścili Czerniowce specjalnym pociągiem. Jednak bez ich wiedzy rozdzielono wagony i w taki oto sposób prezydent Mościcki pojechał do Bicaz, Rydz-Śmigły do Craiovej, a członkowie rządu do Slănic. Na miejscu, ku ich sporemu zaskoczeniu, okazało się, że wszyscy zostali internowani i osadzeni pod nadzorem strażników, co było pogwałceniem wcześniejszego sojuszu i przyrzeczenia o swobodnym przejeździe do Francji (tzw. droit de passage). Polskie władze znalazły się w przygotowanej już wcześniej pułapce — ośrodki odosobnienia zostały przygotowane dużo wcześniej, gdyż władze rumuńskie już 11 września na wyraźne żądanie Niemców, pod przymusem z ich strony (w pewnym stopniu także pod naciskiem ZSRS), zgodziły się na rozbrojenie i internowanie polskich żołnierzy. W rezultacie rząd RP miał być pozbawiony możliwości dalszego funkcjonowania. W całą sytuację zamieszana była również Francja, która chciała doprowadzić do zmiany władz polskich i objęcia sterów rządu przez osoby bardziej usłużne czynnikom francuskim. Tymczasem bez większych problemów przez teren Rumunii przejechali do Francji polscy działacze opozycyjni wobec ówczesnego rządu, w tym generał Władysław Sikorski, który już 20 września znalazł się w Paryżu.
Prezydent Mościcki po kilku dniach internowania zdecydował się na ustąpienie z urzędu i wyznaczenie następcy. Na taki krok pozwalała konstytucja kwietniowa z 1935 roku (jej art.24 upoważniał m.in. do wyznaczenia następcy prezydenta RP w stanie wojny). Tylko w ten sposób, wobec załamania się struktur władzy, można było zachować ciągłość rządzenia państwem. Z konieczności, następców internowanych przedstawicieli władz szukano pośród dyplomatów znajdujących się poza zasięgiem Niemców i Sowietów, jednak nie uniknięto w tym zakresie sporów. Po wyznaczeniu przez Mościckiego jako swego następcę Bolesława Wieniawę-Długoszowskiego – ambasadora RP we Włoszech, odezwały się głosy krytyczne wobec tej nominacji, protestowała sanacyjna opozycja w Paryżu. W sprawę ponownie włączył się nawet rząd Francji, który tym samym ingerował w wewnętrzne kwestie suwerennych władz Polski.W rezultacie 30 września nowym prezydentem Rzeczypospolitej został mianowany Władysław Raczkiewicz, który oficjalnie zdymisjonował rząd Sławoja Składkowskiego, zrezygnował z części swoich uprawnień na rzecz przyszłego premiera i powołał na ten urząd gen. Władysława Sikorskiego (Naczelny Wódz Edward Rydz-Śmigły zrezygnował ze swojej funkcji 27 października 1939 roku). Odtąd siedzibą nowych władz Polski stała się Francja (w następnym roku, wobec inwazji niemieckiej na Zachód, rząd i siły zbrojne RP na uchodźstwie przeniesiono do Anglii).
Przyjmuje się, że w Rumunii internowano około 30 tysięcy żołnierzy (dane rumuńskie z 1939 mówią o blisko 21 tysiącach), na Węgrzech — 40 tysięcy, pewna liczba polskiego wojska została w tym czasie internowana również na terytorium Litwy, Łotwy i Szwecji. W Rumunii znalazło się także 10 tysięcy cywilnych uchodźców z całej Polski, w tym w znacznej mierze z Kresów Wschodnich, gdzie przebiegała granica z tym państwem. Królestwo Rumunii i Węgry dosyć liberalnie traktowały internowanie polskich wojskowych, przyjęły postawę bierną wobec licznych ucieczek polaków z obozów odosobnienia, co było wynikiem ogólnej przychylności władz tych państw wobec Rzeczypospolitej i swoistego niepodporządkowania się narzuceniu woli Niemców i Sowietów, którym zależało na utrzymaniu status quo (zwłaszcza zależało na tym Niemcom, którzy nie chcieli dopuścić do odtworzenia armii polskiej we Francji). W ten sposób z obu krajów wyjechało na Zachód i częściowo na Bliski Wschód około 43 tysięcy żołnierzy Wojska Polskiego, którzy następnie kontynuowali walkę z III Rzeszą i ZSRS.
Prezydent Ignacy Mościcki przebywał w Rumunii do grudnia 1940 roku, potem wyjechał do Szwajcarii, której był także obywatelem. Zmarł 2 października 1946 w Versoix niedaleko Genewy. Józef Beck nie doczekał powrotu do ojczyzny, nie udało mu się również wyjechać do Francji. Do końca życia, jako internowany, przebywał w Rumunii, gdzie zmarł zniszczony gruźlicą 5 czerwca 1944 roku. Premier Składkowski w czerwcu 1940 roku wyjechał do Turcji, starał się o przyjęcie do armii polskiej lub angielskiej – nowy premier i zarazem Naczelny Wódz generał Sikorski wydał mu takie zezwolenie – od 1941 roku przeprowadzał inspekcje i prowadził odczyty medyczne na terenie jednostek Wojska Polskiego w Palestynie. W 1947 roku wyjechał do Wielkiej Brytanii, gdzie zmarł 31 sierpnia 1962 roku. Marszałkowi Śmigłemu-Rydzowi udało się powrócić do Polski w październiku 1941 roku. Myślał wówczas o powołaniu podziemnej organizacji do walki z okupantem — Obozu Polski Walczącej, chciał w ten sposób zrehabilitować się w oczach rodaków. Niestety, niedługo po powrocie do Polski, w grudniu 1941 roku, zmarł na atak serca.
Pomysł ten nie był nowy, gdyż jeszcze przed wojną minister spraw zagranicznych — Józef Beck wysunął taką koncepcję na wypadek ewentualnej porażki militarnej kraju. Wg jego zamysłu władze polskie miały przenieść się na teren kraju sojuszniczego, a równolegle należało przystąpić do zapewnienia możliwości tworzenia tam polskich oddziałów zbrojnych. Wobec inwazji III Rzeszy plan ten stawał się coraz bardziej bliski urzeczywistnieniu.
4 września, wobec zbliżenia się wojsk niemieckich na odległość 80 kilometrów od stolicy, premier Felicjan Sławoj Składkowski zarządził ewakuację ministerstw, parlamentu oraz najważniejszych urzędów państwowych do Lublina oraz innych miast na wschodzie Polski. Wraz z rozpoczęciem przenoszenia się władz państwowych, zaczęto również wywozić z Warszawy zasoby złota Banku Polskiego. Nie zabezpieczono jednak m.in. akt operacyjnych wywiadu i kontrwywiadu, które dostały się w ręce Abwehry.
W nocy z 4 na 5 września ewakuowano Ministerstwo Spraw Zagranicznych wraz z korpusem dyplomatycznym do Nałęczowa i Kazimierza nad Wisłą. Pierwsi przedstawiciele rządu oraz ambasadorowie opuścili Warszawę w nocy z 5 na 6 września. Operacja przebiegała w wielkim pośpiechu i chaosie. Wódz Naczelny – marszałek Rydz-Śmigły przeniósł się wraz ze sztabem do Brześcia nad Bugiem 7 września, wydając równocześnie rozkaz o generalnym odwrocie oddziałów polskich za linie Wisły i Sanu.
A co to ta trzecia płeć?Zawsze ,pewnie naiwnie myślałem,że ta płeć to albo z męską fujarą albo z damskją gitarą,a tu szajbus niektórym odbija o czymś trzecim.Może mędrcy z komisji tak zdrowia,jak sprawiedliwości/?/puszczą farbę o tym co jest grane,bo nic nie kapuję.
I co tu komentować. Przez wiele lat nie byliśmy w stanie pomóc własnym rodakom, a teraz mamy przyjąć tysiące obcych kulturowo uchodźców.
Nie pisz bzdur. Władze polskie przejechały do Rumuni zaraz po w nocy z 17/18 września więc zwiazek z bolszewikami żaden. No chyba że potrafili z Warszawy przejechać ponad 600km ot tak w czasie kampani wrześniowej. A z tymi naciskami to chyba o kimś zapomniałeś, czy to było Ci już niewygodne ?
P.s.Ruscy już są na przedpolach Lublina ?
Jeśli BRICS dogada się w sprawie wspólnej waluty narodowej,w miejsce dolara to będzie to istotny wyłom w światowej dominacji USD,oraz w pokrywaniu przez świat drukowanej usmańskiej fanaberii dolarowej.Stany Zjednoczone boją się tego niczym diabeł święconej aqwy.Stąd prowokacje militarne na Ukrainie,Morzu Połud.Chińskim i buńczuczne oświadczenia judeokongresmenów i j.senatorów.To byłaby wielka strata dla wiadomego geszeftu i dojeniu finansowych dłużników przez życzliwych altruistów międzynarodowej judeomafii finansowej.Bęzie się działo i wszelkie chwyty będą dozwolone,bo to już nie pzelewki.
Normalka. Po banderowcach można się było tego spodziewać.
Kolejny w kolejce do popełniena "samobójstwa"?
serio? To teraz Nasza wina? Aha...
To nie żadna tajemnica że mają za sobą potęzne lobby w UE stąd są tacy pewni siebie i bezczelni...
Też uważam, że jak chcą ćpać to niech ćpają. Najbardziej smakuje owoc zakazany.
Wydaje mi się, że nie większość a władza.
Ha, ha, ha! A potem prześlą go do restauracji "Sowa i..." by skonsumowały go "polske elyty"...
Prędzej wyślą go do Japonii obtoczą w bułce i game over...
Przecież chodzi o likwidację państw narodowych w UE. Na pierwszy ogień idzie Polska jako najtrudniejszy przypadek. A zamiast muzułmańskich fundamentalistów przyjąć w takiej samej ilości Polaków z Kazachstanu. Niemcy już dawno to zrobiły.
Polska ma święty obowiązek przyjąć i sfinansować powrót wszystkich chętnych Polaków z Kazachstanu i innych rejonów Wschodu,wywiezionych wbrew ich woli przez reżim stalinowski.To elementarny i patriotyczny priorytet!Władze Polski winny przedstawić ten problem na forum UE prosząc o wsparcie finansowe i swoistą dyspensę w sprawach muzułmańskich.Należy uświadomić tłustym europejskim biurokratom,że wywózka Polaków na Sybir i do Kazachstanu to nie było tak jak w przypadku nieudolnej ochrony granic UE przed nielegalną islamską imigracją.Kto jak kto ,ale polscy europarlamentarzyści mają szansę i okazję wykazać przed błaznem luksemburskim,że ratowanie polskich zesłańców to sprawa ważniejsza od islamskich terrorystów,nawet uciekinierów.
Dokładnie, po trupach do władzy. Pamiętajcie jutro o wywieszeniu flagi z kirem. Chociaż tyle można zrobić.
To nie Państwo Polskie,lecz kilku jej prominentnych pasożytniczych działaczy planuje przyjąć na koszt podatników radykalnych muzułmanów z Afryki Półn.Społeczeństwo polskie nie ma z tym nic wspólnego,nie zostało dopuszczone do głosu w tej materii-taka superdemokracja.Fundacja Estera,pic na wodę dla naiwnych współgrająca z islamskimi fundamentalistami i ich sponsorami z zza Wielkiej Atlantyckiej Kałuży.Wszystko po to by polski patriotyzm rozcieńczyć już nie tylko multikulti,lecz też muzułmańskim islamskim fundamentalizmem.Wynarodowienie Polaków z ich uczuć i tradycji to naczelna dewiza pomiotów sprzyjającym światowemu judeototalitaryzmowi,tego od 65 mld USD wymaganych od Polski,w ramach wyłudzania,czyli za friko.
Jest to ruska kłamliwa propaganda. Nóż w plecy - inwazję na Polskę - Stalin obiecał Hitlerowi w zawartym 23 sierpnia 1939 roku w pakcie Ribbentrop - Mołotow. Był to czwarty rozbiór Polski w wykonaniu ZSRR, do którego odtworzenia FR dąży z całą swoją konsekwencją. Zostali zmuszeni opuścić Polskę najwyżsi rangą przedstawiciele administracji RP – aby zapewnić ciągłość sprawowania władzy. Prezydent, premier oraz Naczelny Wódz zostali internowani - pod naciskiem Niemiec i ZSRR - przez władze rumuńskie.
Dla ukraińskich bezczelnych drapieżczych hien nie ma żadnych świętości.Im więcej Polska będzie przepuszczała ich przez swoją granicę,tym więcej będzie takich zwyrodnialczych przypadków.Głupia i naiwna wiara władz Polandii w cywilizacyjne wartości banderukraińców to prostacka wiara w cnotę banderkurwiszona na autostradzie A4.
remontują czołgi dla MSW a nie MON - ciekawe kto je dostanie - bo chyba nie milicja ze Stanisławowa ...
Oni usiłowali dostać się do tunelu, żeby go wysadzić, ale Rosjanie obronili tunel i dlatego Gruzini przegrali tę wojnę.
NO, jeżeli tam jest Kolorz, to można sobie dać z tym spokój. Ja tego właśnie się spodziewałem, że napcha mu się mnóstwo gnoju. Wilk z KNP, czyli odrzut od JKM, którego zdradzili i on zdradzi Kukiza na bank. Kolorz to bandyta o mentalności komunistycznej. Z takim śmieciem Kukiz ma coraz mniejsze szanse na dobry wynik w wyborach.
Tak, to okropne. Rosja nie ulękła się USSA i prowadzi samodzielną politykę. Nie daje specjalnych praw homoseksualistom, ani innym dewiantom, szanuje religię, szczególnie prawosławną. Takich rzeczy jankesi nie tolerują.
Chłopki - roztropki z PSL wykombinowały jak zdobyc poparcie przed nadchodzącymi wyborami. Mam nadzieję że nikt nie da się nabrac na taka cyniczną i obrzydliwą grę Piechocińskiego oraz jego zblatowanych kolesi...
Trudno potępić coś, co nie istnieje.
To budujące, ze są w Polsce ludzie, którzy wbrew agresywnej proukraińskiej propagandzie są skłonni walczyć z banderowską agresją!
Aż przypomina się wypowiedź Generała Marines Smedleya Butlera z 1933 roku o swojej służbie w wojsku:
"Są tylko dwie rzeczy, za które powinniśmy walczyć - pierwsza z nich to obrona naszych domów, a druga to Deklaracja Praw wojna z każdego innego powodu jest oszustwem. Nie ma niczego nadzwyczajnego w tym worku z kanciarzami, na który ślepa jest wojskowa banda. Mają tam "jednopalcowca", który wskazuje nam naszych nieprzyjaciół, mają "mięśniaka", który niszczy nieprzyjaciół, i mają "mózgowca" do przygotowywania planów wojny, i wreszcie .Wielkiego Szefa", którym jest supernacjonalistyczny kapitalizm. Być może komuś wyda się dziwne, że ja, wojskowy, mam takie poglądy. Zmusza mnie do tego poczucie prawdy. Spędziłem trzydzieści cztery lata i cztery miesiące w czynnej służbie wojskowej jako członek najsprawniejszej jednostki tego kraju - Korpusu Marines - Przeszedłem kolejne stopnie kariery wojskowej, poczynając od podporucznika, a na generale dywizji kończąc. W trakcie tej kariery byłem głównie wysokiej klasy "mięśniakiem" służącym interesem Wielkiego Biznesu, Wall Street i Bankierów. Krótko mówiąc byłem kanciarzem, gangsterem kapitalizmu. W pewnym okresie tylko przypuszczałem, że stanowię część tego szwindla. Teraz jestem tego pewien, Lubię wszystkich zawodowych żołnierzy i nigdy nie myślałem samodzielnie, dopóki nie odszedłem ze służby. W czasie gdy podporządkowywałem się rozkazom moich przełożonych, moje umysłowe umiejętności znajdowały się w stanie zawieszenia. To sytuacja typowa dla wszystkich, którzy służą w wojsku. Pomagałem uczynić Meksyk, szczególnie Tampico, miejscem bezpiecznym dla amerykańskich interesów naftowych. Pomagałem uczynić z Haiti i Kuby miejsce właściwe do ciągnięcia zysków przez chłopców z National City Bank. Pomagałem w gwałceniu kilku środkowoamerykańskich republik na korzyść Wall Street. Lista tych szwindli jest długa. Pomagałem w latach 1909-1912 w oczyszczaniu Nikaragui, aby zrobić tam miejsce dla międzynarodowego domu bankierskiego Brown Brothers . W roku 1916 zaniosłem światło do Republiki Dominikany aby świeciło na rzecz amerykańskich interesów cukrowniczych. W Chinach pomagałem wygładzić drogę Standard Oil i pilnowałem, aby nikt ich na niej nie molestował. W czasie tych lat prowadziłem, jak to określają chłopcy za kulisami, fantastyczne szwindle. Przyglądając się temu, co robiłem, mam wrażenie, że Al Capone mógłby się wiele ode mnie nauczyć. To, do czego on doszedł, to prowadzenie kantów w zaledwie trzech okręgach, ja prowadziłem je na trzech kontynentach".
W świetle tej wypowiedzi można się tylko domyślać co tak bardzo zatrważa naszego generała w działaniach Rosji czy innych "wrogich" dla USA krajów.
Faktycznie, cieć wygląda na zatrwożonego. Nie ma też wątpliwości, ze Amerykanom bardziej się kalkuluje, zarówno ze względów politycznych, jak i ekonomicznych, podsyłać jakąś broń ukrom i szczuć ich na Ruskich, niż angażować swoich żołnierzy. A czy ta broń nie obróci się kiedyś, na przykład, przeciwko Polsce, to już ich nie obchodzi!
Może po złote zęby przyszedł?
Co za wyjątkowy gamoń. Co on chciał zrobić z tymi czaszkami? Inscenizację ludobójstwa na Wołyniu?
I co teraz z nim zrobić? Jak się go skarze i odstawi do więzienia, to za polskie pieniądze będzie sobie siedział. Jak dostanie wyrok w zawieszeniu, to tak jakby kary nie było. Jak się go wydali na Ukrainę to też kary nie będzie. Powinien natychmiastowo stracić możliwość studiowania w Polsce i pobierania stypendium, a najlepiej, jakby jednak trafił do więzienia i musiał pracować w kamieniołomie ku chwale Bandery, no ale to niemożliwe, bo to niehumanitarne.
Przyjdzie czas, a zaczną "odwiedzać" i "Pańskie" mieszkania oraz domy...
To sponsoruj im wakacje ze swoich peniędzy jak ci to nie przeszkadza, a co ;) Prezydent RP otrzymuje pensję i z niej może bez problemu opłacać wakacje swojej najbliższej rodzinie, podobnie jak każdy obywatel RP ;)
Ciekawe jakie skarby zamierzał znaleźć w "Pańskich" grobach, ciekawe czy go zrewidowano .
tagore
Psując rynek pracy.
Prezydent powinien wypoczywać tam sam bo żona i dzieci to nie rodzina ;) a do roboty powinien jeździć tramwajem a co ;)
Bo większość jej na to pozwala.
Skandal i zdrada