Puzzle z kamieni

Rozglądając się wokół budowli znaleźliśmy ułomki kamieni, wrzucone do czegoś co można określić mianem śmietnika. Przy bliższym oglądzie okazało się, że są na nich jakieś napisy.

Dziś dwie impresje z roku 1995. Podczas tego wyjazdu inwentaryzacyjnego gościliśmy Przyjaciół z Warszawy (Dorotę Piramidowicz (Kuty), Gosię Charyłło, Łukasza Gorczycę i Marcina Zglińskiego). To była inwentaryzacja podczas której wyrzucono nas z cerkwi w Żurawnie (gdzie jak się okazało znajdował się cudowny wizerunek maryjny ze zburzonego kościoła). To była również inwentaryzacja, którą można by określić jako podążającą śladami… jakby to określić – zniszczeń i spaleń wsi dokonanych w r. 1944. Zniszczeń dokonanych regularnie, noc w noc.



Sokołówka. Niewielka miejscowość położona niedaleko Stryja. Dla mnie – miejscowość widmo, gdzie z przedwojennej osady zostało kilka domów, a na miejscu drewnianego kościoła z ostatniej tercji XVIII wieku znajduje się łąka. (Zainteresowanych szczegółową historią odsyłam do opracowania pióra dra Rafała Quiriniego-Popławskiego, zamieszczonego w tomie dziewiątym Materiałów do dziejów sztuki sakralnej na ziemiach wschodnich Rzeczypospolitej: Kościoły i klasztory rzymskokatolickie dawnego województwa ruskiego, wydanego w 2001 roku). Na tej łące były jednak dwa, sporej wielkości kamienie. Po połączeniu (nasadzeniu jednego na drugi) dawały formę zbliżoną do chrzcielnicy, o podstawie ozdobionej przez rzeźbione postacie, które po atrybutach zidentyfikowano jako Ewangelistów. Drugi mniejszy kamień został ozdobiony ornamentami roślinnymi i tworzył jakby misę…. Niestety, nie udało się dociec co to za dzieło. Sądząc po ornamentyce – nawet XVII wieczne. Nie wiadomo jednak nawet czy pochodziło z kościoła (w którym chrzcielnica i ambona, jak ustalił monografista świątyni były drewniane). Te dwa kamienie pozostały nierozwiązaną zagadką. Tak czy inaczej, te dwa kamienie stanowią dla mnie swego rodzaju pomnik. Pomnik zacierania pamięci. I niemożności jej odtworzenia, stały się paradoksalnie pomnikiem zmian, które właściwie zlikwidowały rzeczywistość sprzed II wojny światowej.

Żywaczów. Miejscowość na Pokuciu. Tu znajduje się kościół filialny bodajże należący do parafii w Horodence. Co się w kościele obecnie znajduje nie wiem, został zamieniony na cerkiew unicką i ze wstydem przyznam że nie wiem, albowiem niestety nie dostaliśmy się do środka. Upał był wtenczas straszny, siedzieliśmy obok kościoła, Rafał bezskutecznie szukał „kogoś z kluczami”. Rozglądając się wokół budowli znaleźliśmy ułomki kamieni, wrzucone do czegoś co można określić mianem śmietnika. Przy bliższym oglądzie okazało się, że są na nich jakieś napisy. Zaczęliśmy je układać. Jak puzzle. W efekcie jest to tablica dedykowana lwowskiemu arcybiskupowi ormiańskiemu Józefowi Teodorowiczowi, który urodził się w tej miejscowości. Niestety niekompletna, z brakami. Pewnie dziś już jej nie ma… choć może ktoś je uratował, może zabrał? My – inwentaryzatorzy – nie możemy tak postępować.

Tak czy inaczej – dla mnie, wtenczas jak i obecnie ta potrzaskana tablica była jak pomnik. Pomnik, a może raczej obraz tego czego obecnie doświadczamy na wschodzie. Próbujemy odtwarzać przeszłość, ratować pamięć, ale efekt jaki otrzymujemy – jest zaledwie przybliżeniem, nadal bowiem nie jesteśmy w stanie odzyskać straconych fragmentów układanki…

Andrzej Betlej(ur. 1971 w Krakowie). Absolwent historii sztuki na Uniwersytecie Jagiellońskim, doktor, adiunkt w Instytucie Historii Sztuki UJ. Jego zainteresowania naukowe koncentrują się przede wszystkim na sztuce nowożytnej, a zwłaszcza na architekturze i rzeźbie na ziemiach wschodnich dawnej Rzeczypospolitej. Autor książek publikacji dotyczących kresów: Paweł Giżycki, architekt polski XVIII wieku(2003); SIBI, DEO, POSTERITATI. Jabłonowscy a sztuka w XVIII wieku(2010).

Kontakt: www.andrzej.betlej.info

Reklama

Dlaczego zdecydowaliśmy się na ograniczenie dostępu do naszych treści?

Ponieważ nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Zawsze ktoś za nie płaci. Jeśli Czytelnicy nie wezmą na swoje barki finansowej odpowiedzialności za istnienie niezależnych, oddolnych inicjatyw dziennikarskich, takich jak Kresy.pl, wówczas na rynku pozostaną wyłącznie niskiej jakości tabloidy oraz media finasowane przez wielkie korporacje, partie polityczne i różnego rodzaju lobbies.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl to 20000 zł. 7-osobowa redakcja pracuje w pełnym wymiarze i praca ta jest naszym podstawowym, najczęściej jedynym, źródłem dochodu. Kresy.pl nie powstają po godzinach, tworzone przez amatorów. Portal jest tworzony przez wykwalifikowanych dziennikarzy oraz specjalistów z zakresu polityki międzynarodowej, którzy codziennie starają się dotrzeć do informacji istotnych z punktu widzenia interesu naszej politycznej wspólnoty.

Jeśli cenisz naszą pracę, jeśli z niej korzystasz i uważasz, że zamknięcie portalu Kresy.pl byłoby stratą, prosimy dołącz do grona osób, które współtworzą finansowe podstawy funkcjonowania naszego serwisu.





Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz