Jak ukraińskie media tworzą nową „prawdę historyczną” o zbrodni w Hucie Pieniackiej

Ukraińskie media, które w ostatnim czasie podawały informację o zniszczeniu pomnika Polaków pomordowanych w Hucie Pieniackiej wykorzystały to wydarzenie do publicznej promocji neobanderowskiej narracji historycznej, relatywizując czy wręcz negując udział Ukraińców z UPA i oddziałów SS w tej zbrodni.

Poseł Robert Winnicki, lider Ruchu Narodowego, komentując w rozmowie z Kresami.pl zniszczenie pomnika ofiar ukraińskich zbrodniarzy w Hucie Pieniackiej na Lwowszczyźniezwrócił uwagę, że obecnie może być „dobry moment, by ambasada zwróciła uwagę Ukrainie, dlaczego pamięć ofiar ludobójstwa dokonanego przez OUN-UPA jest z polskiego punktu widzenia czymś fundamentalnym”.

– To dramatyczne i przykre wydarzenie powinno być momentem, w którym ambasada spokojnie, ale zdecydowanie zacznie prezentować w przestrzeni ukraińskiej polską narrację historyczną dotyczącą ludobójstwa na Wołyniu i w MałopolsceWschodniej – mówił Winnicki. Jednak informacje na temat kontekstu historycznego ludobójstwa w Hucie Pieniackiej, jakie podawały ukraińskie media pokazują z jednej strony, że takie działania stają się konieczne, a z drugiej, że po stronie ukraińskiej mamy do czynienia z poważnym problemem – wykorzystywaniem zniszczenia pomnika do lansowania neobanderowskiej narracji historycznej, wybielającej zarówno zbrodnie UPA, jak i członków ukraińskich formacji kolaboranckich, w tym z Waffen-SS.

PRZECZYTAJ: Kukiz’15 interweniuje w MSZ ws. zniszczonego pomnika w Hucie Pieniackiej

W 1944 r. w Hucie Pieniackiej funkcjonowała polska samoobrona, która 23 lutego wdała się w walkę z ukraińskimi esesmanami. Z tego powodu 28 lutego wieś stała się celem akcji pacyfikacyjnej policyjnego batalionu SS złożonego z Ukraińców, będących ochotnikami do dywizji SS Galizien, a także lokalnego oddziału UPA. W ataku uczestniczyli także ukraińscy cywile. W czasie pacyfikacji doszło do bestialskich mordów, także na kobietach i dzieciach. Z tysiąca mieszkańców i znacznej liczby uciekinierów z innych wołyńskich miejscowości atakowanych przez UPA przeżyły tylko 162 osoby. Wieś została zrównana z ziemią.

PRZECZYTAJ KONIECZNIE: Prawdziwa historia ludobójstwa w Hucie Pieniackiej

Ukraińskie media prezentują jednak zupełnie inną wersję wydarzeń. Znany zachodnio-ukraiński portal zaxid.net podaje, że za masakrę Polaków w Hucie Pieniackiej odpowiadają „wojska hitlerowskie”:

– W lutym 1944 roku w Hucie Pieniackiej wojska hitlerowskie zniszczyły wszystkie 172 budynki i zabili wszystkich mieszkańców.

Portal nie wspomina nic o tym, że sprawcami zbrodni byli Ukraińcy. Ich udział w ludobójstwie, jako członków kolaboracyjnego 4 Pułku Policyjnego SS, złożonego z ochotników do dywizji Waffen-SS Galizien, opisano z kolei w następujący sposób:

– Źródła propagandowe oskarżały o eksterminację polskiej wsi ukraińską dywizję „Hałyczyna”. Jednak według badacza Andrija Boljanowskiego, w tamtym czasie nie działał tam żaden oddział galicyjskiej dywizji (sic! Żadnej wzmianki o SS – red.).

Analogiczny dopisek jak Zaxid.net stosowała także ukraińska agencja informacyjna UNIAN. W wersji skróconej ta znana agencja podawała jedynie, że zamordowani Polacy „zginęli z rąk wojsk hitlerowskich”.W wersji anglojęzycznej UNIAN miała miejsce specyficzna sytuacja. Początkowo podawano tam tylko informację o uszkodzeniu „pomnika poświęconego pamięci ok. 900 osób, zamordowanych podczas II wojny światowej”. Artykuł został zilustrowany zdjęciem z oficjalnych obchodów ukraińskiego Dnia Pamięci i Pojednania oraz rocznicy zwycięstwa nad nazizmem w Europie. Później dodano krótko, że mieszkańców zamordował „oddział nazistów, złożony głównie z Ukraińców”.

Wspomniane media szeroko cytowały również wypowiedź szefa Ukraińskiego IPN, znanego negacjonisty wołyńskiego Wołodymyra Wiatrowycza. Podobnie zresztą, jak polskie media czy portal polukr.net, który nie tylko powołuje się na Boljanowskiego, ale zaznacza, że wieś „zniszczono na rozkaz niemieckich okupantów w wyniku prowokacji dyslokowanego tam oddziału radzieckich partyzantów”, zaś „do udziału w operacji karnej naziści świadomie dołączyli oddziały policji, w skład których wchodzili Ukraińcy”.

Sam Wiatrowycz twierdził, że „zniszczenie pomnika Polaków zamordowanych we wsi Huta Pieniacka na zachodniej Ukrainie to prowokacja, której celem jest zaostrzenie stosunków polsko-ukraińskich”.

– Huta Pieniacka to polska wieś, zniszczona na rozkaz niemieckich okupantów w wyniku prowokacji działającego tam oddziału radzieckich partyzantów [opuścili oni wieś kilka dni wcześniej, w czasie ataku broniła jej polska samoobrona – red.]. Do udziału w operacji karnej (przeciwko Polakom) naziści świadomie zaangażowali składające się z Ukraińców oddziały policyjne– zaznaczył Wiatrowycz. Jego zdaniem, działania w Hucie Pieniackiej podobne są do aktów wandalizmu na ukraińskich cmentarzach w Polsce:

– Są one analogiczne i mają ten sam cel: wywołanie wojny na pomniki. Niszczenie grobów i pomników po obu stronach granicy powinno spotkać się z jednakowym, zdecydowanym potępieniem w obu krajach, zarówno ze strony władz, jak i społeczeństwa obywatelskiego.

Portal kijowskiej gazety „Deń”pisał krótko o „pomniku Polaków zamordowanych w 1944 roku”, a portal Censor.netwspominał o zamordowanych Polakach jako „ofiarach tragicznych wydarzeń z 1944 roku”.Z dużych mediów, w zasadzie tylko agencja Ukrinformnapisała o udziale „policyjnego pododdziału dywizji SS Hałyczyna” w „operacji karnej”, choć bez bezpośredniej wzmianki o tym, że w jej skład wchodzili Ukraińcy.

W depeszy ukraińskiej agencji Interfaxnapisano, że w sprawie pacyfikacji wsi „pośród historyków są różne wersje tych wydarzeń”:

– Ukraińscy historycy uważają, że wieś zniszczyły wojska niemieckie, podczas gdy polscy historycy twierdzą, że w jej zniszczeniu uczestniczył również pododdział dywizji SS Hałyczyna.

Z kolei ukraińskie stacje telewizyjne podawały m.in., że Polaków z Huty Pieniackiej zamordowały „niemieckie oddziały karne”, „wojska hitlerowskie w trakcie operacji karnej” (5 Kanał, powiązany z prezydentem Petrem Poroszenką; w niektórych artykułach na portalu tej telewizjinie ma żadnej wzmianki o sprawcach mordu – red.), „ochotnicy galicyjskiego batalionu, [którzy] spali wieś będącą bazą polskiej samoobrony i radzieckich partyzantów” (stacja 1+1), czy „naziści” (stacja Intrer). Zwracał na to uwagę m.in. ukraiński video-bloger, Anatolij Szarij.

Z kolei były lider neobanderowskiego Prawego Sektora Dmytro Jarosz napisał na Facebooku, że zniszczono „pomnik Polaków, którzy zginęli z rąk hitlerowskich katów”.

Uwagę zwracają informacje podawane na portalu radiosvoboda.org, ukraińskojęzycznego serwisu Radia Wolna Europa / Radia Wolność:

– Według różnych źródeł, niemieckie organy karne zamordowały od 500 do 800 Polaków, cywilów, a całą wieś spalili. W Polsce przez długi czas powielano i propagowano wersję, że wśród Niemców, którzy zamordowali Polaków, byli ukraińscy „dywizijnicy”, członkowie ukraińskiej dywizji „Hałyczyna”. Jednak ukraińscy naukowcy sprostowali to, powołując się na fakty z polskich i ukraińskich archiwów – że w tym czasie na tym terenie nie działał żaden oddział dywizji. Ale z radzieckimi partyzantami walczyli galicyjscy ochotnicy z 3. Batalionu 4. Pułku, który nie był podporządkowany ani niemieckiej armii, ani „dywizijnikom”.

Radio Swoboda powołuje się w tej kwestii na wypowiedź Światosława Szeremety, ukraińskiego urzędnika w randze ministra. Wcześniej stwierdził on, że uchwała wołyńska przyjęta przez Sejm „w czasie wojny ukraińsko-rosyjskiej to cios w plecy od naszych sojuszników”. Oskarżył też Polskę o zaprzeczanie „zbrodniom AK i BCh popełnionym na Ukraińcach” i nazwał Akcję „Wisła” czystką etniczną. W 2016 roku próbował z kolei wymusić na polskich policjantach określone działania na cmentarzu w Przemyślu-Pikulicach. Jak pisaliśmy wcześniej, publicznie twierdził też, że za polską kontrmanifestację, zorganizowaną „za pieniądze Putina”, odpowiadają polski poseł, a także działacz patriotyczny.

Przeczytaj: Ukraiński minister awanturował się i wywierał presję na policję podczas przemyskiej manifestacji

W innej wypowiedzi dla tego mediumSzeremeta powiedział:

– W tej wsi Huta Pieniacka rozlokowywali się sowieccy partyzanci, którzy szukali wsparcia wśród polskiej ludności, bo Ukraińcy ich nie wspierali. Tutaj sowiecka władza wysyłała grupy dywersyjne. Zgodnie z informacjami i wspomnieniami wielka grupa sowieckich partyzantów była we wsi Huta Pieniacka. Były pewne zabójstwa niemieckich żołnierzy. Kiedy Niemcy zdecydowali się przeprowadzić pacyfikację tej wsi, to polskie podziemie i sowieccy partyzanci stąd uciekli, a została ludność cywilna.

Na koniec należy zwrócić uwagę na jeszcze jedną kwestię. Poza Ukraińcami z oddziału policyjnego złożonego z ochotników do SS Galizien, w masakrze Polaków w Hucie Pieniackiej uczestniczyli także zbrodniarze z UPA, najpewniej sotnia „Siromanciw” Dmytra Karpenki „Jastruba”. OUN-UPA już wcześniej przymierzała się do zniszczenia wsi, jako dużego ośrodka polskości. Podobnie nie wspomina się ani słowem o udziale chłopskich bojówek, tzw. wiejskich oddziałów samoobrony. To znamienne, że o ile niektóre ukraińskie media mogą jeszcze w oględny sposób wspomnieć o udziale w zbrodni Ukraińsców z jednostek Waffen-SS, o tyle o udziale członków UPA – już absolutnie nie.

Zniszczenie pomnika w Hucie Pieniackiej pokazało dobitnie, jaka narracja historyczna dominuje dziś na Ukrainie. I jak tamtejsze media selekcjonują informacje, by „prawda historyczna” była zgodna z oficjalnym stanowiskiem pomajdanowych władz w Kijowie, dla których mit „bohaterów” z OUN-UPA to część „nowej ukraińskiej tożsamości narodowej”.

Marek Trojan / Kresy.pl

9 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. zefir :

    Wiatrowycz: „zniszczenie pomnika Polaków zamordowanych we wsi Huta Pieniacka na zachodniej Ukrainie to prowokacja,której celem jest zaostrzenie stosunków polsko-ukraińskich”.Jeśli tak,jeśli to prowokacja,to ukraińskich ,banderowskich zwyroli prowokacja.Co ta banderowska menda Wiatrowycz chce nam przekazać przez takie swoje oświadczenie? Otóż oddalenie winy za pomnikowe zniszczenie od swych banderowskich zwyroli,metodą chachłackiego chamu,wciskania nam propagandowego nazistowskiego chłamu.Ten Wiatrowycz,banderowski skurw..syn umiaru nie zna,nie ma,jego banderowska propaganda to prozaiczna i dla naiwnych ściema.

  2. kojoto :

    Wkrótce te brednie ukraińskich szowinistów będą delikatnie dozowane przez „nad patriotyczne” media PiSowskie, jako „alternatywna wersja”, „trudność w ocenie”, „odmienna wrażliwość”, etc…. ileż to razy już to było przerabiane w taki sposób, zresztą na przykładzie omotania części Polaków mitem wyzwolenia 1945 widać, że taka długotrwała propaganda pozostawia piętno na najbardziej ograniczonej części społeczeństwa, a zwykle bardzo wrzaskliwej.