Dr Piotr Szopa, naczelnik ds. upamiętnień z IPN w Rzeszowie, nakazuje usuwanie kolejnych upamiętnień polskich żołnierzy i milicjantów, którzy zginęli w walce z UPA na Podkarpaciu. „Dekomunizacja w jego wykonaniu jest depolonizacją” – mówi prof. Andrzej Zapałowski – historyk, który nagłośnił sprawę. W sobotę do sprawy odniósł się rzeszowski IPN.

Naczelnik Oddziałowego Biura Upamiętniania Walk i Męczeństwa IPN w Rzeszowie, dr Piotr Szopa, w ramach prowadzonych przez siebie działań likwiduje kolejne upamiętnienia ludzi, którzy zginęli broniąc polskiej ziemi i ludności przed banderowcami.

Kresowy Przegląd Tygodnia

Zgoda RODO: Wyrażam zgodę na wykorzystywanie przez FUNDACJA KOMPANIA KRESOWA, ul. Gen. Władysława Sikorskiego 166 / 0.03, 18-400 Łomża moich danych osobowych przesłanych w niniejszym formularzu w celu otrzymywania informacji drogą elektroniczną.
Możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie, klikając link w stopce naszych e-maili.

Na sprawę zwrócił uwagę dr hab. Andrzej Zapałowski, profesor URz, historyk i radny miasta Przemyśla. Profesor Zapałowski jest też członkiem Komitetu Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa przy IPN w Rzeszowie. Rada ta zajmuje się m.in. kwestiami dotyczącymi pomników.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Zaznacza jednak, że naczelnik Szopa o pewnych działaniach, które podejmował w tym zakresie, nie informował członków komitetu, którzy dowiadywali się o nich z mediów. Wielu członków rady oburzało się też, że naczelnik na posiedzeniach omawia sprawy wybiórczo, koncentrując się na tych mniej ważnych, a o wielu innych, ważnych, ich nie informuje. Decyzje zapadały za ich plecami. Dotyczyło to również działań względem upamiętnień żołnierzy Ludowego Wojska Polskiego czy funkcjonariuszy Milicji Obywatelskiej, którzy zginęli w walce z formacjami ukraińskich nacjonalistów.

„Na posiedzeniach naczelnik dawał nam do konsultacji rzeczy mało problematyczne. Jeżeli na jakieś sprawy zwracałem uwagę, to miało to dalsze konsekwencje, ale o działaniach, które naczelnik podejmował wręcz w skali Podkarpacia, jako rada dowiadywaliśmy się o tym z mediów. To jest skandaliczne. A przez Covid od roku de facto nie ma spotkań, nie mamy też żadnych informacji. To, że dowiaduję się o czymś z prasy, jest dla mnie kompletnym zaskoczeniem i uważam, że naczelnik zajmujący się pomnikami i jego biuro z premedytacją prowadzą działania poza członkami rady” – mówi w rozmowie z portalem Kresy.pl prof. Zapałowski.

Jak się dowiedzieliśmy, naczelnik Oddziałowego Biura Upamiętniania Walk i Męczeństwa IPN w Rzeszowie, dr Piotr Szopa, pisze opinie, które wysyła do wojewódzkiego nadzoru budowlanego. Ten ma obowiązek realizować prawo. Tym samym zmusza się samorządy do likwidacji danego upamiętnienia.

Przeczytaj: Wojewoda Podkarpacki tłumaczy się z wszczęcia postępowania ws. pomnika w Birczy

Według informacji upublicznionych przez prof. Zapałowskiego, sprawa dotyczy m.in. pomnika w rejonie Nakła w gminie Stubno, poświęconego milicjantom, którzy m.in. w 1945 roku „zmagali się z Armią Czerwoną, która wspierała UPA w tamtych rejonach”. Dr Szopa wnioskował o jego rozbiórkę. Historyk pisał też, że „przeszkadzała mu nawet tablica z nazwiskami żołnierzy w Łubnem czy orzeł na pomniku w Lesku”.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Jak pisaliśmy, rok temu na polecenie IPN z pomnika upamiętniającego poległych i pomordowanych w walkach z OUN-UPA w Lesku (woj. podkarpackie) w środę usunięto piastowskiego orła. Kilka dni wcześniej z głazu przy pomniku usunięto tablicę z nazwiskami milicjantów poległych w walkach z banderowcami. Jak podają lokalne media, część mieszkańców Leska negatywnie odebrała takie potraktowanie pomnika. Burmistrz Leska tłumaczył, że miasto musiało wykonać decyzję IPN. W przeciwnym wypadku zostałby on wyburzony. Usunięcie orła i tablicy było wymogiem pozostawienia pomnika. Wówczas podawano, że obiekt ma zostać poddany renowacji i docelowo miałby zostać poświęcony ofiarom UPA.

Przeczytaj więcej: W Lesku zdemontowano tablicę z nazwiskami milicjantów poległych w walce z UPA [+FOTO]

Czytaj także: W Birczy rozebrano pomnik żołnierzy zabitych przez UPA [+FOTO]

Profesor zwrócił też uwagę na usunięcie tablicy z nazwiskami milicjantów z pomnika w Żohatynie, który „był poświęcony milicjantom (…), którzy bronili miejscowej ludności przed UPA”. Zaznaczył, że to okolice Borownicy, gdzie w kwietniu 1945 roku UPA wymordowała ponad 100 mieszkańców wioski. „Broniła się w niej miejscowa samoobrona i milicjanci. Gdyby nie to, zginęłoby kilkuset Polaków więcej. Na odsiecz przyszli m.in. milicjanci z Birczy i Żohatyna”.

Prof. Zapałowski w rozmowie z portalem Kresy.pl zwrócił uwagę na sprawę pomnika upamiętniającego ponad 30 żołnierzy Wojska Polskiego, KBW i WOP, którzy zginęli w okolicach Łubna. Pomnik składał się z kilku elementów, w tym z orła piastowskiego, krzyża grunwaldzkiego, tablicy z nazwiskami i napisu upamiętniającego ich. Zaznacza, że sytuacja w tym przypadku jest szokująca, gdyż obiekt nie był poświęcony konkretnej formacji, ale jej żołnierzom – co jest zgodne z obowiązującym w Polsce prawem. Zwraca uwagę na analogiczną sytuację z Poznania, gdzie stoi pomnik poświęcony żołnierzom 1 Armii WP.

„Prezes IPN wydał swego rodzaju okólnik, dostępny na stronie IPN, który mówi wprost, że np. Ulicy 1 Armii WP nie może być, ale jeżeli mamy Ulicę Żołnierzy 1 Armii WP, to ona może zostać, bo dotyczy to żołnierzy. Więc jeżeli pomnik jest poświęcony „Żołnierzom Wojska Polskiego” i są tam ich nazwiska, jak w przypadku pomnika w Lesku, to sytuacja jest analogiczna. Ale nie dość, że ściągnięto informację kto tu leży, to jeszcze ściągnięto nazwiska” – mówi historyk.

Profesor dodał, że rozmawiał na ten temat z wójtem gminy Baligród, który był bardzo zdenerwowany z powodu tej sytuacji. „Mówił mi: <<Jak ja teraz wyglądam?! Przecież ludzie tam co roku świeczki palili. A tu IPN poprzez wojewódzki nadzór budowlany zmusił mnie, żebym to ściągnął!>>”.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Zdaniem prof. Zapałowskiego, sposób działania przyjęty przez naczelnika Szopę jest nie do przyjęcia. Uważa, że takich pomników nie należało ruszać, ponieważ upamiętniały wymienionych z nazwiska żołnierzy czy też milicjantów, a nie LWP czy MO.„A tu on, postępując niczym kiedyś komunistyczny politruk, po prostu likwidował wszystko, poprzez swoje opinie. Te pomniki zdemontowano wbrew stanowisku prezesa IPN”

Zaznacza, że kiedy już jest konieczność usunięcia konkretnej tablicy i zamienienia jej na inną, to powinno się to odbyć jednocześnie. „Nie może być tak, że po 2-3 lata stoją kikuty pomników, a ludzie pamiętają, że chodzi o ludzi, którzy zginęli broniąc życia. Jaka to jest lekcja patriotyzmu?” – pyta.

„Osoba, która mieszka na Podkarpaciu i pełni funkcję naczelnika biura upamiętnień, powinna wiedzieć, że na znacznej części tego regionu, gdzie było zagrożenie ze strony UPA, do milicji szli ludzie po to, żeby mieć możliwość i prawo do noszenia broni i móc bronić własnych rodzin i sąsiadów. Tak samo, jeśli chodzi o żołnierzy WP. W latach 1945-46 brano do wojska młodych chłopców. Taki był obowiązek. Jaki oni mieli wpływ na to, do jakiej jednostki trafią? Jak wysłali kogoś do walki z banderowcami i zginął, to co – on był „utrwalaczem władzy ludowej”?! Powiem tak: trudno znaleźć wyższych oficerów II RP, którzy nie służyliby wcześniej u zaborcy. I mamy ich przez to negatywnie ocenia? Trzeba patrzeć przez pryzmat tego, za co ten żołnierz zginął. A on zginął za ochronę ludności polskiej i za obronę granic Rzeczypospolitej, które były, jakie były – pod zarządem ZSRR, ale mimo wszystko była to bardzo ułomna forma państwa polskiego. Innej nie było, bo nas alianci zdradzili” – uważa historyk.

„Niszczenie teraz pamięci o tych, którzy zginęli za obronę tych ziem i ludności… Taki człowiek, który nie ma elementarnej wrażliwości i poczucia narodowego, o co powinien dbać, nie powinien być na takim stanowisku. Dekomunizacja w jego wykonaniu jest depolonizacją” – podkreśla.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Prof. Zapałowski przypomina, że rok temu na posiedzeniu rady doszło do spięcia z dr Szopą. Powodem była decyzja naczelnika, żeby nocą odciąć z pomnika w Lesku piastowskiego orła:

„Publicznie zapytałem go, jak śmiał tknąć orła. Odparł: <<bo orzeł był piastowski>>. Zapytałem go więc, jaki to orzeł jest na pomniku „Ognia” na Podhalu? I ile jest podobnych orłów na pomnikach w Polsce? To nie ma znaczenia, że orzeł jest tam bez korony, bo to nie jest godło Polski, tylko to jest symbol Polski”.

Tydzień temu historyk ponownie interweniował u dr Szopy w sprawie innego pomnika, z którego ściągnięto tablicę z nazwiskami. „Nie ukrywam, że w bardzo ostrych słowach powiedziałem mu, że zrobię wszystko, żeby to odwrócić i powiedziałem mu wprost, że własnymi rękami będzie tę tablicę przyklejał i będę dążył do jego odwołania”.

[AKTUALIZACJA 13 II 2021 r.]

W piątek do naszej publikacji odniósł się oddział IPN w Rzeszowie, twierdząc, że dr Szopa nie ma nic wspólnego z usuwaniem wspomnianych upamiętnień i „nie wydaje żadnych nakazów” w tej sprawie, gdyż „za usunięcie pomnika niezgodnego z zapisami ustawy odpowiada właściciel lub użytkownik wieczysty nieruchomości”. Z kolei „w przypadku braku działań z jego strony czynności administracyjne prowadzące do usunięcia pomnika podejmuje właściwy miejscowo wojewoda”.

„Zatem ani IPN, ani pracownicy Instytutu nie mogą też likwidować kolejnych upamiętnień” – pisze rzeszowski IPN,  twierdząc, że przekazane przez prof. Zapałowskiego informacje „nie odpowiadają prawdzie”.

„To stanowisko budzi coraz większe moje obawy o brak państwowej percepcji niektórych urzędników IPN” – odpowiada prof. Zapałowski, przedstawiając kolejne informacje.

Czytaj więcej: Rzeszowski IPN broni swojego urzędnika i zaprzecza kontrowersjom nt. jego działalności. Prof. Zapałowski odpowiada

Kresy.pl

Czytaj kolejny artykuł
0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz