Batalia olkienicka oraz rozegrana dwa lata później bitwa pod Kliszowem, gdzie husaria szarżowała na wyposażonych we flinty piechurów szwedzkich, są dowodami na to, że nawet ogień nowoczesnych muszkietów skałkowych nie zatrzymywał zdeterminowanych szarż kawalerii.

U schyłku XVII wieku ród Sapiehów dzierżył dominującą, niemal absolutną, pozycję w Wielkim Księstwie Litewskim. Kraj terroryzowały wojska podległe Kazimierzowi Janowi Sapieże, który będąc hetmanem wielkim litewskim, wykorzystywał je w prywatnych rozgrywkach. Rodziło to opór gnębionej przez Sapiehów szlachty, który doprowadził do jej zrywu i bitwy pod Olkienikami (Olkiennikami) 18 listopada 1700 roku[1].

W bitwie naprzeciw siebie stanęły: z jednej strony pospolite ruszenie szlachty litewskiej, tak zwani republikanci, wspierani przez bardzo nieliczne chorągwie lekkiej jazdy zaciężnej, a z drugiej strony regularne wojska, którymi dysponowali Sapiehowie, wsparci bardzo nieliczną szlachtą pospolitego ruszenia z powiatów kontrolowanych przez Sapiehów.

Pospolite ruszenie przeciwko „ludowi ognistemu”

O pospolitym ruszeniu tradycyjnie w literaturze przedmiotu panuje jak najgorsza opinia. Nieliczne głosy biorące je w obronę giną w powodzi pism, które nie zostawiają suchej nitki na tej sile zbrojnej. Tymczasem pod Olkienikami pospolite ruszenie stanęło na wysokości zadania. Batalię wygrało i to wygrało w niezłym stylu. Pospolitacy, tak jak husaria pod Kłuszynem, szarżowali na lud ognisty, wsparty działami i chroniący się za „zaostrzonymi sztachetami”[2]. Warto tu zwrócić uwagę na odporność „republikantów” na ogień broni palnej, w tym ostatniego krzyku mody wojskowej, muszkietów skałkowych, czyli filnt[3]. Flinty cechowały się większą szybkostrzelnością niż odchodzące do lamusa muszkiety lontowe, na które szarżowali husarze pod Kłuszynem i w tylu innych bitwach XVII wieku. Jedno ze źródeł zanotowało:

„dragonię [Sapiehów] po wydaniu ognia wycięto”[4]

Inne, tym razem prosapieżyńskie, uderza w podobne tony:

„szlachta naparłszy tak desperate [szalenie; desperacko] uderzyła, że ani dział, ani rajtaryi i ognistego ludu nie uważając, ślepo się potkała dość mężnie et resolute [i żwawo; rezolutnie]”[5]

Batalia olkienicka oraz rozegrana dwa lata później bitwa pod Kliszowem, gdzie husaria szarżowała na wyposażonych we flinty piechurów szwedzkich[6], są dowodami na to, że nawet ogień nowoczesnych muszkietów skałkowych nie zatrzymywał zdeterminowanych szarż kawalerii.

Dysproporcja sił

Twierdzi się, że zwycięstwo to pospolitacy zawdzięczają swojej przewadze liczebnej[7]. Ona faktycznie miała miejsce, ale zrzucanie wszystkiego na nie aż tak znowuż wielką dysproporcję sił, jest moim zdaniem zbyt daleko idącym spłyceniem tego zagadnienia.

Jakie więc wojska stanęły do bratobójczej walki? Najpierw prześledźmy relacje źródłowe.

Krzysztof Zawisza, będąc stronnikiem hetmana Sapiehy, podał, że wojska Sapiehów liczyły sobie „z pięć tysięcy”. Stronę przeciwną szacuje „plus minus na 12 000”[8]. Dobrze poinformowany Koroniarz, Wiktoryn Kuczyński, który nie wydaje się być emocjonalnie związany z żadną ze stron litewskiego konfliktu, pisał:

„Sapiehowie żeby dali represalia wyszli z wojskiem swojem (którego ad minimum z artylerią było 6000 dobrze umundurowanego)”[9]

Przebywający w tym czasie na Litwie zakonnik Jan Oleszewski stwierdził, że wojska Sapiehów składały się z „około czterdziestu” chorągwi jazdy, zaś „piechoty mało co było”. Siły strony przeciwnej ocenia na: kilkanaście tysięcy pod Michałem Kazimierzem Kociełłem, 2 000 zaciężnej „Wołoszy” książąt Wiśniowieckich oraz nieokreśloną liczbę żołnierzy Hrehorego [Grzegorza] Ogińskiego[10].

A co sądzą historycy? Dziewiętnastowieczny historyk Kazimierz Jarochowski, siły Hrehorego Ogińskiego wraz z Ludwikiem Konstantym Pociejem szacuje na 1000 ludzi; pozostałe siły republikantów na „do 12 000 głów” (wśród nich miało być 3000 ludzi książąt Wiśniowieckich). Siły Sapiehów, z pewnością za Narbuttem[11], na zaledwie 3000 żołnierzy i 8 dział[12]. Historyk Jan Wimmer, zapewne za Zawiszą, podaje siły Sapiehów na 5000[13].

Moim zdaniem należy przyjąć, że wojska Sapiehów liczyły sobie około 6000 żołnierzy, a wojska republikantów około 12 000 żołnierzy.

Profesjonalizm nie zawsze wygrywa

Bitwa olkienicka 1700 roku jest jednym z ciekawszych przykładów pokazujących, że atuty doświadczenia i profesjonalizmu nie muszą zapewnić zwycięstwa. Niemal wszystkie źródła podkreślają dużą różnicę w doświadczeniu i wyszkoleniu walczących stron. Różnicę korzystną dla wojsk Sapiehów! Także różnica doświadczenia wodzów obu stron predysponowała stronę sapieżyńską do zwycięstwa.

Wojskami Sapiehów dowodzili:

a) prawym skrzydłem hetman wielki litewski Kazimierz Jan Sapieha, o doświadczeniu wojskowym sięgającym 1673 roku[14]

b) centrum – Michał Franciszek Sapieha, generał artylerii litewskiej, feldmarszałek austriacki, syn hetmana Kazimierza Jana Sapiehy.

Wojsko republikantów wiedli:

a) ogólne dowództwo sprawował pozbawiony jakiegokolwiek doświadczenia militarnego, zaledwie dwudziestoletni Michał Serwacy Korybut Wiśniowiecki[15]

b) wspomógł go (na prawym skrzydle „republikantów”) Hrehory Antoni Ogiński, o doświadczeniu wojskowym sięgającym przynajmniej 1676 roku, choć jako samodzielny dowódca nie wyjawiający szczególnych umiejętności, o czym świadczą dwie klęski zadane przez wojska sapieżyńskie: pod Kownem 30 kwietnia 1698 roku i pod Jurborkiem 22 lipca 1698 roku[16].

A jednak to „republikanci” bitwę wygrali. Co więc przeważyło szalę pięciogodzinnej[17] bitwy? Było to z jednej strony zajuszenie szlachty, która miała już serdecznie dość tyrańskich rządów znienawidzonych Sapiehów. Rządów, które trwały kilkanaście lat. Rządów, które cechowały się nieznanym wcześniej rozpasaniem regularnego wojska litewskiego, wykorzystywanego do walki z przeciwnikami politycznymi Sapiehów. To za czasów hetmana Kazimierza Jana Sapiehy, w wojsku Wielkiego Księstwa Litewskiego pojawiła się nieznana wcześniej, a straszna dla bezbronnego społeczeństwa praktyka okupowania się luźnej czeladzi swoim towarzyszom:

„Było też to nadużycie w wojsku litewskim, że towarzysz hussarski, petechorski, albo pancerny, chował po kilkanaście luźnych czeladzi, którym nie panowie, ale oni panom płacili, dawając każdy od siebie po talarze bitym i więcej drudzy, na tydzień, do tego i siebie i pana sustentowali [żywili], a takim wolno było rabować co chcieli na czaty wychodząc. Tu stąd snadno zważyć, co za spustoszenie kraju za taką licencyą działo się w ciągnieniach.”[18]

Z drugiej strony, do zwycięstwa „republikantów” z pewnością przyczynił się udany manewr wyjścia na tyły lewego skrzydła wojsk Sapiehów i uderzenie na nich od tamtej strony przez żołnierzy Hrehorego Ogińskiego.

Okazało się, że dobrze umotywowani do walki ludzie wygrali bitwę pomimo tego, że na każdym szczeblu znacznie ustępowali przeciwnikowi i doświadczeniem, i umiejętnościami. Wola walki zwyciężyła. Nie był to jednak koniec fakcji Sapiehów. Złamani pod Olkienikami doczekali się wkrótce potężnego protektora w postaci szwedzkiego króla Karola XII. Ten w 1701 roku wkroczył na terytorium Rzeczpospolitej rozpoczynając z nią wojnę. Po jego stronie stanęli Sapiehowie i ich wojska, co dla Litwy oznaczało kontynuację bratobójczych walk.

dr Radosław Sikora

Tematy pokrewne:

Pogrom Szwedów pod Kościanem 9 V 1656

Większe niż Kircholm to zwycięstwo? Lubrze 1656

Żywe tarany

Roznieśli ich na szablach: czyli bitwa pod Drują 1704

Przypisy:

[1] Niektórzy historycy podają datę 19 XI 1700 (Jan Wimmer, Wojsko Rzeczypospolitej w dobie wojny północnej. Warszawa 1956. s. 62; Tomasz Ciesielski, Wojsko litewskie w latach 1698 – 1709. W: Wojny północne w XVI – XVIII wieku. Red. Bogusław Dybaś. Toruń 2007. s. 169). Inni nawet 12 XI 1700 (Marek Wagner, Kliszów 1702.Warszawa 1994. s. 11; Marek Wagner, Mirosław Nagielski we wstępie do: Wawrzyniec F. Rakowski, Pamiętnik Wielkiej Wojny Północnej. Warszawa 2002. s. XV).

[2] Onufry Korytyński, Olkinicka potyczka.W: Źródła do dziejów polskich.t. 1. Opr. Michał Grabowski, Aleksander Przezdziecki. Wilno 1843. s. 201.

[3] Tamże.

[4] Wiktoryn Kuczyński, Pamiętnik 1668 – 1737. Opr. pod red. Józefa Maroszka. Białystok 1999. s. 28.

[5] Krzysztof Zawisza, Pamiętniki Krzysztofa Zawiszy, wojewody mińskiego (1666 – 1721). Opr. Julian Bartoszewicz. Warszawa 1862. s. 208.

[6] Radosław Sikora. Niezwykłe bitwy i szarże husarii.Warszawa 2011. s. 175 – 189.

[7] Wimmer, Wojsko, s. 62; Andrzej Rachuba, Kazimierz Jan Sapieha. W: Poczet hetmanów Rzeczypospolitej. Hetmani litewscy. Red. Mirosław Nagielski. Warszawa 2006. s. 198.

[8] Zawisza, Pamiętniki, s. 207.

[9] Kuczyński, Pamiętnik, s. 28.

[10] Jan Oleszewski, Abrys domowej nieszczęśliwości y wewnętrznej niesnaski, woyny Korony Polskiej y Wielkiego Xsięstwa Litewskiego pro informatione potomnym następującym czasom przez iedną zakonną osobę światu pokazany y z żałością wyrażony anno 1721. Opr. Franciszek Ksawery Kluczycki. Kraków 1899. s. 10.

[11] Justyn Narbutt, Dzieje wewnętrzne narodu litewskiego. t. II. Wilno 1843. s. 76 – 77.

[12] Kazimierz Jarochowski, Dzieje panowania Augusta II od śmierci Jana III do chwili wstąpienia Karóla XII na ziemię polską.Poznań 1856. s. 321 – 324.

[13] Wimmer, Wojsko, s. 62.

[14] Rachuba, Kazimierz, s. 192.

[15] Andrzej Rachuba, Michał Serwacy Korybut Wiśniowiecki. W: Poczet hetmanów Rzeczypospolitej. Hetmani litewscy. Red. Mirosław Nagielski. Warszawa 2006. s. 220 – 222.

[16] Andrzej Rachuba, Hrehory Antoni Ogiński. W: Poczet hetmanów Rzeczypospolitej. Hetmani litewscy. Red. Mirosław Nagielski. Warszawa 2006. s. 236 – 238.

[17] Harce przedbitewne trwały około 3 godzin. Główne starcie trwało około 2 godzin (Archiwum Główne Akt Dawnych, Archiwum Radziwiłłów, dz. II, ks. 36, s. 489 – 490.

[18] Erazm Otwinowski, Pamiętniki do panowania Augusta II. Opr. Edward Raczyński. Poznań 1838. s. 25.




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz