Niemcy poszukują nowych partnerów do budowy myśliwca szóstej generacji po tym, jak wspólny projekt FCAS o wartości 100 mld euro zakończył się fiaskiem. Spór dotyczył kontroli nad projektem między francuskimi a niemieckimi firmami.
We wtorek w Niemczech konsorcjum firm zbrojeniowych kierowane przez Airbusa przedstawiło rządowi w Berlinie dokument stanowiskowy dotyczący projektu myśliwca szóstej generacji po załamaniu francusko-niemieckiego programu FCAS. Kanclerz Friedrich Merz i prezydent Emmanuel Macron uznali, że Dassault i Airbus nie są w stanie porozumieć się w sprawie dalszych prac.
Grupa została nazwana „Team Gen 6”. W jej skład wchodzą Airbus Defence and Space, Autoflug, Diehl Defence, Hensoldt, Liebherr, MBDA, MTU Aero Engines oraz Rohde & Schwarz.
Propozycja dla niemieckiego rządu
Monachijska firma Hensoldt przekazała, że wraz z pozostałymi spółkami opracowała dokument dotyczący Future Combat Air System oraz powiązanego z nim Next Generation Weapon System.
Rzecznik Hensoldt poinformował, że propozycja została przekazana ministrowi obrony Niemiec Borisowi Pistoriusowi. „Financial Times”, który jako pierwszy opisał inicjatywę, podał, że dokument trafił również do biura kanclerza Friedricha Merza.
Źródła branżowe wskazują, że inicjatywa nie jest próbą natychmiastowego uruchomienia nowego programu myśliwca, lecz naciskiem przemysłu na określenie przyszłego kształtu europejskiego projektu samolotu bojowego.
Diehl zadeklarował gotowość dostarczania systemów uzbrojenia do każdego myśliwca szóstej generacji.
Więcej szczegółów ma zostać przedstawionych podczas berlińskich targów lotniczych ILA.
Berlin analizuje dalsze kroki
Niemieckie Ministerstwo Obrony potwierdziło otrzymanie dokumentu, ale nie podało szczegółów. Boris Pistorius powiedział, że Berlin rozważa dalszy kierunek działań po problemach z FCAS. Szef niemieckiego resortu obrony przyznał, że upadek pierwotnego francusko-niemieckiego projektu był dla niego trudny.
„Od miesięcy prowadzimy na ten temat rozmowy z różnymi stronami zainteresowanymi. Wiem, jak ważna jest współpraca francusko-niemiecka w Europie, ale ostatecznie trzeba postawić granicę między rozumem a sercem” — powiedział minister obrony Niemiec Boris Pistorius.
Spór z Francją o kontrolę nad projektem
Program FCAS o wartości 100 mld euro zakładał zastąpienie od 2040 roku francuskich Rafale oraz niemieckich Eurofighterów nową konstrukcją. Głównymi uczestnikami programu były Francja i Niemcy, a partnerami drugorzędnymi Hiszpania i Belgia.
Według doniesień Politico z początku lutego, wspólny projekt faktycznie był martwy od dłuższego czasu. Głównym problemem pozostawał spór Dassault Aviation i Airbusa o przywództwo, dostęp do technologii i podział prac.
Niemieckie środowiska obronne zarzucały Francji zbyt daleko idące żądania dotyczące kontroli nad projektem oraz podziału prac przemysłowych.
Na opóźnienie programu wpływał m.in. fakt, że w lutym Niemcy zaczęły analizować możliwość zakupu ponad 35 dodatkowych myśliwców F-35 ze Stanów Zjednoczonych.
W kwietniu informowano z kolei, że ostatnia próba mediacji między stronami zakończyła się niepowodzeniem, a Berlin i Paryż rozważają odejście od wspólnego załogowego myśliwca na rzecz ograniczonej współpracy przy dronach i tak zwanej chmurze bojowej.
Alternatywne projekty
Równolegle wzrosło zainteresowanie konkurencyjnym programem Global Combat Air Programme (GCAP), prowadzonym przez Wielką Brytanię, Włochy i Japonię. Dwóch europejskich urzędników obrony przekazało, że Niemcy nieoficjalnie sprawdzały możliwość dołączenia do tego projektu. Rozmowy o dołączeniu prowadzi także Polska, która widzi w nim możliwość wejścia krajowego przemysłu w technologie myśliwca szóstej generacji.
Airbus prowadził rozmowy ze szwedzkim Saabem o możliwej współpracy przy myśliwcu szóstej generacji, a jego kierownictwo ostrzegało, że Europa nie powinna ponownie uzależnić się od amerykańskich samolotów, jak stało się przy masowych zakupach F-35.
Kresy.pl/Financial Times
































