Na antenie RMF FM wicemarszałek Sejmu Krzysztof Bosak odniósł się do planów Amerykanów dotyczących przyszłego rządu w Polsce. Lider Konfederacji stwierdził również, że postawa Jarosława Kaczyńskiego wobec Grzegorza Brauna może być skutkiem zewnętrznych nacisków.
W przestrzeni medialnej pojawiły się sugestie, że podczas spotkania Jarosława Kaczyńskiego z ambasadorem Stanów Zjednoczonych Thomasem Rose’em miały paść oczekiwania dotyczące powstania po wyborach rządu opartego na współpracy PiS i Konfederacji. Bosak zaznaczył, że nie posiada wiedzy potwierdzającej taki przebieg rozmów. „Nie jest to jakoś bardzo oryginalna kalkulacja. Ten scenariusz był analizowany przez zagranicznych dyplomatów, także przed 2023 rokiem” — wyjaśnił, wskazując, że dyplomaci w ramach swoich obowiązków zbierają informacje o możliwych scenariuszach politycznych.
Zobacz też: Patryk Jaki boi się Konfederacji i Grzegorza Brauna
W dalszej części rozmowy Bosak odniósł się bezpośrednio do sprawy Grzegorza Brauna oraz krytycznych ocen formułowanych przez prezesa PiS. Jarosław Kaczyński określił lidera Konfederacji Korony Polskiej „politykiem przekraczającym granice przyjęte w naszej cywilizacji” i wskazywał, że obecność „ludzi Brauna” w rządzie mogłaby stanowić zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa.
Zdaniem Bosaka ton i sposób tych wypowiedzi mogą sprzyjać spekulacjom o wpływie rozmów dyplomatycznych. „Uważam, że naciski formowane przez obcych dyplomatów na polskich polityków co do tego, co ma się dziać w naszej polityce wewnętrznej są niedopuszczalne i nie powinny być akceptowane przez polityków polskich. Natomiast to […] w pewnym stopniu uprawdopodabniają publiczne wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego, formułowane na spotkaniach z wyborcami PiSu, gdzie w tej chwili on jeździ po Polsce i mówi o tym w dość podobny sposób, nie powołując się wprost na źródła dyplomatyczne, ale mówiąc o kwestii polityki bezpieczeństwa ze Stanami” — stwierdził.
W zeszłym tygodniu podczas wystąpienia w Skarżysku-Kamiennej Kaczyński jednoznacznie wykluczył jakąkolwiek współpracę z Grzegorzem Braunem, porównując ewentualny sojusz z nim do sojuszu z Władimirem Putinem. Skrytykował także Sławomira Mentzena.
Polityk Konfederacji krytycznie odniósł się także do przenoszenia narracji dyplomatycznych do krajowej debaty politycznej. „Uważam, że rezonowanie narracji obcych dyplomatów przez polskich polityków podczas wystąpień i spotkań z wyborcami jest czymś niewłaściwym, co przesadnie podnosi rolę obcych ambasadorów do roli gubernatorów. Uważam, że to nie powinno mieć miejsca” — dodał.
Może Cię zainteresować: Media: Kaczyński odcina się od Brauna pod naciskiem Waszyngtonu
Prowadzący rozmowę Tomasz Terlikowski zapytał o pojawiające się doniesienia dotyczące planów objęcia Konfederacji Korony Polskiej „kordonem sanitarnym”. Bosak ocenił takie podejście jako sprzeczne z zasadami demokracji. „Kordon sanitarny to jest pojęcie z francuskiej polityki, gdzie formacja reprezentująca podobne podejście jak moja, czyli Zjednoczenie Narodowe, była przez dekady izolowana przez główny, zdominowany przez Lewicę, nurt polityczny, od wpływu na państwo. Uważam to zjawisko za złe, antydemokratyczne” — powiedział.
Odpowiadając na pytania o relacje Grzegorza Brauna z osobami i środowiskami budzącymi kontrowersje, w tym z Kamratami czy Mateuszem Piskorskim, Bosak zaznaczył dystans wobec stylu politycznego lidera KPP. „Gdybym był fanem stylu uprawiania polityki przez Grzegorza Brauna, to bym się zapisał do jego partii” — stwierdził. Jednocześnie podkreślił, że o przyszłym układzie sił zdecydują wyborcy. „To wyborcy dadzą odpowiedź za dwa lata, czego chcą. A my jako politycy pełnimy tutaj rolę służebną wobec werdyktów wyborców” — dodał.
Wicemarszałek podkreślił również, że bardzo silna reprezentacja środowiska Brauna w Sejmie oznaczałaby konieczność rozmów z innymi ugrupowaniami „[…] zgodnie z elementarzem demokracji inni politycy będą musieli negocjować”.
W dalszej części wywiadu Bosak odniósł się do spekulacji na temat przejścia Ewy Zajączkowskiej-Hernik do środowiska Grzegorza Brauna. Europosłanka straciła ostatnio funkcję prezesa okręgu podwarszawskiego partii Nowa Nadzieja oraz rzecznika prasowego Konfederacji. „Moim zdaniem nie. To są spekulacje, które nie mają podstaw” — powiedział, wyjaśniając, że zmiany funkcji partyjnych wynikają z bieżących decyzji organizacyjnych — „Każda partia nieustannie zmienia siatkę swoich pełnomocników na okręgi wyborcze, na województwa i prezesów. Moim zdaniem ludzie wyciągają z tego zbyt ogólne wnioski”.
Kresy.pl/RMF24



_02.jpg)

























