18 stycznia 1945 roku Armia Czerwona zajęła Kraków. Propaganda ogłosiła to „wyzwoleniem” i „uratowaniem miasta”. Realia okazały się jednak zupełnie inne.

Sowieci używali artylerii, co stoi w sprzeczności z późniejszym PRL-owskim mitem o rzekomej rezygnacji z ciężkich środków ogniowych w trosce o zabytki. Niemcy – mimo wcześniejszych przygotowań obronnych – prowadzili w Krakowie jedynie ograniczone działania osłonowe, uznając obronę Górnośląskiego Okręgu Przemysłowego za priorytet. Przed odwrotem zaminowali wybrane obiekty o znaczeniu wojskowym, m.in. instalacje kolejowe i mosty, a następnie wysadzili przeprawy. Nie było jednak planów zamiany miasta w ruinę.

Tymczasem Armia Czerwona nie powstrzymywała się od intensywnych działań bojowych. Ofensywę poprzedziły naloty 2. Armii Lotniczej; w całej kampanii zrzucono łącznie około 1,8 tys. ton bomb. 18 stycznia bombardowano m.in. śródmieście, dworzec towarowy oraz drogi prowadzące do mostów na Wiśle. Skala zniszczeń nie dorównywała Warszawie, lecz była wyraźnie odczuwalna. Krakowianin Edward Kubalski notował 19 stycznia, że „Rynek i okolice” znajdowały się „w smutnym stanie”, a „wiele domów [było] zbombardowanych i poniszczonych”.

Represje i wymuszona wdzięczność

Już w pierwszych tygodniach obecności Sowietów ujawnił się kolejny wymiar zmiany okupanta: przemoc na zapleczu frontu, rabunki oraz represje wobec polskiej ludności i struktur Polskiego Państwa Podziemnego.

Równolegle uruchomiono mechanizm wymuszania wdzięczności. W marcu 1945 roku rozpoczęto budowę „Pomnika Wdzięczności”, a w prasie domagano się: „Każdy mieszkaniec Krakowa musi uczestniczyć w budowie pomnika. Musi złożyć choćby najmniejszy datek”. W raportach urzędowych dominował jednak obraz strachu. Wojewoda krakowski Adam Ostrowski pisał o „nadmiernych rekwizycjach” i „wybrykach żołnierzy Armii Czerwonej”, wyliczając „napady, rabunki, zgwałcenia kobiet” oraz „zabójstwa”, po których mieszkańców wypełniło „rozgoryczenie, lęk i uczucie niepewności”.

Czytaj to: Morze ruin. Co Sowieci zastali w Warszawie

Najdotkliwsze okazały się aresztowania i wywózki. W aktach urzędowych zachowały się liczne prośby rodzin o pomoc w sprawach osób zatrzymanych przez Armię Czerwoną, których losy przez miesiące pozostawały nieznane. Represje objęły także kadry Armii Krajowej; jednym z przykładów był ppłk Przemysław Nakoniecznikoff-Klukowski, komendant Okręgu Kraków AK, ujęty w 1945 roku i wywieziony w głąb ZSRR.

Kraków stał się również punktem etapowym wywózek na wschód. W marcu 1945 roku odchodziły transporty m.in. do stacji Mandrykino oraz do obozu w Krasnowodzku na pustyni Kara-Kum, a w kwietniu do Woroneża. Łącznie wywieziono około 3000 osób; w obozie na Kara-Kum zmarła ponad połowa polskich osadzonych.

Czytaj też: „Linia przyjaznego sąsiedztwa” oddała Sowietom 40 proc. przedwojennej Polski

Kresy.pl / PAP/ IPN

Tagi: , , , , ,
forma płatności