Bieg na cześć Żołnierzy Wyklętych ma odbyć się w Zdołbunowie 26 lutego. Lokalne władze twierdzą, że organizatorzy biegu samowolnie wpisali je na afisz jako współorganizatora. Wzywają także do jego odwołania, ponieważ ich zdaniem „może wywołać konflikt” z lokalnymi organizacjami które mają „swój pogląd” na temat Żołnierzy Wyklętych i działalności AK.

Wydarzenie organizowane jest przez Centrum Kulturalno – Edukacyjne im. Tadeusza Czackiego.

Wszystko zaczeło się od wpisu miejscowego historyka, Ihora Marczuka, który na swojej stronie stwierdził, że Żołnierze Wyklęci to przecież akowcy, którzy zabijali Ukraińców na Wołyniu.

– Najwyraźniej i u nas politycy lubią Kaczyńskiego i jego antyukraińskie działania. I nie tylko lubią, ale i wspierająskomentował sprawę historyk, pytając jednocześnie o to czy Siergiyj Kondraczuk(szef lokalnej administracji – red.) o tym wie.

Czytaj również: Kaczyński: Ukraina z Banderą do Europy nie wejdzie

Kondraczuk najwyraźniej poczuł się zobowiązany i na swojej stronie starał się wyjaśnić całą sprawę, publikując wniosek złożony przez organizatorów i jego odpowiedź na tenże. W swoim komentarzu pisze, że o rzekomym – jak twierdzi – patronacie lokalnych władz nad wydarzeniem dowiedział się z afiszu (plakatu), po tym jak został on rozprowadzony.

– Co do naszej reakcji (na to zachowanie) to jest ona oczywista. Dzięki Ihor Marczuk– skwitował Kondraczuk.

Czytaj również: Bieg Tropem Wilczym także na Grodzieńszczyźnie [+FOTO]

Kresy.p/ Facebook



14 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. mop :

    Prawda jest tym, co dostaliśmy w spadku i jest naszym dziedzictwem, które oddamy następnemu pokoleniu. Mówić prawdę jest naszym obowiązkiem wobec samych siebie i wobec innych; To honor, obowiązek i nasz zapis dla przyszłych pokoleń. Jest to część naszego prawowitego dziedzictwa.
    …”żołnierze wyklęci” nie byli żadnymi żołnierzami bo 19.01.1945 roku na polecenie Rządu Polskiego w Londynie Armia Krajowa została rozkazem dowódcy „Bora” Komorowskiego rozwiązana a jej żołnierze wezwani do zaprzestania walki i włączenia się do odbudowy zniszczonego kraju rządzonego nie przez jakichś tam „komunistów” tylko przez Rząd Jedności Narodowej uznany przez 4 wielkie mocarstwa. Ci, którzy nie wykonali rozkazu wodza naczelnego AK winni stanąć przed sądami wojskowymi osądzonymi na kary śmierci. Wśród tych „wyklętych” było sporo zwyczajnych bandziorów, którzy rabowali, gwałcili, podpalali zwyczajnych obywateli. Do takich należał Józef Kuraś z Podhala ,któremu to bandyckie władze III RP postawili okazały pomnik w jego rodzinnej wsi, a ludność tej wsi następnego dnia ten pomnik rozbiła na drobny gruz. Dziś nadal obecne władze podrzucają „żołnierzy wyklętych” jako temat zastępczy dla motłochu aby odwrócić jego uwagę od spraw żywotnych dla naszego polskiego narodu.
    ===================================================
    Jak ,,dobrzy przedstawiciele zbrojnego podziemia” mordowali złych komunistów.
    Ludzie, którzy po wojnie odbudowywali struktury państwa, są źli, zaś ci, którzy zostali w lasach i im przeszkadzali, są dobrzy. To wie dziś każdy Polak. Wiedzę tę posiedliśmy za pieniądze z własnych podatków wpompowane przez prawicowe rządy w instytucje zajmujące się odkłamywaniem historii rzekomo kompletnie zafałszowanej w czasach PRL. Dobrzy ludzie są na pomnikach, bo mieli ukryte pod mundurami ryngrafy z Matką Boską i walczyli z komunizmem, który w ocenie wojujących i ich współczesnych apologetów był co najmniej tak samo zły, jak faszyzm. Wzniosły cel wszystko usprawiedliwia, ale na wszelki wypadek oficjalna propaganda przemilcza stosowane metody. Oto, jak umarło dziesięciu ludzi, którzy budowali niesłuszną PRL. Wybrałam je z około tysiąca nazwisk trupów opublikowanych przez Radę Krajową Żołnierzy AL przy Zarządzie Głównym Związku Kombatantów RP. Broszura nazywa się „Żołnierze AL polegli i zamordowani przez podziemie zbrojne po wyzwoleniu kraju”: ? Bubakiewicz (Buhakiewicz) Edward, lat 18. 28 czerwca 1946 r. bojówka NSZ „Jodły” w Kozłowie, powiat Radom, wykręciła mu dłonie do tyłu, połamała ręce i żebra, zmiażdżyła twarz i skórę na ciele pocięła nożami (str. 146). ? Chilimoniuk Jan, ur. w maju 1920 r., były żołnierz AL, referent PUBP we Włodawie. Ranny podczas obrony napadniętego posterunku MO w Sosnowicy. Ujęty i rozbrojony przez bojówkę poakowską „Jastrzębia”. Rannego bojówkarze wrzucili do palącego się budynku posterunku i spalili żywcem w nocy z 1 na 2 czerwca 1945 r. (str. 21). ? Demczuk Aleksy, porucznik, ur. 14 czerwca 1917 r., były żołnierz AL, zastępca komendanta powiatowego MO w Chełmie Lubelskim. Skrytobójczo postrzelony na ulicy w Chełmie Lubelskim przez bojówkę NSZ w godzinach wieczornych 10 października 1944 r. Ciężko rannego przewieziono do miejscowego szpitala. 17 października 1944 r. przyszło do szpitala dwóch cywili i rannego dobili w obecności jego żony. Następnie zastrzelili jego żonę (str. 27). ? Fortuna Tadeusz, lat 32 – robotnik Fabryki Sztucznego Jedwabiu w Chodakowie. 13 grudnia 1946 r. uprowadzony na szosie między Mińskiem Mazowieckim a Sokołowem Podlaskim przez bojówki WiN „Bartosza” i „Rekina”, a następnie zarąbany siekierą w Kamieńczyku (str. 146). ? Kliszcz Alfred, ur. 25 marca 1923 r., były żołnierz GL-AL, funkcjonariusz posterunku MO w Skierbieszowie, powiat Zamość. Poległ w walce z bojówkami poakowskimi „Podkowy”, „Pingwina” i „Urszuli” podczas napadu na jego dom 25 marca 1945 r. Podczas tego napadu bojówkarze zastrzelili też jego żonę Danutę, lat 20, będącą w ostatnim miesiącu ciąży, którą przed zastrzeleniem zgwałcili, oraz 4-letnią Lucynę Kliszcz, córkę jego kuzynki (str. 56). ? Pabianek Karol, ur. 24 października 1898 r., były żołnierz AL, robotnik Fabryki Sztucznego Jedwabiu w Chodakowie, powiat Sochaczew. Uprowadzony przez bojówki WiN „Bartosza” i „Rekina” na szosie między Mińskiem Mazowieckim i Sokołowem Podlaskim, a następnie bestialsko zamordowany siekierami w Kamieńczyku 13 grudnia 1946 r. Porąbane zwłoki wrzucono do przerębli na Bugu. Wyłowiono je 17 grudnia 1946 r. (str. 90). ? Pałczyński (Połczyński) Zygmunt, plutonowy podchorąży przed 1939 r., ur. 24 sierpnia 1915 r., uczestnik kampanii wrześniowej, były żołnierz AK i AL, uczestnik powstania warszawskiego, referent PUBP w Sycowie. Ciężko ranny w walce z bojówką NSZ „Otta” pod wsią Wioska 7 lutego 1946 r. Ujęty i poddany torturom. Mimo mrozu rozebrano go do naga. Połamano mu ręce, nogi, żebra, ponacinano skórę na plecach ostrym narzędziem, zmiażdżono twarz. Po torturach dobity strzałami z pistoletu przez „Jadzię” łączniczkę i kochankę „Otta” (str. 92). ? Sienkiewicz Wiktor, ur. 25 grudnia 1903 r., zasłużony działacz ludowy, przed wojną członek ZMW „Wici” i SL, w okresie okupacji żołnierz AL, po wyzwoleniu wiceprezes Zarządu Powiatowego SL i starosta powiatowy w Wieluniu. Zastrzelony we własnym mieszkaniu przez bojówkę NSZ 25 grudnia 1945 r. Sprawcy morderstwa udawali kolędników. Gdy Sienkiewicz otworzył im drzwi do mieszkania, jeden z nich wyciągnął pistolet i ugodził go czterema kulami (str. 109). ? Solis Tomasz, ur. 20 kwietnia 1900 r., były żołnierz AL, rolnik, wójt gminy Żmijowiska, powiat Opole Lubelskie. Zamordowany przez bojówkę „Orlika” wraz z żoną Bronisławą i córką Jadwigą (studentką UMCS w Lublinie) 25 września 1945 r. (str. 115). ? Wróbel Jerzy, ur. 23 czerwca 1926 r., były żołnierz AL, komendant posterunku MO w Kazanowie, powiat Zwoleń. Zatrzymany w lesie koło wsi Struga między Ciepielowem a Kazanowem razem z żoną Jadwigą przez bojówkę WiN 16 maja 1946 r. Wracali od rodziny. Najpierw dotkliwie go pobito i zmuszono do zjedzenia legitymacji służbowej. Następnie przywiązano go do drzewa, żeby oglądał, jak bojówkarze znęcają się nad jego żoną będącą w zaawansowanej ciąży. Na jego oczach ją zgwałcili, po czym połamali jej ręce i nogi, a w końcu ostrym narzędziem rozcięli brzuch, żeby oglądać, jak wygląda niedonoszony płód. Kiedy nie dawała już oznak życia, w podobny sposób torturowano jego i zamordowano (str. 135). Dobrzy ludzie, ci, których fotografie dzisiaj podziwiamy na wystawach, a ich spiżowe postaci spoglądają na nas z pomników, miażdżyli złym ludziom głowy i klatki piersiowe, ucinali uszy, nosy, języki, ręce, nogi, narządy płciowe i głowy, wydłubywali oczy, żywcem palili. Były też przypadki przywiązywania ofiar do młodych drzew rosnących w bliskiej odległości, których wierzchołki ściągano za pomocą lin. Ofiary przywiązywano głową w dół za prawe ręce i nogi do jednego drzewa, a lewe kończyny do drugiego. Następnie linę przecinano. Drzewa, wracając do pionu, rozdzierały ciała (str. 145-146). Nie chcę dyskutować o słuszności motywów walki, bo każdy może mieć w tej sprawie swój pogląd. Okazuje się jednak, że również stosowane metody nie kwalifikują rzeczy jednoznacznie. I nie chodzi tylko o widzimisię jednego czy drugiego zakręconego historyka IPN. Weterani NSZ, największej podziemnej organizacji sprzymierzającej się z hitlerowcami, jeśli była taka potrzeba, uważający komunistów za zwierzynę, wobec której nie obowiązują żadne terminy ochronne, do której wolno strzelać kulą i kaczym śrutem, łowić w potrzaski i pętle („Szaniec”, najważniejszy organ prasowy NSZ z 23 października 1943 r.), mają prawo do noszenia mundurów polskiego wojska.

    Autor: Bożena Dunat,

    • jaro7 :

      Twoja „wiedza” to istna ściąga z komuszej propagandy,brakuje jeszcze „zaplutych karłów reakcji”.O NSZ nie masz zielonego pojęcia,co najwyżej czerwone.Natomiast bandyterka z GL-AL to pewnie „bohaterowie’,przecież w świętokrzyskim działały takie „tuzy” partyzanckie gl-al jak łokietek,Garbaty,Cichy,jeden z nich wsparł ze swoimi ludzmi atak kałmuków i dwóch niemieckich pociągów pancernych na oddział NSZ (na szczęście NSA sobie poradzili) kolejny wysadzilpociąg z polskimi cywilami i zamiast im pomóc obrabował rannych,trzeci zajmował się tym czym najczęściej gl-al zajmowała się czyli grabieżami i mordowaniem żołnierzy AK-NSZ.Pewnie nie wiesz o tym że do Brygady świętokrzyskiejNSZ(nie pańskie wojsko) przeszło dużotych z AL kiedy kapnęli się czym zajmują sie ich dowódcy,ba dołączyli równiez skoczkowie berlingowcy z tego samego pwodu.Było kilkunastu Gruzinów(okolo15) kilku …Rosjan a nawet lekarz…żydW czasie odwrotu odebrali Niemcom jeńców powstańców warszawskich,oswobodzili w Czechach obóz koncentracyjny i razem z amerykanami od Pattona rozbili sztab niemieckiego XIII korpusu.O „bohaterach’ z ub,mo,mbp,iw nie będe pisał bo dla każdego POLAKA PATRIOTY widomo jacy to byli BANDYCI.I pokaż zródło gdzie jestnapisaneo przymierzu Niemców z NSZ? A najlepiej doucz sie

      • zefir :

        Aj waj Jaro,toż się rozczulieś,realność utraciłeś.Jeżeli 19 01 1945-szego rozkazem polskiego Rządu Londyńskiego,dowódcy AK „Bora”Komorowskiego rozkaz wydano,do rozwiązania AK wezwano,jej żołnierzy do wspomożenia odbudowy zniszczonego kraju namawiano,to co,polski interes ignorowano?Żołnierze Wyklęci ,którzy rozkazu wodza naczelnego AK nie posłuchali,na co zasługują? To jest zasadne,podstawowe pytanie.Staniemy się bagnem,czy uporządkowanym krajem.

        • adinocka :

          Zefir nie umiesz czytać ze zrozumieniem? Napisałem po raz enty. To pytanie nie tylko jest nieuzasadnione, co niezgodne z faktami bo większość żołnierzy wyklętych to NSZ-NZW, którzy nigdy jurysdykcji komendanta AK nie podlegali albo WiN-owcy którzy w większości byli za młodzi na AK. Zresztą co do byłych akowców to niby pytanie to też samo zaoranie pytającego. Większość tych Dekutowskich, Bernaciaków, Taraszkiewiczów czy Kurasi zaprzestała walki, ba ujawniła się albo nawet wstąpiła do MO. To wasi ojcowie mopie, malkontencie i zefirze przyszli po nich w nocy żeby ich potem katować w więzieniu i rozstrzeliwać. To tak jakby czynić bojowcom ŻOB-u wymówki że wywołali powstanie w getcie bo nie chcieli iść dobrowolnie na zagładę i woleli zginąć z godnością w walce.

        • jaro7 :

          No i znowu musze komentowac czyjąś niewiedzę.Otóż zefir oni się ujawniali tez mieli dość tylu lat w konspiracji,chcieli zakladac rodziny ,uczyc sie (patrz Anoda),no niestety czerwone bandziory im na to nie pozwalały,aresztowali ich,torturowali gorzej niz gestapo,mordowali ,to często ci ludzie w akcie rozpaczy wracali do lasu.Napisze ci jeden znamienny przykład,o 5 braciach którzy byli w AK ,wszyscy szczęśliwie przeżyli wojnę,ale przyszli do nich w nocy milicjanci(składający się z byłych bandziorów z AL),wywołali ich przed dom i….wszystkich pięciu zamordowali.Jeszcze inny przykład,na posterunek MO (dowodzony przez żyda) dostali wezwanie czterej(lub trzech ,nie pamiętam dokladnie)byli żołnierze AK,ci poszli licząc e moze dostana nagrode bo oni tego właśnie żyda ukrywali w czasie okupacji.On kazał ich związać i wszystkich zastrzelił strzałem w tyl głowy.tak wyglądały wtedy realia,a propaganda komusza była niesamowoita jak widac nawet dzisiaj skuteczna.

      • syotroll :

        Były przypadki przekazywania „żydowskich bandytów” niemieckiej żandarmerii, w ramach nie-współpracy. NSZ likwidowało GL/AL jako „bandy zbrojne” GL/AL – NSZ (również jako „bandy zbrojne”) + wysadzało transporty niemieckie; z Niemcami walczyło głownie AK, BCh i mniejsze siły.

        • adinocka :

          Masz całkowitą rację że bandy AL-GL mordowały żydowskich niedobitków (celowały w tym takie komandiry jak Kaźmirak „Cień”, „Tadek „Biały” i „Bolek Bimberek”) czy w ramach jak to trafnie ująłeś nie współpracy wydawały rozpracowanych akowców do gestapo, ba wspólnie z gestapo przeprowadzały akcje jak np: na archiwum Delegatury Rządu na Kraj (z ramienia AL kierował Marian Spychalski) czy własnoręcznie mordowały akowców jak „Cień” w Owczarni. Owe wysadzanie pociągów to najczęściej akcje szarych szeregów w ramach „Wachlarza”, które gwardziści po wojnie przypisali sobie. Bandy AL-GL zajęte były głównie mordowaniem szlachty, żydów, akowców i eneszetowców i pospolitymi rabunkami i gwałtami na ludności wiejskiej, czego dowodzą sprawozdania poszczególnych band w których najczęściej brak informacji o walkach z Niemcami czy wysadzaniu torów za to jest szczegółowy wykaz zdobyczy typu damskie palta i rajstopy. NSZ uznawały jurysdykcję Wodza naczelnego a bandy GL-AL generalissimusa Stalina jako obca agentura. zreszt

          • adinocka :

            c.d. Zresztą bandy GL-AL liczyły maksymalnie i to tuz przed nadejściem krasnoarmiejców 10 tysięcy. NSZ 80 tysięcy a sama Brygada Świętokrzyska NSZ wyrządziła Niemcom więcej realnej szkody niż wszystkie bandy GL-AL razem wzięte (np: wyzwolenie obozu koncentracyjnego w Holiszowie czy potyczki pod Cacowem, Czarnocinem czy Krępą). Brygada była faktycznie wyjątkiem w strategi NSZ, który wolał się skupić zamiast na dywersji, za którą płacili polscy cywile w odwetowych egzekucjach na działalności wywiadowczej i w ramach Inspektoratu Ziem Zachodnich dokonał szeregu ważnych odkryć np: zlokalizował niemiecki kompleks broni V w rejonie Penemunde, dzięki czemu alianci mogli go zbombardować.

    • adinocka :

      Bolszewika goń! Nie wklejaj swojej politgramoty bo jest tak prymitywna że mózg staje. Napiszę ci po raz kolejny. Rozkaz Bora-Komorowskiego nie dotyczył NSZ-NZW bo to była oddzielna od AK struktura podległa Wodzowi naczelnemu. Podobnie WiN powstał PO rozkazie Bora, jako reakcja na mordy UBojców a winowcy w dużej części to młodzi chłopcy, którzy do AK nie należeli. I tak po kolei można obalać twoje bolszewickie mundrości…

      • syotroll :

        Większość Polaków uznała, że powojenna Polska, nie jest Polską przedwojenną, ale jest wystarczająco polską Polską, by ją odbudowywać zamiast niszczyć; część nie umiała przestać walczyć, bo powojenna Polska nie przystawała do ich marzeń.
        Wyklęci również dopuszczali się mordów na Polakach i obywatelach polskich innych narodowości niż polska, ale obecnie te mordy zamiata się pod dywan. Z wyklętych na siłę zrobiono „świętych młodzianków”, (którymi bynajmniej nie byli) bo walczyli z „komunistami”, na Ukrainie w ten sam sposób postąpiono z OUN/UPA; więc ofiary obu sił musiały być nieświęte, skoro „święci wyklęci” i „święci upowcy” z nimi walczyli i je zabijali.
        I mamy to „o co walczyliśmy” albo pochylamy się nad cywilnymi ofiarami „świętych młodzianków” obu ugrupowań, albo nad „świętymi młodziankami” obu ugrupowań.

        • adinocka :

          Tak były mordy ze strony podziemia, ale na zasadzie wyjątku a nie reguły jak zbrodniczość i bestialstwo w UB. Taka „subtelna” różnica. Skączcie pisać bolszewickie androny o tej rzekomej chęci walki dla walki albo z żądzy przygody czy awanturnictwa. Większość wyklętych włączyła się w odbudowę zniewolonej przez komunistów ojczyzny, nawet jako milicjanci. To UB-ojcy przyszli po nich, żeby torturować, gnoić i rozstrzeliwać. Tak było z w/w „Anodą”, Zadzierskim „Wołyniakiem”, Kurasiem „Ogniem”, Tabortowskim „Bruzdą” i tysiącami innych. To komuniści wpędzili ich do lasu, pod broń swoimi niesprowokowanymi bestialskimi represjami.