„Rzeczpospolita”, powołując się m.in. na agencje zatrudnienia i tych pracodawców, którzy zarabiają dzięki sprowadzaniu Ukraińców do pracy w Polsce, po raz kolejny promuje ich tezy o tym, że imigranci zarobkowi zza wschodniej granicy „ratują nasz rynek pracy”. Przyznając, że zastępują oni Polaków, którzy wcześniej musieli emigrować za pracą, co było spowodowane przez niskie płace.

Jak informuje dziennik „Rzeczpospolita”, w ubiegłym roku polskie firmy zadeklarowały chęć zatrudnienia 1,3 mln pracowników ze Wschoduna podstawie uproszczonych przepisów o pracy sezonowej, z czego w 96 proc. przypadków chodziło o Ukraińców.Takie szacunkowe dane podało Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Tym samym, było to o 2/3 więcej niż w 2015 roku, który również przyniósł skokowy wzrost popytu na pracowników zza wschodniej granicy. Ponadto, w 2016 roku wydano niemal dwa razy więcej zezwoleń na pracę stałą, niż rok wcześniej: ponad 123 tys., z czego 103 tys., 83 proc., dotyczyło Ukraińców.

Najczęściej chęć zatrudnienia imigranta wyrażały firmy z branży gastronomicznej i hotelarskiej, budowniczej, a także transportowej oraz przetwórstwa przemysłowego. W rolnictwie zatrudnienie znalazło ok. 27 proc. imigrantów z Ukrainy (w 2010 roku było to 60 proc.). NBP oszacował, że w zeszłym roku łącznie pracowało w Polsce ponad milion przybyszy ze wschodu, głównie z Ukrainy, jednak część ekspertów zwraca uwagę, że niektórzy pracodawcy składali oświadczenie ws. chęci ich zatrudnienia „na zapas”. Jak jednak ocenia Maciej Duszczyk, ekspert ds. migracji z UW, faktyczne zatrudnienie może wynosić ok. 60 proc. liczby oświadczeń. Z kolei agencje zatrudnienia kierują rekrutowanych pracowników przede wszystkim do pracy w przemyśle, w tym w zakładach motoryzacyjnych, jak również w firmach logistycznych i handlowych, przez co ich udział jest tam większy, niż mogłoby to wynikać ze statystyk ministerialnych.

– W Polsce [Ukraińcy] pomagają ograniczyć nasilające się w wyniku emigracji zarobkowej na Zachód niedobory kadrowe w firmach– pisze gazeta, która już wcześniej przyznawała, że Ukraińcy wypełniają lukę po Polakach, którzy wyemigrowali. Zaznaczając teraz w pozytywnym tonie, że dzięki wysłaniu przez nich do kraju zarobionych w Polsce 5 mld złotych, wzmacniają gospodarkę Ukrainy. W ubiegłym roku Ukraińcy legalnie zarobili w Polsce łącznie ok. 9 mld złotych.

W rozmowie z „Rz” dyrektor zarządzający firmy Luxoft Central Europe, Wojciech Mach mówi, że tylko w Krakowie zatrudnia ponad 400 informatyków z Ukrainy (spośród ponad 2 tys. specjalistów IT, których firma ta zatrudnia w Polsce). Twierdzi, że powodem ich zatrudniania nie są oczekiwania płacowe, ale to, że w naszym kraju brakuje ekspertów z tej branży. – Ich oczekiwania [płacowe] są takie, jak Polaków, Czechów czy Węgrów –mówi Mach zaznaczając, że pracujący w Polsce Ukraińcy wspierają polski budżet, płacąc u nas podatki. Również dyrektor generalny Związku Pracodawców AGD CECED Polska Wojciech Konecki przyznaje, że w zasadzie wszystkie z 20 należących do tego związku fabryk AGD zatrudniają Ukraińców. W niektórych przypadkach chodzi nawet o kilkaset osób.

Inaczej twierdził jednak wcześniej szef wrocławskiego koła Związku Ukraińców w Polsce, Ihor Salamon. Jak mówił, niektóre korporacje wolą ściągnąć do pracy informatyków z Ukrainy, ponieważ „są równie dobrze wykształceni, a przy tym zarabiają mniej”.

Wcześniej „Rzeczpospolita” informowała z kolei, że brak rąk do pracy wymusza na pracodawcach wzrost płac. Blisko trzy czwarte polskich firm przyznaje, że ma trudności z pozyskaniem pracowników. Zdaniem ekspertów to m.in. efekt rozwoju gospodarki przy jednoczesnej emigracji Polaków. Według „Rzeczpospolitej”, sytuacja wzmaga presję płacową i skłania przedsiębiorców do podwyżek. Eksperci przyznawali, że niedobór pracowników wynika m.in. z emigracji zarobkowej Polaków.

PRZECZYTAJ: Wzrost płac przez brak rąk do pracy. Przedsiębiorcy coraz bardziej chętni do podwyżek

Zbliżona sytuacja widoczna jest jednak także na Węgrzech. Dwie trzecie tamtejszych firm w związku z brakiem ludzi do pracy decyduje się na podniesienie płac. Głównym powodem kłopotów z zatrudnieniem mają być wysokości płac – oferowane wynagrodzenie uznawane jest przez kandydatów do pracy za zbyt niskie. Z tego względu 67 proc. przedsiębiorstw chce zaradzić kłopotom z zatrudnieniem podnosząc płace.

PRZECZYTAJ:

Ukraińcy przyjeżdżają do pracy, ale legalnie nie pracują

Kontrola NIK na Podkarpaciu wykazała patologie przy zatrudnianiu obcokrajowców – głównie Ukraińców

Sytuacja ta cieszy też m.in. agencje zatrudnienia, zarabiające na rekrutacji Ukraińców do pracy w Polsce. Jak twierdzi Krzysztof Inglot z agencji Work Service, posiadającej na Ukrainie aż osiem biur, jego firma tylko w 2016 roku rekrutowała 3 tys. osób z tego kraju. Prezes tej firmy, Maciej Witucki twierdzi wręcz, że „bez udziału pracowników z Ukrainy realizacja wielu projektów biznesowych i podpisanych zamówień stałaby w Polsce pod dużym znakiem zapytania”. Jego zdaniem kluczowe jest wypracowanie długofalowej polityki imigracyjnej, co tłumaczy tym, że o rozwoju polskiej gospodarki będzie decydować dostępność kapitału ludzkiego, a nie inwestycje. Należy przypomnieć, że wcześniej Inglot potwierdzał, że w Polsce duża podaż pracowników i wysokie bezrobocie długo zaniżało poziom wynagrodzeń szeregowych pracowników.Powodowało to bardzo niską presję płacową, szczególnie widoczną w porównaniu z Czechami czy Węgrami, gdzie na prostych stanowiskach produkcyjnych zarabia się niemal dwa razy więcej.

„Rzeczpospolita” przytacza też opinię Tomasza Dudka, dyrektora operacyjnego Otto Polska, kolejnej agencji zarabiającej na zatrudnianiu Ukraińców. Zaznacza on, że „Ukraińcy nie zabierają Polakom miejsc pracy ani nie zaniżają wynagrodzeń”, gdyż ich zarobki wynoszą „ponad 2 tys. zł brutto”, a ponadto firmy płacą za ich zakwaterowanie. W 2016 roku Otto Polska zatrudniła 2,5 tys. Ukraińców, a obecnie szykuje się do ściągania do pracy Białorusinów i Mołdawian.

PRZECZYTAJ WIĘCEJ:

Dr Cezary Mech dla Kresów.pl: Ukraińcy obniżają Polakom wynagrodzenia i zmuszają ich do emigracji

Z danych NBP wynika, że statystyczny Ukrainiec zarabia w Polsce średnio 2,1 tys. zł netto – najwięcej w usługach remontowo-budowlanych (2,7 tys. zł netto), najmniej w usługach dla gospodarstw domowych (1,8 tys. zł). W Polsce zamierza zostać i pracować również 36,6 proc. ukraińskich studentów, kształcących się na polskich uczelniach.

Jak jednak informowaliśmy, pracownicy z Ukrainy są w Polsce atrakcyjni nie przez wyższe wykształcenie, ale przez niższe oczekiwania płacowe. Ukraińcy są chętnie zatrudniani przez polskich pracodawców głównie do prac fizycznych, najczęściej na budowach, ponieważ ich oczekiwania płacowe są niższe niż w przypadku Polaków, na co zwracają uwagę m.in. media na Ukrainie.

Gazeta podkreśla, że cytowane przez nią agencje zatrudnienia i pracodawcy (zarabiający na sprowadzaniu Ukraińców do pracy i korzystający z tej sytuacji), a także eksperci, chwalą projekt nowej polityki migracyjnej przygotowywany przez ministerstwa Pracy i Rozwoju. Ma on ułatwić cudzoziemcom, przede wszystkim młodym i posiadającym pożądane kwalifikacje, uzyskanie w Polsce zgody na dłuższy pobyt, a nawet na osiedlenie się na stałe.

Jak informowaliśmy wcześniej, rząd szykuje poważne zmiany w polityce migracyjnej, skierowane głównie do Ukraińców, by zachęcić ich do osiedlania się w Polsce. Chodzi m.in. o ułatwienia w znalezieniu pracy, zachęcanie do uzyskiwania kart stałego pobytu oraz obywatelstwa, a także szerszy dostęp do edukacji dla ich dzieci i objęcie programem 500+.

Resort Rozwoju popiera masowe sprowadzanie Ukraińców do pracy w Polsce, zaś Związek Przedsiębiorców i Pracodawców na czele z Cezarym Kaźmierczakiem jest czołową organizacją forsującą sprowadzanie do pracy w Polsce pracowników ze wschodu, przede wszystkim z Ukrainy, a także legalizowania ich pobytu w kraju.

Przeczytaj: ZPP niezadowolony: Niemcy i Francuzi wyprowadzą nam z Polski pracowników z Ukrainy!

Przeczytaj również: Wicepremier Morawiecki chce ściągnąć do Polski kilkaset tys. pracowników z Ukrainy

We wcześniejszej rozmowie z Kresami.plekonomista i były wiceminister finansów, dr Cezary Mech zwracał uwagę, że informacje dotyczące rzekomego „ratowania ZUS przez Ukraińców” czy premiujące płacenia przez nich podatków w Polsce, są bardzo mylące. Uważa, że są to informacje wyrywkowe, które poprzez pewne hasła dezinformują opinię publiczną nie ukazując prawdziwych kosztów imigracji. Ekonomista zauważa, że w kwestii składek należy pamiętać o tym, jaki faktycznie ma to wpływ w kontekście budżetu państwa:

– Po pierwsze należy pamiętać, że płacenie składek oznacza jednoczesne nabycie uprawnień głównie emerytalno-rentowych i tworzy równoważne zobowiązania państwa względem tej grupy pracowniczej. Dlatego nie jest żadnym zyskiem dla budżetu. Ponadto hamowanie wynagrodzeń wszystkich Polaków poprzez sprowadzanie imigrantów ma silnie negatywny wpływ na dochody budżetowe, jak i na poziom wypłacanych rent i emerytur. Gdyż niższe wynagrodzenia prawie wszystkich pracujących w Polsce sprawiają, że zarówno podatki, jak i wpłacane składki, mają zdecydowanie skromniejszy wymiar.

– Gdyby Polsce udało się tak jak Chinom przyspieszyć proces konwergencji dochodowej względem Zachodu, to przypływ dochodów podatkowo-składkowych liczono by w setkach miliardów złotych. W tym kontekście zwiększenie wpłat podatków ze strony imigrantów odbywa się kosztem znacznego ich spadku ze strony Polaków– podkreśla ekspert. Zaznacza również, że imigranci, szczególnie w początkowym okresie, wysyłają znaczącą część zarobionych środków do swoich krajów i rodzin, „co sprawia, że spadają dochody VAT na równi z innymi podatkami, które są opłacane kaskadowo jeśli zakupy dokonywane są w kraju, ponadto transfery działają osłabiająco na poziom rezerw walutowych”.

PRZECZYTAJ KONIECZNIE:

Ukrainizacja polskiego rynku pracy jest nieunikniona? „Jesteśmy nakierowywani na gospodarczą zapaść”

Dr Cezary Mech dla Kresów.pl: Ukraińcy obniżają Polakom wynagrodzenia i zmuszają ich do emigracji

Wcześniej informowaliśmy, że w ramach OPZZ powstał Związek Zawodowy Ukraińców pracujących w Polsce. Na Ukrainie trwa kampania promocyjna, w Polsce uruchomiono specjalny portal internetowy. – Z czasem przestaniemy być krajem jednonarodowościowym, musimy się z tym pogodzić– twierdzi przedstawiciel OPZZ.

Rp.pl / Kresy.pl

4 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. polski_pan :

    Trzeba to Pisiorom na każdym kroku powtarzać: „Oddacie władzę z powodu wspierania napływu Ukraińców na nasz rynek pracy. Ludzie łatwo zrozumieją dlaczego ciągle zarabiają mało i dlaczego aż tylu młodych ludzi jest na śmieciówkach. Wielu z nich poparło was w ostatnich wyborach w nadziei że poprawicie ich los. Wy wolicie przypodobać się Ukraińcom, pamiętajcie, że oni nie głosują w wyborach w Polsce”

  2. xes23 :

    „Ukrainiec zarabia w Polsce średnio 2,1 tys. zł netto” a polski pracownik tyrający na 3 zmiany często gęsto 2000 brutto. Ale mnie bardziej interesuje ile pracodawcy dostali w zeszłym roku dofinansowania za zatrudnianie Ukraińców przez UP z puli krajowej czy samorządowej. Na zasadzie zatrudnienia nowego pracownika, zwiększania ilości miejsc pracy itp. Ktoś to potrafi policzyć? Ile na to poszło z naszych podatków na wspomożenie właścicieli zagranicznych montowni zlokalizowanych na terenie naszego kraju i osób z Ukrainy u nas podatków nie płacących? Bo ile sprezentował Komor czy Duda + gaz kupowany z Polski a nie bezpośrednio z Rosji na preferencyjny kredyt, to już mniej więcej wiemy.