Według szacunków Włochy tylko w tym roku przyjmą od 220 do 250 tysięcy imigrantów z Afryki, przybywających przez Morze Śródziemne.

W dzisiejszym wydaniu włoska gazeta Corriere della Sera porównuje Włochy do „zatkanego lejka” – z jednej strony do kraju trafia wielu migrantów, a niewielu go opuszcza. Dziennik dodaje, że sytuacji nie poprawia sprzeciw władz wielu gmin, które nie chcą dołączyć do systemu przyjmowania imigrantów nie tylko na wybrzeżu, ale całym państwie Włoskim.

Gazeta wskazuje, że zamknięcie innych szlaków spowodowało, że to Włochy stały się głównym celem imigrantów wyjeżdżających z Libii. Faktycznie stajemy się gigantycznym europejskim hot spotem, państwem buforowym o zabójczej charakterystyce: łatwo tu się dostać, trudno wyjść. W średniej perspektywie to oblężenie może okazać się niszczące dla naszej demokratycznej koegzystencji – twierdzi dziennik.

CZYTAJ TAKŻE: Włosi walczą o otwarcie europejskich portów na imigrantów

Corriere della Sera dodaje, że usuwanie nielegalnych imigrantów jest trudne, lub wręcz niemożliwe. Autor dziennika dodaje także: Z naszych ośrodków pobytu znikają setki młodych migrantów, którzy błąkają się bez pracy i tożsamości; a ludzie zaczynają się bać.

Kresy.pl istnieją dzięki wsparciu Darczyńców
Pomogłeś już w tym miesiącu?

Według gazety jest efekt błędów politycznych popełnionych przez Włochy, za którymi stoi włoska chroniczna słabość przy stole europejskich partnerów.

Jesteśmy karani z powodu wybrzeży, które są nie do obrony. Ale prawdziwy kłopot polega na tym, że kiedy podnosimy głos, nigdy nie jesteśmy zbyt serio traktowani – tłumaczy autor artykułu. Przywołuje przy tym fakt wysuwane przez Włochy groźby redukcji składki do budżetu UE, a także apele o większą elastyczność budżetową nie przyniosły w Brukseli żadnego efektu.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Włoski rząd chce dawać obywatelstwo dzieciom imigrantów urodzonych we Włoszech

Od początku 2017 roku do Włoch trafiło już ponad 90 tysięcy migrantów. Szczególne nasilenie można zaobserwować w ostatnich tygodniach. Z tego powodu wybuchają kolejne protesty i bunty mieszkańców oraz lokalnych władz przeciwko obecności przybyszów.

kresy.pl / interia.pl



1 odpowieź

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz