Według nieoficjalnych informacji, do Afganistanu ma zostać wysłanych dodatkowo 4 tys. żołnierzy USA. Szef Pentagonu Jim Mattis potwierdził, że podpisał już odpowiednie – choć niepełne – rozkazy.

Sekretarz Obrony USA Jim Mattis powiedział w czwartek, że podpisał rozkazy ws. wysłania dodatkowych amerykańskich żołnierzy do Afganistanu – informuje Reuters.



Mattis nie sprecyzował, ilu żołnierzy USA zostanie dodatkowo wysłanych do Afganistanu do walki z talibami i innymi zbrojnymi grupami islamistycznymi.

– Tak, podpisałem rozkazy, ale nie są kompletne – powiedział szef Pentagonu. – Innymi słowy, podpisałem część [rozkazów dla] oddziałów, które pojadą. Identyfikujemy teraz określone oddziały.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Agencja Reuters komentuje, że ta decyzja to „jak dotąd najbardziej konkretny krok administracji prezydenta Donalda Trumpa ws. najdłuższej wojny prowadzonej przez Amerykę”.

Mattis odmówił komentarza ws. tego, ilu żołnierzy USA trafi dodatkowo do Afganistanu na mocy podpisanych rozkazów, do czasu, gdy przedstawi sprawę Kongresowi. Ma się to odbyć w przyszłym tygodniu. Jednak Reuters, powołując się na amerykańskich oficjeli podaje, że Trump dał Mattisowi możliwość wysłania do Afganistanu dodatkowego kontyngentu 4 tys. żołnierzy.

Według ostatnich informacji Pentagonu, obecnie w Afganistanie służy około 11 tys. żołnierzy USA. To liczba o kilka tysięcy wyższa, niż wcześniej twierdzono. Mattis zaznaczył, że zmiana struktury tych oddziałów będzie ulegać zmianie zgodnie z wytycznymi Trumpa.

Reuters, powołując się na wysoko postawione źródła twierdzi, że część administracji kwestionowała korzyści z wysyłania większej liczby żołnierzy do Afganistanu. Ich zdaniem, żadna „politycznie strawna” liczba dodatkowych żołnierzy nie zmieni znacząco sytuacji na miejscu.

Trump i Afganistan

W połowie sierpnia prezydent USA Donald Trump przedstawił nową strategię swojej administracji ws. Afganistanu. Ma się ona opierać na trzech przesłankach.

Po pierwsze, Trump uważa, że Amerykanie zasługują na jasne i definitywne zwycięstwo w Afganistanie. Po drugie, zbyt szybkie wyjście z Afganistanu stworzyłoby próżnię, która zostałaby szybko wypełniona przez terrorystów, podobnie jak to miało miejsce w Iraku. Po trzecie, stwierdził Trump, potencjalne zagrożenia dla bezpieczeństwa narodowego USA w regionie Azji Południowej, obejmujące rywalizację nuklearną między Indiami i Pakistanem i częstym wsparciem udzielanym terrorystom przez Islamabad, są zbyt wielkie, aby pozwolić sobie na szybkie opuszczenie regionu.

„W wyniku kompleksowego przeglądu, amerykańska strategia w Afganistanie i Azji Południowej ulegnie diametralnym zmianom w następujący sposób: podstawowym filarem naszej nowej stragegii jest przejście od podejścia opartego na ramach czasowych do podejścia opartego na uwarunkowaniach. Wielokrotnie mówiłem o tym, jak pozbawionym sensu jest, aby Stany Zjednoczone ogłaszały z wyprzedzeniem terminy, w których zamierzamy rozpocząć lub zakończyć operacje wojskowe” – powiedział Trump.

W związku z tym, zaznaczył Trump, nie będzie ogłaszał ani ilu żołnierzy, ani kiedy zostaną wysłani do Afganistanu. Strategia ma polegać na dyskrecji i przodującej roli dowódców wojskowych, którzy będą determinowali ile sił jest potrzebnych do wykonania zadania.

Trump powiedział również, że nowa strategia będzie dążyła do zintegrowania elementów gospodarczych, dyplomatycznych i wojskowych w Afganistanie. Co ciekawe, Trump zaznaczył, że istnieje możliwość, iż w przyszłości w ramach politycznej ugody, stroną rozmów pokojowych mogą być sami talibowie, „lecz nie wiadomo kiedy i czy w ogóle to nastąpi”.

Zmiana podejścia Trumpa i jego administracji do sprawy Afganistanu była powodem odejścia z jego otoczenia ważnego doradcy prezydenta, Sebastiana Gorki.

Reuters.com / Kresy.pl

Reklama

Tagi: ,

Dlaczego zdecydowaliśmy się na ograniczenie dostępu do naszych treści?

Ponieważ nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Zawsze ktoś za nie płaci. Jeśli Czytelnicy nie wezmą na swoje barki finansowej odpowiedzialności za istnienie niezależnych, oddolnych inicjatyw dziennikarskich, takich jak Kresy.pl, wówczas na rynku pozostaną wyłącznie niskiej jakości tabloidy oraz media finasowane przez wielkie korporacje, partie polityczne i różnego rodzaju lobbies.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl to 20000 zł. 7-osobowa redakcja pracuje w pełnym wymiarze i praca ta jest naszym podstawowym, najczęściej jedynym, źródłem dochodu. Kresy.pl nie powstają po godzinach, tworzone przez amatorów. Portal jest tworzony przez wykwalifikowanych dziennikarzy oraz specjalistów z zakresu polityki międzynarodowej, którzy codziennie starają się dotrzeć do informacji istotnych z punktu widzenia interesu naszej politycznej wspólnoty.

Jeśli cenisz naszą pracę, jeśli z niej korzystasz i uważasz, że zamknięcie portalu Kresy.pl byłoby stratą, prosimy dołącz do grona osób, które współtworzą finansowe podstawy funkcjonowania naszego serwisu.





Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz