Przemyska prokuratura rejonowa umorzyła postępowania w sprawie grupy Ukraińców, którzy w ubiegłym roku sfotografowali się z flagą OUN-UPA, wykonując przy tym nazistowskie gesty. Stało się to m.in. dzięki opinii biegłego Bogdana Huka, ukraińskiego dziennikarza i znanego ukraińskiego szowinisty. Ponadto MSZ twierdzi, że Ukraińcy otrzymali Karty Polaka zgodnie z obowiązującym prawem.

Do wydarzenia doszło w rocznicę powstania UPA, 14 października ubiegłego roku. Grupa studentów pozowała do zdjęcia z czerwono-czarną flagą OUN-UPA, przy czym część z nich wykonywała gesty wyprostowanymi rękoma. Zdjęcia wykonano w godzinach późnowieczornych w przemyskiej galerii handlowej.

Banderowcy robią sobie fotki w galerii handlowej w Przemyślu

Prokuratura Rejonowa w Przemyślu umorzyła 29 czerwca dwie sprawy: o nawoływanie do nienawiści na tle różnic narodowościowych pomiędzy Polską a Ukrainą oraz o wyłudzenie KartyPolaka. Zdaniem prokuratury, przestępstw tych nie popełniono z uwagi na brak znamion czynu zabronionego.

Według prokuratury zgromadzone dowody w sprawie o nawoływanie do nienawiści na tle narodowościowym nie potwierdzają, że doszło do złamania prawa. Młodzi Ukraińcy zeznali, że ich działania miały na celu upamiętnienie osób walczących na kijowskim Majdanie. Zaprzeczyli temu, by mieli zamiar propagować jakikolwiek ustrój totalitarny czy nawoływać do nienawiści na tle różnic narodowościowych. Stwierdzili, że flaga OUN-UPA kojarzy im się z tymi wydarzeniami, a wykonywane gesty nie były gestami faszystowskimi, ale były „pozdrowieniem osób walczących na Majdanie”.

Postępowanie prowadzono w oparciu o artykuł 256 Kodeksu Karnego: „Kto publicznie propaguje faszystowski lub inny totalitarny ustrój państwa lub nawołuje do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych, wyznaniowych albo ze względu na bezwyznaniowość, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do dwóch lat”.

Jednym z dowodów była również opinia biegłego, mgr Bogdana Huka, absolwenta UW. Powołano go uznając, że jest on osobą znającą stosunki polsko-ukraińskie. Miał on ustalić, czy gesty wykonywane na zdjęciach można interpretować jako nawołujące do propagowania ustroju totalitarnego i nienawiści na tle narodowościowym. Według informacji prokuratury, Huk stwierdził, że według jego wiedzy nie można z tego gestu wyinterpretować takiego zamiaru. Między innymi z tego względu uznano, że w przypadku ukraińskich studentów nie może być mowy o złamaniu prawa.Ponadto stwierdzono, że nie działali oni publicznie i, jak twierdzi prokuratura, nie mieli zamiaru nawoływania do nienawiści. Zdaniem prokuratury, gest wykonywany przez Ukraińców nie był gestem faszystowskim.

Huk został powołany w charakterze biegłego przez policjanta prowadzącego postępowanie. Był nim aspirant sztabowy Marcin Palmowski. Rzeczniczka prokuratury, Marta Petkowska, stwierdziła, że nie jest zorientowana w tym, kim jest osoba powołana na biegłego.

Bogdan Huk w żadnym razie nie jest jednak bezstronnym biegłym. Jest bowiem mieszkającym i pracującym w Polsce Ukraińcem, zamieszkałym w Przemyślu, gdzie świadczy usługi jako tłumacz. Ponadto, jest znanym redaktorem i dziennikarzem „Naszego Słowa” – pisma mniejszości ukraińskiej finansowanej z kieszeni polskich podatników.

Huk zasłynął jednak przede wszystkim ze swoich wypowiedzi, które pokazują, że jest on w istocie ukraińskim szowinistą, gloryfikatorem banderyzmu, oskarżającym Polski Rząd w Londynie o plany eksterminacji ludności ukraińskiej.

Bogdan Huk na łamach pisma mniejszości ukraińskiej „Nasze Słowo” oburzał się, że Polacy protestują przeciw symbolice OUN-UPA. Sprzeciw Polaków wobec niej porównywał do stalinizmu i hitleryzmu. Oburzało go nawet sformułowanie „Polski Przemyśl”. Ponadto, pod koniec grudnia odniósł się on bezpośrednio do sprawy, w której został powołany na biegłego. W artykule na łamach „Naszego Słowa” stwierdził, że barwy UPA to symbol „nowoczesnego ukraińskiego patriotyzmu”, zaś „w Przemyślu w stosunku do Ukraińców nastrój panuje taki, jak w ZSRR za Stalina”, pisząc o „przemyskim rezerwacie im. Berii”. Według Huka Kresy to „polski segregacyjny konstrukt i praktyka przemocy do 1939 roku”, zaś „ideologia „Kresów” jest bliska faszyzmowi”.

Udało nam się skontaktować z Bogdanem Hukiem, który potwierdził, że został powołany w charakterze biegłego w tym postępowaniu. Stwierdził, że w przypadku młodych Ukraińców w żadnym wypadku nie może być mowy o wykonywaniu faszystowskich gestów. Powiedział również, że proszono go jedynie o analizę gestu, a nie flagi OUN-UPA, która „jaka jest, każdy wie”.

Należy zaznaczyć, że eksponowanie symboliki UPA jest promocją „innej ideologii totalitarnej”. Mychajło Kołodziński, jeden z przywódców i ideologów radykalnego nurtu ukraińskiego nacjonalizmu w swoich pracach wzywał wprost do budowy imperium ukraińskiego sięgającego Azji Centralnej, które miało powstać na zgliszczach Moskwy i Warszawy. Jednym z elementów budowy tak rozumianego imperium miało być „wymiecenie co do nogi” Polaków i innych mniejszości narodowych uznawanych za wrogie z ziem uznawanych przez niego za ukraińskie.

W kontekście „powstania nacjonalistycznego” Kołodziński pisał: „Nasze powstanie nie ma tylko za zadanie zmianę ustroju politycznego. Ono musi oczyścić Ukrainę z obcego, wrogiego elementu oraz z niedobrego własnego, ojczystego. Tylko podczas powstania będzie okazja, aby wymieść dosłownie co do nogi polski element z Z(achodnich) U(kraińskich) Z(iem) (Z.U.Z.) i w ten sposób zakończyć polskie pretensje o polski charakter tych ziem. Polski element, który będzie stawiał czynny opór musi ulec w walce, a resztę trzeba sterroryzować i zmusić do ucieczki za Wisłę. Bo nie można dopuścić do tego, aby po zdobyciu Z.U.Z. polski element mógł tu żyć obok Ukraińców. Z.U.Z. w przyszłym państwie ukraińskim ma być czysty pod narodowym względem, bo te ziemie mają szczególne znaczenie dla przyszłego państwa ukraińskiego i dlatego nie będzie czasu na walkę z polskim elementem, gdyby on nie został całkiem zmiażdżony w czasie powstania. (…) Trzeba pamiętać, że im więcej wrogiego elementu zginie podczas powstania, tym łatwiejsza będzie budowa ukraińskiego państwa i tym silniejsze ono będzie”.

Przeczytaj także: Ukraiński nacjonalistyczny imperializm Mychajła Kołodzińskiego

Południowo-wschodnie Kresy Rzeczpospolitej były traktowane przez Kołodzińskiego jak „Piemont”, który ma stać się podstawą do wyzwolenia całej Ukrainy i zapewnienia jej rozwoju dzięki narodowo uświadomionym kadrom. Warunkiem ku temu było jednak ich oczyszczenie z przedstawicieli innych narodów.

Z kolei w pracy Per A. Rudling „OUN, UPA i Holokaust. Tworzenie mitów historycznych i badanie problemu” czytamy, że OUN postrzegała „Ukrainę dla Ukraińców” jako etnicznie czyste państwo totalitarne, gdzie wszystkie inne partie polityczne miały być zabronione. I, podobnie jak Słowacja Tiso, Chorwacja Pavelića i Rumunia Antonescu, OUN zainicjowała eliminacyjny projekt „oczyszczenia” swego narodu z „obcych” elementów rasowych. Samo OUN było zaś ugrupowaniem o charakterze totalitarnym. Ideolog OUN Mykoła Sciborśkyj snuł wręcz wizję państwa jako „nacjokracji” lub „natiocracy”, jako państwa etnicznie zdefiniowanego totalitaryzmu. Sam Badera był zaś zadeklarowanym totalitarystą.

Dane z MSZ wskazują, że przy ubieganiu się o KartyPolaka nie doszło do nieprawidłowości. Faktycznie potwierdzono tym samym polskie pochodzenie części osób biorących udział w tym zdarzeniu, a przynajmniej to, że uzyskali oni Karty Polaka zgodnie z obowiązującym prawem.

Ukraińcy, którzy wzięli udział w tym zdarzeniu, ponieśli jedynie kary w szkole, do której uczęszczali.Postępowanie dyscyplinarne w Państwowej Wyższej Szkole Wschodnioeuropejskiej w Przemyślu zakończyło się wymierzeniem kar w postaci nagany z ostrzeżeniem czy zawieszenia w prawach studenta. Żaden z nich nie został wydalony ze szkoły.

Prokuratura zaznacza, że w polskim prawodawstwie nie obowiązuje precedens, stąd nie widzi ryzyka by jej decyzja mogła odnieść skutek w postaci większego przyzwolenia na eksponowanie symboliki banderowskiej w przestrzeni publicznej.

Kresy.pl



9 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. beresteczko1651 :

    Problem w tym, że tzw. Kartę Polaka może otrzymać byle ukrainiec, który wykaże, że jego przodkowie byli obywatelami II RP. Czyli na przykład potomkowie ukrainskiego zbrodniarza Bandery, gdyby mieszkali na tzw. ukrainie całkowicie legalnie mogliby otrzymać „Kartę Polaka”, gdyby o nią wystąpili. Kryteria przyznawania KP jednoznacznie świadczą, w jakiej pogardzie ci, którzy je ustalali mieli wartość jaką jest Polskość.

  2. zan :

    USA w rozgrywce z Rosją stawia na banderyzm. Polska jest wasalem USA. Logiczne jest więc, że w Polsce banderyzm ma się dobrze. Przecież banderowcy nie są ani tak majętni, ani inteligentni by omotać sobie dookoła palca Polskę. Za duży kąsek dla nich, za ciency w uszach. To jest USraelska agentura. Szalom! Pozdrowienia od Benia Kołomojskiego.