Mueller obecnie pełni funkcję specjalnego prokuratora badającego rzekome związki między sztabem wyborczym Donalda Trumpa a Moskwą. W latach 2001-2013 Mueller był dyrektorem FBI. Jak informuje Andrew Cockburn w obszernym artykule na łamach „Harper’s Magazine”, Mueller miał utrudniać pracę agenta FBI Michaela Jacobsona, który jako śledczy z ramienia Kongresu chciał zbadać powiązania dwóch porywaczy z domniemanymi funkcjonariuszami saudyjskiego wywiadu i saudyjskich placówek dyplomatycznych.

„San Diego odgrywa dużą rolę w historii 9/11, lecz nie dlatego, że było głównym miejscem przygotowań do zamachów. Przygotowując się do operacji, przyszli porywacze zostali rozproszeni po całym kraju, w takich miejscach jak New Jersey czy Floryda. W dużej mierze dzięki pracy byłego prawnika FBI i analityka antyterrorystycznego, Michaela Jacobsona, który pracował jako śledczy dla połączonej komisji śledczej [Izby Reprezentantów i Senatu], wiemy tak wiele o aktywności porywaczy na zachodnim wybrzeżu. Przeglądając akta w siedzibie FBI natrafił na wzmiankę o informatorze FBI z San Diego, który znał jednego z porywaczy. Zaintrygowany, postanowił udać się do filii FBI w San Diego. Bob Graham, były przewodniczący senackiej komisji ds. wywiadu, powiedział mi niedawno, że ówczesny dyrektor FBI (obecnie specjalny prokurator badający związki Trumpa z Rosją) ‚mocno sprzeciwiał się’ planowanej wizycie Jacobsona i jego współpracowników w San Diego” – relacjonuje Cockburn.



Jacobson jednak oparł się Muellerowi i udał się do San Diego. Już na miejscu, Jacobson szybko odkrył, że dokumenty FBI z biura w San Diego zawierały sporą ilość niezwykłych i obciążającyh informacji, w szczególności o znajomości między porywaczami Nawafem al-Hazmim i Khalidem al-Midharem a Omarem al-Bayoumim, Saudyjczykiem zamieszkałym w San Diego i pracującym dla firmy mającej bliskie powiązania z saudyjskim ministerstwem obrony i lotnictwa. „FBI badało jego możliwe powiązania z saudyjskim wywiadem. Kilka tygodni po tym jak porywacze wylądowali w Los Angeles z Malezji, [Bayoumi] udał się do miasta i spotkał się z Fahdem al-Thumairym, islamskim duchownym zatrudnionym w ministerstwie ds. islamskich i pracującym w konsulacie Arabii Saudyjskiej. Thumairy, który miał być zwolennikiem ekstremistycznej ideologii wahabizmu (później odmówiono mu wizy amerykańskiej z powodu dżihadystycznych koneksji) był również imamem w meczecie im. Króla Fahda w hrabstwie Los Angeles, który porywaczy odwiedzili po swoim przybyciu do USA” – pisze Cockburn. 

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Po spotkaniu z Thumairym, Bayoumi udał się na drugi koniec miasta, gdzie w jednej z bliskowschodnich restauracji miał „przypadkowo” spotkać się z al-Hazmim i al-Midharem. Następnie Bayoumi pomógł przyszyłym porywaczom osiedlić się w San Diego, opłacił im czynsz za pierwszy miesiąc i pomógł w otwarciu konta bankowego. Co ciekawe, jak informuje Cockburn, w okresie gdy Bayoumi pomagał przyszłym porywaczom „jego wynagrodzenie jako pracownika-ducha w firmie lotnicznej wzrosło o 700%.; zostało obniżone, gdy porywacze opuścili miasto.” Bayoumi otrzymywał również pieniądze, za pośrednictwem żony swojego przyjaciela Osamy Bassnana, od żony saudyjskiego ambasadora w USA. Całkowita suma tej puli miała wynieść 150 tys. dolarów. 

„Jacobson odkrył również dowody, odnotowane, ale widocznie zignorowane przez FBI, świadczące o tym, że al-Hazmi pracował dla biznesmena z San Diego, który sam był przedmiotem antyterrorystycznego śledztwa FBI. Co dziwniejsze, obaj porywacze mieli bliskie relacje z informatorem FBI Abusattarem Shaikhem. Al-Hazmi nawet mieszkał u niego, gdy al-Midhar wyjechał z miasta. Shaikh nie wspominał o swoich młodych saudyjskich przyjaciela w regularnych sprawozdaniach dla swojego oficera prowadzącego z FBI, ani o tym, że zapisali się na kurs pilotażu. Co zrozumiałe, FBI miało wiele pytań dla tego człowieka.  Niemniej jednak Mueller stanowczo odmówił prośbie przesłuchania go, nawet w obliczu wezwania ze strony Kongresu i umieścił Shaikha w tajnej lokalizacji ‚dla jego własnego bezpieczeństwa’. Obecnie Graham uważa, że Mueller wykonywał polecenia Białego Domu” – pisze Cockburn

Jak pisze publicysta Justin Raimondo, „Zastanówmy się nad tym przez chwilę: człowiek, który teraz kieruje śledztwem dotyczącym prezydenta Stanów Zjednoczonych w sprawie ‚zmowy’ z Rosją i możliwego utrudniania śledztwa, sam utrudniał śledztwo Kongresu w sprawie ataków terrorystycznych z 9/11. Czy Mueller, działając prawdopodobnie na zlecenie prezydenta George’a W. Busha, spiskował z Saudyjczykami, aby ukryć ich rolę? Administracja Busha wraz z jej powiązaniami z Saudyjczykami miała wszelki interes w tym, aby ukryć aktywny współudział Rijadu. Poza tym, popychali bajkę o ‚powiązaniach’ Saddama Husajna z zamachami z 9/11.”

Kresy.pl / Harper’s Magazine

Reklama

Dlaczego zdecydowaliśmy się na ograniczenie dostępu do naszych treści?

Ponieważ nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Zawsze ktoś za nie płaci. Jeśli Czytelnicy nie wezmą na swoje barki finansowej odpowiedzialności za istnienie niezależnych, oddolnych inicjatyw dziennikarskich, takich jak Kresy.pl, wówczas na rynku pozostaną wyłącznie niskiej jakości tabloidy oraz media finasowane przez wielkie korporacje, partie polityczne i różnego rodzaju lobbies.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl to 20000 zł. 7-osobowa redakcja pracuje w pełnym wymiarze i praca ta jest naszym podstawowym, najczęściej jedynym, źródłem dochodu. Kresy.pl nie powstają po godzinach, tworzone przez amatorów. Portal jest tworzony przez wykwalifikowanych dziennikarzy oraz specjalistów z zakresu polityki międzynarodowej, którzy codziennie starają się dotrzeć do informacji istotnych z punktu widzenia interesu naszej politycznej wspólnoty.

Jeśli cenisz naszą pracę, jeśli z niej korzystasz i uważasz, że zamknięcie portalu Kresy.pl byłoby stratą, prosimy dołącz do grona osób, które współtworzą finansowe podstawy funkcjonowania naszego serwisu.





Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

1 odpowieź

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz