W środę Orlen Lietuva i litewska spółka kolejowa Lietuvos Geleżinkeliai podpisały porozumienie o taryfach przewozowych dla produktów ropopochodnych koleją i wzajemnego zadłużenia za lata 2014-2016.

Porozumienie zakłada równy podział dwustronnych roszczeń powstałych w wyniku sporu o stosowanie opłaty infrastrukturalnej. Udało się również porozumieć ws. wysokości taryf i wzajemnych zobowiązań, które zostały uznane przez obie za konkurencyjne i opłacalne. Porozumienie obejmuje również sposób stosowania opłaty infrastrukturalnej.



W podpisaniu porozumienie udział wzięli: premier Litwy Saulius Skvernelis, litewski minister transportu Rokas Masiulis, wicemarszałek Senatu Adam Bielan i dyrektor generalny LG Mantas Bartuszka, prezes Orlen Lietuva Ireneusz Fąfara i prezes PKN Orlen Wojciech Jasiński.

Orlen Lietuva działa na Litwie od prawie 10 lat. Znaczenie tego przedsiębiorstwa jest niewątpliwe. Zależy nam na pomyślności Orlenu na Litwie. Rząd litewski jest zainteresowany dalszymi inwestycjami tego przedsiębiorstwa – oświadczył w środę premier Litwy Saulius Skvernelis.

Wojciech Jasiński, szef PKN Orlen, dodał, że porozumienie da Polakom i Litwinom poczucie stabilności w prowadzeniu dalszej działalności. Traktujemy naszą obecność na Litwie z dużą odpowiedzialnością – stwierdził.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Prezes Jasiński nie odpowiedział na pytanie dotyczące wysokości taryfy zasłaniając się tajemnicą handlową. Stwierdził jedynie, że będzie korzystniej, a stawki są konkurencyjne wobec tych sosowanych w regionie.

Prezes Orlen Lietuva, Ireneusz Fąfara, oświadczył, że porozumienie rozwiązuje problemy logistyczne Orlenu Lietuva. Mamy stabilną przyszłość, wiemy, co nas czeka, jak będą kształtować się koszty logistyczne w najbliższej przyszłości – dodał. Zaznaczył także, że obecnie koncern stoi przed wyzwaniem dostosowania rafinerii w Możejkach do unijnych wymogów środowiskowych.

To realizujemy we współpracy z instytucjami rządowymi. Rząd Litwy odpowiada za wymogi środowiskowe i musi się do nich dostosować. Jesteśmy w stałym kontakcie z tutejszym ministerstwem środowiska – przekazał Fąfara.

Orlen Lietuva przez wiele lat płacił za transport kolejowy dużo więcej niż konkurencyjne firmy z innych krajów. Od 2008 r., po zdemontowaniu 19 km torów w kierunku łotewskiego miasta Renge, koncern naftowy musiał transportować swoje produkty dłuższą, liczącą 150 km drogą kolejową.

Rozmowy między Orlenem a litewskimi kolejami były prowadzone od lat i były jednym z ważniejszych punków spornych w kwestiach gospodarczych pomiędzy Polską a Litwą . Środowe porozumienie nie dotyczy jednak sprawy rozebrania torów i musi być jeszcze rozstrzygnięta. Sprawa odcinka Renge nie była przedmiotem dyskusji między stronami. Sprawą tą zajmuje się Komisja Europejska. Czekamy na rozstrzygnięcia Komisji i wtedy wrócimy do tematu – tłumaczy Fąfara.

Rafineria w Możejkach należąc do Orlenu miała problemy finansowe w czasie kiedy ceny ropy na świecie były w szczycie. Władze spółki mówiły wówczas o możliwości czasowego zamykania rafinerii. Po spadku cen ropy na światowych rynkach zakład mógł ponieść marże rafineryjne, a cały zakład odzyskał stabilność finansową. Jasiński ogłosił, że nie ma obecnie przesłanek do powrotu do scenariusza zamknięcia rafinerii.

Polski koncern naftowy w 2006 r. kupił za 1,49 mld USD od Jukosu 53,7 proc. akcji litewskiej spółki Mażeikiu Nafta zarządzającej rafinerią w Możejkach. Później na mocy umowy z rządem Litwy kupił kolejne 30,66 proc. udziałów za ponad 852 mln USD. Po wejściu w życie 6 lat temu umowy kupna pozostałych 10 proc. udziałów i wykupie reszty akcji od drobnych inwestorów, Orlen kontroluje 100 proc. akcji litewskiej rafinerii. W 2009 r. zakład zmienił nazwę na Orlen Lietuva.

W chwili obecnej Orlen Lietuva pozostaje największym podatnikiem na Litwie

kresy.pl / bankier.pl

Reklama

Tagi:

Dlaczego zdecydowaliśmy się na ograniczenie dostępu do naszych treści?

Ponieważ nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Zawsze ktoś za nie płaci. Jeśli Czytelnicy nie wezmą na swoje barki finansowej odpowiedzialności za istnienie niezależnych, oddolnych inicjatyw dziennikarskich, takich jak Kresy.pl, wówczas na rynku pozostaną wyłącznie niskiej jakości tabloidy oraz media finasowane przez wielkie korporacje, partie polityczne i różnego rodzaju lobbies.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl to 20000 zł. 7-osobowa redakcja pracuje w pełnym wymiarze i praca ta jest naszym podstawowym, najczęściej jedynym, źródłem dochodu. Kresy.pl nie powstają po godzinach, tworzone przez amatorów. Portal jest tworzony przez wykwalifikowanych dziennikarzy oraz specjalistów z zakresu polityki międzynarodowej, którzy codziennie starają się dotrzeć do informacji istotnych z punktu widzenia interesu naszej politycznej wspólnoty.

Jeśli cenisz naszą pracę, jeśli z niej korzystasz i uważasz, że zamknięcie portalu Kresy.pl byłoby stratą, prosimy dołącz do grona osób, które współtworzą finansowe podstawy funkcjonowania naszego serwisu.




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

2 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz