Prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan zadeklarował, że zdobycie miasta al-Bab nie zakończy operacji tureckiej armii w Syrii

Turcy rozpoczęli swoję operację militarną w Syrii w sierpniu zeszłego roku. Jak do tej pory nie osiągnęli wielkich rezultatów. Żołnierze tureccy przy wsparciu lokalnych ugrupowań zbrojnych prowadzą obecnie szutrm na zajmowane przez bojowników „Państwa Islamskiego” miasto al-Bab. Na miasto znajdujące się 30 kiloemtrów od granicy Turcji, jej oddziały nacierają z kierunku północnego, natomiast na południowych przedmiściach al-Bab znajdują się już oddziały armii syryjskiej. Choć pod naciskiem Moskwy, Turcy de facto odstąpili od strategicznego celu, jakim przez lata konfliktu w Syrii było obalenie jej prezydenta, to jednak istnieje niebezpieczeństwo wybuchu starć, właśnie między syryjskimi żołnierzami a Turkami i ich miejscowymi sprzymierzeńcami, którzy jeszcze niedawno walczyli z siłami rządowymi. Niemniej prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan zadeklarował kontynuowanie marszu. „Ostatecznym celem jest oczyszczenie terenu 5000 kilometrów kwadratowych” – powiedział Erdogan przed odlotem w podróż na Półwysep Arabski, gdzie spotka się z przedstawicielami władz Arabii Saudyjskiej, Kataru i Bahrajnu. Jak stwierdził – „nasze oddziały wkraczają do al-Bab”.

Choć Turcy walcza obecnie z bojownikami ISIS, Ankara nie ukrywa, że chce „oczyścić” północną Syrię także z kurdyjskich Ludowych Oddziałów Obrony (YPG), które skupiając wokół siebie koalicję przedstawicieli innych grup etnicznych na zarządzanym przez siebie terenie, stworzyły „Syryjskie Siły Demokratyczne” (SDF). One również nacierają na ISIS w prowincji ar-Rakka, podchodząc już pod miasto o tej samej nazwie będące nieoficjalną stolicą „Państwa Islamskiego”. W sobotę siły te zdobyły miasto Majzla na wschod od ar-Rakki (MAPA). Kurodwie przekonują o inkluzywności SDF, twierdząc, że w oddziałach uczestniczących w obecnej ofensywie przeciw ISIS 70 proc. bojowników stanowią miejscowi Arabowie.

Przejęcie al-Bab przez Turków oznaczałoby wbicie przez nich trwałego klina między tereny kontrolowane przez zorganizowaną przez lokalnych Kurdów administrację. Stworzyła ją kurdyjska Partia Unii Demokratycznej (PYD), która utrzymuje ścisłe powiązania z operującą w Turcji partyzantką Partii Pracujących Kurdystanu (PKK). Dlatego też Ankara definiuje także syryjskich Kurdów jako kluczowego przeciwnika.

reuters.com/aranews.net/almasdarnews.com/kresy.pl



1 odpowieź

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. krisss :

    turcy to moga sobie jedynie pogadac…jak widze jak wyzwalaja ta mala miescine to smiech ciska sie na usta……jeszcze nie wkroczyli do miasta sa na przedmiesciach a 4 km dalej syryjska armia napiera,ktora przystopuje ich zapal…..i z tego co pisza internety to miedzy kurdami a syryjska armia jest nieoficjalne porozumienie…prawdopodobnie moga odpychac turasow do granicy spowrotem