Na przejściu granicznym w Aleksandrowce jadący od strony Ukrainy jeep miał staranować w nocy z niedzieli na poniedziałek szlaban i próbować wjechać na Białoruś, informuje Polsat News.

Polsat News podaje, że strona ukraińska zaprzecza twierdząc, że jeep miał białoruskie tablice rejestracyjne i nie wjechał on na terytorium Ukrainy, ani z niej nie wyjechał.

– Pogranicznicy z Białorusi podali, że zatrzymano dwie osoby, a w aucie miały znajdować się pistolet TT z dwoma magazynkami oraz przedmiot podobny z wyglądu do trotylu i detonatorów. Funkcjonariusze sprawdzają informację o trzeciej osobie, która być może zbiegła. Taką wersję podano w oficjalnym komunikacie. Nie podano informacji o obywatelstwie zatrzymanych– informuje Polsat News.

Portal cytuje również przedstawiciela Państwowej Służby Granicznej Ukrainy Ołeh Słobodian, który powiedział – Pomagamy naszym białoruskim kolegom ustalić, w jaki sposób to auto mogło wjechać, czy w rzeczywistości wjeżdżało ono od strony Ukrainy i kto był za kierownicą tego samochodu.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Łukaszenka zbuduje ogrodzenie na granicy z Ukrainą

Prezydent Aleksandr Lukaszenka skomentował incydent mówiąc, że – nie wolno nam się w żaden sposób rozluźnić. Powinniśmy być czujni i w żadnym razie nie dać pretekstu do zdestabilizowania sytuacji w naszym kraju

Polsat News informuje, że Łukaszenka oskarżał przywódców protestów ulicznych, które od miesiąca ogarnęły Białoruś, o to, że organizatorzy byli w Kijowie, gdzie mogli spotkać się ze zwolennikami Majdanu i „zawodowcami”, mającymi zamiar organizować rozruchy na Białorusi.

kresy.pl / polsatnews.pl



1 odpowieź

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz