Lider Ruchu Autonomii Śląska: ks. Isakowicz-Zaleski to wyjątkowo nikczemna postać

Wyjątkowo nikczemna postać, skrywająca pod sutanną nienawiść i kompleksy – tak nazwał ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego lider ślązakowskiego RAŚ, Jerzy Gorzelik. Ponadto, była europosłanka UW nazwała duchownego „kretynem”, a działacz antykomunistyczny: „sowieckim popem”.

Lider Związku Ukraińców w Polsce i znany negacjonista ludobójstwa na Wołyniu, Piotr Tyma, opublikował na portalu społecznościowym link do artykułu Kresów.pl. Opisano w nim skandaliczne pytania, które pojawiły się na tegorocznej maturze z WOS, wraz z komentarzem ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego dla portalu WP.pl.

Czytaj również: Dyrektor CKE broni skandalicznego pytania o akcję „Wisła” na maturze: nie pytaliśmy o ocenę historyczną

– Wyjątkowo nikczemna postać, skrywająca pod sutanną nienawiść i kompleksy – skomentował wpis Tymy lider ślązakowskiego Ruchu Autonomii Śląska, Jerzy Gorzelik.

Przeczytaj: Jak ślązakowcy zostają Ślązakami

Tę informację dostarczył portal Kresy.pl.
Wspieraj rzetelne dziennikarstwo.

Jak informowaliśmy, w formularzu egzaminacyjnym natknęli się na zdjęcie  dwujęzycznej tablicy z nazwą miejscowości. W tekście z nim związanym poinformowano, że tablice zostały zawieszone w 2011 roku, a także że w 2007 roku doszło do wspólnego potępienia przez prezydentów Polski i Ukrainy akcję „Wisła”. Maturzyści dowiedzieli się, że głowy państw nazwały ją sprzeczną z podstawowymi prawami człowieka. Zdający maturę mieli odpowiedzieć o jaką mniejszość etniczną chodzi, a także wskazać naruszone przez Akcję „Wisła” prawa i wolności człowieka.

  • Aż się wierzyć nie chce, że takie skandaliczne pytania mogły paść na maturze w polskiej szkole! Czyżby ich autorem był banderowiec Wołodymyr Wiatrowycz, szef IPN w Kijowie? A może któryś z rodzimych „gierdoyciowców” lub sojuszników oligarchy Petro Poroszenki? – pisał na Facebooku ks. Isakowicz-Zaleski.

W komentarzu jaki ksiądz udzielił dla wp.pl, stwierdził, że to pytanie na maturze z góry sugeruje odpowiedź, że prawo zostało złamane. Uczniowie zostali postawieni w trudnej sytuacji, ponieważ mogą powoływać się na przeróżne opinie. Nie ma jednoznacznej oceny tej akcji.

Przeczytaj: Lider RAŚ: polskie obozy koncentracyjne istniały

Czytaj również: RAŚ: przeprowadzimy referendum niepodległościowe na Górnym Śląsku w razie Polexitu

Z kolei we wrześniu ub. roku, jak informowaliśmy, lider RAŚ Jerzy Gorzelik w jednym z wpisów na Facebooku wyraźnie zasugerował, że Polacy byli na Ukrainie kolonizatorami, a Polska prowadziła względem części terenów dzisiejszej Ukrainy politykę kolonizacyjną. Analogiczne tezy lansują ukraińscy nacjonaliści. Piotr Tyma, szef Związku Ukraińców w Polsce, rewanżował się ślązakowcom, promując ich inicjatywy na portalach społecznościowych. Podobnie czynił organ prasowy ZUwP, „Nasze Słowo”.

Niedawno Gorzelik na Facebooku pisał, że w „nowy typ polskiego patriotyzmu” wpisana jest hipokryzja, zarzucając Polakom m.in. negowanie istnienia „polskich (komunistycznych) obozów koncentracyjnych”:

– Polska demokracja po roku 1989 od początku była załgana, przejmując z czasów Polski Ludowej to, co było wygodne dla nowych elit. Hipokryzja jest wpisana w nowy typ polskiego patriotyzmu, plujący jadem na dźwięk frazy „polskie (komunistyczne) obozy koncentracyjne”, a jednocześnie zacierający rączki na myśl o tym, jak zgrabnie udało się rozwiązać rękami komunistów problemy Górnego Śląska, Łemków i Ukraińców. Bo dla tego typu patriotów odrębność i różnorodność zawsze będą problemem.

Gorzelik nie był jedyną znaną postacią, która skomentowała sprawę.

– Od kiedy ten sowiecki pop jest recenzentem polskich matur? – pytał Mariusz Cysewski, dziennikarz i działacz antykomunistyczny, znany z mocny, proukraińskich poglądów. W swoich tekstach stawał w obronie Stepana Bandery, negując jego związek z ludobójstwem na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej, za które wg niego nie ponosi żadnej odpowiedzialności. Krytykował też stosowanie obecnie pojęcia „banderowcy”.

Kresy.pl istnieją dzięki wsparciu Darczyńców
Wesprzyj nas.

– Kretyn – tak z kolei nazwała ks. Isakowicza-Zaleskiego Grażyna Staniszewska, była posłanka i europosłanka z ramienia Unii Wolności. Znana ze swojego proukraińskiego zaangażowania, w tym na forum PE, w 2008 roku została odznaczona przez ówczesnego prezydenta Ukrainy Wiktora Juszczenkę Orderem Księżnej Olgi III stopnia. Publicznie twierdziła, że Ukraina jest jej „organicznie bliska” i relatywizowała rzeź wołyńską. Jako pierwsza eurodeputowana otworzyła swoje biuro na Ukrainie i aktywnie wspiera dążenia tego kraju do zjednoczenia z Unią Europejską. Na Ukrainie pozwalała się fotografować z banderowską flagą w tle.

PRZECZYTAJ: Śląski historyk dla Kresów.pl: ślązakowcy i banderowcy to środowiska pokrewne sobie ideowo

– Środowiska banderowskie i ślązakowskie łączą zażyłe stosunki i relacje. To są środowiska ideowo sobie pokrewne i nie może dziwić, że ślązakowcy zajmują w tych kwestiach dokładnie taką samą pozycję, jaka zajmują banderowcymówił wcześniej Kresom.pl śląski historyk, Wojciech Kempa.

– Miałem możność przyglądania się pracom sejmowej komisji ds. mniejszości narodowych i widziałem, jaka była zażyłość pomiędzy ślązakowcami, a panem Piotrem Tymą, reprezentującym Związek Ukraińców w Polsce. I który jest przy tym piewcą banderyzmu – z czego jest powszechnie w Polsce znany.

– Środowiska banderowskie i ślązakowskie łączą zażyłe stosunki i relacje. Mogłem się o tym osobiście przekonać, obserwując, jak ci ludzie wzajemnie się do siebie zwracają podczas prac sejmowej komisji. To są środowiska ideowo sobie pokrewne. I nie może dziwić, że ślązakowcy zajmują w tych kwestiach dokładnie taką samą pozycję, jaka zajmują banderowcy – podkreślił Kempa.

Przypomnijmy, że wcześniej radni Sejmiku Województwa Śląskiego przyjęli rezolucję upamiętniającą 70. rocznicę rozpoczęcia akcji Wisła. Była ona inicjatywą ślązakowskiego Ruchu Autonomii Śląska. W rezolucji napisano m.in., że operacja, która w deklarowanych założeniach wymierzona była w Ukraińską Powstańczą Armię i Organizację Ukraińskich Nacjonalistów, w istocie stała się czystką etniczną, która dotknęła boleśnie ok. 150 tys. osób. W większości przypadków ich jedyną winą była przynależność do społeczności łemkowskiej i ukraińskiej.

W komentarzu dla Kresów.pl ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski również zwrócił uwagę na sojusz RAŚ ze środowiskami probanderowskimi i to, że środowiska ślązakowskie wspierają tego typu działania:

Doszło do bardzo dziwnego sojuszu środowisk ukraińskich, które dążą do uznania akcji Wisła za czystki etniczne i zbrodnię przeciwko ludzkości, z radymi PO i Ruchu Autonomii Śląska.

PRZECZYTAJ: Ks. Isakowicz-Zaleski dla Kresów.pl: uchwała sejmiku śląskiego ws. operacji Wisła to niebezpieczny precedens

Duchowny zaznaczył, że wciąż ma nadzieję, iż polski rząd i władze PiS opamiętają się w tej sprawie:

– Moim zdaniem to bardzo niebezpieczny sygnał i pierwszy krok. Mam nadzieję, że oni zareagują na to, bo to grozi rozbiciu integralności państwa polskiego. (…) Władze RP powinny zareagować na taką uchwałę Sejmiku. Dlatego, że to jest naprawdę bardzo niebezpieczny precedens.

Facebook.com / Kresy.pl



3 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. Beresteczko1651 :

    Otwarcie wroga Polsce ludność zamieszkała na Śląsku powinna zostać potraktowana tak jak zwykło traktować się wrogów! To samo dotyczy wrogiej Polsce ludności pochodzenia ukraińskiego. Polska traktując wrogów wewnętrznych pobłażliwie tylko ich rozzuchwala i ściąga na siebie niewyobrażalne kłopoty. Wystarczy przypomnieć Wrzesień 1939 i rolę jaką podówczas odegrała niemiecka i ukraińska piąta kolumna!

  2. greg :

    POdobno ten zapluty frajerzyna machający ślązakowska przywłaszczoną flagą, z kieleckiego pochodzi. Wreszcie trzeba zaprzańcowi wytłumaczyć, że za nawoływanie do dezintegracji Państwa, grożą poważne konsekwencje. U kamratów na UPAinie dostałby za takie coś kulkę w łeb.