Polska jak na razie nie radzi sobie ze sprzedażą swoich towarów do Chin – nasz eksport spada. Wartość towarów sprowadzanych z Chin jest ponad 5 razy większa od wartości polskiego eksportu do Państwa Środka. Już teraz pod względem wartości eksportu do Chin wyprzedzają nas Węgry i Czechy.

Portal Bankier.pl zwraca uwagę, że pod względem wielkości eksportu do Chin, Polska zajmuje dopiero 15. miejsce wśród krajów UE. Ponadto, w pierwszym kwartale tego roku spadła sprzedaż polskich towarów do Państwa Środka. Jednocześnie, dynamicznie wzrosła wartość towarów importowanych z Chin.

Przeczytaj: Premier Szydło w Pekinie. „Polska przyjęła projekt Pasa i Szlaku z otwartością”

Jak wynika z danych głównego urzędu celnego ChRL, Polska jest ósmym partnerem handlowym Państwa Środka pośród krajów unijnych. Miejsce to wynika głównie z wartości importu z Chin.

Przeczytaj: Polska pogłębia współpracę z Chinami i pięcioma innymi krajami ws. połączeń kolejowych

W I kwartale 2017 r. do Polski sprowadzono z Chin towary warte 3,8 mld USD, czyli o 15,1% więcej niż w analogicznym okresie ub. roku. Nasz kraj jest siódmym w Unii Europejskiej importerem dóbr z Państwa Środka.

Kresy.pl istnieją dzięki wsparciu Darczyńców
Wesprzyj nas.

Sytuacja w kontekście eksportu przedstawia się zdecydowanie gorzej. W pierwszym kwartale br. wartość sprzedaży z Polski do Chin spadła bowiem o 1,8% w porównaniu z analogicznym okresem 2016 r. i wyniosła 662,7 mln USD. Wartość importu z Chin jest zatem ponad pięciokrotnie wyższa od wartości towarów, które tam eksportujemy. Polska zajmuje 15 miejsce w UE pod względem eksportu do Chin. Wyprzedzają nas nie tylko Niemcy, ale również Węgry i Czechy. Państwa te wiążą duże nadzieje ze współpracą z Chinami i mają ambicje do tego, by stać się dla Pekinu „bramą do Europy”. Oficjalnie takie stanowisko wyrażali także przedstawiciele polskich władz.

Według Tomasza Pisuli, prezesa Polskiej Agencji Inwestycji i Handlu, sytuacja ta wynika m.in. z tego, że „jesteśmy zapleczem wytwórczym gospodarki niemieckiej”. Jak tłumaczył podczas EKG w Katowicach, niemieckie towary niemieckie podbijające rynek chiński są często konfekcjonowane z polskich podzespołów.

– Należy zmienić podejście i promować poprzez polską flagę każdą rzecz i usługę, która powstanie w naszym kraju – mówił Pisula.

Z kolei przedstawiciel Polski w radzie dyrektorów banku AIIG, Radek Pyffel przypominał, że nasz kraj, podobnie jak inne, ma do czynienia ze strukturalną barierą:

– Nasza gospodarka jest komplementarna z gospodarką zachodnioeuropejską, natomiast z Chinami trzeba to wypracować.

Portal Bankier.pl podkreśla jednak, że wszystkie kraje Grupy Wyszehradzkiej, za wyjątkiem Polski, mogą pochwalić się dynamicznym wzrostem sprzedaży do Chin. W pierwszym kwartale br. wzrost ten wyniósł aż 31,1 proc. w przypadku Węgier i 18,1 proc. w przypadku Czech. Goniący Polskę Słowacy zanotowali wzrost eksportu o 8,8 proc.

Przeczytaj: Obserwator Finansowy: Chiny i Europa Środkowa nadrabiają zaległości

Poza Polską, tylko Dania zanotowała głębszy spadek eksportu do Państwa Środka (o 3,6%). Najwięcej osiągnęła z kolei Irlandia, które niemal podwoiła wartość eksportu do Chin (wzrost o 94,6).

Ponadto, nadwyżkę w bilateralnym handlu z Chinami odnotowało 5 krajów: Niemicy, Irlandia, Austria, Finlandia i Szwecja. Polska ma zaś czwarty największy deficyt w dwustronnym obrocie z Państwem Środka.

Przeczytaj: „Rzeczpospolita”: chiński biznes omija Polskę szerokim łukiem

Zwrócono również uwagę, że Polska nie jawi się na tle innych krajów UE jako typowy partner Chin. W polskim eksporcie bardzo duży udział stanowią surowce – przede wszystkim miedź, której sprzedaż do Państwa Środka stanowi ok. 1/3 całości eksportu do tego kraju.

Według oficjalnych danych mamy do czynienia z bardzo dużą dysproporcją wymiany handlowej z Chinami. Import z Państwa Środka stanowi 12 proc. polskiego importu i wynosi 21 mld euro, podczas gdy eksport do Chin to zaledwie 0,94 proc. wartości całego polskiego eksportu. Eksportujemy do Chin m.in. miedź rafinowaną, meble i czekoladę, a od czerwca ub. roku chiński rynek jest otwarty na polskie jabłka.

Eksperci zwracają uwagę na przykład obecnych kolejowych połączeń towarowych z Chinami – choć jest ich coraz więcej, to o ile przyjeżdżają do Polski zapełnione towarami, to z powrotem nie są w pełni wykorzystywane.

Rok temu Radek Pyffel w rozmowie z Kresami.pl zaznaczał, że nie ma ze strony polskiej żadnej oferty towarów, które mogłyby być przewożone na wschód. Nie wiadomo więc, co mogłoby się w tych pociągach jadących do Chin znaleźć. W tym względzie konkurencja np. z Niemcami byłaby bardzo trudna, jeśli nie niemożliwa. Poza korzyściami z samej logistyki bardzo ważny byłby również aspekt handlowy i to, na czym w ramach nowego szlaku handlowego Polska mogłaby zarobić. Pierwszorzędnym problemem Polski jest nie tyle sama trasa, choć to też jest ważne, co zapakowanie pociągów odjeżdżających do Chin towarem – zaznaczał Pyffel.

Bankier.pl / Kresy.pl



0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz