Chiny i Indie stoją na progu zbrojnego konfliktu, nadzieje na rozwiązanie sporu granicznego maleją – pisze dziennik „South China Morining Post”. Chińscy wojskowi szykują się do walki, indyjscy są „przygotowani na każdą ewentualność”. Eksperci uważają, że konflikt może przenieść się na morza.

Chińscy i indyjscy żołnierze szykują się do możliwego konfliktu zbrojnego w związku ze sporem granicznym w rejonie Doklam w Himalajach. Zdaniem obserwatorów, pokojowe wysiłki na rzecz rozwiązania sporu jak dotąd zawodzą.

W piątek minister obrony Indii Arun Jaitley powiedział w parlamencie, że siły zbrojne jego kraju są „są przygotowane na każdą ewentualność” w kontekście impasu. W ostatnim czasie Indie zwiększyły poziom alertu wojskowego wzdłuż swojej wschodniej granicy z Chinami. Do tego regionu wysyłani są żołnierze i sprzęt wojskowy.

Przeczytaj: Napięcie na linii Indie-Chiny. Obie strony oskarżają się o naruszenie granicy [+VIDEO/+FOTO]

Z kolei źródła zbliżone do chińskiej armii podają, że jest ona coraz bardziej świadoma możliwości wybuchu wojny. Ma jednak starać się ograniczyć jakikolwiek konflikt do poziomu potyczek, podobnie jak miało to miejsce w przypadku indyjsko-pakistańskich starć w Kaszmirze.

Tę informację dostarczył portal Kresy.pl.
Wspieraj rzetelne dziennikarstwo.

– Chińska Armia Ludowo-Wyzwoleńcza nie będzie dążyć do wojny lądowej już na samym początku. Zamiast tego, wystawi lotnictwo i rakiety strategiczne, by sparaliżować indyjskie dywizje górskie, stacjonujące w Himalajach na granicy z Chinami – mówi „SCMP” chiński wojskowy pragnący zachować anonimowość. Jego zdaniem, indyjskie wojska raczej nie utrzymają się „dłużej niż przez tydzień”.

Z kolei inne źródło w chińskiej armii podaje, że oficerowie i żołnierze z Dowództwa Teatru Zachodniego zostali poinformowani, że mają przygotowywać się do wojny z Indiami w związku z kryzysem doklamskim. Według tych informacji, wojskowym tłumaczy się, że trzeba walczyć, gdyż to indyjskie oddziały wtargnęły na chińskie terytorium. Taki pogląd wspiera też opinia publiczna.

Oba źródła gazety twierdzą, że chińscy wojskowi sądzą, iż jakikolwiek konflikt zbrojny miałby kontrolowaną postać i nie przeniósłby się na inne sporne obszary graniczne.

Wojna przeniesie się na morza

Jednak indyjscy eksperci ds. obronności ostrzegają, że gdy padnie pierwszy strzał, konflikt może przerodzić się w wojnę na pełną skalę. To z kolei może doprowadzić do próby blokady drogi morskiej do Chin na Oceanie Indyjskim przez Indie. Eksperci uważają, że działania Chin spotkają się z kontrakcją indyjskiej armii, a konflikt może przenieść się na morza. Zdaniem indyjskiego analityka Rajeswari Rajagopalan z Observer Research Foundation w New Delhi, w razie pełnoskalowej wojny, „indyjska marynarka wojenna z pewnością nie dopuści chińskiej marynarki wojennej do wpłynięcia do Zatoki Bengalskiej lub na Ocean Indyjski”.

Gazeta przypomina, że Chiny w znacznym stopniu muszą polegać na dostawach surowców, w tym paliw, drogą morską, przez Cieśninę Malakka. Według chińskich mediów państwowych, ponad 80 ropy trafia do Chin tą drogą, przez Ocean Indyjski.

Li Jie, pekiński ekspert ds. marynarki wojennej powiedział, że w 2010 roku Indie założyły bazę morską na Wyspach Andamańskich i Nikobarach, blisko Malakki. Ponadto, od tego czasu ulepszono tamtejsze pasy startowe, umożliwiając operowanie myśliwców i samolotów rozpoznawczych z tej bazy. – Wszystkie te ruchy umożliwiają Indiom zablokowanie chińskich okrętów wojennych i statków handlowych, w razie konfliktu uniemożliwiając im wejście na Ocean Indyjski – mówi Li. Obecnie, w posiadaniu indyjskiej armii są m.in. amerykańskie samoloty Boeing P-8A Poseidon, zdolne do tropienia i zwalczania okrętów podwodnych m.in. na Ocenia Indyjskim.

Zdaniem eksperta z chińskiego Makau, Antony Wong Donga, zarówno Chiny, jak i Indie, nie doceniają siebie nawzajem. Uważa, że jeśli konflikt przeniesie się na morze, to chińska flota będzie miała spore trudności z pokonaniem indyjskiej marynarki. M.in. właśnie dzięki posiadaniu przez tę drugą samolotów P-8A Poseidon.

Źródła konfliktu

Obecny konflikt, grożący wybuchem kolejnej wojny między obydwoma stronami, zaczął się w czerwcu b.r. Wynikł on między Chinami i Butanem, a Indie się w niego wmieszały. Są one bowiem jego sojusznikiem i wrogiem Chin. Królestwo Butanu jako jedyne państwo sąsiadujące z Chinami nie utrzymuje z nimi stosunków dyplomatycznych.

Konflikt zaistniał, ponieważ w rejonie Doklam, niewielkim terytorium leżącym w pobliżu zbiegu granic Chin, Indii i Butanu, do którego aspirują jednocześnie Chiny i Butan, Chińczycy  zaczęli budować drogę w stronę Butanu. Przysłali najpierw wojskową ekipę geodezyjną, która przystąpiła do jej wymierzenia. Butan uznał to za prowokację i zaprotestował. Pekin protest zignorował, uznając to terytorium za swoje. Indie natychmiast zareagowały – wysłały wojska na sporne terytorium, by te przegoniły chińskich budowniczych. Napotkały jednak wojska chińskie gotowe do boju.

Tę informację dostarczył portal Kresy.pl.
Wspieraj rzetelne dziennikarstwo.

Obecnie obie armie stoją naprzeciwko siebie na odległość wyciągniętej ręki. Chiny domagają się od Indii natychmiastowego wycofania wojsk, a te odmawiają, twierdząc, że jest to terytorium Butanu, którego są sojusznikiem. Zgadzają się wycofać wojska, jeżeli to samo zrobi strona chińska. Doklam posiada strategiczne położenie, w pobliżu wąskiego przejścia nazywanego „Szyją Kurczaka”. Jest to jedyne lądowe połączenie Indii z ich niespokojnymi, północno-wschodnimi rubieżami.

PRZECZYTAJ WIĘCEJ: Czy dojdzie do wojny?

Scmp.com / nrp.org / Kresy.pl



0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz