Pentagon wpompował do Syrii ogromne ilości broni – między innymi z Polski

Sieć dziennikarzy śledczych odkryła, że amerykański Departament Obrony zbroił działające w Syrii ugrupowania antyrządowe w poradziecką broń kupowaną między innymi w Polsce.

Portal Balkan Insight opublikował we wtorek obszerny materiał będący wynikiem pracy 11 dziennikarzy z różnych krajów, którzy prześledzili transfery broni jakich Amerykanie dokonali na rzecz operujących w Syrii ugrupowań zbrojnych. Dziennikarze Bałkańskiej Sieci Dziennikarstwa Śledczego (BIRN) oraz Projektu Dziennikarskiego ws. Zorganizowanej Przestępczości i Korupcji obliczyli, że od 2015 roku Amerykanie wpompowali do Syrii broń o łącznej wartości około 700 milionów dolarów. Pentagon nie zamierza jednak wygaszać konfliktu, bowiem mimo postępującego upadku „Państwa Islamskiego”, które jest oficjalnym celem interwencji USA, na zbrojenie ugrupowań antyrządowych operujących w Syrii zaplanowano przeznaczyć kolejne 900 mln dolarów, co łącznie z innymi dodatkowymi wydatkami, daje kwotę 2,2 mld dolarów. „Oznacza to rzekę broni płynącą do syryjskich rebeliantów w kolejnych latach” – można przeczytać w raporcie.



Na potrzeby przerzutu broni do Syrii Pentagon stworzył skomplikowaną sieć dostawców i pośredników. Główną rolę ze strony USA odgrywa w niej Dowództwo Operacji Specjalnych (SOCOM) oraz skład broni Picatinny Arsenal. Oznacza to, że zamknięcie przez prezydenta Trumpa operacji CIA „Syacamore”, nie oznaczało zwinięcia wsparcia antypaństwowych organizacji zbrojnych w Syrii, lecz jedynie powierzenie jego realizacji armii.

Jak pisze Balkan Insight, po tym jak szereg ugrupowań określanych jako „umiarkowanie rebelianci” dołączyło do tak ekstremistycznych organizacji jak Dżabhat an-Nusra, wraz z przekazaną im wcześniej amerykańską bronią, Pentagon zdecydował, że będzie teraz pompował do Syrii starą broń radzieckiej produkcji lub modele tego typu uzbrojenia ciągle produkowane w Europie. Ponieważ trudno było w tym względzie liczyć na Rosję i Chiny, które sprzeciwiają się amerykańskiej interwencji w Syrii, ta pierwsza zaś oficjalnie wspiera jej władze i jest objęta amerykańskimi sankcjami, głównym źródłem poradzieckiej broni mogły być tylko państwa dawnego bloku wschodniego z Europy Środkowej i Wschodniej.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Pierwsza dostawa takiej broni – 50 ton, trafiła do Syryjskich Sił Demokratycznych (SDF) w październiku. Co znamienne SDF zostało proklamowane zaledwie kilka dni wcześniej i nie było niczym innym, niż nową nazwą pod którą ukryto kurdyjskie Ludowe Oddziały Obrony (YPG). Biorąc pod uwagę rolę swojego głównego proxy w Syrii, jaką Pentagon przyznał temu ugrupowaniu, taka zamiana marki, wraz z dołączeniem do SDF niezbyt dużej liczby przedstawicieli innych grup etnicznych, były obliczone na stworzenie legitymacji dla ofensywnych działań SDF w Syrii daleko poza terytorium zamieszkanym przez etnicznych Kurdów, co też właśnie się dzieje.

SDF nie były jednak jedynym odbiorcą dostaw uzbrojenia radzieckiego typu. Balkan Insight informuje, że Amerykanie dostarczali je także ugrupowaniom operującym w południowej części Syrii, które nie mają tam żadnej okazji do kontaktu bojowego z ISIS, lecz walczą z siłami rządowymi.

Portal prezentuje też dane na temat tego ile broni przepływało z poszczególnych krajów. Zdecydowanie najwięcej broni – o wartości aż 243,2 milionów dolarów, Pentagon przetransferował z Bułgarii. Broń o wartości 126,5 mln dol. pochodziła z Afganistanu. Z Czech sprowadzono uzbrojenie na łączną sumę 69,3 mln dol., z Rumunii 38,7 mln dol., Serbii 33,2 mln dol., Bośni i Hercegowiny 32,5 mln dol., Ukrainy 17,3 mln dol., Polski 9,4 mln dol., Chorwacji 6,3 mln dol., Kazachstanu 4 mln dol., Gruzji 1,8 mln dol. Obecnie Pentagon szuka dostawców także w Pakistanie i Wietnamie.

Pierwsze dostawy realizowano poprzez zrzuty powietrzne, potem jednak, by je powiększyć, używano statków kontenerowców. Jak dowodzi mail, jaki wyciekł z korespondencji pracownika Pentagonu, głównym europejskim centrum logistycznym dla przerzutu broni do Syrii były amerykańskie bazy w Niemczech, co zresztą wywołało zaniepokojenie Berlina. Następnie kontenery z bronią wypływały z portów rumuńskich i bułgarskich. Ostatnimi bazami logistycznymi przed przerzutem do Syrii były bazy w Jordanii i Turcji. Korzystano jednak także z pomocy azerbejdżańskich Silk Ways, które przewoziły broń do Kuwejtu. Łącznie było to dziesiątki tysięcy karabinów Kałasznikowa, granatników RPG i dziesiątki milionów jednostek amunicji. Dziennikarze śledczy twierdzą, że tylko w niewielkiej części dokumentów Dowództwa Operacji Specjalnych, które oglądali, napisano o przerzuceniu w roku bieżącym 10 tys. AK-47, 6 tys. wyrzutni pocisków, 6 tys. ciężkich i lekkich karabinów maszynowych, 36 milionów jednostek amunicji.

Dziennikarze śledczy twierdzą, że Pentagon usiłował ukrywać cel zakupów uzbrojenia radzieckiego wzoru. Dotarli do dwóch wersji analogicznych dokumentów Departamentu Obrony z marca i maja bieżącego roku, przy czym z późniejszych znika kod V7 stosowany na określenie programu wsparcia ugrupowań antyrządowych w Syrii. W dokumentach wpisywano też fałszywe państwa docelowe, do których trafiać miała zakupiona broń. Często fałszywe w sposób oczywisty, gdy jako ostatecznego klienta w certyfikatach wymaganych przez Organizację Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie, określano armię amerykańską, mimo, że w swoich przepisach nie przewiduje ona używania broni typu radzieckiego. Na takie dokumenty powołali się jednak urzędnicy rumuńscy, czescy, serbscy i gruzińscy, tłumacząc dlaczego wydawali zgodę na transfery broni.

BIRN/Kresy.pl

 

 

 

Reklama

Tagi:

Dlaczego zdecydowaliśmy się na ograniczenie dostępu do naszych treści?

Ponieważ nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Zawsze ktoś za nie płaci. Jeśli Czytelnicy nie wezmą na swoje barki finansowej odpowiedzialności za istnienie niezależnych, oddolnych inicjatyw dziennikarskich, takich jak Kresy.pl, wówczas na rynku pozostaną wyłącznie niskiej jakości tabloidy oraz media finasowane przez wielkie korporacje, partie polityczne i różnego rodzaju lobbies.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl to 20000 zł. 7-osobowa redakcja pracuje w pełnym wymiarze i praca ta jest naszym podstawowym, najczęściej jedynym, źródłem dochodu. Kresy.pl nie powstają po godzinach, tworzone przez amatorów. Portal jest tworzony przez wykwalifikowanych dziennikarzy oraz specjalistów z zakresu polityki międzynarodowej, którzy codziennie starają się dotrzeć do informacji istotnych z punktu widzenia interesu naszej politycznej wspólnoty.

Jeśli cenisz naszą pracę, jeśli z niej korzystasz i uważasz, że zamknięcie portalu Kresy.pl byłoby stratą, prosimy dołącz do grona osób, które współtworzą finansowe podstawy funkcjonowania naszego serwisu.





Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

1 odpowieź

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz