Naukowcy szukają „Żółtego Lwa” na dnie Martwej Wisły gdzie w pobliżu gdańskiej Twierdzy Wisłoujście w 1628 r. zatonął pierwszy okręt wojenny polskiej floty.

Waldemar Ossowski, dyrektor Muzeum Historycznego Miasta Gdańska, sprawującego pieczę nad Twierdzą Wisłoujście tłumaczy, że poszukiwania „Żółtego Lwa” obejmą dno Martwej Wisły o długości 650 metrów. „Żółtego Lwa” zbudowano w Gdańsku w 1622 roku. Był to pierwszy okręt wojenny zbudowany i ukończony w Polsce. Wyposażony był w 10-12 dział, a jego załogę miało stanowić do 40 marynarzy.



„Żółty Lew” razem z pierwszą eskadrą okrętów polskich, wziął udział w zwycięskiej bitwie z eskadrą szwedzką pod Oliwą 28 listopada 1627. Jednak podczas późniejszego ataku wojsk szwedzkich po północy 6 lipca 1628, polski okręt trafiono zapalającą kulą w magazyn prochu i przez co eksplodował. Według przekazów źródłowych miało to miejsce w okolicy twierdzy.

CZYTAJ TAKŻE: Chojnice: archeolodzy odkryli pochówek z „wampirem”

Jeżeli chodzi o samą Twierdzę Wisłoujście to do dzisiejszych czasów zachował się czterobastionowy fort murowany, zwany carré, zbudowany w latach 1586–1602. Dodatkowy otaczający go pięciobastionowy ziemny fort, nazywany Szańcem Wschodnim, zbudowano, w latach 1624–1626.

Cały obszar położony w bezpośrednim pobliżu twierdzy przebadano sonarami przez pracowników Instytutu Morskiego w Gdańsku. Na podstawie wyników tego badania wytypowano dobrze rokujące miejsca, które mają zostać zbadane przez nurków. Prace poszukiwawcze zostaną rozpoczęte 28 sierpnia, a zakończone 3 września.

Podwodni archeolodzy sporządzą dokumentację pomiarowo-rysunkową, fotograficzną a także, jeżeli natkną się na drewniane fragmenty – pobiorą próbki do analiz dendrochronologicznych. Same zabytki nie będą podnoszone z dna. Dzięki tej pracy ma zostać określona liczba, zasięg oraz wartość kulturową i historyczną potencjalnych zabytków spoczywających na dnie Martwej Wisły.

kresy.pl / rp.pl / wyborcza.pl

Reklama

Dlaczego zdecydowaliśmy się na ograniczenie dostępu do naszych treści?

Ponieważ nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Zawsze ktoś za nie płaci. Jeśli Czytelnicy nie wezmą na swoje barki finansowej odpowiedzialności za istnienie niezależnych, oddolnych inicjatyw dziennikarskich, takich jak Kresy.pl, wówczas na rynku pozostaną wyłącznie niskiej jakości tabloidy oraz media finasowane przez wielkie korporacje, partie polityczne i różnego rodzaju lobbies.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl to 20000 zł. 7-osobowa redakcja pracuje w pełnym wymiarze i praca ta jest naszym podstawowym, najczęściej jedynym, źródłem dochodu. Kresy.pl nie powstają po godzinach, tworzone przez amatorów. Portal jest tworzony przez wykwalifikowanych dziennikarzy oraz specjalistów z zakresu polityki międzynarodowej, którzy codziennie starają się dotrzeć do informacji istotnych z punktu widzenia interesu naszej politycznej wspólnoty.

Jeśli cenisz naszą pracę, jeśli z niej korzystasz i uważasz, że zamknięcie portalu Kresy.pl byłoby stratą, prosimy dołącz do grona osób, które współtworzą finansowe podstawy funkcjonowania naszego serwisu.




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz