Metropolita lwowski odniósł się do niedawnych profanacji pomników pomordowanych Polaków we Lwowie, Podkamieniu i dwukrotnej profanacji w Hucie Pieniackiej.

Katolicka Agencja Informacyjna cytuje słowa abp Mieczysława Mokrzyckiego – W ostatnim czasie zauważamy, że na Ukrainie dochodzi do niszczenia grobowców, pomników, krzyży, które upamiętniają osoby, wydarzenia, a przede wszystkim pamięć o tych ludziach, którzy przyczynili się do rozwoju Kościoła, do krzywienia kultury czy pokoju. Każdy krzyż, każdy grób jest wyrazem pamięci o tych osobach, a także wdzięczności i szacunku wobec człowieka i jego doczesnych szczątków.

Hierarcha stwierdził – Przykro nam, że dokonano także profanacji pomnika upamiętniającego profesorów lwowskich. Oddali oni życie za dobra kultury i oświaty. Pomniki te są także symbolem, aby nigdy takie tragedie i zbrodnie się nie powtórzyły. Uwrażliwiają nas na miłość do minionych pokoleń, naszych przodków, a także aby szanować każdego człowieka niezależnie od kultury, narodowości czy pozycji społecznej. Dlatego modlimy się w intencji tych wszystkich, którym odebrano szacunek, cześć także po śmierci, a także za tych wszystkich, którzy dokonali tego czynu. Niech doświadczą Bożej łaski, by się opamiętali i uświadomili sobie, że takie czyny nie służą dobru, nie budują przyszłości kraju, jego wolności, niezależności i pamięci.

Metropolita lwowski ze smutkiem powiedział także, że kolejne dwa pomniki ku czci ofiar zagłady Polaków sprofanowano na terenie parafii Brody tuż po jego wizytacji.

Jak informuje KAI – Ks. Wiktor Antoniuk, który dojeżdża z Brodów do kaplicy na cmentarzu w Podkamieniu powiedział KAI, że był zdziwiony, gdy w niedzielę przed Mszą św. zobaczył policję na cmentarzu Polaków zabitych w klasztorze dominikańskim między 12 a 16 marca 1944 r. „Zobaczyłem oblane farbą płyty, gdzie są wypisane nazwiska zamordowanych. Dokonano tego w 73. rocznicę tej strasznej tragedii. Nie wiem komu to jest potrzebne. Nie mogę tego pojąć” – powiedział kapłan.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: PILNE: Odnowiony pomnik w Hucie Pieniackiej został ponownie zdewastowany

12 marca 1944 r. oddziały UPA wraz z dywizją SS zaatakowały klasztor. Gdy atak nie powiódł się, dowódca niemieckiej jednostki zagroził, że zbombarduje klasztor, jeśli Polacy go nie opuszczą. Wybuchła panika. Osoby, które opuszczały klasztor zostały zamordowane przez członków UPA. Według różnych źródeł historycznych, zginęło od 250 do 300 Polaków, w tym kobiet i dzieci. Ci, którym udało się przeżyć, już po wojnie zwykli spotykać się we wrocławskim kościele św. Wojciecha przy klasztorze dominikanów, dodaje KAI.

kresy.pl / niedziela.pl / KAI

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz