… najważniejszym dla polskiego czytelnika okresem jest ten zawarty w rozdziale: „Znów centrum wojewódzkie – w składzie państwa polskiego”. Mimo, że obejmuje on zaledwie 20 lat (z 80-letniej historii przedstawionej w albumie), zajmuje prawie trzecią jego cześć – 60 stron i ponad 130 fotografii.

Miasto w widłach Bugu i Muchawca dziś zwane Brześciem, a w swej historii Berestiem, Brześciem Litewskim, Brześciem nad Bugiem, ma już 1000 lat, bo wspominane jest w ruskich latopisach w 1019 r. A może nawet ma więcej, bo wszak nie od razu Rzym, tzn. Brześć zbudowano. Na pamiątkę tego okrągłego jubileuszu na brzeskim deptaku, przy ul. Sowieckiej ustawiono całkiem gustowny pomnik 1000-lecia miasta przedstawiający postacie i wydarzenia związane z jego długą i bogatą historią. Prócz tego Białorusini upamiętnili tę rocznicę także w inny sposób. Jakby wierni słowom barkowego poety: „próżno kuć pomnik brązie, próżno i w żelezie, to tylko przetrwa wieki, co na papier wlezie” na tymże właśnie papierze utrwalili 80 lat historii swego miasta. W 2009 roku ukazała się bowiem publikacja „Narodowy album fotograficzny. 1000 fotografii Brześcia na 1000-lecie miasta”. Jest on pierwszą częścią wydawnictwa, które ma zawierać tych 1000 historycznych fotografii. Zawarto w niej bowiem tylko 500, ale wydaje się z tego najciekawszego okresu, bo z lat 1880-1959. Lata 1960 – 2000 mają zostać przedstawione w kolejnym tomie. Album zawiera widokówki i fotografie z tego okresu znajdujące się w zasobach Brzeskiego Obwodowego Muzeum Krajoznawczego i Muzeum Miasta Brześcia, a także w kolekcjach prywatnych trzech panów Aleksandrów, czytelników gazety „Wieczorny Brześć”: Paszczuka, Nikołajewa i Skakuna.

Fotografie podzielono chronologicznie wg okresów historii miasta. Część pierwsza to „Brześć w składzie Imperium Rosyjskiego do 1915 r.”. Tutaj znajduje się wiele widokówek wydawanych od lat 80-tych XIX wieku w Brześciu. Prócz tego nie brak także fotografii mieszkańców Brześcia a zwłaszcza wojskowych, ponieważ od czasu budowy twierdzy Brześć stał się wybitnie wojskowym miastem. Fotografie te robione były w zakładach fotograficznych i atelier: W. Wiśniewskiego, L.S. Klebanowskiego, A.L. Stamlera czy D. Engelszterna. Kolejny okres to czas niemieckiej okupacji Brześcia w latach 1915-18. Tu zdecydowanie dominuje tematyka wojskowa: żołnierze, twierdza, budynki wojskowe, mosty itp.

Trzecim, i bez wątpienia najważniejszym dla polskiego czytelnika okresem jest ten zawarty w rozdziale: „Znów centrum wojewódzkie – w składzie państwa polskiego”. Mimo, że obejmuje on zaledwie 20 lat (z 80-letniej historii przedstawionej w albumie), zajmuje prawie trzecią jego cześć – 60 stron i ponad 130 fotografii. Czytelnik, a raczej „oglądacz” zobaczy tutaj fotografie polskich kolejarzy na dworcu „Brześć Poleski”, budynki administracji publicznej i świątynie (m.in. ciekawy, nigdy nie zrealizowany projekt kościoła p.w. Podwyższenia Krzyża Świętego), pierwsze brzeskie automobile i zwykłych mieszkańców miasta: Polaków i Białorusinów, a nawet Rosjan, uczniów Gimnazjum Rosyjskiego. Na fotografiach uwieczniono uroczystości państwowe, religijne, wesela, wycieczki szkolne. Oczywiście znaczną część stanowią fotografie mundurowych bo Brześć w II RP nadal pozostawał miastem wojskowych. Możemy zatem zobaczyć żołnierzy i oficerów 82 Pułku Piechoty (a nawet orkiestrę tego pułku), saperów z 9 Batalionu Saperskiego, czołgistów z 4 Batalionu Pancernego a prócz tego także oddział brzeskiej policji.

Najkrótszy, niemal nieudokumentowany fotograficznie okres w historii miasta to lata 1939-41 zobrazowany pięcioma przypadkowymi fotografiami – to mówi samo za siebie. Równie ubogi w fotografie jest okres niemieckiej okupacji miasta w latach 1941-44. Znajduje się tu fotografia zniszczonej twierdzy brzeskiej, cmentarza żołnierzy niemieckich przy cerkwi św. Symeona, ale też i ciekawostka – reprodukcja świadectwa ukończenia Kursów Technicznych im. inż. Marcinkowskiego, z 1941 r. w języku polskim i niemieckim.

Ostatni okres obejmujący lata 1944-59 został nazwany „Odrodzeniem”. W tych latach Brześć podnosił się ze zniszczeń wojennych. Na zdjęciach widać oczywiście radość i optymizm (pojawiają się nawet kolorowe widokówki), ale wiemy, że radość ta nie była udziałem polskich mieszkańców miasta…

***

Album ten ze wszech miar godzien jest polecenia. W zasadzie trudno się w nim „do czegoś przyczepić”. Sam pomysł, choć może w swym założeniu nie oryginalny (małoż to dziś wydaje się albumów z historycznymi fotografiami), w wykonaniu okazał się jednak niepowtarzalny i bardzo potrzebny. Tym bardziej, że wiele z wydrukowanych fotografii pochodzi z prywatnych kolekcji a ich losy bywają różne. Zatem reprodukcja takich materiałów w albumie jest jednym z najlepszych sposobów ich zachowania i przekazania przyszłym pokoleniom.

Dalej, podkreślić należy staranną i estetyczną oprawę graficzną całej publikacji. To nie tylko doskonały druk na kredowym papierze i chronologiczne zestawienie starych fotografii z podpisami. Nie. Designer bardzo się tutaj postarał. Urozmaicił album różnymi dodatkami, niejako „w tle”: starymi mapami, wizytówkami, znaczkami pocztowymi, carskimi rublami, guzikami wojskowymi czy kolejarskimi, emblematami szkół i innych instytucji publicznych, czy też fotografiami sprzętów domowych, zegarów, maszyn do pisania a nawet starych wojskowych lornetek i broni białej. Wszystko to sprawia, że oglądając album czytelnik ma wrażenie jakby dosłownie zagłębiał się w rzeczywistość epoki przedstawionej na fotografiach.

I rzecz nie mniej ważna – komentarze do poszczególnych części albumu. Są bardzo wyważone no i przede wszystkim prawdziwe. Nie przeczytamy tam o „białopolskich interwentach”, „zachwatćikach”, „burżujach”, „pańskiej Polsce”, „polskiej okupacji Białorusi” itp., które to terminy można jeszcze spotkać i to wcale nie tak rzadko w różnych wschodnich publikacjach poczynając od popularnych a kończąc na naukowych. Tego w brzeskim albumie nie ma. Autor opisów podaje za to zgodnie z prawdą, że II wojna światowa zaczęła się od napaści Niemiec na Polskę (niby oczywiste, ale nie zawsze, na wschodzie), że tereny wschodnie RP zostały zajęte przez Armię Czerwoną w wyniku paktu Ribbentrop-Mołotow i tajnego protokołu do niego, że twierdza brzeska obsadzona przez polskich żołnierzy broniła się przed przeważającymi siłami niemieckimi trzy doby, od 14 do 16 września 1939 r. (zwykle obrona ta ginie gdzieś w cieniu wielkiego pomnika i bagnetu w Brzeskiej Krieposti postawionych ku czci obrońców z 1941 r.), że prowadzone były deportacje ludności polskiej Brześcia na Syberię, i to nawet urzędników niższego szczebla, włącznie z nauczycielami, i ich rodzin. Autor wręcz pisze, że „praktycznie cała polska inteligencja została deportowana”, itd. To cieszy, bo wszak nie chodzi tu o żadne hymny pochwalne na część naszych żołnierzy, władz czy mieszkańców Brześcia, ale po prostu o prawdę. I tę autor opisów do albumu zachowuje – za co mu dzięki.

I na koniec – jeszcze jednym niewątpliwym plusem albumu jest jego cena. Wg kursu rubla w czasie kiedy go kupowałem, w przeliczeniu na złotówki kosztował on nieco ponad 12 zł. Cena wręcz śmieszna jak za taką książkę. Zresztą, przeglądając dostępne w białoruskich księgarniach książki oraz ich ceny można pokusić się o sugestię, że obok wódki, papierosów i paliwa może to być jeszcze jeden towar „kontrabandowy” na wschodniej granicy. Drukuje się tam sporo ciekawych książek, albumów, przewodników, w coraz lepszej jakości i w cenie bardziej niż przystępnej.

A wspomniany album, który raz jeszcze gorąco polecam wszystkim czytelnikom naszego portalu, można dostać bez problemów w każdej większej księgarni Brześcia.

Krzysztof Wojciechowski

Narodowy album fotograficzny. 1000 fotografii Brześcia na 1000-lecie miasta, red. J. Rubaszewski, OOO „RNA Wieczorny Brześć”, Brześć 2009, s. 204



0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz