Wiosenne Kresowe Stanice

„…stan dróg w Ameryce był taki, że można było wprowadzić i rozpowszechnić samochody, nie narażając tych delikatnych maszyn na takie 'tortury' jakie 'przeżywa' auto p. Starosty na bezdrożach powiatu dubieńskiego.”

Ukazał się drukiem pierwszy w tym roku, a 60-ty w ogóle numer „Kresowych Stanic”. Ta 180-stronicowa książka zwana kwartalnikiem jak zwykle pełna jest wartościowych treści.



Temat wywoławczy – a jakże – Powstanie Styczniowe. Informuje nas o tym tak archiwalne, przedwojenne zdjęcie weterana powstania, z młodym harcerzem i żołnierzem Wojska Polskiego na pierwszej stronie okładki, jak i herb Powstania z Orłem, Pogonią i Michałem Archaniołem na ostatniej stronie. W samym numerze nie ma jednak o Powstaniu zbyt wiele. W sumie dwa teksty, ale bardzo ciekawe: „Powstanie Styczniowe na Litwie i Rusi” Michała Bronowickiego i „150. rocznica powstania styczniowego 1863-1864” Antoniego Lenkiewicza.

Prócz tego masa ciekawych materiałów, tak kontynuacje „starych” serii jak i zupełnie nowe artykuły. Do tej pierwszej grupy zaliczają się: „Kalendarium polskich zmagań z Rosją Sowiecką” (cz. 36) A. Lenkiewicza, „Dzieciństwo na Wołyniu, wspomnienia z Syberii i czasy powojenne” (cz. 2) A. Ferschke, „Jak jesienne liście” (cz.2) Ł. Grabowskiej i moja ulubiona seria „Z przedwojennej prasy osadniczej” (cz. 31). W dziale tym przeczytamy o rozwoju sadownictwa w osadach wojskowych i cywilnych. Okazuje się, że już w 1924 roku, czyli niemal u zarania akcji osadniczej co czwarty osadnik, a w niektórych powiatach nawet co drugi założył wokół swego siedliska sad. Bardzo bogata jest też korespondencja z redakcją „Osadnika”. Warty przytoczenia jest fragment listu osadnika spod Dubna, świadczy bowiem o ponadczasowości pewnych spraw. Osadnik Roman pisze: „Bo doprawdy dziwne jest stanowisko urzędów. Na przykład jeśli p. Starosta oświadcza, iż Starostwo ani Sejmik nie ma funduszów na doprowadzenie przynajmniej, do jakiego-takiego stanu używalności dróg kołowych w powiecie, to czem sobie można tłumaczyć fakt, iż mimo braku funduszów i wobec takiego stanu dróg sejmik zakupił w ub. roku auto osobowe dla służbowych wyjazdów p. Starosty w powiecie?

Bo chociaż Ford twierdzi, iż obecny świetny stan dróg kołowych w Ameryce zawdzięczać należy rozpowszechnieniu się aut, to jednak przypuszczać trzeba, że i dawny stan dróg w Ameryce był taki, że można było wprowadzić i rozpowszechnić samochody, nie narażając tych delikatnych maszyn na takie ‘tortury’ jakie ‘przeżywa’ auto p. Starosty na bezdrożach powiatu dubieńskiego.

Smutna, smutna jest dola tego auta… Jedyna dla niego i dla nas nadzieja, że może żałosne jęki jego ‘w męce tortur drogowych zrodzone’ łatwiej trafią do twardego serca p. Starosty, niż prośby nasze, i wpłyną na poprawę dróg.

Oby tylko nie padło przedtem, w ciężkiej walce o prawo obywatelstwa na drogach dubieńskich…”

Jeżdżąc i dziś po drogach Wołynia ma się wrażenie, że obecna władza jest „zdolną kontynuatorką” praktyk p. Starosty…

Warto też zwrócić uwagę na inne artykuły w opisywanym numerze. Nie mogło zabraknąć w nim zaakcentowania kolejnej rocznicy lutowych wywózek osadników w 1940 roku. W obszernym artykule przedstawia je Michał Bronowicki. Bardzo ciekawie zapowiadają się wspomnienia kapitana Żeglugi Tadeusza Tomaszewskiego wywiezionego jako 2,5-miesięczne niemowlę wraz z rodzicami na Syberię – ich pierwsza część została opublikowana w bieżącym numerze KS. Niezwykle interesujący jest artykuł Edwarda Metlera „Książka lotów Jima Ayersa pilota bombowca B-24 Liberator”. Ten dzielny lotnik rodem z … Hollywood wykonał szereg lotów nad wrogim niemieckim terenem, a zestrzelony został koło Dębicy …przez sowietów. Ta tajemnicza i zatajona sprawa przez dziesięciolecia ukrywana była tak przez Rosjan jak i przez Amerykanów.

Jednym z pozytywnych akcentów na koniec jest relacja z wyjazdu młodzieży wielkopolskiej do Katynia, gdzie odbył się Marsz Pamięci młodzieży polskiej i rosyjskiej. W drodze powrotnej młodzi ludzie zwiedzali wiele miejsc związanych z polską kulturą na dawnych Kresach.

Prócz tego wiosenny numer Kresowych Stanic zawiera bardzo wiele innych ciekawych i wartościowych materiałów, dlatego serdecznie zachęcam do zapoznania się z tym wydawnictwem.

Krzysztof Wojciechowski

Reklama

Dlaczego zdecydowaliśmy się na ograniczenie dostępu do naszych treści?

Ponieważ nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Zawsze ktoś za nie płaci. Jeśli Czytelnicy nie wezmą na swoje barki finansowej odpowiedzialności za istnienie niezależnych, oddolnych inicjatyw dziennikarskich, takich jak Kresy.pl, wówczas na rynku pozostaną wyłącznie niskiej jakości tabloidy oraz media finasowane przez wielkie korporacje, partie polityczne i różnego rodzaju lobbies.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl to 20000 zł. 7-osobowa redakcja pracuje w pełnym wymiarze i praca ta jest naszym podstawowym, najczęściej jedynym, źródłem dochodu. Kresy.pl nie powstają po godzinach, tworzone przez amatorów. Portal jest tworzony przez wykwalifikowanych dziennikarzy oraz specjalistów z zakresu polityki międzynarodowej, którzy codziennie starają się dotrzeć do informacji istotnych z punktu widzenia interesu naszej politycznej wspólnoty.

Jeśli cenisz naszą pracę, jeśli z niej korzystasz i uważasz, że zamknięcie portalu Kresy.pl byłoby stratą, prosimy dołącz do grona osób, które współtworzą finansowe podstawy funkcjonowania naszego serwisu.





Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz