W przyszłości USA staną się relatywnie bardziej potężne niż wcześniej, ale korzyści z tego będą mieć coraz mniejsze – pisze Robert Kaplan w „The National Interest”.

Siła może być absolutna, albo relatywna. Absolutna siła państwa może się zwiększać, a siła relatywna w tym samym czasie zmniejszać się. Albo odwrotnie: siła absolutna może się zmniejszać przy jednoczesnym wzroście siły relatywnej. Przewiduję, że USA w XXI wieku dotknie to drugie zjawisko. Możliwości Ameryki do wpływania na wydarzenia w świecie będą się obniżać, ale zdolność innych wielkich mocarstw i bloków państw zmniejszą się jeszcze bardziej. W rezultacie USA staną się stosunkowo bardziej potężne niż wcześniej, ale korzyści z tego będzie coraz mniej.



Stany Zjednoczone bez wątpienia mają swoje problemy – ekonomiczne, społeczne i polityczne. Gospodarka rozwija się w niedostatecznym tempie i w kierunku, który nie daje możliwości zwiększenia liczby wygodnych miejsc pracy, pozwalających rodzinom na życie w dobrobycie. W sferze socjalnej epoka cyfrowa – pomimo tego nadmiaru informacji, który wlewa się w nasze życie – niesie za sobą upadek i ignorancję, charakterystyczną dla epoki post-czytelniczej, w której czytanie książek zostało zastąpione oglądaniem telewizyjnego show.

Przeczytaj także: USA-Rosja: Realna groźba wojny

Przeczytaj także: Gruzja – wysepka stabilności między Rosją a Turcją

Przeczytaj także: Wojna religijna ISIS

Donald Trump jest uosobieniem cyfrowego barbarzyństwa – to człowiek, który wygląda, jakby wchłonął w siebie wszystkie strumienie złośliwych i obraźliwych komentarzy w Internecie. W konsekwencji tych procesów jesteśmy politycznie coraz bardziej podzieleni i radykalni.

Ale wolę problemy amerykańskie od problemów rosyjskich, chińskich czy europejskich. Te wyżej wymienione dotyczą także ich. Dodatkowo Rosję dotyka ostre ekonomiczne spowolnienie. Kraj czeka trudna przyszłość z możliwym rozkładem – lżejszym wariantem tego, co działo się w Jugosławii.

Zdolność Chin do zapewnienia „miękkiego lądowania” swojej zniżającej obroty ekonomice jest nader wątpliwa — i to akurat teraz, kiedy muzułmańscy Ujgurzy tureckiego pochodzenia pokazują, jakim to więzieniem narodów jest Państwo Środka. Możliwe są wstrząsy etniczne na bazie trwającego spowolnienia gospodarki.

Jeśli chodzi o Unię Europejską, to w zbyt wielu wchodzących w jej skład krajach politykom brakuje odwagi, aby przeprowadzić radykalną reformę państwa opiekuńczego — reformę, bez której dalszy rozwój jest niemożliwy. Społeczeństwa w stanie zastoju, ludność ogarnięta przez wściekły populizm, strumienie muzułmańskich imigrantów – oto co stoi przed UE. Nic dziwnego że biurokratyczne europejskie „nadpaństwo” znajduje sie w głębokim kryzysie.

Innymi słowy: chociaż problemy Ameryki są ogromne, to nie są przerażające i noszą strukturalny charakter — prawie w takim samym stopniu jak w innych mocarstwach.

Ta sytuacja odbija się i na siłach zbrojnych. Nie należy zapominać, że jeśli siły lądowe przeznaczone są do działań w sytuacjach wyjątkowych, to samoloty wojskowe i okręty wojenne demonstrują potęgę militarną kraju codziennie —tak podczas pokoju, tak i podczas wojny. A ponieważ okręty i samoloty są bardzo drogie, potrzebny jest wzrost gospodarczy i stabilność. USA, które są bogate w surowce naturalne, szczególnie węglowodory, mogą sobie pozwolić na siły powietrzne i morskie o wiele silniejsze niż inne mocarstwa.

Przeczytaj także: NATO, czyli jak prowokować Rosję, nie broniąc Polski

Przeczytaj także: ISIS marzy o zatknięciu swojej flagi w Rzymie

Przeczytaj także: Jak Putin odpowie na groźby ISIS?

Ale mimo, że relatywnie państwo amerykańskie będzie znajdować się w o wiele lepszej sytuacji niż Rosja, Chiny i UE, to możliwości Waszyngtonu, aby wpływać na sytuację za granicą będą sie zmniejszać. Ameryka to może i demokracja, ale w większym stopniu (pomijając wojny w Wietnamie, Afganistanie i Iraku) Stany Zjednoczone są mocarstwem, które chce zachować status quo, zdolnym do wykorzystywania swoich wpływów poprzez rządy różnych państw, które w wielu przypadkach są dyktaturami. W ten sposób bliskowschodnie dyktatury dawały duże możliwości wykorzystania „dworskiej” dyplomacji – osobistych spotkań z liderami – aby kierować wydarzeniami i walczyć z kryzysami. Ale ta epoka już mija. I w miejsce stabilnych demokracji, które zamieniały niestabilne dyktatury – mamy teraz do czynienia z bałaganiarskimi demokracjami i chaotycznymi państwami poprzez które Waszyngtonowi o wiele trudniej forsować swoje interesy. Słowem, USA, państwo demokratyczne, odkryły, że w świecie bardziej demokratycznym trudniej rozszerzać swoje wpływy. Westfalski system stosunków między współczesnymi państwami był dla USA bardzo wygodny: pozwalał Waszyngtonowi wtrącać sie w sprawy innych państw i współdziałać z nimi. Ale system ten sam z siebie ulega osłabieniu.

Obraz Stanów Zjednoczonych z ich ogromną liczbą wojskowych okrętów i myśliwców oraz bardziej zdrowym klimatem politycznym niż w Rosji Chinach i UE (pod warunkiem że Trump nie wygra wyborów), ale przy tym coraz mniejszymi możliwościami wykorzystywania swoich wpływów w świecie – będzie tym, co będzie w nieskończoność niepokoić waszyngtońskie elity. Będą one stale domagać się działań – nawet jeśli poparcie dla tych działań ze strony społeczeństwa będzie się zmniejszać.

Problem leży w następującej kwestii: Ameryka posiada wielką i kosztowną machinę wojskową właśnie dlatego, że kwitnąca klasa średnia się na to zgodziła. Ale ta klasa średnia dzieli się na nielicznych przedstawicieli wierchuszki klasy średniej i o wiele bardziej licznych przedstawicieli niższej warstwy klasy średniej, którzy po kilku niepowodzeniach życiowych mogą przejść do szeregu biedaków. Przewiduję, że społeczeństwo z jego obecnym rozwarstwieniem ciągle będzie popierać utrzymanie ogromnych sił zbrojnych – ale z mniejszym prawdopodobieństwem będzie popierać wojskowe awantury, za które ostatecznie krwią płacą najniższe warstwy. Kraj bogaczy i biedaków (z coraz mniejszą średnią warstwą społeczną), który mimo to kontynuuje wojskowe zaangażowanie poza granicami, w istocie jest mocarstwem imperialnym. Oto co powinno nas niepokoić. To oczywiste, że Ameryka, o czym już sam pisałem w przeszłości, przez znaczną część swojej historii zajmuje pozycję imperium, ale mimo to nie w takim stopniu – nie takiego imperium, jakim możemy się stać, jeśli nasza klasa średnia nie przestanie się kurczyć. W ten sposób nasza dominacja może stać się także moralnie jeszcze bardziej problematyczna.

Robert Kaplan

„The National Interest”

tłum. Kinga Pienińska / KRESY.PL

Reklama

Dlaczego zdecydowaliśmy się na ograniczenie dostępu do naszych treści?

Ponieważ nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Zawsze ktoś za nie płaci. Jeśli Czytelnicy nie wezmą na swoje barki finansowej odpowiedzialności za istnienie niezależnych, oddolnych inicjatyw dziennikarskich, takich jak Kresy.pl, wówczas na rynku pozostaną wyłącznie niskiej jakości tabloidy oraz media finasowane przez wielkie korporacje, partie polityczne i różnego rodzaju lobbies.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl to 20000 zł. 7-osobowa redakcja pracuje w pełnym wymiarze i praca ta jest naszym podstawowym, najczęściej jedynym, źródłem dochodu. Kresy.pl nie powstają po godzinach, tworzone przez amatorów. Portal jest tworzony przez wykwalifikowanych dziennikarzy oraz specjalistów z zakresu polityki międzynarodowej, którzy codziennie starają się dotrzeć do informacji istotnych z punktu widzenia interesu naszej politycznej wspólnoty.

Jeśli cenisz naszą pracę, jeśli z niej korzystasz i uważasz, że zamknięcie portalu Kresy.pl byłoby stratą, prosimy dołącz do grona osób, które współtworzą finansowe podstawy funkcjonowania naszego serwisu.





Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz