ŚWIĘTY JAN PAWEŁ II WIELKI & Polska A & Polska B

Zobaczymy, co będzie PO beatyfikacji. Czy diabeł zbiesi się i zawyje otwarcie? Czy nadal będzie rył ukryty w maseczce z mleczka na pryszcze?

| INWOKACJA pieniem Karpińskiego Franciszka |

Święci! niebieskiej mieszkańcy krainy,

Do was bieżymy w czasie złej godziny;

Których za własnych współziomków ogłasza

Ojczyzna nasza.

Po tejże ziemi z namiście chodzili!

Z tych samych źródeł wodę naszę pili,

Polka was matka mlekiem swem karmiła,

Rola żywiła!

Wspomnijcie, bracia, na wasze rodaki!

Książęta niebios! na liche żebraki.

Dobrego Boga błagajcie za nami

Swemi prośbami. […]

|Polska B (dla niektórych A)…|

…czyli doświadczenie osobiste nr 1. Tak zwane dobre, renomowane Liceum w jednym z przynajmniej półmilionowych polskich miast. Pan Historyk wiesza na ścianie sali przedmiotowej Gwiazdę Dawida, Buddę i parę innych symboli religijnych; Krzyża nie zdjął, na szczęście. Do młodzieży zaś powiada:

„Tę szkołę uznam za normalną, kiedy zobaczę tu na korytarzu, na przerwie, swobodnie całujących się ze sobą chłopców gejów i całujące się ze sobą dziewczynki lesbijki.”[cytat z pamięci]

To samo Liceum, lekcja wychowawcza. Pewna Uczennica w ramach zajęć wygłasza referat o swoim poglądzie na świat. Mówi, że w zacofanej Polsce konieczna jest legalizacja związków partnerskich i wprowadzenie małżeństw homoseksualnych. Owa Pewna Uczennica mówi szeroko o nietolerancji względem gejów i lesbijek. Objaśnia, dlaczego trzeba brać udział w Marszach Równości. Skądinąd – nie wiem już, czy na lekcji, czy poza nią – deklaruje, że najpierw chce zajść w ciążę z jakimś facetem, ale że dziecko urodzi i wychowa w związku lesbijskim, bo tak lepiej, a poza tym uważa się za „biseksa”. Wiarę katolicką publicznie wyśmiewa.

Reszta uczniów raczej nie reaguje, sporadycznie pojedynczy podejmują dyskusję. Generalnie wydaje się, że większość w klasie uważa wiarę za taki, no, trochę obciach. Hasło „gdzie jest Krzyż?” – stworzone przez bluźnierców pod Pałacem Namiestnikowskim podczas inscenizowanej „ciuciubabki” z Krzyżem – funkcjonuje jako prześmiewczy wykrzyknik antypisiorowski, skandowany na przerwach dla rozrywki.

Wracam jeszcze do wypowiedzi owej Pewnej Uczennicy na lekcji wychowawczej. Oczywiście owa Pewna Uczennica, skoro przedstawiła swoją wizję świata zgrabnie i logicznie, dostała szóstkę: nie za poglądy, lecz za sposób wygłoszenia. Niestety potem nie było dyskusji ani komentarza Pani Wychowawczyni, bo czasu nie było. No i potem Pani Wychowawczyni do tematu już więcej nie wracała.

|Polska A (dla niektórych B)…|

…czyli doświadczenie osobiste nr 2. Jestem na spotkaniu w tak zwanym elitarnym środowisku średniego, prowincjonalnego miasteczka (około 50. tysięcy mieszkańców). Rozmawiam w gronie kilku zdeklarowanych wyborców PO, dla których wyrocznią jest Michnik, a wzorem dziennikarstwa „GazWybor”. Ale zarazem wciąż wielkim i niekwestionowanym autorytetem jest dla nich Jan Paweł II. Wykształcenie wyższe, wiek młodośredni, średniośredni oraz starszy; zawody – nauczyciel, dziennikarz, ekonomista, szef firmy; czyli przekrój miejscowej elity. Poza tym są to spadkobiercy solidarnościowego etosu. Obycie w tzw. świecie, raczej – jak sądzę – wysokie.

W rozmowie schodzimy na problemy dziatwy szkolnej i sytuacji w szkolnictwie. Opowiadam o tym, co powyżej opowiedziałem Szanownym Czytelnikom. Na moje słowa – oburzenie. Ale uwaga, przeciwko czemu skierowane! Bynajmniej nie wysłuchałem słów poparcia dla działań zboczeniogennych i kulturowo wykorzeniających. Przeciwnie.

„Co to za dureń, ten nauczyciel?”

„Czy dyrektor szkoły nie reaguje?”

„Przecież nie można dopuszczać do szerzenia się zboczeń!”

„To skandal!”

„Boże, co za obciach!”

„Temu trzeba zdecydowanie przeciwdziałać!”[cytaty z pamięci]

Delikatnie starałem się uświadomić mym rozmówcom, że sądzę tak jak oni, ale że ich propozycje przeciwdziałania zaistniałej sytuacji byłyby w tej szkole – i w zasadzie we wszystkich szkołach w Polsce – niewykonalne. Bo słowo „zboczenie” (między innymi za sprawą autorytetów przez nich uznawanych) jest już nie do wykorzystania w oficjalnej korespondencji urzędowej.

A jakby co, to dyrekcja lub nauczycielka natychmiast będą mieli artykuł w „GazWyborze” i/lub proces, które zdyscyplinują nietolerancyjnych i zapóźnionych pedagogów. Zwłaszcza, że mowa o Liceum w dużym mieście, w którym homoparady już organizowano i sprawa raczej błyskiem byłaby nagłośniona. Nauczyciele, którzy tym stanem rzeczy nie są zachwyceni, działają wedle zasady „morda w kubeł”.

Oczywiście przypomniałem moim rozmówcom, że wedle mnie to właśnie „GazWybor” promuje owo akatolickie morale i że działa (na razie w sposób nie do końca otwarty) w celu zdyskredytowania papieskiego nauczania, ergo zboczeniogennie i kulturowo wykorzeniająco. Ale to do moich rozmówców nie dociera. Po przyjacielsku mówią z uśmieszkiem:

„No, tak, tak, możemy sobie tak mówić, owszem, wiemy, że temat tolerancji wobec pedałów istnieje w prasie, to normalne, ALE PRZECIEŻ w końcu trzeba nazywać rzeczy po imieniu!”

„Masz jakąś fobię z tą Wyborczą, że niby wszystkiemu winna, to jakieś chore; tak samo jak chore jest zachowanie nauczycieli w tej szkole!”

„Gazeta Wyborcza prezentuje przekrój poglądów, zachowuje pluralizm, to normalne i nie ma się czego czepiać; ALE PRZECIEŻ nie można dopuszczać do demoralizacji!”

„Tolerancja jest konieczna, to normalne, ALE PRZECIEŻ tu nie chodzi o tolerancję, tylko o zachowanie jakiejś podstawowej normalności!”[cytaty z pamięci]

| Wnioski… |

…są załamujące i pocieszające. Oto promocję zboczeń prowadzą media, ludzie, instytucje uznawane za autorytety przez ludzi, którzy – o dziwo – są takiej promocji zasadniczo przeciwni. Ale mowa tu raczej o starszych czytelnikach „GazWyboru”. Oni chyba nie doceniają faktu, że młodzi czytają inaczej i że inne wnioski z tej lektury wyciągają. Takich odbiorców, wedle prawa Kopernika, kształtuje owa gorsza moneta, wypierająca monetę lepszą. I ci młodsi są przez „GazWybor” kształtowani negatywnie.

A że moi rozmówcy nie przejęli poglądów „GazWyboru” w kwestiach papieskiego nauczania? Ach, bo oni „GazWyborowi” tylko zaufali, zachowując swoje tradycyjne poglądy, zaś redakcyjnej linii swego autorytetu jakby nie analizują. Czyli: nie szukają i nie chcą szukać związku pomiędzy tym, co dzieje się w przywołanym przeze mnie Liceum w dużym mieście – a propagandą wspieraną & prowadzoną przez „GazWybor” et consortes. Ani nie łączą tego wszystkiego ze swoim głosowaniem na PO.

To oczywiście też jest pewne „negatywne” ukształtowanie przez „GazWybor”. To jest, tak bym to nazwał, produkowanie ludzi oszukanych. Ale to nie jest jeszcze produkowanie świadomych bluźnierców. Albowiem pomiędzy werbalnymi zwolennikami Michnika trwa jednak jeszcze autorytet i nauczanie Jana Pawła II – takie, jakiego „GazWybor” ani nie akceptuje, ani nie stara się przypominać – no, chyba że w sposób negatywny, wciąż jednak dyskredytując je dość dyskretnie.

| Wybór faktów wyborczokołopapieskich|

Fakty są takie, że w momencie, gdy Jan Paweł II zostaje wyniesiony na ołtarze, „Polityka” wypuszcza antypapieską książkę, „GazWybor” zaś w przeddzień najpierw ogłasza akcję wieszania tęczowych gejowsko-lesbijskich flag („Tęczowe flagi w całym mieście na paradę równości”) [http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80271,9512360,Teczowe_flagi_w_calym_miescie_na_Parade_Rownosci_.html], co to wprawdzie zawisnąć mają dopiero w czerwcu, ale przecie nie ma jak temat Marszorównościowy czyli homoparadowy tuż przed beatyfikacją Jana Pawła II; a bezpośrednio przed beatyfikacją „GazWybor” publikuje jeszcze materiał pod tytułem „Powoli zapominamy o Janie Pawle II”

[link=http://wyborcza.pl/1,75478,9519392,Sondaz_CBOS__Powoli_zapominamy_o_Janie_Pawle_II.html#ixzz1KzJ1P8dQ]

W tym materiale czytamy, że „Jana Pawła II uznało za autorytet aż 93 proc. Badanych” zaś „55 proc. Polaków […] modliło się do Jana Pawła II o wstawiennictwo do Boga”, aczkolwiek „coraz mniej osób deklaruje, że w życiu kieruje się jego wskazaniami” (2005 – 84 %; obecnie – 66 %), zaś „z 70 do 58 % spadła liczba Polaków, którzy przyznają, że Jan Paweł II miał wpływ na przemianę ich życia.”

A zatem, ten materiał NIECO do tytułu nie pasuje. A jeśli nawet by pasował, to jak wiadomo, wedle klasycznej zasady – szklanka jest jednocześnie do połowy pusta i do połowy pełna. Tytuł mógłby brzmieć zarówno: „Jan Paweł II miał wpływ na przemianę życia połowy Polaków” – jak i: „Jan Paweł II nie miał wpływu na przemianę życia połowy Polaków”. „GazWybor” wybiera zwykle ten drugi sposób tytułowania.

Nie dziwi. To Maleszka na jednym z kadrów znanego filmu o kumplach wyrzekł na boku do redakcyjnych kolegów: „na razie nie dajemy ostrych lidów antypapieskich”. Czyli, że – potem, kiedyś damy te ostre lidy antypapieskie. A było to jakoś tak po śmierci papieża. Od tamtego czasu nieustannie powiększa się liczba publicznych tematów wobec osoby papieża „krytycznych”, liczba oszczerstw i liczba tekstów dyskredytujących Jego nauczanie. Ale nie ma (jeszcze?) jakiejś „wściekłej fali” takich publikacji.

Bo, jak sądzę, „GazWybor” cały czas bada możliwości przesuwania granicznej linii takich publikacji. Jak zrobić, żeby uderzyć wreszcie mocno w „katoli” nie tracąc czytelników – zatem uderzać, utrzymując jednak przy sobie „swoją” Polskę A (dla niektórych B) w przekonaniu, że publikowana krytyka to tylko dopuszczalny pluralizm poglądów. Zarazem wsączać w „swoją” Polskę B (dla niektórych A) – przekonanie o tym, że nauczanie papieskie jest przebrzmiałe, jest nienowoczesne, może i godne podziwu, lecz z gruntu fałszywe etc., zaś Jego osoba – wcale nie taka święta. A w każdym razie, że nie powinna być jako święta czczona.

Póki jednak Polska A (dla niektórych B), czyli ta, dla której Jan Paweł II jest wciąż autorytetem, pozostaje przy życiu, „GazWybor” stara się wciąż być wobec niej jakoś wiarygodną. Czyli nie krytykować Jana Pawła II i Kościoła totalnie. Jak sądzę, to się będzie coraz dynamiczniej zmieniało. Zobaczymy, co będzie PO beatyfikacji. Czy diabeł zbiesi się i zawyje otwarcie? Czy nadal będzie rył ukryty w maseczce z mleczka na pryszcze?

W tej sytuacji trzeba by całej tej Polsce A, ufającej Michnikowi i „GazWyborowi”, ale jednak katolickiej i papieskiej, zatem wierzącej i nieświadomie wspierającej bluźnierczych oszołomów – dedykować słowa Pisma:

„Bądźcie trzeźwi, czuwajcie. Przeciwnik wasz, diabeł, jak lew ryczący krąży szukając kogo pożreć. Mocni w wierze przeciwstawiajcie się jemu.” (P 5, 8-9)

| ZAKOŃCZENIE |

Obywatelu Niebios, Janie Pawle II !

Proszę, uczyń cud i uproś Ducha Świętego, aby znów zmienił oblicze Tej Ziemi. Tak jak uprosiłeś to podczas Twej Pielgrzymki do Polski w roku 1979, i jak potem uprosiłeś to po Twym wstąpieniu w grono Błogosławionych Pańskich w roku 2005.

Uczyniłeś tak wiele, że trudno nam nawet zrozumieć, jak wiele. Ale to dla nas, letnich i niedoskonałych, wciąż mało. Porusz nas znów!

Jacek Kowalski



5 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. kinofanka :

    Do autora tekstu tylko tyle: „Nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni” (…)
    Artykuł nie podobał mi się, dobrze, że „GazWybor” nie zaczął jeszcze stosować tak sugestywnej stylistyki w swoich materiałach…
    Do Kresy.pl – Wierzę, że Redakcja nie opublikowała tego materiału w celu grania na emocjach ludzi i wywołania burzy na facebookie…, pozdrawiam

    • lipinski :

      Witam uprzejmie i w imieniu redakcji dziękuję za zaufanie. Rzeczywiście, nie zależy nam na graniu na emocjach. Materiał puściliśmy bo naszym zdaniem przedstawia stan faktyczny. Gazetę Wyborczą postrzegamy jako medium, które posługuje się w swoich publikacjach kłamstwem i manipulacją, a w takim wypadku „sugestywna stylistyka” jest jak najbardziej na miejscu.
      Zależy nam także na tym, żeby Polska kierowała się wskazaniami bł. Jana Pawła II. Artykuł miał przypomnieć tylko, że Gazeta Wyborcza tego nie chce.

    • kinofanka :

      Z artykułu „jad strumieniami leje się”. Czy Redakcja jest przekonana, że bł. Jan Paweł II pochwaliłby taką formę „polemiki”? Z całym szacunkiem – moim zdaniem sami sobie zaprzeczacie… A autor tekstu tym bardziej…
      Polska od pewnego czasu niesłychanie męczy wykorzystywaniem znanych zmarłych do lansowania różnych poglądów w obrzydliwy sposób, wszytsko jedno – w imię czego…
      Zniżyć do poziomu „przeciwnika” można się zawsze, pytanie – czy nie ma innych form „walki”? Jeszcze nigdy nikt nikogo nie wyprzedził, chodząc jego śladami.
      Szczerze życzę owocnych poszukiwań innych metod szerzenia nauki Jana Pawła II

      • lipinski :

        Czy JP II, by pochwalił czy nie, trudno zgadnąć. Osobiście uważam, że tekst jest napisany w duchu Tego, który nazywał faryzeuszy „plemieniem żmijowym” i robił oraz mówił wiele innych „niemiłych” rzeczy. Czy On również pluł jadem? Redakcja z pewnością ton polemiki pochwala. Jad jest synonimem trucizny – pogardy, fałszu i hipokryzji. W tym sensie artykuł jest raczej surowicą, która jad neutralizuje. W tym tekście, nie ma niczego, co zasługiwałoby na określenie mianem jadu. Autor obnaża zło toczące nasze społeczeństwo. Takie obnażanie boli – jak wtedy, gdy kogoś ukąsi żmija. Może dlatego twierdzi Pani, że z artykułu jad leje się strumieniami? Jeśli tak, to pełna zgoda.