Śląski historyk dla Kresów.pl: to ślązakowcy są na Śląsku mniejszością

– Ślązacy to wspólnota regionalna. Tutaj mieszkają ludzie, którzy się uważają za Polaków i tacy, którzy się za nich nie uważają. I jedni i drudzy mają prawo do nazywania się Ślązakami. Ja sam jestem Ślązakiem z dziada pradziada. Natomiast w momencie, w którym uznamy, że Ślązacy to mniejszość, to wszyscy uważający się za Polaków automatycznie zostaną wyrzuceni poza nawias śląskości. Takie są tego konsekwencje – podkreśla w rozmowie z Kresami.pl śląski historyk, Wojciech Kempa.

Środowiska ślązakowskie konsekwentnie dążą do prawnego uznania tzw. śląskiej mniejszości etnicznej. Sprawa ta trafiła do Sejmu, w związku z obywatelskim projektem zmiany ustawy o mniejszościach etnicznych, podpisanym przez 140 tys. osób, lansowanym przez RAŚ, środowiska ślązakowskie i związanych z nimi ekspertów.



Przeczytaj: Sejmowe komisje przeciwko ślązakowskiemu projektowi ws. tzw. śląskiej mniejszości etnicznej

Śląski historyk Wojciech Kempa, redaktor naczelny kwartalnika „Magna Polonia” i specjalista w zakresie historii Śląska w rozmowie z Kresami.pl zwraca uwagę na niebezpieczeństwo wynikające z takich działań:

– Pewnego rodzaju opcja skrajna, mniejszościowa, próbuje występować w imieniu całości. Ja sam jestem Ślązakiem z dziada pradziada i absolutnie nie poczuwam się do tego, żeby być jakąkolwiek mniejszością. Czuję się Polakiem takim samym, jak mieszkańcy Wielkopolski, Małopolski czy Pomorza. Nie widzę powodu, żebyśmy my, jako Ślązacy, byli traktowani odrębnie.

– Jest to po prostu próba wbijania klina, podważania polskości Śląska – stały od wielu lat element propagandy, który ma wyrobić nie tyle w Ślązakach – bo oni wiedzą, jak jest – ale wśród odbiorców w skali całej Polski przekonanie, że Ślązacy są jacyś inni, że jest to jednak jakaś grupa odrębna– mówi historyk podkreślając niebezpieczeństwo, jakie się z tym wiąże:

– To są tendencje bardzo niebezpieczne, ponieważ podobne procesy miały miejsce w przypadku Litwy czy Ukrainy, gdzie jakieś środowiska skrajnie antypolskie zaczęły być przedstawiane jako głos wszystkich mieszkańców danych terenów. I w efekcie Polacy przestali dostrzegać ich problemy, dostrzegać to, że przecież mieszkają tam ludzie inni iż ci reprezentujący skrajne postawy. Nauczeni tym doświadczeniem powinniśmy dmuchać na zimne i bardzo uważać na tego rodzaju inicjatywy.

Kempa podkreśla, że środowiska ślązakowskie nie reprezentują ogółu Ślązaków. – Co więcej: one nie reprezentują nawet większości. To jest tak naprawdę tylko głośny margines, który dysponuje dosyć szerokim wsparciem zagranicznym, poparciem medialnym – a przecież media w Polsce w większości są w rękach kapitału zagranicznego, głównie niemieckiego. Efekt jest taki, że stwarzają wrażenie, że to oni występują w naszym imieniu, a my wcale nie chcemy być przez nich reprezentowani.

PRZECZYTAJ: Śląsk, Ślązak, Ślązakowiec…

Jakie działania powinno się podjąć, by skutecznie przeciwdziałać ślązakowskim inicjatywom? – Przede wszystkim należy pokazywać inne racje, inne środowiska, których na Śląsku nie brakuje– uważa Kempa. Jego zdaniem należy położyć akcent na edukację:

– Trzeba pokazywać Powstania Śląskie, które są dumą większości Ślązaków, a które są solą w oku środowisk ślązakowskich, ponieważ zdecydowanie burzą ich narrację. Podobnie jak wysiłek Ślązaków w szeregach AK.

Przeczytaj: Na Śląsku było inaczej…

Historyk zwraca również uwagę na złożoną sytuację Śląska. Śląsk zawsze był podzielony. Mieszkali tutaj Niemcy, pół-Niemcy, ćwierć-Niemcy, i zawsze obok nich mieszkali zagorzali polscy patrioci, zdolni do ponoszenia najwyższej ofiary dla polskości Śląska. Trzeba pokazywać to zróżnicowanie, że śląska rzeczywistość jest złożona i skomplikowana.Trzeba umieć się w niej poruszać, żeby móc się wypowiadać na jej temat. Nie wolno przystawać na głośne głosy mniejszości, które cieszą się pewnym wsparciem zagranicznym– mówi Kempa.

Zaznacza jednak, trzeba zdawać sobie sprawę, że tacy ludzie na Śląsku są. – Kiedyś były takie tendencje, że rzekomo wszyscy Ślązacy kochają Polskę. Nieprawda: są tacy, którzy Polski nie kochają, a nawet tacy, którzy jej szczerze nienawidzą. Dopiero kiedy ludzie w głębi kraju zdadzą sobie sprawę z tej skomplikowanej rzeczywistości to zrozumieją, o co tak naprawdę w tym wszystkim chodzi– podkreśla.

PRZECZYTAJ: Górnośląska fuzja

– Jeżeli 400 tys. osób zadeklarowało narodowość śląską bez identyfikacji polskiej, czyli w zupełnym oderwaniu od polskości, to jest tak naprawdę 10 proc. mieszkańców tego regionu. Nikt nie neguje faktu, że oni tutaj są. Natomiast problemem jest to, że oni są zdecydowaną mniejszością, w związku czym nie można mówić, że istnieje „mniejszość śląska”. Niech ona sobie będzie mniejszością ślązakowską czy jakąkolwiek inną– podkreśla Kempa. Zwraca również uwagę, że mamy tu do czynienia z próbą zawłaszczenia nazwy i przedstawiania się jako reprezentacja ogółu. – To nieprawda. Ten sam problem mieliśmy z Litwą, gdzie nagle okazało się, że tacy ludzie jak Mickiewicz czy Piłsudski nie są Litwinami, bo skoro są Polakami, to nie mogą być Litwinami. Ja też mogę się za 10 lat dowiedzieć, że nie jestem Ślązakiem, że dla mnie i podobnych do mnie tu nie ma miejsca.

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ: Klęska ślązakowców – klęska „opcji niemieckiej”

Przeczytaj także: Winnicki apeluje do Kukiz’15: Nie niszczcie autentycznej śląskości w imię interesów grupy cwaniaków z RAŚ!

Nauczeni tym doświadczeniem, które miało miejsce na Kresach musimy być bardzo ostrożni i wiedzieć czym to grozi. A konsekwencje mogą być poważne.Jak głosi powiedzenie, „każda rewolucja zaczyna się od słów”. I niestety, jeżeli się okaże, że oni są Ślązakami, to znaczy, że my Ślązakami nie jesteśmyzaznacza historyk.

– Ślązacy to wspólnota regionalna, a nie etniczna. Tutaj mieszkają ludzie, którzy się uważają za Polaków i tacy, którzy się za nich nie uważają. I jedni i drudzy mają prawo do nazywania się Ślązakami. Natomiast w momencie, w którym uznamy, że Ślązacy to mniejszość, to wszyscy uważający się za Polaków automatycznie zostaną wyrzuceni poza nawias śląskości. Takie są tego konsekwencje– podkreśla Wojciech Kempa.

Przeczytaj także: Śląski Wrzesień’39: „Górny Śląsk był terenem krwawej jatki” [NASZ WYWIAD]

KRESY.PL / Marek Trojan

Reklama

Dlaczego zdecydowaliśmy się na ograniczenie dostępu do naszych treści?

Ponieważ nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Zawsze ktoś za nie płaci. Jeśli Czytelnicy nie wezmą na swoje barki finansowej odpowiedzialności za istnienie niezależnych, oddolnych inicjatyw dziennikarskich, takich jak Kresy.pl, wówczas na rynku pozostaną wyłącznie niskiej jakości tabloidy oraz media finasowane przez wielkie korporacje, partie polityczne i różnego rodzaju lobbies.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl to 20000 zł. 7-osobowa redakcja pracuje w pełnym wymiarze i praca ta jest naszym podstawowym, najczęściej jedynym, źródłem dochodu. Kresy.pl nie powstają po godzinach, tworzone przez amatorów. Portal jest tworzony przez wykwalifikowanych dziennikarzy oraz specjalistów z zakresu polityki międzynarodowej, którzy codziennie starają się dotrzeć do informacji istotnych z punktu widzenia interesu naszej politycznej wspólnoty.

Jeśli cenisz naszą pracę, jeśli z niej korzystasz i uważasz, że zamknięcie portalu Kresy.pl byłoby stratą, prosimy dołącz do grona osób, które współtworzą finansowe podstawy funkcjonowania naszego serwisu.





Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz