Śladami Powstania Styczniowego na Lubelszczyźnie

„Wszystkim czytelnikom tego wydawnictwa, a szczególnie tym najmłodszym życzę, aby znajdowali w sobie codziennie taką wiarę, taką miłość do Ojczyzny-Polski jak przywoływani w niej, pragnący jej odrodzenia, Powstańcy Styczniowi.”

Nie wiem jak tam inne regiony, ale my tutaj na wschodzie mamy już publikację zawierającą opis prawie wszystkich miejsc związanych z Powstaniem Styczniowym w województwie lubelskim. Została ona przygotowana… nie, nie przez historyków. Przez pracowników instytucji zajmujących się ochroną zabytków? – też nie. To może przez członków którejś z bardzo patriotycznych partii? – gruba naiwność. By zakończyć zgadywankę od razu powiem, że przez duchownych, przedstawicieli „kół patriotycznych”, kombatanckich i wszelkiej maści rozgadanych prawicowych i nie tylko prawicowych patriotów też nie. Kto zatem ją przygotował? Dwóch członków zwykłego towarzystwa regionalnego, jednego z licznych w naszym województwie. Przy czym jeden z owych członków jest jego prezesem. Nie przyrodnikiem, a biologiem z wykształcenia. Choć może to nie do końca jest zwykłe towarzystwo ani tym bardziej zwykły jego prezes. Bo towarzystwo, które w ciągu 20-tu lat wydało 25 książek, zorganizowało kilka dużych sesji i konferencji, rokrocznie zajmuje się kwestą na rzecz ratowania starych nagrobków na fajsławickim cmentarzu i podejmuje szereg innych pożytecznych działań zwykłym nazywać się nie godzi. Jest to raczej grupa niezłomnych pasjonatów, kierowana przez największego z nich – Adama Polskiego. Człowiek ten, którego mam przyjemność i zaszczyt znać, nie usiedzi spokojnie na miejscu. Stale biega, coś załatwia, coś pisze, stara się o fundusze, albo też je rozlicza, a wszystko robi z taką pasją, która każe wielu znacznie młodszym od niego, wątpiącym a niekiedy zgnuśniałym, ze wstydem opuścić głowę.

Wróćmy jednak do książki. Nosi ona tytuł „W hołdzie przeszłości. Miejsca pamięci Powstania Styczniowego w województwie lubelskim” i jest już drugim uzupełnionym i poszerzonym wydaniem. Wcześniejsza została wydana w 2006 roku. Jej genezy szukać trzeba zapewne…przed półtorej wiekiem. To wówczas pod Fajsławicami miała miejsce jedna z największych bitew Powstania, niestety przegranych przez powstańców. Oddziały zwycięzcy spod Chruśliny i Żyrzyna, gen. Michała Heydenreicha „Kruka” zostały tutaj zaatakowane przez ponad 2500 Moskali. Pułkownik Emanow, dowódca Rosjan, wziął sobie do serca słowa (podobno) Suworowa „by nigdy nie chodzić na Lachów bez harmat” wziął ich 9 i zmasakrował nimi powstańców. Na fajsławickim cmentarzu w zbiorowej mogile spoczęło ich kilkudziesięciu. Kolejnych kilkuset dostało się do niewoli. W 130-lecie bitwy ukazał się drukiem wybór źródeł i materiałów o tejże bitwie, pod redakcją Adama Polskiego. Był to pierwszy tytuł wydany przez Towarzystwo Przyjaciół Fajsławic.

Omawiana książka jest 25-tym już tytułem i ma dwóch autorów. Adama Polskiego i Andrzeja Kasprzaka. Składa się z kilku rozdziałów. W rozdziale I zostały opisane działania powstańcze na terenie, który dziś obejmuje województwo lubelskie (w czasie powstania było to województwo lubelskie i znaczna część siedleckiego). Autorka tego rozdziału, mgr Krystyna Krakiewicz zaznacza, że w ciągu całego powstania stoczonych zostało 1229bitew i potyczek, z czego 224miały miejsce na terenie obecnego województwa lubelskiego. Prócz wspomnianych wcześniej (Chruśliny, Żyrzyna i Fajsławic), do ważniejszych zalicza się jeszcze: Batorz, Panasówkę, Kobylankę, Krasnobród i inne.

Rozdział drugi to tabelaryczne zestawienie wszystkich bitew, potyczek, starć jakie miały miejsce na Lubelszczyźnie w latach 1863-64. Tabela zawiera w poszczególnych kolumnach: datę wydarzenia, jego miejsce, siły powstańców, siły wojsk carskich oraz straty powstańców i straty wojsk carskich (stratu oby walczących stron z podziałem na zabitych i rannych). Rozdział trzeci jest owocem mrówczej pracy współautora publikacji – Andrzeja Kasprzaka. Rozdział nosi tytuł: „Powstanie Styczniowe na Lubelszczyźnie w świetle zapisów ksiąg zgonów parafii rzymskokatolickich i jednej prawosławnej”. Praca nad nim wymagała nie tylko benedyktyńskiej cierpliwości ale i niemałej mobilności (jeżdżąc po parafiach będących w sferze jego zainteresowań autor przejechał ponad 2500 km). Przekopał też księgi zgonów 185 parafii z terenu obecnego województwa, zapisy o zmarłych powstańcach znalazł w 81 z nich. W toku swej pracy oszacował liczbę powstańców, którzy zginęli lub zmarli z ran na terenie obecnego województwa lubelskiego na 1016 osób. W bez mała 400 przypadkach (397) ustalił ich nazwiska. W tej liczbie są także nazwiska żołnierzy carskich, którzy woleli bić się po stronie powstańców a nie tyrana. Swoją pracę Andrzej Kasprzak podsumowuje: „Ten smutny rejestr części z nich przywrócił imiona i nazwiska, a to oznacza wykonanie ciążącego na badaczach styczniowej insurekcji obowiązku.” A dalej czytamy zda się niekończący się rejestr: „Władysław Romanowski lat 24, powstaniec, syn nieznanych rodziców, zamieszkały w Warszawie”, „Walenty Gont, kawaler lat 18 liczący, szewc z Rzeszowa”, „Józef Szyper, kominiarz lat 24 mający, z Modliborzyc”, „Mikołaj Derecki, lat 19, czeladnik bednarski z Lubartowa”, „Jan Pomerański, lat 18, ze Zwolenia w Guberni Radomskiej”, „Wincenty Długosz, lat 28, pochodzący z Galicji”, itd. itd.

Zasadnicza część publikacji to rozdziały IV, V i VI. Rozdział czwarty zawiera zestawienie miejsc pamięci Powstania Styczniowego na terenie województwa lubelskiego w formie tabelarycznej. Ujęto w niej: numer ewidencyjny obiektu w ewidencji ROPWiM (o ile znajduje się w rejestrze), lokalizację (miejscowość, gminę), rodzaj obiektu, ilość obiektów, ilość pochwach powstańców (jeśli mamy doczynienia z mogiłą), dane historyczne odnoszące się do niego (jaka bitwa, data, dowódcy itp.), a także stan zachowania. W rozdziale V informacje te zostały przedstawione w formie opisowej, znacznie poszerzone i z podziałem na powiaty. Czytelnik znajdzie tutaj także informacje dotyczące czasu powstania upamiętnienia, inskrypcji na krzyżach, płytach i pomnikach itp. Rozdział VI to dokumentacja fotograficzna tych miejsc. Zawiera on bez mała 180 fotografii. Te trzy rozdziały to owoc trudu głównego autora opracowania – Adama Polskiego. W poszukiwaniu miejsc związanych z Powstaniem przejechał on po całym województwie ponad 2000 km. Zinwentaryzował 145miejscw tym: 14 cmentarzy powstańczych, 85 mogił zbiorowych, 9 mogił pojedynczych i 37 innych ważnych miejsc.

Z punktu widzenia zachowania tych obiektów najważniejszy jest ostatni rozdział omawianego opracowania. W podsumowaniach analiz i wnioskach Adam wymienia te obiekty, które potrzebują jak najpilniejszej ochrony. Jest to 12 obiektów w 6-ciu powiatach. Fajsławicki społecznik nie poprzestaje jednak tylko na wskazaniu obiektów, ale podpowiada też jak je chronić i skąd uzyskać na to fundusze.

Tutaj zawarte są także podziękowania dla wszystkich, którzy pomogli w przygotowaniu tej pracy, a także dla tych, którzy dofinansowali jej wydanie. A mogła ona powstać dzięki dofinansowaniu otrzymanemu z Muzeum Historii Polski w Warszawie w ramach konkursu „Patriotyzm Jutra”.

Publikację uzupełnia spis ważniejszych pozycji literatury, indeks osób walczących, poległych lub inaczej bezpośrednio związanych z powstaniem a także indeks miejscowości.

Sam fakt powstania takiej książki i jej poziom merytoryczny jest jej atutem najważniejszym. Jednak nie mniej ważna jest (w dobie kryzysu), jej cena. Kosztuje nieco ponad 20 zł przez co jest w zasięgu możliwości finansowych każdego mieszkańca Lubelszczyzny.

I na koniec jeszcze jeden, tylko jeden, jakby to rzekł klasyk – „plus ujemny”. Otóż o ile do poprzedniego wydania (z 2006 roku) dołączona była mapa (choć nie najwyższej jakości), o tyle w obecnym wydaniu jej nie ma. Czy jest to wielki brak? Tylko dla tych, którzy chcieliby pielgrzymować po tych miejscach, a zapewne znaleźliby się tacy. Same opisy niekiedy nie wystarczą, zwłaszcza gdy mogiła leży gdzieś w lesie, na łąkach, czy nawet i na cmentarzu, ale bardzo rozległym. Mapa (lub nawet mapy, czy schemaciki z lokalizacją) byłaby w takim przypadku dużą pomocą. Ale znaleźli się już na Lubelszczyźnie tacy, którzy powoli uzupełniają o nie doskonałą pracę fajsławickich pasjonatów.

No i o dziwo już się okazuje, że … praca jest niepełna. Nie ma w tym winy autorów. „Winna” jest raczej … tegoroczna rocznica. Powstają bowiem na naszej ziemi nowe, niekiedy całkiem gustowne jak nowy pomnik przy ul. Bohaterów Monte Cassino w Lublinie, upamiętnienia wydarzeń sprzed półtorej wieku. I to napawa optymizmem i nadzieją.

Zachęcam wszystkich, a zwłaszcza mieszkańców naszej pięknej Lubelszczyzny, do zaopatrzenia się w te cenną pozycję i udania się z nią w plecaku, czy rowerowej sakwie na poszukiwania miejsc, gdzie bili się, albo spoczywają nasi styczniowi bohaterowie. Może to być pasjonująca i pożyteczna przygoda, na której posmakować można pasji poznawania i tropienia historii własnego regionu.

Zakończę słowami, który Adam kończy swą publikację: „W roku obchodów 150-rocznicy Powstania Styczniowego, naszego największego, choć przegranego zrywu narodowego, nie zapominajmy o tych Synach Naszej Ojczyzny, którzy dla jej wyzwolenia z jarzma rosyjskiej niewoli złożyli w ofierze swój dar największy – swoje życie. Módlmy się żarliwiej za nich, ofiarowujmy w ich intencji okolicznościowe Msze Święte, prosząc najpokorniej Naszego Pana Boga Stwórcę i Dawcę Życia – aby zechciał przyjąć ich do Siebie, dał im życie wieczne.”

Krzysztof Wojciechowski

Adam Polski, Andrzej Kasprzak, W hołdzie przeszłości. Miejsca pamięci Powstania Styczniowego w województwie lubelskim, Towarzystwo Przyjaciół Fajsławic, Lublin-Fajsławice 2012, ss. 262



0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz