Przez blisko trzy tygodnie (14-31 lipca br.) trwały intensywne poszukiwania masowej mogiły – ofiar Ukraińskiej Powstańczej Armii – na terenie nieistniejącej dziś, starej, polskiej wioski Ostrówki.

Mimo dużych nakładów finansowych, wizyty świadków wydarzeń sprzed 71 lat, pracy ponad 30 wolontariuszy i towarzyszących im archeologów nie udało się odnaleźć mogiły znajdującej się w miejscu dawnego gospodarstwa Suszków. Upalne dni drugiej połowy lipca zachęcały do leniwego odpoczynku. Słońce wisiało nad ziemią coraz niżej i niżej. Każdy wysiłek dokonywał się jakby w zwolnionym tempie, a mimo to miało się wrażenie intensywności ruchu. Pomysł żeby w takich warunkach wyjść na odkrytą przestrzeń by przewiercać ziemię na wylot i przekonać do tego czynu grupę ludzi mógł mieć tylko szalony człowiek, któremu jednakże Pan Bóg nie odmawia swojego błogosławieństwa. Dr Leon Popek – bo któżby inny? – wymyślił dla swojej wołyńskiej rodzinny aktywny sposób spędzenia wolnego czasu podczas tych długich, wakacyjnych dni: znaleźć kolejną mogiłę mieszkańców Ostrówek pomordowanych 30 sierpnia 1943 przez bandytów z UPA. Wielki polski pisarz Waldemar Łysiak przywołał w jednej ze swoich książek angielskie powiedzenie: „dżentelmeni zajmują się tylko przegranymi sprawami”. Ruszyliśmy po raz kolejny na Wołyń…
Ostrówek (w 1914 roku zmieniono nazwę na Ostrówki) – stara wieś jakiej nie ma na żadnych już mapach. Jej protoplaści przybyli na wołyńska ziemię w XV wieku. Byli pracowici, ubodzy i katoliccy. Szukali tu lepszego życia wierząc, że zagospodarowując swoje poletko i dobrze wychowując dzieci przyczynią się do stworzenia namiastki Raju w tym kącie świata. Wioska się rozrastała, część Ostrowian przeniosła się do nowopowstałej Woli Ostrowieckiej, ale obie wsie na zawsze połączyły bliskie, rodzinne więzi ich mieszkańców. Na początku XX wieku kolejne pokolenie rozpoczęło poszukiwania swojego Edenu: około 20 rodzin wyjechało do Stanów Zjednoczonych, a potem kilka kolejnych do Argentyny i Brazylii. Ale to wciąż było za mało. Arkadii szukali Ostrowianie nawet na Syberii, gdzie do dzisiaj mieszkają potomkowie tamtych emigrantów. Mieszkańcy Ostrówek drogę i ruch mieli we krwi. W ostatnią wyruszyli tamtego dnia – 30 sierpnia 1943 roku. Oby dobry Bóg pozwolił im w końcu zamieszkać w Raju, którego tak zachłannie szukali przez tyle pokoleń tu, na ziemskim padole.
Przez blisko trzy tygodnie trwał obóz, podczas którego przeprowadzono prace poszukiwawcze. Wykonano ponad 4 000 odwiertów. Przeszukano półtorahektarową powierzchnię. Jedni wolontariusze wracali, inni dojeżdżali. Przez te wszystkie dni przewinęło się ponad 30 osób z najróżniejszych światów. Na posterunku cały czas trwał Leon. Pracami archeologicznymi ze strony polskiej kierował Michał Siemiński, ze strony ukraińskiej Aleksy Złotogórski. Koszty przeprowadzonych prac sfinansowała Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa. Fundacja Niepodległości wzorem poprzednich projektów na Ukrainie wsparła ROPWiM organizacyjnie i finansowo, a w pracach polowych czynnie wzięli udział członkowie Zarządu, Rady Programowej jak i skupieni wokół FN wolontariusze. Mimo zastosowania sprzętu elektronicznego (wykrywacz metalu, georadar) i ręcznego (świdry archeologiczne) oraz wizyty na polu badawczym świadków tragedii, nie udało się znaleźć masowej mogiły mieszkańców Ostrówek pogrzebanych na terenie gospodarstwa rodziny Suszków. Mimo, że była to już czwarta ekspedycja poszukiwawcza. Obszar poszukiwań został jednak znacznie zawężony. W ciągu tych, już ponad 20-tu lat poszukiwań mogiły – pierwsze prace badawcze miały miejsce w 1992 roku – znaleziono kilka miejsc, które w przyszłych peregrynacjach posłużą jako punkt odniesienia (studnia, kościół, wiejski śmietnik, okop z czasów I wojny światowej).
W książce poświęconej Ostrówkom Leon napisał: „Przywracanie pamięci trwa”. Pamiętajmy o tym, że dzieje się tak nie tylko dzięki archiwalnym kwerendom i zapalaniu zniczy w rocznicę ważkich wydarzeń. Pamięć to także wydzieranie Przeszłości prawdy, którą ta nie zawsze chce się podzielić, prawdy ukrytej choćby w ziemi, gdzie wciąż leżą jeszcze szczątki Rodaków, czekając na godny, chrześcijański pogrzeb. Jesteśmy im to winni.
Jacek Bury / Fundacja Niepodległości
Fundacja Niepodległości składa serdeczne podziękowania za trud i wysiłek włożony w prace poszukiwawcze na ostrowieckim polu wszystkim wolontariuszom, w tym także funkcjonariuszom Straży Granicznej, którzy czas swoich urlopów poświęcili służbie Pamięci. Specjalne podziękowania kierujemy na ręce Komendanta Nadbużańskiego Oddziału Straży Granicznej – gen. bryg. SG Jarosława Frączyka, bez którego inicjatywy i życzliwości akcja poszukiwawcza na taką skalę nie doszła by do skutku.



Reklama

Dlaczego zdecydowaliśmy się na ograniczenie dostępu do naszych treści?

Ponieważ nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Zawsze ktoś za nie płaci. Jeśli Czytelnicy nie wezmą na swoje barki finansowej odpowiedzialności za istnienie niezależnych, oddolnych inicjatyw dziennikarskich, takich jak Kresy.pl, wówczas na rynku pozostaną wyłącznie niskiej jakości tabloidy oraz media finasowane przez wielkie korporacje, partie polityczne i różnego rodzaju lobbies.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl to 20000 zł. 7-osobowa redakcja pracuje w pełnym wymiarze i praca ta jest naszym podstawowym, najczęściej jedynym, źródłem dochodu. Kresy.pl nie powstają po godzinach, tworzone przez amatorów. Portal jest tworzony przez wykwalifikowanych dziennikarzy oraz specjalistów z zakresu polityki międzynarodowej, którzy codziennie starają się dotrzeć do informacji istotnych z punktu widzenia interesu naszej politycznej wspólnoty.

Jeśli cenisz naszą pracę, jeśli z niej korzystasz i uważasz, że zamknięcie portalu Kresy.pl byłoby stratą, prosimy dołącz do grona osób, które współtworzą finansowe podstawy funkcjonowania naszego serwisu.





Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz