Półtorej dekady „Kresowych Stanic”

Kwartalnik Stowarzyszenia Rodzin Osadników Wojskowych i Cywilnych Kresów Wschodnich „Kresowe Stanice” wydawany jest nieprzerwanie od 15 lat.

Niewiele kresowych czasopism może się pochwalić takim osiągnięciem. Zwłaszcza, że „KS” to nie jakaś gazetka, a stukilkudziesięciostronicowa książka wydawana cztery razy do roku, nieprzerwanie od 1997 roku. Wydawana z uporem i wbrew wszelkim przeciwnościom, których zwłaszcza mijający rok 2012 nie szczędził tak czasopismu jak i Stowarzyszeniu. Ale wszak zły los również nie trafił na „byle kogo”, a na potomków osadników. To ich przodkowie orali nierzadko zapuszczoną po Wielkiej Wojnie kresową ziemię, to oni żyli przez pierwsze lat i srogie zimy jedynie w lepiankach, to oni zaczynali niemal od przysłowiowego zera, bo poza ziemią często nie dostali nic. Ale dali radę, wytrwali, przemogli. Zagospodarzyli się na kresowej ziemi. Przemogli też śniegi Syberii i spiekotę kazachskich stepów. Czy zatem dziś mogą ich zniechęcić biurokratyczne trudności? Wątpię!

Czwarty, tegoroczny numer, a w sumie już bez mała 60-ty, ukazał się na czas, podobnie jak pierwszy, piętnaście lat temu – przed Bożym Narodzeniem. Czytelnik znajdzie w nim 180 stron pełnych kresowych treści. To przede wszystkim wspomnienia, kolejne części „starych serii”: „Z Iwieńca i Stołpców do Białegostoku”, „Życie moich rodziców”, a także zapoczątkowana nowa seria wspomnień Alfreda Ferschke „Dzieciństwo na Wołyniu, wspomnienia z Syberii i czasy powojenne”. Antoni Lenkiewicz kontynuuje swoje bardzo pożyteczne prace: „Kalendarium polskich zmagań z Rosją Sowiecką w latach 1939-89” (cz. 35) i „Generałowie Wojska Polskiego wśród śmiertelnych ofiar sowieckiego totalitaryzmu” (cz. XI). A z kolejnego „odcinka” przedwojennej prasy osadniczej dowiemy się m.in. jak to osadnicy z Dubna zarobili na balu ponad 130 złotych.

Na szczególną uwagę zasługują dwa artykuły Michała Bronowickiego. Pierwszy z nich omawia kwestię dziejów chrześcijaństwa na historycznych Kresach Wschodnich drugi zaś prezentuje postać ostatniego wojewody wołyńskiego Aleksandra Hauke-Nowaka.

I jeszcze jeden materiał, który mnie osobiście najbardziej wzruszył, to jest relacja z poświecenia kościoła w Klecku na Białorusi i słowo Pana Wacława Wierzbickiego, który przy pomocy dobrych ludzi zebrał ponad 100 000 dolarów na ten cel. Dziś wszyscy oni mogli wraz z kleckimi parafianami cieszyć się nową świątynią.

Prócz tego w „KS” jak w każdym numerze, recenzje ciekawych książek („Czarna księga Kresów”), sprawy bieżące Stowarzyszenia, i niestety, kronika żałobna.

Kwartalnik potomków osadników wart jest przeczytania i rozpropagowania w kresowej społeczności, zwłaszcza, że tak naprawdę nie wiemy zbyt wiele o tych szczególnych mieszkańcach Kresów. Samym „Kresowym Stanicom” wypada życzyć kolejnych okrągłych rocznic i kolejnych równie ciekawych numerów czasopisma.

Krzysztof Wojciechowski



0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz