Polskie zamki i rezydencje na Ukrainie

„Polskie zabytki nie są dla nas rodzime – my je po prostu mamy we krwi. Ich kształty wyryły się w naszej pamięci od dziecka.”

Polskie zamki i rezydencje na dawnych Kresach, w tym także na obecnej Ukrainie, były przedmiotem zainteresowania wielu badaczy, pisarzy, krajoznawców. Na przestrzeni wieków pisali o nich, malowali je tacy ludzie jak: Józef Ignacy Kraszewski czy Napoleon Orda. Są też przedmiotem zainteresowania autorów współczesnych przewodników i leksykonów po dawnych Kresach: Rąkowskiego, Krzywickiego, Hausera czy Tokarskiego. Stały się pasją i dziełem życia Romana Aftanazego. Pasjonują jednak nie tylko polskich badaczy. Najlepszym tego przykładem jest dwutomowy przewodnik („155 polskich zamków i rezydencji na Ukrainie. Cz. I” i „315 polskich zamków i rezydencji na Ukrainie. Cz. II”) autorstwa Ukraińca, Dmytra Antoniuka. Ukazały się one drukiem w serii „Przewodniki” znanego z wielu doskonałych publikacji, kijowskiego wydawnictwa „Grani-T”.

Autor jest Kijowianinem, dziennikarzem, podróżnikiem i krajoznawcą. Człowiekiem, który świadomie porzucił pracę stabilną, dobrze płatną, ale będącą „złotką klatką” dla mniej może pewnej i płatnej, ale dającej wolność. Owoce tej wolności przyszły bardzo szybko. W ciągu ostatnich 4 lat Dmytro Antoniuk napisał 7 doskonałych przewodników turystycznych po Ziemi Połtawskiej, Żytomierskiej, Winnickiej, po muzeach, pałacach i parkach oraz wspomniany dwutomowy przewodnik po polskich zamkach i rezydencjach na Ukrainie. Prócz tego jako wolny dziennikarz współpracuje z licznymi czasopismami z różnych krajów: „Turystyka Międzynarodowa”, „Wiadomości Kijowskie”, „Kurier Galicyjski” czy „Ukraiński Żurnal” ukazujący się w Czechach.

„Polskie zabytki nie są dla nas nawet rodzime – my je po prostu mamy we krwi. Ich kształty wyryły się w naszej pamięci od dziecka. Kijowianie, całe życie, obojętnie gdzie by nie mieszkali, będą wspominać ‘dom z chimerami’ Horodeckiego, tarnopolanie wspomną jak całowali się nad brzegiem stawu pod murami zamku Tarnowskiego, wołyniacy nie zapomną wysokich ścian bernardyńskiego klasztoru w Izasławiu czy weselnych sesji fotograficznych wokół neogotyckiego pałacu w Białokrynicy, a mieszkańcy Galicji powinni przez wiek dziękować losowi za te karawany turystów, które przyjeżdżają zobaczyć polskie zamki, pałace, kościoły i cmentarze „Złotej Podkowy’” – tymi słowami rozpoczyna Autor wędrówkę po polskich zabytkach obronnych i rezydencjalnych na Ukrainie. W obu tomach opisano ich aż 470. Książki utrzymane są w konwencji przewodnika turystycznego, jednak aby łatwej można było wyszukać poszczególne miejscowości i obiekty zostały one opisane z podziałem na obwody, na terenie których są położone. I tak w tomie pierwszym opisano obiekty leżące w obwodach: winnickim, żytomierskim, tarnopolskim, chmielnickim, iwano-frankiwskim, lwowskim, wołyńskim i rówieńskim. W tomie drugim prócz kolejnych zamków i dworów znajdujących się we wspomnianych obwodach dodano jeszcze obiekty z obwodów: kijowskiego, czerkaskiego a nawet odeskiego. Każdy z obiektów przedstawiony jest na fotografii, niekiedy na kilku. Również charakterystyczne, szczególnie piękne czy cenne detale ukazane są na oddzielnych zdjęciach. Dla ułatwienia lokalizacji zabytku do każdego obwodu dołączona jest także schematyczna mapa z rozmieszczeniem zamków i rezydencji. Szczególne wrażenie robią mapy obwodów podolskich: chmielnickiego i winnickiego – zabytków tam aż gęsto.

Czytając „Polskie zamki i rezydencje” ma się wrażenie nie tylko wędrówki w przestrzeni, podróży podolskimi stepami, wołyńskimi polami i lasami, ale również jest to podróż w czasie. Autor zawarł wiele ciekawych i cennych informacji o ich właścicielach, o rodach magnackich czy szlacheckich, które przez wieki w nich zamieszkiwały. I choć wiele z tych obiektów to dziś „żywopisne ruiny” to dzięki opisom Antoniuka czytelnik może sobie wyobrazić jak wyglądało w nich życie codzienne, ale też bale, wesela, święta – słowem cały barwny świat dawnych Kresów. Część z tych obiektów, niestety stosunkowo niewielka w porównaniu do całości zachowała się w dość dobrym stanie. Wiele z nich jest bardzo oryginalnych, choć słabo znanych, jak np. rezydencja w Starych Pryłukach na Ziemi Chmielnickiej, gdzie zachowały się oryginalne „mauretańskie” wnętrza, czy pałac w Samczykach z pięknymi malowidłami.

Jednym z podstawowych walorów przewodnika jest jego aktualność. Okazuje się bowiem, że choć niektóre z opisywanych obiektów stoją już kilkaset lat, to bywa tak, że ostatnich kilkanaście było dla nich szczególnie dramatyczne. Autor odwiedził wszystkie opisane obiekty, obfotografował je, dzięki temu, jego przewodniki są w tej chwili najbardziej aktualnymi publikacjami o tych obiektach.

Na podkreślenie zasługuje także bardzo estetyczne wydanie przewodnika – co jest już dobrą tradycją w przewodnikach tej serii. Należy także koniecznie podkreślić udział w całym przedsięwzięciu Polskiego Instytutu w Kijowie. Dał on bowiem przykład tego jak należy wspierać działania mające na celu dokumentowanie, popularyzowanie i ochronę polskiej spuścizny na Ukrainie.

Prócz szeregu wspomnianych zalet opisywanych przewodników jest też i ta, nie merytoryczna, ale jakże niekiedy ważna – cena. Tom I kosztuje 25 hrywien, tom II – 30. To wg obecnego kursu waluty naszych wschodnich sąsiadów daje odpowiednio 9,75 zł za I tom i 11,7 zł za tom II. Cena nieprzyzwoicie niska jak za tak dobre merytorycznie i estetycznie wydane publikacje. Niestety, wszędzie jest ta przysłowiowa łyżka dziegciu. W sierpniowe wakacyjne dni chodziłem w Kijowie od księgarni do księgarni pytając o te przewodniki. Wszystkie inne publikacje wydawnictwa Grani-T można było kupić, tę – nie. „Sprawa się rypła” dopiero kiedy zadzwoniłem do wydawnictwa. Otóż okazało się, że ten przewodnik można kupić tylko w wydawnictwie albo na różnych targach i pokazach przez nie organizowanych, lub w których bierze ono udział. Zadałem sobie trud i wraz z przyjacielem (sam bym pewnie nie trafił) udaliśmy się na obrzeża Kijowa, za Dniepr aby wśród licznych bliźniaczo podobnych i jednakowo przytłaczających 20-pietrowych bloków znaleźć ten właściwy, na 20-tym piętrze którego mieści się wydawnictwo. Podejrzewam jednak, że wielu z tych, którzy chcieliby na pewno przeczytać przewodnik Dmytra Antoniuka na takie poświecenie nie stać. A czytelnik z Polski nie kupi ich niestety ani we Lwowie ani w Łucku. I to jest ważny, ale jedyny mankament związany z tą publikacją. Być może jednak zostanie on szybko naprawiony, bo planowane jest wydanie polskojęzycznej jego wersji. Ale ot tym więcej powie sam Autor:

[link=http://kresy.pl/publicystyka,omowienia?zobacz/kocham-wszystko-co-jest-polskie-na-ukrainie]

Mimo tego, że los i stan wielu z tych zabytków jest smutny. Stały się ofiarami czasu, zmian politycznych ale też niekiedy obojętności urzędniczej, to warto na koniec przytoczyć jeszcze jedno zdanie Autora: „Niechże sobie tam państwowi urzędnicy odpowiedzialni za zabytki dalej wycierają spodnie w swoich biurach, my zaś róbmy to co jest w naszych siłach, odwiedzajmy te znane i mniej znane pałace i zamki nie pozwalajmy aby zainteresowanie nimi zagasło.”

I temu właśnie służyć mają opisane przewodniki.

Krzysztof Wojciechowski

Dmytro Antoniuk, 155 polskich zamków i rezydencji na Ukrainie. Część I, Wydawnictwo Grani-T, Kijów 2011

Dmytro Antoniuk, 315 polskich zamków i rezydencji na Ukrainie. Część II, Wydawnictwo Grani-T, Kijów 2012



0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz