Pocztówki z Kresów przedwojennej Polski

Ogórki trockie są nierównie większe, dłuższe, jak „ruskie”, a równie płodne i soczyste. Wyborne prosto z grzędy, a i do zwyczajnego kwaszenia najlepsze!

Praca Piotra Jacka Jamskiego zatytułowana „Pocztówki z Kresów Przedwojennej Polski”, opublikowane przez Wydawnictwo Naukowe PWN z pewnością zasługuje na uwagę. I to nie tylko ze względu na szatę graficzną tej pracy. Jest ona swoistym dokumentem epoki. Na swój sposób całkowicie unikatowym. Jest ona rodzajem fotoplastikonu, w którym możemy nie tylko zajrzeć na Kresy przedwojennej Polski, ale także poczuć ich klimat.



Praca składa się ze stu pocztówek, które w latach trzydziestych XX w. pewien poznański inżynier, oddelegowany przez Polskie Koleje Państwowe do wschodnich województw II Rzeczypospolitej, wysyłał do swojej córki Antoninki, opisując na nich kolejne miejscowości. Czyni to z dużym talentem pisarskim, swobodnie, sięgając po różne gatunki literackie. Czytając treść zamieszczoną na pocztówkach, mamy więc do czynienia ze sprawozdaniem, reportażem, wspomnieniem, czy historyczną miniaturą. Odwiedzamy z autorem tych korespondencji województwa wileńskie, nowogrodzkie, białostockie, poleskie, wołyńskie, lwowskie, stanisławowskie i tarnopolskie. Zaglądamy do Głębokiego, Berezwecza, Brasławia, Budsławia, Wilna, Landwarowa, Pikieliszek, Smorgoń, Nowogórdka, Miru, Bohatyrowicz, Grodna, Łyskowa, Berezy, Pińska, Różany, Dederkał, Janowej Doliny, Łucka, Bełza, Chyrowa, Lwowa, Tarnopola, Buczacza, Podkamienia, Zaleszczyk i wielu innych miejscowości.

Autor nie koncentruje się w swoich korespondencjach wyłącznie na opisach miejscowości czy krajobrazie. Ukazuje ludzi, zjawiska społeczne, kulturowe czy gospodarcze. Jego migawki są znakomitymi portretami kresowego życia i obyczaju. Ukazują świat, którego już nie ma.

Na jednej z pocztówek autor pisze:

„W zeszłą sobotę w Landwarowie gościłem u księdza doktora teologii dziekana Trockiego Kułaka. Oglądałem nowy kościół wzniesiony przez mediolańczyka Bondiego i kończoną jego dzwonnicę, a także siedemnastowieczny krucyfiks, przysłany w roku 1926 z Watykanu przez papieża Piusa XI. Sama budowla w stylu italiańskim przedgotyckim, w modnym nurcie neoromańskim w jego lombardzkiej odmianie, nijak nie pasowała mi do terenów Wileńszczyzny, podobno za wzór posłużyła świątynia Santa Maria delle Grazie w Mediolanie. Dziekan wspomniał, że sam wielbi kulturę włoską, którą miał poznać na studiach w Rzymie, a i właściciele włości okolicznych, Tyszkiewiczowie, ku niej także mają skłonności. Jeden z nich nawet sprowadził Włocha, Leandra Marconiego (coś jakby niepełny oleander!?), by mu zbudował pałac w Wace na wzór Łazienek warszawskich. „Dość historii, trzeba się pożywić” – rzekł wielebny – „teraz czas ogórków, a dziś kosz najdorodniejszych w kaplicy na Wace na schodach do zakrystyi jako ofiarę mszalną w naturze znalazłem i przywiozłem. Zapraszam do stołu w altanie!” Zobaczywszy stół, jednak zbaraniałem, bo nie to żem uczty na moją cześć się spodziewał, ale jednak misa z kawałami plastrów miodu i nieduże ogórki coś małowato mi się zdało. Butelka włoskiego chianti jednak zachęciła. Po chwili wielebny jął ogórki maczać w wyciekającym miodzie i chrupać (jak opowiesz to babci Honoracie, to na pewno uwierzy!!!). Zagadnąłem, że ogórki to włoszczyzna, co królowa Bona ją sprowadziła, i może dlatego prałat tak oryginalny poczęstunek proponuje, okazało się, żem trafił jak kulą w płot. Poczym rozpoczęła się akademicka perrora i tradycji i wyższości ogórków trockich nad innymi w Europie. Wyszło z tego, że Karaimi przez Witolda do Trok sprowadzeni zaprowadzili uprawy tego warzywa i doprowadzili do perfekcji, tak że nasiona od nich hodowane podobno można i w Ameryce zakupić. Ogórki trockie są nierównie większe, dłuższe, jak „ruskie”, a równie płodne i soczyste. Wyborne prosto z grzędy, a i do zwyczajnego kwaszenia najlepsze! Widząc we mnie neofitę, zaraz wykładowca przyniósł z piwniczki w słojach różne ich odmiany, a jako naukowiec książkę „O ogórku trockim” wydaną przed kilku laty w Wilnie. Za kilka kwadransów pociąg mój szedł na Wilno, więc, choć nie poznałem wszystkich ogórkowych tajników, przy pożegnaniu mogłem, wysiliwszy swoją łacinę, szczerze ze stopni wagonu zakrzyknąć:” Gratias Multum, Reverende Decani Decanatu Cucumerisensis! Vivat…ogórkas Trocensis!!!”

Korespondencje autora obrazują też wielki wysiłek, jaki Rzeczpospolita podjęła na Kresach, by podnieść je gospodarczo i rozwinąć. Oddają one magię tych ziem. Czytając je, przeżywa się wspaniałą podróż sentymentalną. Praca ta powinna się znaleźć w zbiorach każdego miłośnika Kresów. Zwłaszcza zaś osób, mających tam swoje korzenie. Słowa uznania należą się autorowi tej publikacji – dr Piotrowi Jackowi Jamskiemu, historykowi i fotografowi sztuki z Instytutu Sztuki PAN. Prowadzi on program badawczy, polegający na zbieraniu i opracowaniu materiałów ikonograficznych wschodnich ziem dawnej Rzeczypospolitej, a także prace dotyczące dokumentacji oraz historii badań nad środkowoeuropejskim dziedzictwem kulturowym. Omawiana praca jest w jakiejś mierze pokłonem jego naukowej działalności.

Marek A. Koprowski

Piotr Jacek Jamski, Pocztówki z Kresów Przedwojennej Polski, PWN, Warszawa 2012, s. 284, partner wydania: Narodowe Archiwum Cyfrowe, patroni: Muzeum Niepodległości, KRESY.PL

Reklama

Dlaczego zdecydowaliśmy się na ograniczenie dostępu do naszych treści?

Ponieważ nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Zawsze ktoś za nie płaci. Jeśli Czytelnicy nie wezmą na swoje barki finansowej odpowiedzialności za istnienie niezależnych, oddolnych inicjatyw dziennikarskich, takich jak Kresy.pl, wówczas na rynku pozostaną wyłącznie niskiej jakości tabloidy oraz media finasowane przez wielkie korporacje, partie polityczne i różnego rodzaju lobbies.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl to 20000 zł. 7-osobowa redakcja pracuje w pełnym wymiarze i praca ta jest naszym podstawowym, najczęściej jedynym, źródłem dochodu. Kresy.pl nie powstają po godzinach, tworzone przez amatorów. Portal jest tworzony przez wykwalifikowanych dziennikarzy oraz specjalistów z zakresu polityki międzynarodowej, którzy codziennie starają się dotrzeć do informacji istotnych z punktu widzenia interesu naszej politycznej wspólnoty.

Jeśli cenisz naszą pracę, jeśli z niej korzystasz i uważasz, że zamknięcie portalu Kresy.pl byłoby stratą, prosimy dołącz do grona osób, które współtworzą finansowe podstawy funkcjonowania naszego serwisu.





Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz