Pełne radości obchody z okazji dwudziestolecia niepodległości Ukrainy zostają zastąpione przez protesty przeciwko zarówno tragicznym jak i komicznym wydarzeniom rozgrywającym się w tym kraju na oczach całego świata.

Autorka jest byłą przewodniczącą „U*Can Ukraine Canada Relations Inc.” i starszym doradcą kanadyjskiego rządu ds. polityki.




Prześladowania i aresztowania politycznych przeciwników partii będącej obecnie przy władzy przybrały charakter iście szekspirowski jeśli chodzi o stopień złożoności oraz intrygi. Może to pomóc Kanadyjczykom zrozumieć tę fabułę jeśli wyobrażą sobie następujący czysto hipotetyczny scenariusz rozgrywający się w ich kraju.

Wyobraźmy sobie, że były premier Kanady, liberał, zostaje oskarżony przez konserwatystów o nadużycie władzy jeśli chodzi o rozwiązywanie trudnej dla całego kraju sprawy np. zapobiegnięcie separacji prowincji Quebec. Jest wyraźnie buntowniczy i oporny na poglądy innych, politycznie oskarżenia te nie wydają się być bezzasadne. Większość Kanadyjczyków się z tym zgodzi. Ponadto istnieją dowody, że sekretariat obecnego premiera wyznacza do tej sprawy nie tylko świadków ale i sędziego. Gdy oskarżony domaga się przetłumaczenia zeznań na język urzędowy zostaje aresztowany pod zarzutem obrazy sądu.

Brzmi to dość niewiarygodnie, lecz właśnie taka jest obecnie ukraińska rzeczywistość. Dochodzi do tego jeszcze jeden poważny problem – Rosja.

Prezydent Wiktor Janukowycz dostosował się do wymagań Rosji od czasu przejęcia rok temu rządów na Ukrainie. Oddał w najem ukraińską bazę morską na Morzu Czarnym, co dla Rosji było bardzo korzystne oraz zaakceptował nieprzychylne warunki umowy na temat dostaw energii. Obecnie ma wątpliwości, czy dalej iść tą drogą i dostosowywać się do interesów Rosji, co przyniosłoby Ukrainie jedynie dalsze koszty i straty. W czym tkwi problem? Wspólne członkostwo wolnej strefy ekonomicznej łącznie z Białorusią i Kazachstanem zajęło się nim w trakcie obrad. Ukraina preferuje formułę 3+1, która pozwala na porozumienie handlowe z Europą; oferta Rosji nie. Dla odmiany, zarówno rządzący, jak i obywatele podzielają tę samą opinię. Należy powiedzieć Rosji „nie”.

Wspólna pomoc omijała prezydenta Ukrainy ponieważ, obejmując urząd osiemnaście miesięcy temu, troszczył się on wyłącznie o kontakty z Rosją, w której w tamtym czasie odstąpiono od demokracji i praworządności. Teraz, zamiast dbać o swój pozytywny wizerunek, doprowadził do kolejnej politycznej katastrofy – aresztowania liderki politycznej opozycji, Julii Tymoszenko. Wydarzenie to wywołało na Ukrainie wielkie rozruchy, światowe instytucje ostrzegają przed konsekwencjami dalszej integracji europejskiej. Zamiast zapobiec tej sytuacji, prezydent Janukowycz najprawdopodobniej pozwoli na to, aby wyrok został ogłoszony nawet w przyszłym tygodniu jednocześnie chwaląc i rozpływając się w zachwycie nad niezależnością systemu sądownictwa w swoim kraju. Wierzy mu bardzo niewielu ludzi.

Co w takim razie z Rosją?

Jej liderzy wyszydzają i nie szczędzą słów krytyki pod adresem ich „przyjaciela” Janukowycza. Rosja przyłączyła się do grona „nauczycieli” prawiąc mu morały na temat praworządności mimo nieustannie trwających od kilku tygodni aresztowań jej własnej opozycji politycznej. Jej celem jest odizolowanie Ukrainy: bez sojuszników będzie zmuszona do podpisania porozumienia handlowego korzystnego dla Rosji. Kto wie, czy klęska polityczna nie doprowadzi do zwolnienia osób zajmujących w kraju ważne urzędy? A może mała inwazja tak jak na Gruzję w celu „uratowania” Ukrainy i oczywiście „ochrony” obywateli? Niewątpliwie dogodny jest również fakt, że jedna z najważniejszych dla polityki osób w kraju przebywa w areszcie. Rosja w ramach pomocy może zaproponować nawet zastępcę.

Nie powinno dziwić, że w tej sprawie wypowiada się również były prezydent Ukrainy Wiktor Juszczenko, który zdradził pomarańczową rewolucję i odegrał znaczącą rolę w uniemożliwieniu zwycięstwa jego byłej premier i prozachodniej kandydatki na urząd prezydenta w ostatnich wyborach – pani Tymoszenko. Ukraina nie może „odwrócić się plecami” od porozumienia handlowego z Rosją, mówi, wiedząc dobrze, że oznacza to koniec porozumienia z Unią Europejską. Napięcie narasta. Obaj prezydenci nie zdołali rozwiązać impasu; premier Ukrainy Mykoła Azarow i premier Rosji Władimir Putin również nie zakończyli rozmów z pozytywnym skutkiem. Zimą bardzo prawdopodobna jest wojna energetyczna. Niedawno Rosja wysłała pięć dodatkowych okrętów wojskowych na Morze Czarne; niektóre kraje zachodnie ogłosiły alarm militarny i dyplomatyczny.

Janukowycz byłby mądry gdyby podtrzymywał dobre relacje z nowymi sojusznikami i próbował wyzwolić się ze starych układów. Jednakże aresztowanie Julii Tymoszenko łącznie z pięćdziesięcioma innymi zatrzymaniami jak i nadużycia czynią tę sytuację bardzo trudną. Bardzo prawdopodobne jest, że podążył za radami Rosji, która chciała wyeliminować polityczną opozycję w kraju z nią sąsiadującym. Pewne jest natomiast to, że jest winny chaosu powstałego w kraju w konsekwencji tych aresztowań.

Naród ma nadzieję, że zarówno w tej dziedzinie jak i w negocjacjach handlowych prezydent uświadomi sobie jedną ważną rzecz: Interesy Ukrainy nie zawsze muszą iść w parze z interesami ich dawnego sowieckiego sprzymierzeńca.

Jeśli mamy patrzeć w przyszłość, Janukowycz musi powrócić do demokratycznych standardów oraz zdobywać nowych sojuszników. Będzie obserwowany, czy potrafi przezwyciężyć więzi przestarzałych sojuszów i co najważniejsze, stawić opór naciskowi ze strony Rosji, który z całą pewnością będzie się nasilać. Rosja może spróbować użyć siły, lecz będzie to mało prawdopodobne, jeżeli stanie naprzeciw Ukrainie popieranej przez demokratyczną społeczność całego świata. Z pewnością Janukowycz musi sobie uświadomić, że jedyną nadzieją na odcięcie się od Rosji w sprawach handlu i dostaw energii jest wykonanie „odwrotu” i zdobywanie sojuszników na zachodzie. Pierwszym krokiem ku lepszemu będzie uwolnienie Julii Tymoszenko.

Aby zakończyć taki obrót spraw przywódcy innych krajów np. premier Kanady Stephen Harper jak również premierzy innych państw zachodnich powinni wyciągnąć do Ukrainy pomocną dłoń i przekonać Janukowycza, aby zaczął postępować właściwie. Należy mu również przypomnieć, że Europa i inni są jak najbardziej zainteresowani porozumieniami handlowymi z Ukrainą, lecz nie podczas gdy jej główni politycy opozycyjni przebywają w więzieniu. Mając na uwadze wyrok, który już za kilka dni może stać się faktem, czas ucieka coraz szybciej.

Oksana Bashuk Hepburn


źródło: kiyvpost.com

tłumaczenie: Waldemar Bargiel, redakcja: twg

Reklama

Dlaczego zdecydowaliśmy się na ograniczenie dostępu do naszych treści?

Ponieważ nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Zawsze ktoś za nie płaci. Jeśli Czytelnicy nie wezmą na swoje barki finansowej odpowiedzialności za istnienie niezależnych, oddolnych inicjatyw dziennikarskich, takich jak Kresy.pl, wówczas na rynku pozostaną wyłącznie niskiej jakości tabloidy oraz media finasowane przez wielkie korporacje, partie polityczne i różnego rodzaju lobbies.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl to 20000 zł. 7-osobowa redakcja pracuje w pełnym wymiarze i praca ta jest naszym podstawowym, najczęściej jedynym, źródłem dochodu. Kresy.pl nie powstają po godzinach, tworzone przez amatorów. Portal jest tworzony przez wykwalifikowanych dziennikarzy oraz specjalistów z zakresu polityki międzynarodowej, którzy codziennie starają się dotrzeć do informacji istotnych z punktu widzenia interesu naszej politycznej wspólnoty.

Jeśli cenisz naszą pracę, jeśli z niej korzystasz i uważasz, że zamknięcie portalu Kresy.pl byłoby stratą, prosimy dołącz do grona osób, które współtworzą finansowe podstawy funkcjonowania naszego serwisu.





Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz