Jak nowy ambasador w Kijowie spowiada się Ukraińcom z polskiej pamięci historycznej

Jan Piekło, nowy ambasador Polski na Ukrainie, jeszcze nie objął placówki w Kijowie, a już zaczął stawać na głowie, by zdyskredytować w oczach Ukraińców polską pamięć historyczną. Nie oszczędził on także najnowszego filmu Wojciecha Smarzowskiego pt. „Wołyń”, który entuzjastycznie zmuszone były przyjąć nawet środowiska giedroyciowskie.

Rozpatrywanie i ostateczna aprobata kandydatury Jana Piekło na stanowisko ambasadora RP w Kijowie wpisuje się w dość osobliwą politykę obozu „Dobrej Zmiany” w dyplomacji. Szczególnie odcinek wschodni za rządów PiS obsadzany jest ludźmi, których poglądy nie gwarantują spełnienia zapowiedzi przedstawicieli obecnej władzy, zarzekających się, iż „Polska powstanie z kolan”.

Niemal bez echa przeszła podawana przez Kresy.pl informacja, że pod rządami Witolda Waszczykowskiego I Radcą Ambasady RP w białoruskim Mińsku został były dziennikarz Gazety Wyborczej – Marcin Wojciechowski, a jest to informacja ciekawa choćby z tego względu, że Witold Waszczykowski jako poseł opozycyjnego jeszcze PiS mocno sprzeciwiał się planom Platformy Obywatelskiej, by redaktor Wojciechowski objął placówkę w Kijowie.

„(…) tam powinien być wysokiej klasy bądź to dyplomata, bądź polityk, który ma dobry kontakt z obecną władzą. Tak właśnie Ukraińcy przysłali do nas jako ambasadora swojego byłego ministra spraw zagranicznych. To świadczy również z tamtej strony jaką wagę przykładają do relacji z Polską. Tutaj powinna obowiązywać zasada wzajemności i musimy poszukać również odpowiedniego kandydata” uzasadniał wówczas Waszczykowskiswój opór wobec kandydatury byłego dziennikarza „Gazety Wyborczej”.

Ostatecznie redaktor Wojciechowski, którego kompetencje Waszczykowski jako poseł opozycji negował, został przez tego samego Waszczykowskiego wysłany na Białoruś, gdzie do dziś pracuje w ambasadzie Rzeczypospolitej w Mińsku.

Jan Piekło jako nominat PiS

Tymczasem, na placówkę w Kijowie przez Witolda Waszczykowskiego został wysłany z kolei Jan Piekło, który nie jest ani politykiem, ani zawodowym dyplomatą. MSZ pod kierownictwem Waszczykowskiego ignorował także apele parlamentarzystów, którzy zwracali uwagę na to, iż Jan Piekło neguje fakt dokonania ludobójstwa na Polakach zamordowanych przez UPA w latach II wojny światowej i tuż po niej:

„Liczne publikacje Pana Jana Piekło są powszechnie znane. Należy podkreślić, że znane są również działania ww. jako wybitnego specjalisty ds. wschodnich, w tym na rzecz budowania dobrych polsko – ukraińskich relacji”zapewniał w imieniu MSZ Jan Dziedziczak z PiS, będący nie tylko partyjnym kolegą Waszczykowskiego, ale i jego zastępcą w resorcie. Komplementy Dziedziczaka pod adresem Jana Piekło mają rangę oficjalnej odpowiedzi resortu spraw zagranicznych na interpelację posła Tomasza Rzymkowskiego(Endecja, Kukiz’15). Rzymkowski zwrócił uwagę przede wszystkim na określenie Rzezi Wołyńskiej mianem „epizodu bratobójczej walki między Ukraińcami a Polakami”. Odpowiedź na interpelację Tomasza Rzymkowskiego nadeszła 29 czerwca 2016 roku, tymczasem, 12 dni po udzieleniu posłowi Rzymkowskiemu odpowiedzi wiceminister Jan Dziedziczak mówił podczas Marszu Wołyńskiego 11 lipca w Warszawie do środowisk kresowych:

„Będziemy się tej prawdy dopominać i zależy nam na tym, żeby nasz sąsiad, nasz partner ukraiński też pamiętał o tym, co działo się 73 lata temu, żeby na tożsamości banderowskiej nie budował swojej tożsamości. Dziś my mówimy jako polski rząd „tak” dla Ukrainy błękitno-żółtej, ale „nie” dla Ukrainy czarno-czerwonej […] Tu nie ma zgody, nasz rząd interweniuje” – zapewniał wiceminister spraw zagranicznych.

Dyskredytacja „Wołynia” i bezwarunkowe poparcie

Nominacja nowego ambasadora w Kijowie została zaaprobowana mimo świadomości jego dotychczasowych poglądów na Rzeź Wołyńską. Tymczasem, w wywiadzie z 26 września 2016 roku dla portalu „Nasz Wybir” (Nasz Wybór), prowadzonego przez mniejszość ukraińską w Polsce, pada pytanie:

„Na Ukrainie dopiero co przygasł temat „uchwały wołyńskiej” Sejmu, a już na początku października będzie miała miejsce premiera filmu „Wołyń” Wojciecha Smarzowskiego, która przywróci ten bolesny temat do dialogu między dwoma narodami. Jak zamierza Pan przedstawiać polski punkt widzenia na tę sprawę wobec Ukraińców?”.

Film Smarzowskiego nie jest kinem dokumentalnym, lecz dziełem artystycznym, które przedstawiać będzie artystyczny punkt widzenia na wydarzenia” – odpowiada Piekło – „Powstała już polsko-ukraińska komisja historyków, która pracuje nad dokumentami z tego okresy, której rezultaty pracy naukowych zostaną ogłoszone. Ostatnie wizyty Dudy i Waszczykowskiego pokazały, że kierownictwa i Polski, i Ukrainy chcą myśleć o przyszłości, realizować wspólne projekty. Jest kwestia różnych interpretacji wydarzeń, które w Polsce nazywane są Rzezią Wołyńską, ale interpretacja ta nie może rozmywać naszego wspólnego celu – budowy bezpiecznej Europy, bezpiecznej i silnej Ukrainy, która integruje się z UE” .

Jan Piekło, przyszły ambasador w Kijowie, zaczął tym samym dyskredytować „Wołyń” jako dzieło, które nie przedstawia faktów, a jedynie jest środkiem wyrazu artystycznego. Wywiad miał miejsce 26 września, czyli ponad 2 miesiące po przyjęciu uchwały wołyńskiej przez Sejm RP. W związku z tym nowy ambasador przedstawia w imieniu Państwa Polskiego stanowisko inne, niż wyraził polski parlament.

Zarazem korzenie, do których przyznaje się Jan Piekło, wykluczałyby niewiedzę nowego ambasadora na Ukrainie w kwestii ludobójstwa na Wołyniu. Jak podkreślił we wspomnianym wywiadzie, jego ojciec urodził się w Pieniakach, niedaleko Huty Pieniackiej. Tymczasem, to właśnie w Hucie Pieniackiej dokonano jednej z najgłośniejszych zbrodni UPA (wraz z ukraińskimi ochotnikami do SS-Galizien) na kresowych Polakach – miało to miejsce 28 lutego 1944 roku. Z kolei część rodziny Jana Piekło od strony matki – jak sam przyznaje – wywodzi się z Wołynia. Trudno więc, by w takim przypadku Jan Piekło mógł nie znać prawdziwej historii kresowego ludobójstwa.

Portal „Nasz Wybir” poprosił Jana Piekło także o ustosunkowanie się do kwestii współpracy polsko-ukraińskiej w kontekście uznania przez Sejm RP Rzezi Wołyńskiej za ludobójstwo:

„Polsko-ukraińskie stosunki tego lata przeżywały okres ochłodzenia z uwagi na uchwalenie przez Sejm „uchwały wołyńskiej”. W Kijowie można było usłyszeć niemało głosów, że okres radosnej przyjaźni się zakończył i Warszawa już nie będzie naszym adwokatem w UE”.

Jan Piekło zapewnił, że nie wpłynie to na bezwarunkowe wsparcie dla polityki Kijowa:

Ostatnie wizyty prezydenta Polski Andrzeja Dudy i szefa MSZ Witolda Waszczykowskiego w ukraińskiej stolicy mają rozwiać wątpliwości sceptyków. Kierunek ukraiński wciąż jest bardzo ważnym dla polskiej polityki zagranicznej, w tej materii nic się nie zmieniło” – powiedział przyszły ambasador RP w Kijowie.

Ponadto, Jan Piekło określił priorytety swojej kadencji na stanowisku ambasadora w Kijowie następująco:

„Na pewno na pierwszym miejscu jest dziś pomoc Kijowowi w implementacji Umowy o stowarzyszeniu i strefie wolnego handlu z UE, plus polityczna pomoc w kwestii rosyjskiej agresji i aneksji Krymu” – mówił.

W podobnym tonie Jan Piekło wypowiadał się dla portalu Ukrinform.ua w wywiadzie z 21 września 2016 roku. Na temat filmu „Wołyń” mówił on następująco:

Należy pamiętać, że nie jest to film dokumentalny, a fabularny. Jest to artystyczna interpretacja tych wydarzeń przez autora scenariusza i reżysera filmu. I trzeba mieć do tego właśnie taki stosunek. Artyści mają prawo realizować swój punkt widzenia w różnych formach. I warto tu pamiętać, że ten film nie jest jakimś dokumentem historycznym. Obecnie działa komisja historyków, która pracuje nad dokumentami dotyczącymi Rzezi Wołyńskiej. Prawdopodobnie wkrótce ukażą się jakieś wspólne opracowania, które zbliżą nas do obrazu tego, co się wówczas działo. Będzie się to działo profesjonalnie i fachowo, nie tak, jak ma to miejsce w filmach fabularnych. Oczywiście, może oczekiwać, że ten film wywoła pewne emocje. Ale nie uważam, że będzie to zjawisko trwałe i że doprowadzi on do jakiegoś zaostrzenia w ukraińsko-polski stosunkach” – mówił Jan Piekło.

Co więcej, nominowany przez rząd PiS nowy ambasador nie tylko zapewnił Ukraińców, że Polska będzie optować za przedłużeniem sankcji wobec Rosji tak długo, jak nie odda ona Krymu, ale też gwarantował, że będzie do tego stanowiska namawiać kraje Grupy Wyszehradzkiej i Trójkąta Weimarskiego:

„Stanowisko Polski w tej kwestii jest również niezmienne: sankcje trzeba przedłużać, a warunkiem od odstąpienia od nich jest rezygnacja Rosji z agresji na wschodzie Ukrainy i, jednocześnie, zwrot Krymu, który jest terytorium Ukrainy, a nie Rosji. To stanowisko, którego Polska będzie się trzymać. Natomiast bez wątpienia Polska będzie usiłować wpływać w tej kwestii na stanowiska innych państw i naszych partnerów z Grupy Wyszehradzkiej i Trójkąta Weimarskiego” – oznajmiał przyszły kierownik polskiej placówki dyplomatycznej w Kijowie.

Zawsze po stronie Ukrainy

Co więcej, już wcześniej Jan Piekło uspokajał Ukraińców w tamtejszych mediach, że gloryfikacja zbrodniarzy z UPA nie stanowi dla niego problemu:

„Ten proces trwa i nie ma problemu w tym, że polskie społeczeństwo będzie protestować przeciw tryzubowi czy pomnikowi Bandery” – mówił w wywiadzie dla „Radia Swoboda”w listopadzie 2014 roku.

Na podzielanie ukraińskiego punktu widzenia na historię przez Jana Piekło zwracał także uwagę ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski. Duchowny przypomniał w jednym ze swoich artykułów wypowiedź Piekło o położeniu Ukraińców w II RP:

„Nie chcemy też wiedzieć, że w II Rzeczpospolitej Ukraińcy byli obywatelami trzeciej lub czwartej kategorii, że niszczono ukraińską kulturę i na siłę ich polonizowano” – mówił przyszły ambasador w Kijowiew wywiadzie dla „Dziennika Polskiego”. Warto zaznaczyć, że Polska była wówczas państwem, które na tle standardów panujących w ówczesnej epoce traktowała mniejszości narodowe wyjątkowo tolerancyjnie, a na pewno Ukraińcy w II RP cieszyli się lepszą pozycją, niż obecna mniejszość polska na Ukrainie. Tymczasem, w uchwale z 30 stycznia 1932 roku Liga Narodów stwierdziła, iż „Polska nie prowadzi przeciwko Ukraińcom polityki prześladowań i gwałtów”.

Wreszcie, w Święto Wojska Polskiego Jan Piekło, już jako zatwierdzony przez Sejm ambasador Polski na Ukrainie, napisał na swoim profilu na Facebooku:

„Dziś, 15 sierpnia w Dzień Wojska Polskiego obchodzony na pamiątkę zwycięskiej bitwy warszawskiej, pamiętajmy o solidarności z naszymi ukraińskimi sojusznikami, którzy właśnie toczą ze spadkobiercami bolszewickiej tradycji bój o swoją niezależność… To także są zmagania (nie bójmy się tego powiedzieć) o przyszły kształt Europy. Podobnie jak wtedy…” – można było przeczytać. W ten oto sposób polskie zwycięstwo w Bitwie Warszawskiej, które zapobiegło zalaniu Europy przez komunizm, zostało porównane do walki Ukraińców o pozostanie Donbasu w granicach ich państwa.

Czytaj dalej pod grafiką

Podsumowanie

Przed nominacją na stanowisko ambasadora w Kijowie Jan Piekło miał prawo do dowolnej interpretacji wydarzeń historycznych, a nawet zajmowania bezkrytycznie pro-ukraińskiego stanowiska. To, że jego twierdzenia odnośnie do stosunków polsko-ukraińskich nie zdyskwalifikowały go w oczach Witolda Waszczykowskiego czy Jana Dziedziczaka jeszcze przed wysunięciem jego kandydatury, jest niestety tylko potwierdzeniem, iż „Dobra Zmiana” w dyplomacji polega przede wszystkim na nominacjach dla byłych dziennikarzy „Gazety Wyborczej” czy też negacjonistów wołyńskich.

Sam Jan Piekło jako ambasador in spenie tylko nie ograniczył swoich wypowiedzi, ale wręcz zaczął swoje dotychczasowe tezy rozpowszechniać także w mediach ukraińskich, dając jednocześnie rękojmię, że jako reprezentant Rzeczypospolitej nie będzie stawiał Ukraińcom żadnych warunków.

CZYTAJ TEŻ: Waszczykowski kapituluje przed ukraińskim spojrzeniem na rozwiązanie kwestii Wołynia

Tomasz Jasiński



22 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. gotan :

    kolejny szmaciarz,po Waszczykowskim,Dudzie ,Kowalu,Gosiewskiej…i wymieniać można i wymieniać..kolejne kanalie,szkodzące Narodowi Polskiemu.To zdrajcy !Szkoda czasu na komentarze.Musimy przeczekać i w przyszłych wyborach stawiać na takich,których będziemy mogli rozliczać za swoje działania. Jeśli Kresowianie postawia na siebie…to wygrają…!!!

  2. algirdaitis :

    Zwykla kanalia z niego. Czy te matoly z polskich rzadow naucza sie, ze nie ma czegos takiego jak wsparcie bezwarunkowe? W historii panstw bylo zawsze tak, ze to silny wymaga a slabszy, jezeli cos chce otrzymac od silniejszego, najpierw pierwszy musi cos dac. Ale u nas zawsze to bylo postawione na glowie. I dalej jest to kontynuowane. Bezwarunkowe wsparcie Ukrainy to kompletny idiotyzm. I jak oni maja nas szanowac, skoro my tak idiotycznie postepujemy?

  3. mop :

    „”Prawda jest tym, co dostaliśmy w spadku i jest naszym dziedzictwem, które oddamy następnemu pokoleniu. Mówić prawdę jest naszym obowiązkiem wobec samych siebie i wobec innych; To honor, obowiązek i nasz zapis dla przyszłych pokoleń. Jest to część naszego prawowitego dziedzictwa.””

    Tajna uchwała OUN przeciwko Polsce, podjęta została 22 czerwca 1990 r., a jak zachowują się senatorowie III Rzeczpospolitej Polskiej w tym czasie. Wstyd pisać. W euforii zwycięstwa „Solidarności”, odwracają się plecami do znienawidzonej przez nich PRL i realizują, jako pierwsi, tajną uchwałę OUN z 22 czerwca 1990 r. skierowaną przeciwko Polsce i Polakom. 3 sierpnia 1990 roku Senat RP podejmuje haniebną dla Polski uchwałę, w której potępia akcję „Wisła”. Oto jej treść:

    „Uchwała Senatu Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 3 sierpnia 1990 r. w sprawie akcji „Wisła”.

    Zmiany społeczne i polityczne dokonujące się u nas i w sąsiednich krajach stawiają przed nami nowe wyzwania. Ze względu na obecność ludności ukraińskiej w Polsce szczególnego znaczenia nabiera wzajemne poznanie, zrozumienie i pojednanie Polaków i Ukraińców. Różnie przeplatały się losy obu narodów w ciągu dziejów. Polacy i Ukraińcy nie tylko pracowali razem i żyli obok siebie jako sąsiedzi, ale również łączyli się często w tych samych rodzinach. Jednak obok zgodnego współżycia, wiele było wzajemnych krzywd i niechęci. Była nienawiść, a nawet przelana krew. Ta przeszłość obciąża nasze stosunki. Tę przeszłość trzeba przezwyciężyć.

    Pragnąc pojednania dążymy do ukazania naszej trudnej historii w świetle prawdy. W szczególności wymaga to ujawnienia bolesnych wydarzeń, które zdarzały się w kresie powojennym w naszej wspólnej Ojczyźnie.

    Jednym z nich była wojskowa „akcja Wisła”, którą na mocy uchwały Prezydium Rady Ministrów z dnia 24 kwietnia 1947 roku przeprowadzono w południowej i środkowo – wschodniej części Polski.

    Komunistyczne władze przystępując do likwidacji oddziałów Ukraińskiej Powstańczej Armii dokonały wówczas przymusowych przesiedleń ludności w większości ukraińskiej. W ciągu trzech miesięcy wysiedlono z rodzinnych miejsc około 150 tysięcy osób, pozbawiając je majątku, siedzib i świątyń. Przez wiele lat uniemożliwiano im, a potem utrudniano powroty.

    Senat Rzeczypospolitej Polskiej potępia akcję „Wisła”, w której zastosowano – właściwą dla systemów totalitarnych – zasadę odpowiedzialności zbiorowej.

    Senat Rzeczypospolitej Polskiej dążyć będzie do tego, by naprawione zostały – na ile to możliwe – krzywdy powstałe w wyniku tej akcji”

    (Stenogram z 30 posiedzenia Senatu w dniu 5 sierpnia 1990 r. NA RUBIEŻY Nr 88/2006 r. str.1 i 2).

    Głównym inicjatorem podjęcia jednostronnej uchwały Senatu w sprawie potępienia akcji „Wisła”, był aktywny działacz „Solidarności” narodowości ukraińskiej, uchodzący w tym czasie za Polaka, prof. Roman Duda z Uniwersytetu Wrocławskiego. Poparł go w swoim wystąpieniu drugi senator narodowości ukraińskiej Mieczysław Trochimiuk z Podlasia.

    Kolejnego poparcia udzielił senator Andrzej Wielowiejski, któremu ślepa nienawiść do systemu ustrojowego PRL i osobiste doznane krzywdy od tego ustroju, przesłoniły realizm myślenia i poparł banderowsko – ounowski projekt uchwały potępiający operację „Wisła”.”(NA RUBIEŻY Nr 88/2006, str. 2).

    Za uchwałą, na obecnych tego dnia 55 senatorów, głosowało 49 senatorów w tym Lech Kaczyński, 4 było przeciwnych i 2 wstrzymało się od głosu.

    Podjęto haniebną jednostronną uchwałę kompromitującą 49 senatorów i Senat Rzeczpospolitej. Mimo protestów w tej sprawie Kresowian, Senat III RP do tej pory nie uchylił tej haniebnej uchwały i obowiązuje ona do dziś, ze wszystkimi następstwami.

    Skoro więc Senat III RP jest tak wyrozumiały dla UPA i uważa, że ta uchwała jest słuszna, to nic nie stoi panowie senatorowie na przeszkodzie, by podjąć następną uchwałę o oddaniu ziem Podkarpacia Ukrainie, na których walczyła UPA,( domagają się tego już teraz nacjonaliści z partii „Swoboda„ we Lwowie), a wówczas nabierze sensu uchwała potępiająca akcję „Wisła„. Dla walczących z OUN i UPA , a pohańbionych tą uchwałą Senatu, będzie bardziej zrozumiałym dlaczego Wojsko Polskie nazwano „związkiem przestępczym” – dowodzonym przez gen. Wojciecha Jaruzelskiego.
    PS.
    Współdziałanie z neobanderowcami kwitnie w najlepsze. B. prezydent Lech Wałęsa z fundacji skromnie nazwanej jego imieniem zaopatruje w 200 tys. euro majdanowców. W składzie delegacji odbierającej tę nagrodę znalazł się, prócz Witalija Kłyczki, również szef skrajnie szowinistycznej partii „Swoboda” – Oleg Tiahnybok.
    Postąpił jak przystało na noblistę i mianowanego mędrca europejskiego. Jak by tego było mało, Wałęsa w kilka dni potem poleciał do Kijowa, gdzie w cerkwi składał kwiaty i bił pokłony przed tablicą upamiętniającą tzw. „bohaterów” Ukrainy. Owi „bohaterowie”, to bandyci z UPA, którzy w sposób wyjątkowo bestialski dokonali ludobójstwa na 200 tys. Polaków i 80 tys. Ukraińców, o innych narodowościach nie wspominając. Czy upodlenie ma jeszcze jakieś granice?
    Wałęsa jednak nie był pierwszy w hołdach. Pamiętajmy, że prezes PiS pod czarno-czerwonym sztandarem OUN-UPA wzniósł pozdrowienie „Sława Ukraini. Herojam sława!”
    PRZYPOMINAM CO TO ZA POZDROWIENIE!
    To zawołanie-pozdrowienie („Sława Ukraini. Herojam sława!”) banderowskich bojówkarzy. Po każdym zakończonym akcie mordu na bezbronnej ludności cywilnej Kresów taki właśnie okrzyk wznoszono.
    Jeśli prezes największej partii opozycyjnej nie wiedział co to za sztandar i co to za pozdrowienie, to powinien się dowiedzieć. Jeśli jednak wiedział, to niech nie przyznaje się do patriotyzmu. Taki okrzyk jest bowiem deptaniem pamięci polskich męczenników.
    NALEŻY ZAKAZAĆ działnośc Związku Ukraińców w Polsce, gdyż ta nacjonalistyczna szowinistyczna organizacja naucza w Polsce ukraińskie nazistowskie doktryny Bandery oraz Szuchewycza, zamieszkałych młodych UKRAICÓW w III RP.
    Ci młodzi ukraińcy zamieszkali w Polsce są HODOWANI na LUDOBUJCZYCH ANTY-polskich DOKTRYNACH ukraińskich NAZISTÓW jak Szuchewycza czy Bandery co jest SKANDALEM oraz NIE zgodne z polskim prawem, które zabrania nauczania nazizmu.

    Taka sytuacja jest możliwa, tylko dlatego, że Kaczyńscy, Tusk, Komorowski … czyli „polscy politycy” z piedestałów władzy „warszawki” dopuścili się ZDRADY ofiar RZEZI wołyńskiej, wspierając NAZISTÓW ukraińskich z „Prawego Sektora” i „Swobody” których celem było i jest ZŁAMANIE kręgosłupa moralnego Polaków.
    Zdrady Polskiej Racji Stanu dopuściły się ANTY-polskie partie-gangi malwersantów oraz złodziei z PO, PiS, SLD … itd.
    Ten akt zdrady POSIADA znaczenie historyczne oraz DRUZGOCĄCE dla Polski i Polaków.

    Posłuchajcie i KONIECZNIE obejżyjcie jak nacjonalista UKRAINSKI z polskim obywatelstwem Piotr Tyma zamieszkały w III RP, obecny prezes Związku Ukraińców w Polsce – BRONI spadkobierców oraz LUDOBUJCZĄ spuściznę ukraińskich UPA-wców morderców Szuchewycza i Bandery:
    http://youtu.be/crRYWwT9-wE

    https://i2.wp.com/wolna-polska.pl/wp-content/uploads/2015/05/a194.jpg

  4. jaroslaus :

    byłem dzisiaj na przedpremierowym pokazie Wołynia – film jest po prostu – cóż, naprawdę trudno dobrać słowa – niesamowicie prawdziwy. Aktorzy, w tym ukraińscy, zagrali fenomenalnie, w czasie scen ludobójstwa skóra na plecach cierpnie. Pan Wojciech był w stanie oddać tę grozę, co samo w sobie świadczy o jego talencie. Po obejrzeniu filmu jest też oczywistym, że hołota w Gdyni po prostu nagrody rozdała pod dyktando żydów.

    • upadlina
      upadlina :

      Miło słyszeć, że film jest realistyczny i nie owija w bawełnę na temat ludobójstwa dokonanego przez upaińców !!……….Wielu ludzi, którzy go obejrzą zainteresuje się tym tematem, jeżeli wcześniej nie interesowali się historią Wołynia!!…….I to jest jeden z głównych celów powstania tego filmu !!

  5. mop :

    Ukraina – Opluta Ukraina na kolanach oddaje hołd amerykańskim panom…
    … ukraiński dziennikarz, Władimir Skaczko: „-Dzień dobry, panowie! Rozumiem-okropnie, ale od tego trzeba rozpoczynać każdy dzień w podbitym i oplutym kraju. Ukraiński generał ukląkł na kolano przed ambasadorem USA i wręcza mu szablę. Bronią nagradzano, wręczali ją atamanowie i generałowie tym, naturalnie, którzy mieli niższą rangę od nich. Odpowiednio to właśnie oni powinni byli klękać na kolano przyjmując dar i nagrodę. Wyobraźcie sobie, że generał wręcza porucznikowi szablę za odwagę i przy tym sam generał klęka na kolano a porucznik stoi…Absurd! I więcej! Klęcząc, osobistą broń oddawał zwyciężony zwycięzcy. Jest to ogólnie przyjęty zwyczaj kapitulacji w średniowieczu i w nowszych czasach…Doskonała ilustracja pokory ukraińskich polityków. 25 maja 2014 roku Ukraina padła na kolana. Spójrzcie na to zdjęcie, jaka hańba, ale jak dobrze pokazuje ono uległość Ukrainy wobec Zachodu…A tak przy okazji, ta fotografia wyraża to, że „Od hymnu Ukrainy zdychają muchy”.
    PROSZE PORÓWNAĆ TERAZ WASALSTWO KATOLANDU POD WODZĄ PISOWSKIEGO ŻYDOSTWA
    W RELACJACH Z USRAELEM… Sikorski: – Wiesz, że polsko amerykański sojusz jest nic nie warty. Jest wręcz szkodliwy, bo stwarza w Polsce fałszywe poczucie bezpieczeństwa.
    Rostowski: – Dlaczego?
    Sikorski: – Bullshit kompletny. Skonfliktujemy się z Rosją, Niemcami, będziemy uważali, że wszystko jest super, bo zrobiliśmy laskę Amerykanom. Frajerzy, kompletni frajerzy!!!