Mieszkam w miasteczku Kórnik, w którym miał podobno miejsce najstarszy w Polsce udokumentowany fakt chodzenia po kolędzie.

Jaja a sprawa kolędnicza



Kolędy i jaja wiążą się ze sobą, bo kolęda to bez wątpienia piosenka z jajami. Czy wydarzonymi, czy niewydarzonymi – mniejsza o to. Jaja mają wszak – w moim rozumieniu – zarówno stateczna „Bóg się rodzi”, jak wybuchowa „Bracia, patrzcie jeno” i liryczna „Lililililaj”.

Kolędy bezjajeczne są co najwyżej jednosezonowe, nie przyjmują się, szybki koniec i kropka z nimi: bo nie jest ważny autor, poparcie medialne, tło polityczne, lecz zawartość energetyczna kolędy, czyli jajeczna właśnie. Ona w znacznym stopniu decydowała o tym, czy dana kolęda przechowa się w naszej tradycji.

Kolęd trwanie a jaja

Co prawda istnieje mnóstwo jajecznych kolęd, które nie są pamiętane i nie są śpiewane. Czym to tłumaczyć? Tylko niegdysiejszą równowagą oraz późniejszą przewagą podaży nad popytem, a następnie – zmianą funkcjonowania rynku kolęd. Rynek kolęd zatoczył się na wirażu i część z jego ulubionych niegdyś utworków wypadła na pobocze Historii. Tyle.

To źle i dobrze. Źle: bo to źle jak zacna tradycja obumiera. Dobrze: bo dzięki temu wielu, wielu, wielu jajcolubów, i ja też, mamy co odgrzewać.

Kolęda jako taka a jaja

Słowo kolęda wywodzi się od rzymskich kalend. Ale ich nie oznacza. W Polsce słowo kolęda znaczyło bowiem kiedyś: podarek. Tyle. A kolędowanie – znaczyło chodzenie po kolędzie, czyli wędrowanie po domach w celu zbierania podarków. Dodajmy: podarków wymuszonych.

Aczkolwiek owszem, słowo kolęda wzięło się od rzymskich kalendz racji czasowego pokrewieństwa chodzenia po noworocznej kolędzie i kalend, czyli pierwszego dnia miesiąca, tu: Nowego Roku. Jak widać, w rodowodzie tej nazwy – oznaczającej dziś pieśni na Boże Narodzenie – brak bezpośredniego związku z Bożym Narodzeniem, prócz owego czasowego sąsiedztwa.

Tymczasem związek kolęd z jajami jest niewątpliwy. Czas noworoczny to wszak czas jaj, metaforycznych i dosłownych.

Exemplum: jaja w Kórniku

Mieszkam w miasteczku Kórnik, w którym miał podobno miejsce najstarszy w Polsce udokumentowany fakt chodzenia po kolędzie. Otóż w wieku XV dwu jednocześnie urzędujących proboszczów jednej tutejszej parafii (sytuacja zaistniała w związku z przekształcaniem jednej parafii w dwie) wpierw kłóciło się, a potem umawiało o jaja: kto z której podkórnickiej wsi będzie je po kolędzie dostawał.

Kłótni podobnych było na pęczki, ale najstarszy relacjonujący je dokument miałby się odnosić właśnie do Kórnika. Dokument ten nie jest mi jednak znany. Opowiadała mi tylko o nim pewna godna zaufania pani historyk, która zajmuje się geografią historyczną. Mówiła z pamięci, dawno to było, ja teraz piszę też z pamięci, więc niewykluczone, że lekko konfabuluję, ale, jak sądzę, lekko. Jaja były, moja miejscowość też, kolęda takoż.

Kolęd koniec tymczasowy

Tymczasem zastopowuję z kolędami. Wprawdzie pojutrze Nowy Rok – ale zamiast kolędowania co innego wypowiedzieć pragnę. No i oczywiście Kolęd i Pastorałek śpiewać nie przestaniemy, ale ja zaprzestanę salonowo-kolędowych gawęd, bo kończy mi się płyta. Po prostu i dosłownie: gawęd było siedemnaście, tyle właśnie, co staropolskich kolęd i pastorałek na naszej płycie, patrz obok i niżej.

Kolęd i pastorałek staropolskich jest oczywiście o wiele więcej, prawdziwe zatrzęsienie – opisywać i obgadywać je, tudzież śpiewać je można w nieskończoność. Do czego zapraszam. Tymczasem kończę jak na płycie:

1. Za kolędę dziękujemy, + zdrowia, szczęścia winszujemy + na ten nowy rok.

2. Byście sobie długo żyli, + zdrowi i szczęśliwi byli + na ten nowy rok.

Jacek Kowalski

– – – – – –

Można tej ostatniej kolędeczki posłuchać, kliknąwszy tu obok (skrócona empetrójka „Za kolędę dziekujemy” z naszej płyty „Kolędowanie staropolskie”), zakupić TU: [http://www.jacekkowalski.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=128&Itemid=79] pobrać śpiewnik w PDF-ie darmowo TU: [http://www.jacekkowalski.pl/index.php?option=com_content&view=category&layout=blog&id=49&Itemid=73].

– – – – – – – – –

Reklama

Dlaczego zdecydowaliśmy się na ograniczenie dostępu do naszych treści?

Ponieważ nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Zawsze ktoś za nie płaci. Jeśli Czytelnicy nie wezmą na swoje barki finansowej odpowiedzialności za istnienie niezależnych, oddolnych inicjatyw dziennikarskich, takich jak Kresy.pl, wówczas na rynku pozostaną wyłącznie niskiej jakości tabloidy oraz media finasowane przez wielkie korporacje, partie polityczne i różnego rodzaju lobbies.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl to 20000 zł. 7-osobowa redakcja pracuje w pełnym wymiarze i praca ta jest naszym podstawowym, najczęściej jedynym, źródłem dochodu. Kresy.pl nie powstają po godzinach, tworzone przez amatorów. Portal jest tworzony przez wykwalifikowanych dziennikarzy oraz specjalistów z zakresu polityki międzynarodowej, którzy codziennie starają się dotrzeć do informacji istotnych z punktu widzenia interesu naszej politycznej wspólnoty.

Jeśli cenisz naszą pracę, jeśli z niej korzystasz i uważasz, że zamknięcie portalu Kresy.pl byłoby stratą, prosimy dołącz do grona osób, które współtworzą finansowe podstawy funkcjonowania naszego serwisu.





Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz