W miniony piątek ogłoszono porozumienie zawarte  pomiędzy USA a Rosją, dotyczące zawieszenia broni w Syrii.

Wynegocjowano je podczas szczytu G20. Jego zasięg obejmuje południowe prowincje Dara, Kunejtra i as-Suwajda. Kuluarowe rozmowy
D. Trumpa  i W. Putina objęły też konsultacje z Turcją, Niemcami oraz UK. Siłą rzeczy nie uwzględniono bezpośrednio stanowiska Iranu, który jest jednym z głównych rozgrywających konfliktu syryjskiego. Koncepcja stref objętych zawieszeniem broni (tzw. stref deeskalacji)  nie jest nowa. Od kilku miesięcy toczą się na jej temat rozmowy podczas cyklicznych  (i kluczowych dla rozwiązania konfliktu) negocjacji w Astanie. Co ciekawe Turcja dotychczas zajmowała w tej kwestii dwuznaczne stanowisko, jednakże jeszcze przed hamburskim szczytem zdecydowała się współtworzyć (wraz z Iranem i Rosją) grupę roboczą działającą w formacie astańskim i mającą na celu stworzenie akceptowanej przez wszystkie strony koncepcji stref deeskalacyjnych.

Kolejną istotną kwestią jest fakt objęcia porozumieniem tylko południowych prowincji graniczących z Izraelem i Jordanią. Wydaje się oczywistym, że inicjatywa ma na celu „uspokojenie” tych państw w szczególności Izraela. Należy pamiętać że Tel-Awiw traktuje Iran jako śmiertelne zagrożenie. Jego szczególny niepokój wywołuje możliwość umocnienia się na terenach przygranicznych Hezbollahu. Obszary te już teraz bywają areną incydentów i ataków artyleryjskich, czy lotniczych. Tyczy się to zwłaszcza wzgórz Golan, będących obszarem kluczowym dla obrony terytorium Izraela.

Kresy.pl istnieją dzięki wsparciu Darczyńców
Wesprzyj nas.

Bez względu na faktyczne cele i motywy przyświecające inicjatywie, prawdopodobnie podzieli ona los wcześniejszych rozejmów i wkrótce przestanie obowiązywać. Może za tą opinią przemawiać m.in. to, że już w poniedziałek doszło do wielu incydentów zbrojnych, które zapewne będą eskalować w miarę postępów w przegrupowaniu sił poszczególnych stron. Z reguły zawieszenia broni traktowane są jako czas na przygotowanie się do dalszej ofensywy lub poprawienia zdolności obronnych.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: BBC zdemaskowało dużą amerykańską bazę wojskową w Syrii [+FOTO]

Jeśli chodzi o wpływ porozumienia na relacje na linii Waszyngton – Moskwa, to zdecydowanie nie należy go przeceniać. Interesy geopolityczne USA i Rosji w kwestii syryjskiej są ze sobą fundamentalnie sprzeczne, zwłaszcza jeśli w tle dostrzec ich relacje  z Iranem i Turcją oraz poszczególnymi państwami Zatoki Perskiej. Oczywiście nie można wykluczyć możliwości kompromisu lub ustępstw w ramach globalnej strategii każdego  z mocarstw, ale trudno oczekiwać by dzięki temu w Syrii został osiągnięty pokój. Szczyt realnych oczekiwań to zamrożenie konfliktu i utrzymanie obecnego status quo. Niedaleka przyszłość pokaże czy rozejm to początek długiej drogi ku zbliżeniu stanowisk USA i Rosji, czy tylko kolejne chwilowe détente . Niestety historia każe skłaniać się ku drugiej opcji.

Marcin Krzyżanowski

Autor w latach w latach 2008-2011 pełnił funkcję konsula RP w Kabulu



0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz