Habsburgów nie lubimy, ale…

A może wartało wtedy zamienić Wazę na Habsburga? Rzeczpospolita przeszłaby pod rządy silnej ręki… i dokonalibyśmy rozbioru Prus i Moskwy?

Bezzębny, ale najedzony



Stary człowiek z wygniłymi zębami, zwycięski wprawdzie, ale już zmęczony i nasycony wojną, umierał pełen chwały i samozadowolenia w roku 1605. Brzmiała wówczas po świecie chwała jego geniuszu; jego pomnik stanął w Padwie (za młodu był tam rektorem uniwersytetu), jego dawne wojenne rynsztunki jeszcze za życia kupowano do kolekcji pamiątek po sławnych bohaterach, podobnież portrety; z zuchwałego szlachcica, trybuna wolności obywatelskich i błyskotliwego intelektualisty stał się magnatem tłamszącym drobną szlachtę, politykiem, który samemu królowi narzucał swoją wolę, nie mówiąc o pomniejszych władcach sąsiednich krain, którym dawał władzę jako waleczny wódz sąsiedniego mocarstwa.

Prawem i lewem zdobył majątek, który pozwolił mu założyć i ufortyfikować własne miasto-fortecę ze sławną akademią. Lista jego czynów, jak i poświęconych mu dzieł sztuki i literatury (w tym kilku pośmiertnych dum) jest długa. Dzięki nim mit jego zwycięstw, dostojeństwa, nieomylności i nieskazitelności charakteru trwał wśród potomnych, a ród do dziś trwa i ma się dobrze. Mowa oczywiście o hetmanie i kanclerzu Królestwa Polskiego – Janie Zamoyskim.

Zasługi i winy

Zasiał przecież także zarodki konfliktów, które w niedalekiej przyszłości miały rozsadzić państwo od środka, a niemal natychmiast po jego śmierci doprowadziły do rokoszu Zebrzydowskiego. Któż to bowiem wyegzekwował przeprowadzenie pierwszych wolnych elekcji? On sam. Ale któż zarazem rozpoczął podrywanie autorytetu elekcyjnych władców (mniejsza, czy w słusznej sprawie)? On właśnie.

Trudno się wprawdzie temu podrywaniu autorytetu królewskiego dziwić. Zamoyski miał prawo prawić Wazie wymówki, bo Waza obszedł się wobec niego niespolegliwie i mało łaskawie; a przecie bez Zamoyskiego ani by Wazy nie wybrano, ani by nie odparto najazdu Maksymiliana Habsburga, który, choć elekcję przechlapał, zamierzał zdobyć koronę siłą faktów dokonanych i uprzedzić Zygmunta w stolicy. Jednak najpierw poszczerbił się u krakowskich murów, od których musiał odstąpić; wówczas Zygmunt wkroczył uroczyście na Wawel i przywdział koronę. Niecały miesiąc później, 24 stycznia 1588 roku, Jan Zamoyski poszczerbił i pojmał Maksymiliana pod Byczyną. I zamknął w Krasnymstawie.

Król mniejszy od hetmana

Któż więc był wówczas ważniejszym w Królestwie: ten Zygmunt, co wdział koronę, czy ten Jan, co rozstrzygał, komu korona przypadnie – podźwigając swego wybrańca, a pognębiając tego, dla którego nie raczył być łaskaw? Takim obrotem rzeczy nie mógł zachwycać się pokonany Habsburg – to oczywista – ale też nowy król nie miał powodów do większego zadowolenia na dłuższą metę. Był królem, ale w tle właściwego władcy – kanclerza i hetmana. Jak w szachach.

Ku czci króla, ale niezupełnie

I zresztą, jak miał być zadowolonym, skoro w tym samym roku 1588 ksiądz Stanisław Grochowski, uważany wówczas za pierwszego poetę po Kochanowskim, opublikował cykl sześciu wierszy: „Pieśni Kalliopy słowieńskiej na teraźniejsze pod Byczyną zwycięstwo”. Wiersze czciły wprawdzie króla i były mu dedykowane, ale już pierwszy z nich kończył się pochwałą hetmana, a dwa ostatnie (plus wiersz pomieszczony pomiędzy nimi jako „Diapsalma”) już tylko hetmanowi były poświęcone, do którego to – a nie do króla! – poeta wołał: „ojcze ojczyzny witaj”!

Klabońskie pienia

Muzykę dorobił Krzysztof Klabon, nadworny królewski lutnista i piszczek, Niemiec rodem z Królewca. Zresztą rychło musiał pożegnać się z dworem – u boku nowego monarchy zastapił go Włoch Gabussi. Pośród niezbyt wysublimowanych kompozycji Klabona do „Pieśni Kalliopy” jest też taka, która służyła potem (już w XIX i XX wieku) do wykonywania dumy o Hołubku. To „Pieśń VI. Temuż” (czyli: hetmanowi koronnemu), której marsowy rytm nasuwa dalekie porównanie z włoskim madrigale di guerra, a słowa przywołują tradycję starożytnych triumfów – bo Camillus, o którym mowa na samym początku, odbył w Rzymie triumf, jaki ze starożytnych opisów znano i chętnie re-inscenizowano w stuleciach XVI i XVII.

Habsburgowie, Habsburgowie

To paradoks, że Zygmunt III, który musiał z Habsburgiem o polską koronę konkurować, właśnie Habsburgom tęż samą koronę pragnął potem po cichu przehandlować. Rzecz tajna była, ale się ujawniła i wkurzyła szlachtę, tak, że znaczna jej część dała się porwać do opozycji i malkontenctwa, a nawet do wspomnianego rokoszu. W rezultacie nikt już potem tak naprawdę nie panował – ani król, ani szlachta…

A może wartało wtedy zamienić Wazę na Habsburga? Rzeczpospolita przeszłaby pod rządy silnej ręki… i dokonalibyśmy rozbioru Prus i Moskwy?

Cicho. Lepiej nie. Nie powstałaby ta sympatyczna pieśń Grochowskiego do spółki z Klabonem.

Jacek Kowalski

– – – – – – – – – – – – – – – – – – –

W załączeniu: Pieśń VI Kalliopy Słowieńskiej Grochowskiego & Klabona śpiewa Jacek Kowalski, na tenorowej lutni renesansowej gra Henryk Kasperczak. Nagranie sporządzone specjalnie dla www.kresy.plna Zamku Kórnickim, zrealizował Robert Rekiel.

– – – – – – – – – – – – – – – – – – –

Reklama

Dlaczego zdecydowaliśmy się na ograniczenie dostępu do naszych treści?

Ponieważ nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Zawsze ktoś za nie płaci. Jeśli Czytelnicy nie wezmą na swoje barki finansowej odpowiedzialności za istnienie niezależnych, oddolnych inicjatyw dziennikarskich, takich jak Kresy.pl, wówczas na rynku pozostaną wyłącznie niskiej jakości tabloidy oraz media finasowane przez wielkie korporacje, partie polityczne i różnego rodzaju lobbies.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl to 20000 zł. 7-osobowa redakcja pracuje w pełnym wymiarze i praca ta jest naszym podstawowym, najczęściej jedynym, źródłem dochodu. Kresy.pl nie powstają po godzinach, tworzone przez amatorów. Portal jest tworzony przez wykwalifikowanych dziennikarzy oraz specjalistów z zakresu polityki międzynarodowej, którzy codziennie starają się dotrzeć do informacji istotnych z punktu widzenia interesu naszej politycznej wspólnoty.

Jeśli cenisz naszą pracę, jeśli z niej korzystasz i uważasz, że zamknięcie portalu Kresy.pl byłoby stratą, prosimy dołącz do grona osób, które współtworzą finansowe podstawy funkcjonowania naszego serwisu.





Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz