Górnośląska fuzja.

Czy Jerzy Gorzelik i ślązakowcy ostatecznie podporządkują sobie Związek Górnośląski i ruszą do politycznej kontrofensywy?

Związek Górnośląski jest jednym z najstarszych spośród śląskich stowarzyszeń kulturalnych, powstałych na Górnym Śląsku po 1989 roku. Posiada ponad 5000 członków i liczne koła, przez co obecny jest praktycznie we wszystkich większych śląskich miejscowościach. Przez ostatnie 25 lat Związek pełnił ważną rolę w lokalnym życiu kulturalnym i społecznym, organizując przy tym szereg inicjatyw kulturalnych, m.in. Śląskie Gody czy Śląskie Śpiewanie. Od 1993 przyznaje Nagrodę im. Wojciecha Korfantego, wręczaną osobom, które jak głosi jej regulamin:„w swych dokonaniach np. kulturalnych, społecznych, naukowych czy dotyczących szeroko pojętej przedsiębiorczości, przyczyniają się do nobilitacji i ugruntowania pozycji naszego regionu na mapie kraju i poza jego granicami”.Jej laureatami byli m.in. Wojciech Kilar, Henryk M. Górecki, prof. Julian Gembalski, prof. Franciszek Marek, prof. Jan Miodek, prof. Dorota Simonides, abp Damian Zimoń czy ks. Jerzy Szymik. Część jego członków angażowała się także w działalność polityczną w ramach różnych partii politycznych. Zwykło się mówić, że Związek był główną przeciwwagą dla Ruchu Autonomii Śląska, przynajmniej do czasu powstania ruchu Polski Śląsk, jednak to właśnie dwa pierwsze, jako największe i najbardziej rozpoznawalne, były najbardziej liczącymi się podmiotami. Jednocześnie, był to podmiot uznawany za pozostający pod silnym wpływem PO, co najczęściej wypominały osoby związane z PiS.

Od pewnego czasu można było jednak dostrzec stopniową zmianę głównego kierunku działań władz Związku. Wyraźna zmiana nastąpiła 2 lata temu, za kadencji prezesa Andrzeja Stani (członka PO i byłego prezydenta Rudy Śląskiej), kiedy podjęto decyzję o przystąpieniu Związku do Rady Górnośląskiej. Jest to zrzeszenie powstałe w maju 2012 roku z inicjatywy Stowarzyszenia Osób Narodowości Śląskiej i w założeniu mające skupiać szereg lokalnych, śląskich (właściwie: ślązakowskich) organizacji, które popierają lub akceptują trzy zasadnicze cele: formalne uznanie narodowości śląskiej, uznanie „języka śląskiego” za język regionalny oraz wprowadzenie „wiedzy o regionie” jako przedmiotu obowiązkowego w szkołach. Ponadto, akcentując potrzebę budowy śląskiego „społeczeństwa obywatelskiego”. W jej skład weszły przede wszystkim organizacje, które szeroko można określić jako ślązakowskie, poza SONŚ i RAŚ m.in.: Pro Loquela Silesia (stowarzyszenie promujące prace nad „standaryzacją mowy śląskiej” i uznaniem jej za język regionalny), Towarzystwo Piastowania Śląskiej Mowy „Danga” (śl. „tęcza” – M. T.], Związek Ślązaków (powstały w Księstwie Lichtenstein (sic!) i nawiązujący do przedwojennej, antypolskiej organizacji o tej samej nazwie), Przymierze Śląskie (akcentujące tzw. europejski regionalizm i koncepcję Śląska jako „europejskiego regionu”), stowarzyszenie „Nasz Wspólny, Śląski Dom” (jego sekretarz, Rudolf Kołodziejczyk, oraz członek zarządu, Andrzej Roczniok, byli autorami niesławnego listu do władz rosyjskich) czy Ślonsko Ferajna (zainicjowana w Niemczech i związana z ziomkostwem niemieckim; jej przedstawiciel publicznie domagał się uznania, że od 1922 roku Górny Śląsk niemal bez przerwy znajduje się pod polską okupacją…). Sygnatariuszem porozumienia było również niemieckie stowarzyszenie Initiative für kulturelle Autonomie Schlesiens, wspierające „śląskich autonomistów” i współpracujący z nimi głownie w obszarze „przekazu historyczno-politycznego i pracy kulturalnej”. W takim kontekście, obecność w tym gronie tak dużej i rozpoznawalnej organizacji jak Związek Górnośląski musi budzić uzasadnione zdziwienie. O ile bowiem w przeszłości (co najmniej od 2008 roku) ZG współpracował z RAŚ i Pro Loquela Silesia w sprawie uznania gwary śląskiej za język regionalny, o tyle współpraca z radykalnymi organizacjami ślązakowskimi i podpisywanie się pod postulatem „formalnego uznania narodowości śląskiej” było całkowitym novum. Na marginesie, obecny prezes Rady, Rafał Adamus (Pro Loquela Silesia), obejmie w jej imieniu patronat nad obchodami 1150 rocznicy Chrztu Śląska z rąk św. św. Cyryla i Metodego, które przygotowują podmioty wchodzące w jej skład, a także ma wystosować apel do władz województw śląskiego i opolskiego o zwracanie większej uwagi na postacie regionalne przy doborze patronów miejsc publicznych (np. nazw ulic czy szkół).

Kierunek przyjęty za kadencji prezesa Stani kontynuowany jest przez jego następcę, Marka Sobczyka. Ostatnio pojawiła się informacja, że poważnie rozważane jest wystawienie wspólnie z RAŚ listy w wyborach samorządowych do Sejmiku Województwa Śląskiego (o radach gmin i powiatów jak dotąd nie było mowy). Co prawda wiceprezes i rzecznik prasowy Związku, Grzegorz Franki, zastrzega, że po pierwsze decyzja o starcie w wyborach, a tym bardziej wspólnie z RAŚ, jeszcze nie zapadła; zarząd ma ją podjąć do 10 lipca. Po drugie, nawet gdyby startowali, to nie wiadomo „czy z RAŚ, czy w szerszej koalicji z udziałem również mniejszych organizacji śląskich”. Nie zostało jednak sprecyzowane, jakie organizacje ma on na myśli – równie dobrze może tu chodzić o innych członków Rady Górnośląskiej. Jak zresztą sformułował to lider RAŚ, Jerzy Gorzelik: „Zasadnicza korzyść ze wspólnego startu to wysłanie do wyborców silnego sygnału […] że tworzymy nową jakość w polityce samorządowej w skali województwa. Taka lista mogłaby być zaczynem do budowy w przyszłości partii regionalnej”.Zdaniem politologa z UŚ w Katowicach, a zarazem działacza RAŚ dr. Tomasza Słupika, jest to ciekawa inicjatywa, która mogłaby szacunkowo zyskać poparcie około 15% wyborców, w dużej części zniechęconych partiami ogólnopolskimi, przede wszystkim PO. Jak zaznacza, z prowadzonych przez niego badań wynika bardzo duży przepływ elektoratu między PO i RAŚ, zaś „dla ok. 80% (sic!) wyborców PO ugrupowaniem drugiego wyboru był właśnie RAŚ”.

Z pewnością kierunku obranego przez obecne władze związku nie należy interpretować jako wyrazu poglądu wszystkich jego członków. Jest on wewnętrznie zróżnicowany i zrzesza zarówno osoby będące prawdziwymi polskimi patriotami, jak i będące zbliżone poglądami do środowisk ślązakowskich. Sam Gorzelik dostrzega w tym „problem”, a Grzegorz Franki zwraca uwagę, że musieliby „zadbać o to by nie łączono nas[ZG – M.T.] z niektórymi, słusznie, czy niesłusznie, przypisywanymi RAŚ radykalnymi pomysłami”. Problemem jest jednak to, że nie jest to pierwsza sytuacja tego rodzaju, lecz konsekwentne działanie trwające już od pewnego czasu. Do tego wespół z tymi, którzy jak lider RAŚ, zgodnie z tradycyjnym światopoglądem ślązakowskim uważają, że „ten region trzeba wymyślić na nowo”… Z całą pewnością przyszła decyzja Związku w sprawie współpracy politycznej z RAŚ, a niewykluczone, że i z innymi organizacjami o mocno zbliżonym do nich światopoglądzie, może być momentem przełomowym w jego działalności. Decyzja, być może jedna z najważniejszych w historii Związku, leży w rękach jego zarządu.

Marek Trojan



2 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz