Ewelina Maszarowa

Dyrektor „Domu Polskiego” w Bielcach w Mołdawii, należy do najmłodszych (ur. w 1979 r.) przedstawicieli mołdawskiej Polonii. Pochodzi z mieszanej rodziny, w której o polskie tradycje dbała przede wszystkim babcia.

To dzięki niej poznała ona wszystkie polskie tradycje, została też ochrzczona i nauczyła się mówić po polsku. Babcia rozmawiała z nią w domu tylko po polsku, upatrując w niej kontynuatorkę patriotycznych tradycji rodziny. Wraz z odrodzeniem się polskości w Mołdawii, zaangażowała się jako nastolatka w działalność polskiego ruchu kulturalnego w Bielcach. Śpiewała i tańczyła w zespole „Jaskółki”. Dziś występuje w nim jej córka Wiktoria, która przejęła od niej pałeczkę. Po szkole średniej z powodzeniem zdała egzamin upoważniający ją do studiów w Polsce. Po rocznym pobycie na roku zerowym w Kielcach, gdzie doskonaliła język polski, rozpoczęła edukację na wydziale marketingu i zarządzania Politechniki Gdańskiej, gdzie ukończyła studia inżynierskie. Po powrocie do Mołdawii pracowała przez rok w Mołdawsko – Polskim Ośrodku Wspierania Przedsiębiorczości „Polonus” z siedzibą w Bielcach, kierowanym przez Piotra Koteliewicza. Następnie objęła kierownictwo „Domu Polskiego”, będącego siedzibą Stowarzyszenia „Dom Polski”, obejmującego zasięgiem swego działania północną Mołdawię, zamieszkaną przez około 5 tys. Polaków lub osób o korzeniach polskich. Jej praca to głównie działalność menedżerska – dba o to, by wszystkie instytucje związane z ,,Domem Polskim” miały zapewnione możliwości sprawnego funkcjonowania. „Dom” może funkcjonować głównie dzięki pomocy dotacji przekazywanych przez różne ośrodki w Polsce, których nie zawsze wystarcza na niezbędne wydatki. Tymczasem przysłanie z Polski o jednego nauczyciela mniej dla środowiska, które go gościło przez kilka lat jest bardzo trudne do zrozumienia. Zwłaszcza, jeżeli jest bardzo zżyte z jakimś pedagogiem pracującym w nim często przez wiele lat.



– Miejscowi Polacy bardzo to przeżywają – mówi dyrektor Maszarowa. – Trudno się temu dziwić. W wielu środowiskach nauczyciele są głównym oparciem dla odradzania się polskości. Uczą nie tylko języka polskiego, ale szeroko rozumianej polskiej kultury i historii. Jest to szczególnie ważne w tych ośrodkach, gdzie wszystko trzeba prowadzić od początku. Staramy się te sprawy jakoś łagodzić i rozwiązywać, ale nie zawsze jest to możliwe…

Choć często pani Ewelina ma sporo pracy, to jednak nie żałuje, że pracuje w „Domu Polskim”, ani także, że po studiach w Polsce jako jedna z nielicznych wróciła do Mołdawii i postanowiła tu pracować na rzecz swoich Polaków.

– Uważam, że osoby studiujące w Polsce powinny po zrobieniu dyplomu wracać do Mołdawii – mówi.- Obecnie jest w niej sporo możliwości robienia kariery, zwłaszcza w biznesie, których jeszcze kilka lat temu nie było. Z roku na rok jest ich więcej. Dlatego też wszystkich wyjeżdżających na studia zachęcam do powrotu do Mołdawii. Inaczej bowiem nasza społeczność stale będzie doznawała upustu krwi i nie dorobi się tak potrzebnej świadomej inteligencji.

Pani Ewelina pracując w „Domu Polskim” nadal doskonali swoje umiejętności. Studiuje m.in. na Uniwersytecie Ekonomicznym w Krakowie, czyli dawnej Akademii Ekonomicznej. Wie, że kiedyś być może przyjdzie jej zmienić pracę i chce być na to jak najlepiej przygotowana, by godnie reprezentować w Bielcach polską społeczność. Zdaje sobie sprawę, że jej sytuacja w odróżnieniu od przodków jest mimo wszystko łatwiejsza. Za to, że jest Polką nikt w dzisiejszej Mołdawii jej nie dyskryminuje.

Marek A. Koprowski

Reklama

Dlaczego zdecydowaliśmy się na ograniczenie dostępu do naszych treści?

Ponieważ nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Zawsze ktoś za nie płaci. Jeśli Czytelnicy nie wezmą na swoje barki finansowej odpowiedzialności za istnienie niezależnych, oddolnych inicjatyw dziennikarskich, takich jak Kresy.pl, wówczas na rynku pozostaną wyłącznie niskiej jakości tabloidy oraz media finasowane przez wielkie korporacje, partie polityczne i różnego rodzaju lobbies.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl to 20000 zł. 7-osobowa redakcja pracuje w pełnym wymiarze i praca ta jest naszym podstawowym, najczęściej jedynym, źródłem dochodu. Kresy.pl nie powstają po godzinach, tworzone przez amatorów. Portal jest tworzony przez wykwalifikowanych dziennikarzy oraz specjalistów z zakresu polityki międzynarodowej, którzy codziennie starają się dotrzeć do informacji istotnych z punktu widzenia interesu naszej politycznej wspólnoty.

Jeśli cenisz naszą pracę, jeśli z niej korzystasz i uważasz, że zamknięcie portalu Kresy.pl byłoby stratą, prosimy dołącz do grona osób, które współtworzą finansowe podstawy funkcjonowania naszego serwisu.




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz