Od 1 stycznia 2015 roku na Litwie zacznie obowiązywać ogólnoeuropejska waluta. Taką decyzję wczoraj, 23 lipca, podjęła Europejska Rada ds. Ogólnych. Ustalono kurs wymiany lita na euro na poziomie 1 euro — 3,4528 lita. Decyzja ta jest ostateczna i nieodwołalna.

Premier Algirdas Butkevičius uczestniczący w obradach Rady w Brukseli nazwał „historyczną” jej wczorajszą decyzję. Minister finansów Rimantas Šadžius podkreślał z kolei, że w ciągu najbliższych kilku lat Litwa zaoszczędzi na nowej walucie około 4 mld litów, aczkolwiek — jak ocenia minister – koszty wprowadzenia euro wyniosą 2 mld litów.



Witając Litwę w gronie krajów strefy euro, premier Włoch — sprawujących przewodnictwo w Unii Europejskiej — Sandro Gozi pogratulował litewskiemu koledze dołączenia do strefy wspólnej waluty. Podczas konferencji prasowej Gozi przedstawił decyzję Rady, informując, że od 1 stycznia 2015 roku Litwa zostanie kolejnym — 19 — członkiem klubu euro, aczkolwiek będzie ona równoprawnym oraz ważnym partnerem dla pozostałych członków klubu. Włoski premier zaznaczył, że litewski sektor finansowy oraz gospodarka pozostają od dłuższego czasu stabilne, dlatego wchodząc do strefy euro, Litwa wniesie tę stabilność do samej strefy.

Premier Butkevičius zaznaczył podczas konferencji, że wprowadzenie euro było jednym z podstawowych celów jego rządu i wyraził zadowolenie, że ten cel został osiągnięty, gdyż miał on dla jego rządu znaczenie egzystencjalne.

— Chcę przypomnieć, że po objęciu stanowiska zadeklarowałem, że jeśli nam nie uda się wprowadzić euro to będę gotów podać się do dymisji — wyjaśnił litewski premier.

Wprowadzenie euro na Litwie, w opinii ekspertów, jest kolejnym krokiem do ściślejszej integracji Litwy z Unią Europejską. O tym, że po 10 latach od wejścia kraju do Unii jest to wciąż trwający proces, świadczyła chociażby wczorajsza konferencja prasowa premierów Litwy i Włoch oraz unijnego komisarza ds. stosunków międzyinstytucjonalnych i administracji, byłego słowackiego dyplomaty Maroša Šefčoviča. Gdy Włoch i Słowak oraz większość dziennikarzy na sali prowadzili konwersję po angielsku, litewski premier oraz większość dziennikarzy z Litwy korzystali z usług tłumaczy i odpowiadali, oraz zadawali pytania po litewsku.

Jedną z poruszonych przez nich kwestią był sceptycyzm mieszkańców Litwy wobec europejskiej waluty. Jak wynika z kwietniowych badań „Eurobarometru”, na Litwie wciąż więcej jest „eurosceptyków” niż popierających wymianę litewskiej waluty na ogólnoeuropejską. Premier Butkevičius zauważył jednak, że poparcie społeczne dla wprowadzenia euro ostatnio wzrosło. Wyraził też nadzieję, że zaplanowana przed wejściem wspólnej waluty polityka informacyjna jeszcze bardziej zmniejszy grono sceptyków.

Według kwietniowych sondaży, wprowadzenie na Litwie wspólnej waluty popiera 46 proc. mieszkańców i choć w porównaniu z danymi sprzed roku liczba zwolenników wzrosła o 5 proc. to jednak liczba osób niechętnych euro wciąż jest większa. Według ostatnich badań, euro nie chce 48 proc. litewskiego społeczeństwa. Przed rokiem było 55 proc.

Przyjęty niedawno rządowy program informacyjny towarzyszący wprowadzenia wspólnej waluty przewiduje popularyzację wspólnego pieniądza. Musi też zmierzyć się z obawami społeczeństwa, że wprowadzenie euro wywinduje ceny. Z tymi obawami rządowi będzie chyba najtrudniej walczyć, bo już teraz pojawia się wiele sygnałów, że przedsiębiorcy i usługodawcy już teraz zwiększają ceny, żeby w przyszłości nie być posądzonymi o złamanie prawa, które przewiduje, że w okresie wprowadzenia euro zaokrąglenia cen musi odbywać się na korzyść klienta.

Dlatego biznes już teraz śpieszy zaokrąglić ceny, ale na swoją korzyść. W tym tygodniu o zwieszeniu cen na swoje usługi ogłosił jeden z litewskich banków, który zwiększył koszt przelewów z 3 do 3,5 lita, czyli w przeliczeniu na euro z 0,89 eurocenta za przelew do równo 1.01 euro. Rimantas Šadžius określił takie działania „swawolą” i zaznaczył, że ostatecznie wygra ten, kto zmniejsza, a nie ten, kto zwiększa ceny.

Według Centralnego Banku Litwy, po wprowadzeniu euro oczekuje się, że ceny wzrosną o 0,2-0,3 proc. Takie oceny wynikają z doświadczeń Estonii i Łotwy, które u siebie euro wprowadziły odpowiednio w 2011 i 2014 roku.

Pierwszą próbę wprowadzenia wspólnej waluty Litwa podjęła w 2007 roku. Jednak wtedy nie udało się przekonać unijne instytucje, zwłaszcza że wnioski Komisji Europejskiej i Europejskiego Centralnego Banku były nieprzychylne Litwie. Zawadziła wtedy perspektywa wzrostu inflacji. W tym roku również zwracano uwagę, że Litwa może nie poradzić sobie ze wzrostem inflacji, ale jak wynika z ocen, dziś te zagrożenie jest mniejsze niż było 7 lat temu.

Od wczoraj i w ciągu najbliższych dni wszyscy klienci operatorów litewskich sieci komórkowych otrzymają SMS-y z podstawową informacją o decyzji Rady Europejskiej o kursie wymiany lita oraz o mechanizmie przeliczenia emerytur, płac i innych świadczeń.

Drugiego SMS-a użytkownicy sieci mobilnych otrzymają w grudniu. Będą informowani w nim o trybie wymiany pieniędzy i instytucjach, które tym się zajmują.

Po miesiącu od wczorajszej decyzji Rady Europejskiej, a zgodnie ze wcześniejszymi postanowieniami litewskiego rządu, wszystkie ceny na Litwie będą podawane w litach i euro. Później też zostanie uruchomiony monitoring cen. Rząd będzie pilnował, żeby nie wzrastały one bezpodstawnie. Przedsiębiorcy i handlowcy, którzy nie będą przestrzegali ustaleń zostaną ukarani. Tak obiecuje rząd.

Stanisław Tarasiewicz

„Kurier Wileński”

Reklama

Dlaczego zdecydowaliśmy się na ograniczenie dostępu do naszych treści?

Ponieważ nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Zawsze ktoś za nie płaci. Jeśli Czytelnicy nie wezmą na swoje barki finansowej odpowiedzialności za istnienie niezależnych, oddolnych inicjatyw dziennikarskich, takich jak Kresy.pl, wówczas na rynku pozostaną wyłącznie niskiej jakości tabloidy oraz media finasowane przez wielkie korporacje, partie polityczne i różnego rodzaju lobbies.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl to 20000 zł. 7-osobowa redakcja pracuje w pełnym wymiarze i praca ta jest naszym podstawowym, najczęściej jedynym, źródłem dochodu. Kresy.pl nie powstają po godzinach, tworzone przez amatorów. Portal jest tworzony przez wykwalifikowanych dziennikarzy oraz specjalistów z zakresu polityki międzynarodowej, którzy codziennie starają się dotrzeć do informacji istotnych z punktu widzenia interesu naszej politycznej wspólnoty.

Jeśli cenisz naszą pracę, jeśli z niej korzystasz i uważasz, że zamknięcie portalu Kresy.pl byłoby stratą, prosimy dołącz do grona osób, które współtworzą finansowe podstawy funkcjonowania naszego serwisu.





Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz