Będziemy „first to fight”, będziemy wyspą Prawdy i Dobra w otaczającym nas oceanie zła tak długo, jak historia i polityka nie upomną się o swoje – a więc póki nie przypomną nam, że nie zachowuje niepodległości ten, kto lekkomyślnie szafuje własną krwią w obronie innych, a dopiero potem swojej własnej. Ten, kto zwycięża jedynie moralnie, rzucając się w środek ogniska, aby podtrzymać ogrzewający innych płomień.

Historia Polski potoczyła się tak, że w sierpniu świętujemy dwie bardzo istotne rocznice, z których obydwie zaważyły w znacznym stopniu na współczesnym obliczu naszego kraju. Miesiąc ten powinien być pouczający dla Polaków bardziej, niż jakikolwiek inny. Pomimo to, zachowujemy się tak, jakby dobre samopoczucie gwarantowało niezawisły byt państwowy.

I tak, na 15 sierpnia, w rocznicę Bitwy Warszawskiej, słyszymy słuszne przecież tezy, że krew przelana w wojnie polsko-bolszewickiej zaowocowała niepodległą Polską, że nie poszła na marne i tym podobne.

Można odnieść jednak wrażenie, że są to echa dokładnie tych samych przemówień, które czołowi przedstawiciele sanacyjnej grupy rekonstrukcyjnej (sanacja 2.0) wygłaszają dwa tygodnie wcześniej. Także przy okazji rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiegosłyszymy, że bez tego zrywu nie byłoby niepodległości Polski, że z przelanej krwi wyrosła wolna Ojczyzna.

Tymczasem, te dwa wydarzenia łączy tylko i wyłącznie najwyższej próby heroizm przejawiony na polu walki. Z przemówień dygnitarzy państwowych neo-sanacji wynika, że nieistotne jest właściwie, czy się wojnę wygrywa, czy przegrywa. Prędzej czy później z przelanej krwi rodzi się taka czy inna Polska, z orłem w koronie i z urzędowo certyfikowanym patriotyzmem.

Prawda jest jednakowoż tak do bólu prosta, że aż żal bierze, iż trzeba ją przypominać. Powstanie Warszawskie nie przyniosło wolnej Polski, skutkiem jego wszczęcia nie było odzyskanie niepodległości, a strata najlepszej młodzieży i doszczętne zburzenie własnej stolicy, która bez wątpienia ułatwiła stalinizację społeczeństwa polskiego po wojnie. A przecież pokolenie to mogło przynajmniej częściowo dożyć odwilży po śmierci Stalina, reżim by złagodniał, ludzie ci mogliby mieć dzieci, a ich dzieci własne potomstwo. Kod kulturowy najlepszych Polaków miałby kto przenosić z pokolenia na pokolenie. Z tej przelanej krwi niestety nie wynikło nic dobrego. I kto wie, jakby dziś wyglądała Polska, gdyby etos pokolenia Kolumbów przetrwał przynajmniej cząstkowo do dziś.

Co niektórzy wręcz zabraniają „podnoszenia ręki” na Powstanie Warszawskie, traktując polskość nieomal jak surogat religii. Mamy więc zarówno święte dogmaty których nie wolno podważać, mamy też przelaną krew i śmierć, przez którą przychodzi zwycięstwo, mamy język aksjomatów. W Powstaniu Warszawskim może i przegraliśmy militarnie – mówią ci ludzie – ale potwierdziliśmy moralne prawo do posiadania niepodległego państwa.

I jeśli już ktoś jednak ośmieli się głośno i jednoznacznie postawić tezę o przegranej w 1944 rokumającej równie jednoznaczny wymiar, to i tak na pocieszenie dowiadujemy się, że przynajmniej Europa została uratowana przed komunizmem.

W przypadku zwycięskiej Bitwy Warszawskiej odzyskanie, obrona i utrzymanie niepodległości też nie wystarczają. Ileż to razy słuchaliśmy, że obroniliśmy wówczas przed komunizmem Europę i Polskę – dokładnie w takiej kolejności. Zupełnie tak, jakby zabieganie o własny kraj było niezbyt doniosłe, nie odpowiadało wyobrażeniom o Polsce jako obiekcie kultu, o Polsce, która zawsze ma się za kogoś poświęcać i ryzykować dla innych własne istnienie.

To właśnie tego typu pedagogika narodowa, podszyta patriotycznymi frazesami, sprawia, iż w Polsce na podatny grunt padają wciąż wezwania do odgrywania roli „flanki”, „przedmurza” i tym podobnych. Nawet, jeśli odnosimy zwycięstwa, to odnoszenie ich wyłącznie dla własnej korzyści to za mało. Jeśli przegrywamy – to przynajmniej obroniliśmy innych. A przecież nijak nie da się wykazać, że celem wybuchu Powstania Warszawskiego było uchronienie Niemiec przed komunizmem. Wątpliwe też, by obrona Europy przed komunizmem motywowała polskiego żołnierza w roku 1920, tym bardziej, że Europa ta utrudniała na wszelkie sposoby naszą walkę z bolszewizmem.

Mimo tych wszystkich bolesnych nauczek Polska nadal prowadzi się tak, jakby chciała uwiarygodnić swoje prawo do niepodległości, którego ekwiwalentem ma być wdzięczność – a jakże – Zachodu. Tego Zachodu, którego tak bardzo chcemy być przedmurzem, „wschodnią flanką”, którego chcemy być przedłużeniem i pasem transmisyjnym w najbliższym otoczeniu. Tego Zachodu, który w XX wieku zniknięcie niepodległej Polski przyjął bez zmrużenia okiem, przehandlowując wykrwawiający się przez 6 lat na rzecz jego interesów kraj i to państwu, przed którym Polska rzeczywiście obroniła Europę dwadzieścia parę lat wcześniej.

Tych rzeczy jednak od naszych „państwowców” z neo-sanacji się nie dowiemy.Nie powie nam o tym żywcem wyjęty z epoki międzywojnia minister obrony narodowej, który przemawia tak, jakby był nieomal drugim Rydzem-Śmigłym. Podobnych wątpliwości nie wyraża prezydent RP, będący wierną kopią jednego ze swoich poprzedników, a zarazem osobistego mentora. Ten ostatni z kolei miał przeglądać się w portrecie marszałka Piłsudskiego jak w lustrze, co nie wróży dobrze naszej polityce także i dziś.

Kult wodza, który pokieruje narodem ku jego świetlanej przyszłości – nieważne, czy jest to „świętej pamięci profesor prezydent” czy jakiś inny „nasz drogi wódz” – może i ma pewne zdolności mobilizacyjne, ale nie rozwiązuje problemu podstawowego, a mianowicie: co będzie, gdy tego czy innego komendanta zabraknie. Co stanie się, gdy zdamy sobie sprawę, że komendant-prezes nie wykształcił żadnej szkoły myślenia, że ostał się po nim jeno patriotyczny frazes i przyboczny chór potakiwaczy. A wreszcie – co stanie się, gdy kolejne wcielenie marszałka-komendanta-prezesa się jednak pomyli, a w jego otoczeniu nikt nie zaryzykuje podważeniem ostatecznego werdyktu najwyższej instancji.

Błędne decyzje polityczne czy militarne można sobie rekompensować w nieskończoność. Najwyraźniej Polska nie jest tak ważna, a zabieganie o interes własnej Ojczyzny – którą tworzy przede wszystkim naród – nie jest dość doniosłym zadaniem. W związku z tym będziemy bronić Europy, będziemy „first to fight”, będziemy wyspą Prawdy i Dobra w otaczającym nas oceanie zła tak długo, jak historia i polityka nie upomną się o swoje – a więc póki nie przypomną nam, że nie zachowuje niepodległości ten, kto lekkomyślnie szafuje własną krwią w obronie innych, a dopiero potem swojej własnej. Ten, kto zwycięża jedynie moralnie, rzucając się w środek ogniska, aby podtrzymać ogrzewający innych płomień.

Coraz bardziej gęstniejąca sytuacja międzynarodowa jest tym groźniejsza, że obecnie władcy Rzeczypospolitej rekrutują się w dużej mierze albo z tonących w uniesieniach patriotycznych pięknoduchów, albo współczesnych wcieleń Nikodema Dyzmy. Jednocześnie oprawa estetyczna świąt państwowych i patriotyczna frazeologia – tak odmienna od ustępującej ekipy trampkarzy – utrudnia uciekanie się w tym wszystkim do rozumu.

Zachowując oryginalną terminologię znanej metafory – rządy Platformy robiły z nas gówno, podczas gdy rządy PiS-u zrobią z nas bohaterów. Jeśli dobrze pójdzie, to znowu będziemy ginąć za Europę, za jej flanki, przedmurza i tak dalej. A wreszcie skorzystamy na tym sami – po takiej porcji przelanej krwi inna Polska, niż prawdziwie niepodległa, nie ma prawa się odrodzić. Bo przecież krew przelana za ojczyznę nigdy nie idzie na marne.

Marcin Skalski



19 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

    • fiesta :

      M.Skalski napisal – cytat: „Powstanie Warszawskie nie przyniosło wolnej Polski, skutkiem jego wszczęcia nie było odzyskanie niepodległości, a strata najlepszej młodzieży i doszczętne zburzenie własnej stolicy, która bez wątpienia ułatwiła stalinizację społeczeństwa polskiego po wojnie. A przecież pokolenie to mogło przynajmniej częściowo dożyć odwilży po śmierci Stalina, reżim by złagodniał, ludzie ci mogliby mieć dzieci, a ich dzieci własne potomstwo. Kod kulturowy najlepszych Polaków miałby kto przenosić z pokolenia na pokolenie. Z tej przelanej krwi niestety nie wynikło nic dobrego. I kto wie, jakby dziś wyglądała Polska, gdyby etos pokolenia Kolumbów przetrwał przynajmniej cząstkowo do dziś”……. KOMENTARZ „fiesta”…… Lepiej byloby dla M.Skalskiego nic nie pisac n/t powstania warszawskiego to przynajmniej nie kompromitowalby sie na forum KRESY.PL , a tak to zrobil z siebie durnia i klamce – vide poczatek zamieszczonego cytatu: „Powstanie Warszawskie nie przyniosło wolnej Polski, skutkiem jego wszczęcia nie było odzyskanie niepodległości, a strata najlepszej młodzieży i doszczętne zburzenie własnej stolicy…”. Jesli M.Skalski nie wie o co walczyli POWSTANCY WARSZAWSCY to polecam mu temat pt. „72 lata temu wybuchło Powstanie Warszawskie” na stronie: ( http://www.kresy.pl/?forum/72-lata-temu-wybuchlo-powstanie-warszawskie,0,0,22404 ). Tam sa przyklady wypowiedzi POWSTANCOW WARSZAWSKICH, ktorzy przezyli powstanie i mowia o co walczyli i radzilbyl M.Skalskiemu nie wymyslac swojej wlasnej wersji historii powstania warszawskiego opartej na klamstwach, polprawdach i wlasnych domniemaniach. Poza tym w 1941r zostal opracowany przez Niemcow plan GENERALPLAN OST, ktory zakladal wymordowanie 85% Polakow, a 15% mialo sluzyc niemieckiej rasie panow. Polska miala byc calkowicie zasiedlona przez Niemcow, a Warszawa kompletnie zburzona. A.Hitler swoja anty-polskosc oznajmil swojej kadrze oficerskiej w sierpniu 1939r, a w pierwszych 3 miesiacach okupacji Polski wymordowal okolo 80 tysiecy polskiej inteligencji, podczas gdy Stalin mordowal polska inteligencje od wiosny 1940r do czerwca 1941r w sowieckiej strefie okupacyjnej.
      W Warszawie bez przerwy trwaly lapanki i albo dostawalo sie w czape, albo czekala wywozka do obozu koncentracyjnego lub na roboty do Niemiec. Jednoczesnie w Warszawie funkcjonowal oboz koncentracyjny KL WARSCHAU, w ktorym mordowano Polakow – liczba ofiar byla w przyblizeniu 200 tysiecy i oboz wyzwolili POWSTANCY WARSZAWSCY.
      M.Skalski napisal – ciag dalszy cytatu: „…. która bez wątpienia ułatwiła stalinizację społeczeństwa polskiego po wojnie”. Otoz Stalin posiadal ponad milion zolnierzy armii czerwonej na obszarze panstwa polskiego w pelnym uzbrojeniu i jednostki specjalne NKWD i SMIERSZ (okolo 50 tysiecy) oraz sowieckie agentury, jak: PPR, AL-GL, MBP-UB, KBW, LWP, MO etc do inwigilowania polskiego spoleczenstwa i zwalczania slabo uzbrojonych zolnierzy polskiego podziemia niepodleglosciowego, ktorych bylo ponad 200 tysiecy w momencie pojawienia sie sowieckiego okupanta na ziemiach Polski w styczniu 1944r, czyli zolnierzy polskiego podziemia zbrojnego bylo 5 razy wiecej niz POWSTANCOW WARSZAWSKICH i czesc z nich rowniez brala udzial w powstaniu.
      TERROR STALINOWSKI NA OBSZARZE PANSTWA POLSKIEGO OBEJMOWAL CALA POLSKE OKUPOWANA PRZEZ STALINA I BYL WYMIERZONY WE WSZYSTKICH PRZECIWNIKOW POLITYCZNYCH STALINA, POCZAWSZY OD ZOLNIERZY POLSKIEGO PODZIEMIA ZBROJNEGO A SKONCZYWSZY NA POLSKIM RZADZIE PODZIEMNYM, ANTY-KOMUNISTYCZNYCH DZIALACZACH SPOLECZNYCH W POLSCE I POLSKIM RZADZIE W LONDYNIE.
      M.Skalski pisze kolejne bajki dla doroslych – cytat: „A przecież pokolenie to mogło przynajmniej częściowo dożyć odwilży po śmierci Stalina, reżim by złagodniał, ludzie ci mogliby mieć dzieci, a ich dzieci własne potomstwo”. Otoz ci co przezyli okres stalinowski w Polsce byli traktowani jak obywatele II-giej i III-ciej kategorii, a historia komunistyczna skazala ich na wieczne potepienie i hanbe oraz temat zolnierzy polskiego podziemia zbrojnego i zbrodni stalinowskich byl zakazany.
      Setki tysiecy Polakow-patriotow z pokolenia okresu miedzywojennego zostalo rowniez zmuszonych do emigracji: Anglia, Francja, Ameryka Polnocna i Ameryka Poludniowa, Australia etc i tam glownie wyrastalo nowe polskie pokolenie – potomkowie Polakow-patriotow.
      Dopiero po 1990r, kiedy powstaly niezalezne opracowania historyczne to Polacy w Polsce zaczeli uczyc sie prawdziwej historii Polski, czyli przez 45 lat (2 pokolenia) Polacy przechodzili generalne pranie mozgu. Zakladajac, ze dzieci bylych polskich patriotow byly w stanie zdobyc pozycje w polskim spoleczenstwie to nie mialy wplywu na rzad w Polsce, ktory skladal sie glownie z samych KOMUNISTOW I AGENTOW MOSKWY. Poza tym Polak-patriota pozostawal wierny haslu: BOG HONOR OJCZYZNA i nie zapisywal sie do PZPR, i w tym miejscu konczyla sie kariera Polaka-patrioty, chyba, ze obrocil sie w swinie, zdradzil zasady i zapisal do PZPR.
      To sa przyklady zyciowe, ktore zaprzeczaja wymyslonej teorii przez M.Skalskiego dotyczacej rzekomej roli jaka mogli odegrac zyjacy POWSTANCY WARSZAWSCY, ktorych zginelo 1/3 stanu osobowego.
      Pozostale 2/3 POWSTANCOW WARSZAWSKICH, ktorzy przezyli powstanie warszawskie nie odegrali zadnej waznej roli w czasie dyktatury stalinowskiej i dyktatury komunistycznej w Polsce w latach 1944-1989. Ich dzieci rowniez nie zdobyly waznych stanowisk w Polsce w okresie dyktatury komunistycznej, bo o tym decydowali TOWARZYSZE z PZPR i MOSKWA.
      Z kolei w 1989r wladza w Polsce podzielilo sie zydostwo z PZPR z zydostwem z Solidarnosci i KOR i ZYDY RZADZA DO DZIS w Polsce (sierpien 2016r). WNIOSEK Z CYTATU AUTORSTWA M.SKALSKIEGO: M.Skalski nie zna polskiej historii i nie zna zycia, wiec wymysla wlasne domniemane teorie bez pokrycia.
      POLSKA W DALSZYM CIAGU NIE JEST WOLNA I POLACY ZYJA POD ZYDOWSKA OKUPACJA – vide zydowskie partie polityczne u wladzy w Polsce w ciagu ostatnich 27 lat. Z kolei majatek panstwowy Polski jest glownie w lapach bylej nomenklatury komunistycznej i komunistycznych agentow spec sluzb oraz Niemcow i MIEDZYNARODOWEGO ZYDOSTWA.
      Podsumowujac: Polacy nie sa w stanie zrobic porzadku w Polsce, poniewaz nie maja kontroli nad rzadami i polskim majatkiem narodowym oraz nie kontroluja mediow, szkolnictwa i edukacji etc. Poza tym Polacy sa oglupieni polskojezyczna propaganda, podzieleni z roznych powodow, sa rowniez dziecinnie naiwni i latwowierni etc i nawet sam M.Skalski fantazjuje i tworzy teorie bez pokrycia.
      Okazuje sie, ze WALKA O WOLNA POLSKE DLA POLAKOW nie skonczyla sie wraz z upadkiem powstania warszawskiego i od Polakow zalezy czy beda ta walke kontynuowac czy poddadza sie i pozwola zniewolic sie calkowicie ZYDOWSKIEMU OKUPANTOWI POLSKI.

        • fiesta :

          Prof. ekonomii Witold J. Kieżun – Nie o taką Polskę walczyłem….. „To potworne zakłamanie” – mówi o sytuacji w Polsce sędziwy profesor nauk ekonomicznych Witold Kieżun. 91-letni ekonomista, powstaniec warszawski, więzień sowieckich łagrów, autor książki „Patologia transformacji” w swoich publicznych wypowiedziach podkreśla, że sytuacja gospodarcza Polski jest obecnie tragiczna.
          W tej chwili struktura gospodarki polskiej jest strukturą kraju skolonializowanego, tak samo jak struktura Burundi, Rwandy i krajów afrykańskich, gdzie 95 proc. kapitału bankowego, 90 proc. kapitału handlowego znajduje się w obcych rękach, a własnych przedsiębiorstw produkcyjnych jest minimalny procent. „Ekonomiczna kolonizacja nie polega na tym, by zniszczyć jakiś kraj, ale by go eksploatować, a to wymaga pewnego wzrostu poziomu życia – wyjaśnia profesor. – Jej efektem jest jednak stałe utrzymywanie się dystansu w rozwoju w porównaniu do krajów eksploatujących. Widać to m.in. w zarobkach pracowników. W Polsce zarabiają oni nadal kilka razy mniej niż ludzie zatrudnieni w tych samych firmach, na tym samym stanowisku w krajach zachodnich, przy czym ceny wielu produktów są u nas nawet wyższe niż w krajach zachodnich, zwłaszcza towary luksusowe – twierdzi Witold Kieżun. – Na 100 największych przedsiębiorstw mamy własnych ok. 30 procent, ale cały szereg polskich przedsiębiorców ma również kapitał zagraniczny”. W dalszym ciągu praktycznie rzecz biorąc nie jesteśmy u siebie, jesteśmy w kieszeni kapitału zagranicznego….. “Polska nie ma żadnego konkretnego planu na 10 czy 20 lat. Jakie rozwijać gałęzie przemysłu? Komu ułatwiać dostęp do rynku? Jakie stworzyć mechanizmy, aby młodzi ludzie mogli wejść na rynek pracy? – wylicza ekonomista. – Za II Rzeczypospolitej działały junackie hufce pracy. Ludzie w nich wykonywali proste prace, ale jednocześnie uczyli się zawodu. Była jakaś koncepcja, aby zwalczać bezrobocie. U nas jej nie ma”.
          Naukowiec dodaje, że poza tym Polska jest bardzo skorumpowanym krajem. Jako przykład może służyć 12 koncernów amerykańskich, które zostały w USA ukarane za łapówki w Polsce. Np. komputerowy gigant Hewlett Packard musiał zapłacić 108 milionów za dwie zapłacone łapówki – 4 i 3 miliony złotych.

          “Smutno mi, że umieram nie w tej Polsce, o którą walczyłem…”– powtarza prof. Kieżuń.
          ZRODLO: http://www.dziennik.com/publicystyka/artykul/nie-o-taka-polske-walczylem

  1. upadlina
    upadlina :

    waszczu i macier, czyli głupek i psychol w duecie !!………….Gdy patrzy się na te dwie gęby, to chce się człowiekowi śmiać i jednocześnie płakać !!…….Śmiać, bo błazny zawsze wywoływały śmiech, a płakać, bo błazny zainstalowane u władzy to tragedia dla danego kraju, którym w tym wypadku jest Polska!!

  2. leszek1 :

    Bardzo slaby tekst, a zwlaszcza porownanie do okropnej Sanacji, ktora w rekordowym tempie zbudowala COP i Gdynie, wychowala mlodziez i wspanialego zolnierza. Porownacie Kaczynskiego do Pilsudskiego przypomina porownanie niektorych kobiet do psa. Pies na obcych warczy, kobieta sie lasi. Autor na ogol ma dobre i bardzo dobre artykuly. Tym razem chyba zawinila powierzchowna znajomosc historii polskiego dwudziestolecia. Reasumujac. Jezeli wsrod przywodcow znajduje sie agentura (np. Retinger kolo nikczemnego Sikorskiego i Okulicki obok chwiejnego Bora), prowadzi to do tragedii. Dlatego Zydzi tak chetnie przyprawiaja swoje glowy spontanicznym, patriotycznym ruchom i tworza rozne Fundacje.

    • fiesta :

      Zaden obcy rzad od 1944r do dzis (2016r) nie reprezentuje interesow Polski i Polakow.
      W 1944r wladze w Polsce przejela agentura Moskwy, czyli zydo-komunistyczne PKWN (poprzednia nazwa ZPP – calkowicie zydowski), a w 1989r zydostwo z PZPR podzielilo sie wladza z zydostwem z Solidarnosci i KOR i przez kolejne 27 lat znow rzadzi zydostwo w Polsce.

  3. mop :

    Nie można uczynić Polski bezpiecznej cudzą bronią kosztem polskiej suwerenności. Permanentne bazy niemieckie, czy amerykańskie w Polsce oznaczają efektywne podporządkowanie Polski obcym mocarstwom i koniec kruchej niepodległości. Polska bezpieczna i suwerenna możliwa jest wyłącznie drogą własnego wysiłku. Jest to wyzwanie o wiele trudniejsze aniżeli pisanie felietonów do New York Times i błaganie o zachodnią jałmużnę. WASZCZYKOWSKI zamiast pisać felietony, winień nareszcie wybrać się do Moskwy i zacząć uprawiać prawdziwą politykę zagraniczną, czyli mozolny wysiłek polegający na naprawie stosunków polsko-rosyjskich.
    A jeśli już mamy oprawić naszą politykę zagraniczną w jakieś hasła i slogany, niech wystarczy jedno i najprostsze: „Za wolność naszą”.

    MACIEREWICZ (Izaak Singer), to agent amerykański, który dla chwały US-raela zrobi wszystko. Wysadzi Polskę w powietrze. Jego chlebodawcy są w Waszyngtonie, a stara zasada mówi, „szukacie przyjaciół blisko, a wrogów daleko”.Jego działalność to działalność wroga Polski. To co on mówi jest bardzo sprytne, bardzo przebiegłe, natomiast historia wycharknie jego na śmietnik, ponieważ wszystko się obnaży, całe jego działanie. To agent Pentagonu, czyli jest agentem światowego masoństwa.
    MACIEREWICZ to najgłupszy minister w historii Polski, który jak najszybciej powinien przestać kierować resortem obrony. Swoją obecną karierę zbudował na katastrofie smoleńskiej i podważaniu decyzji naukowców tylko po to, by stworzyć wrażenie jakoby i tutaj było coś nie tak, dlatego jeszcze przed szczytem NATO powinien zostać zdymisjonowany. WASZCZYKOWSKI również… AMEN !!!

  4. mop :

    ( …) Coraz bardziej gęstniejąca sytuacja międzynarodowa jest tym groźniejsza, że obecnie władcy Rzeczypospolitej rekrutują się w dużej mierze albo z tonących w uniesieniach patriotycznych pięknoduchów, albo współczesnych wcieleń Nikodema Dyzmy. Jednocześnie oprawa estetyczna świąt państwowych i patriotyczna frazeologia – tak odmienna od ustępującej ekipy trampkarzy – utrudnia uciekanie się w tym wszystkim do rozumu. ( … )
    BRAWO RUSOFOBY OCZYWIŚCIE CI DWAJ WYBITNI NA ZDJĘCIU !!!
    Nikogo do miłości, przyjaźni, zmusić nie można. Ta prosta prawda dotyczy uczuć nie tylko względem osób, religii, władzy, ale także względem sąsiedniego państwa.
    Stosunek polskiego społeczeństwa do Rosji jest rezultatem znajomości historii stosunków polsko-rosyjskich oraz politycznej świadomości. Ale znajomość tych dyscyplin nauki jest zgodna z tym, co poprzez oświatę i media zostało zakodowane w naszej świadomości.
    Nikt chyba nie zaprzeczy, że przekazywana nam wiedza historyczna, jak i polityczna, służą kształtowaniu politycznych postaw społeczeństwa. Na kształtowanie tych postaw wpływ mają z reguły ci, którzy posiadają realną władzę oświatową i medialną, a więc i polityczną. Tu winniśmy sami postawić sobie pytanie, czy przekazywanie nam tej wiedzy (zgodnej, czy nie zgodnej z prawdą? – to jest istotne) budowało właściwe polskie postawy polityczne i czy były one budowane z korzyścią dla naszego państwa i narodu, czy dla innych, wrogich nam sił? Pośrednią odpowiedź uzyskamy analizując historię stosunków polsko-rosyjskich od – do chwili obecnej oraz losy naszego państwa i narodu. ===== http://wps.neon24.pl.neon24.pl/post/116655,rusofob-to-patriota-czy-nieuk-i-idiota