Czy PiS definitywnie odetnie się od Kresowian?

Ofiary wołyńskie nie mają lekko. Wprawdzie śmierć poniosły ponad 70 lat temu i to z cudzej ręki, ale każdy jest kowalem swojego losu. Nikt nie kazał Polakom na Wołyniu ginąć równo 73 lata przed szczytem NATO w Warszawie. Powiedzmy sobie też otwarcie, że na godne upamiętnienie również trzeba sobie zasłużyć – co innego zginąć z ręki banderowca, a co innego Niemca lub Sowieta. A już najlepiej to być Żydem i zginąć w pogromie ubeckim („kieleckim”), wtedy to właściwie nieważne, kto i kiedy zabija, bo prezydent RP i premier i tak pofatygują się bez zbędnego ponaglania na stosowne uroczystości.

W ciągu ostatnich kilku dni miały miejsce cztery wydarzenia, które warto odnotować. Pierwszym były obchody rocznicy pogromu ubeckiego w Kielcach, poświęcone zamordowanym w 1946 roku Żydom. Drugim była śmierć Elle Wiesela, twórcy zaczerpniętego z greki pojęcia „holokaust” (ofiara całopalna, hebr. shoah) na ludobójstwo dokonane na Żydach przez nazistów, które wpływowe kręgi żydowskie na pewno Polakom wybaczą za drobną opłatą. Sam Wiesel był typowym antypolskim obsesjonatem, czemu upust dał w 1996 roku właśnie przy okazji rocznicy pogromu w Kielcach.

Trzecim była rocznica i obchody mordu na profesorach lwowskich dokonanego przez Niemców po wkroczeniu do Lwowa w lipcu 1941 roku, czwartym zaś – Pielgrzymka Kresowian na Jasną Górę.

Tylko dwa z tych czterech wydarzeń doczekały się relacji w odwojowanych przez Dobrą Zmianę „Wiadomościach” TVP i tylko dwie uroczystości wspomnianych rocznic zaszczycili swoją obecnością sternicy nawy państwowej. Wieczorem wprawdzie TVP wyemitowała film dokumentalny o zbrodni UPA w Kisielinie pt. „Było sobie miasteczko”, ale wydawałoby się, że w wolnej Polsce powinno być na odwrót i to zbrodnie na Polakach powinny interesować nas najbardziej, a zbrodnie na Żydach tych, którzy mają ochotę oglądać specjalnie wyemitowany wieczorową porą materiał.

Cóż, profesorowie lwowscy sami są sobie winni. Może gdyby Niemcy zabili ich nie w okupowanym polskim Lwowie (w którym zresztą obecni włodarze miasta z okupantów robią właśnie Polaków) i gdyby do mordu nie przyłożyli ręki ukraińscy nacjonaliści układający listy proskrypcyjne, to kto wie, może jakaś wzmianka by się znalazła. A Kresowiacy, wiadomo, jątrzą i dzielą, niestety jest ich jeszcze na tyle wielu, że trzeba im się przypodobać przed kolejnymi wyborami, ale po wyborach to niech sobie jeżdżą na ich spędy jacyś kukizowcy czy narodowcy. Pan Prezydent i Pani Premier mają ważniejsze rzeczy do roboty, jak chociażby publiczne potępienie na obchodach w Kielcach antysemityzmu, ksenofobii i rasizmu przez Pana Prezydenta, które to problemy są, jak wiadomo choćby z lektury „Gazety Wyborczej”, główną bolączką naszego społeczeństwa.

Kto jednak nie godzi się na taki bezmiar cynizmu, na wartościowanie ofiar ze względu już nawet nie na narodowość kata, ale i na narodowość samych zabitych, niech pojawi się pod Sejmem teoretycznie wolnej już Polski, by domagać się należytego oddania szacunku Polakom zamordowanym przez UPA na Kresach ponad 70 lat temu.

7 lipca o godzinie 13.00 widzimy się pod Sejmem, by domagać się uznania przez parlament bestialskich mordów na Polakach za ludobójstwo i by ustanowić ku czci ofiar święto państwowe.

Marcin Skalski



9 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. azar :

    Zaglądnijmy więc do ukraińskich źródeł, co mówią o tragedii w wiosce Hnilcze?

    Po pierwsze w 1989 roku, mieszkańcy wioski Hnilcze zbudowali i uroczyście otworzyli „Krynice pamięci” – w ramach pamięci o tragedii tejże wioski. Po drugie w 65 – w rocznice tej tragedii w wiosce odsłonięto upamiętniający krzyż. Różnica pomiędzy polską pamięcią a ich pamięcią polega na tym, że według miejscowych Ukraińców tą wioskę 19 lipca 44 roku spalili Polacy wraz z oddzielam NKWD z Podhajców. Po trzecie – tego dnia wg ukraińskich świadków, Polacy z pomocą wspomnianego oddziału sowieckiego zamordowali w tej wiosce 22 Ukraińców. (6)

    Tutaj aby nie być gołosłownym, warto zamieścić wspomnienia kilku osób, które przeżyły tą tragedie:

    – Mychajlo Shayuk, emeryt, wspomina: „Na święto Spasa, 19 sierpnia 1944 byłem w domu … przed świtem rozpoczęła się w wiosce strzelanina. Ludzie uciekali z krzykiem, że idzie sowieckie wojsko z Polakami, że palą wieś i mordują ludzi. Spodziewać się na ich dobroć nie mogłem, wiec uciekałem z innymi ludźmi Hlinczananami”.

    – Olha Karpivna Szkira odtwarza wydarzenia z tego dnia w następujący sposób: „Na moich oczach Polacy zamordowali Onufrija Smicha, prosił o łaskę, nawet pokazał radzieckiemu oficerowi, który był z nimi list od syna Mikołaja, który służył w sowieckim wojsku . Ale Polacy odciągnęli Onufrija : „Ano bandyto – trzy kroki do tyłu” Jeden z nich porwał list i zastrzelił go. I wtedy ja zaczęłam prosić o babcię: ” Nie zabijajcie jej, ona jest głucha i tak umrze ma już osiemdziesiąt dwa lata”. Ale nie zwracali na mnie uwagi, moją babcię zabili i ciocię zabili i całą rodzinę Smichów. Tam, w ogrodzie ze strumieniami, koło jabłoni”.

    – Serhij Klimchuk: „Męża mojej siostry Oleksandry, Semena Czabarenka rozciął kosą Polak Józef Gnatkowski – na jej oczach. Siostrę czekała podobna śmierć ale wstawił się za nią inny Polak [ Spogodzki. Napastnicy krzyczeli w języku polskim: „Ciąć i palić” i robili straszne rzeczy”.

    – „Filipa Borsuka zabili i wrzucili do ognia” – Kilchytska.

    „To było piekło – wzdycha M. Shayuk. – Wyobraźcie sobie, że wtedy Hnilcze liczyło 900 domów i ponad trzy tysiące osób. Na wojny sowieci zabrali około 200 osób. Więc wdowom jakich domy spalono nie miał kto pomóc i nie tylko im, bo z całej wioski pozostało jakieś 20 domów. Spalili wszystko – zboże i bydło i cały majątek”.

    – „Miałem 14 lat, kiedy nastąpił atak na Hnilcze. Mieszkaliśmy w Czerwni (chutor przy wiosce) – mówi Jewhen Smiech. – Na trzeci dzień po ataku bylem w Hnilczy. Szedłem doliną i w ogrodzie przy rzece Kniahyni widziałem trupy ludzi, niektóre były zwęglone … Nawiasem mówiąc 19 sierpnia 1944 Ukraińcy uciekali również z Czerwnia ” (7)

    Ukraińskie źródła jak wynika z powyższego, twierdzą, że wioskę spalili Polacy – pomagał im w tym oddział NKWD…. źródła te twierdzą również, że w nocy faktycznie pojawił się w wiosce oddział UPA ale spalić miał jedynie cztery domy Polaków, których oskarżano o współprace z sowietami.

    Nie przesadzając kto tu jest bliższy prawdy i kto ma racje, możemy śmiało stwierdzić, że jeśli polskie źródła mówią nam o ośmiu osobach (póki co 8 osób, a za chwilę dowiemy się, że to cyfra poważnie zawyżona) zamordowanych przez UPA tego dnia – to wersja o zlikwidowaniu osób podejrzanych o kolaboracje z sowietami jest jak najbardziej prawdopodobna, gdyż raczej trudno nazwać etniczną czystką zamordowanie kilku osób i pozostawienie przy życiu ponad tysiąca.

    Pytania jakie zapewne pojawiają się u osób czytających – czy źródła ukraińskie są wiarygodne, czy nie jest to zakłamana banderowska propaganda (tak od lat często kwitowane są nawet autentyczne dokumenty, które podważają polską wersję przebiegu tych wydarzeń), czy można to jakoś zweryfikować?

    Pytania jakie pojawiły się u mnie (a zakładam, że po obu stronach jest trochę prawdy) – czy Srokowski – człowiek jaki był tam wtedy, nic nie wie o tym o czym mówi ukraińska wersja wydarzeń? Czy nie boi się, że prędzej czy później prawda dotyczącą tej tragedii zostanie w końcu wyjaśniona?

    Z odpowiedzią na nasze pytania na pomoc przychodzi sam Srokowski …

    Otóż okazuje się, że on doskonale wie co wtedy naprawdę się wydarzyło … na lewo i prawo opowiada o polskiej tragedii, o męczeństwie jego rodzinnej wioski – o tragedii Hnilcze napisał nawet książkę – jego opowiadania „Nienawiść” też inspirowane są wydarzeniami w tej wiosce. Wszędzie dowiadujmy się o tragedii polskiej części wioski – zawsze mowa o ludobójstwie dokonanym na Polakach przez ukraińskich nacjonalistów, tak też wygląda opis tragedii w wiosce Hnilcze …

    Ale Srokowski o zamordowaniu w tej wiosce 22 Ukraińców i spaleniu całej wioski przez Polaków milczy …

    Przejdźmy do rzeczy …

    Srokowski okazuje się kutym na cztery nogi manipulantem, oficjalną wersję przepycha przez kresowe media, konferencje, spotkania, poprzez swoje książki … ale na wszelki wypadek, aby mógł się wytłumaczyć, gdy zostanie złapany za rękę, może stwierdzić : ”jak to ja nic o tym nie mówiłem?” ależ proszę bardzo – napisałem przecież cały artykuł na ten temat.

    I czego możemy dowiedzieć się z tego artykułu?

    Otóż po pierwsze pan Srokowski uściśla liczbę zamordowanych w tym dniu Polaków:

    „Napad na wieś miał miejsce w nocy z 17 na 18 sierpnia 1944 r. Ofiarą tego napadu padła, wedle zeznań świadków, jedna osoba. Polska część wsi została doszczętnie spalona. Została też obrabowana. Stało się tak, jak powiadali Ukraińcy. Palili, rabowali, ale nie zabijali.”(8)

    – Mowa tu o jednej zamordowanej osobie podczas strasznego napadu dokonanego przez UPA! (powtarzam – jedna ofiara). Ale i dalej w artykule pan Srokowski przyznaje, że miały miejsce fakty dosyć poważnie odbiegające od tego o czym mówią wszystkie polskie i rosyjskie źródła, cytuje za Srokowskim:

    Nad ranem 18.08.1944 r. zawiadomiony przez kogoś oddział sowiecki wraz z polskimi chłopcami z Panowic przyszedł na pomoc polskiej ludności w Hnilczu. I zaczął się odwet. Mówią o tym świadkowie:

    Matylda Butrynowska:

    „Rano przyszli Polacy i podpalali ruskie domy. Czabarankę też spalili, choć był pod blachą. Domy Kuczmy, Czerewatego, mamy Czerewatego. Sumisławskiego i nasz nie zostały naruszone, bo były obok siebie, polskie i ruskie. A jak polskie i ruskie były blisko siebie, nie pali ich … Jak z odwetem przyszli Polacy z innych wsi i NKWD z Podhajec, chłopcy z Panowic i być może niektórzy z Hnilcza pokazywały im ruskie domy. W ten sposób spalono Czabaranka, który był niewinny. Tej nocy został zamordowany Władek Sługocki. Ukraińcy pouciekali ze wsi. Zostali tylko ci, którzy się czuli niewinni. Ale kilku z nich w czasie odwetu także zginęło, np. Bratanek wielkiego polskiego matematyka ze Lwowa, Stefana Banacha, “|Moszczuk”

    I kolejny świadek jakiego cytuje Srokowski :

    Stanisław Sługocki:

    „Tego dnia oddział wojska rosyjskiego przybył do naszej wsi i dokonał odwetu na Ukraińcach, paląc ich gospodarstwa. Ludzie mówili, że w nocy płonęły domy Polaków, a w dzień domy Ukraińców. Oddziałem tym dowodził rosyjski oficer, który wcześniej po walce z Niemcami, został ranny i błąkał się po lesie, a mieszkańcy Panowic go uratowali, ukrywali i żywili.”

    Najciekawszy jest komentarz wyjaśniający, autorstwa Srokowskiego, cytuje:

    „Świadek mówi o znanym już kapitanie Zubkowie, który niedługo po tej operacji zginął w potyczce z banderowcami w lesie. Polska część wsi Hnilcze, a w dużym stopniu i część ukraińska, przestały istnieć. Tak zakończył się jeden z epizodów działań ludobójczych OUN i UPA na Kresach. Stanisław Srokowski”

    Czemu najciekawsze? A jak inaczej, miękko i bez epitetów skomentować stwierdzenie, że spalenie wioski przez Polaków i NKWD oraz zamordowanie w niej ponad 20 niewinnych osób przez tychże Polaków to „jeden z epizodów działań ludobójczych OUN i UPA na Kresach”?

    Miałem zamiar napisać o filmie … wbrew pozorom o filmie było.

    Zapewne nie zmuszę się do oglądania – mam poważne podstawy aby uważać, że będzie to kolejny „obiektywny” obraz tragicznych wydarzeń tamtych lat, mających na celu oblewanie brudem Ukraińców i wzbudzanie nienawiści do sąsiada . W tym sensie tytuł filmu powinien brzmieć tak samo jak tytuł opowiadań służących za scenariusz – „Nienawiść” .

    Srokowski od lat sieje nienawiść, pole uprawne pielęgnuję pieczołowicie swoją twórczością. Film Smarzewskiego będzie płodem tejże nienawiści. Jakie będą żniwa? Mam nadzieje, że będzie susza i nieurodzaj.

    I już dla podsumowania cytuje jeszcze raz podkreślone wcześniej fragmenty tekstu o Srokowskim :

    „Srokowski stworzył zapis pamięci własnej i ocalonych z pogromu” – Kto był „ocalonym z pogromu”, kto pogromu dokonał? I czyj zapis pamięci stworzył?

    Cytat drugi:

    “Był dzieckiem, kiedy uciekał przed śmiercią ze swojej spalonej wioski, a teraz w sędziwym wieku przeobraził się w samozwańczego archeologa, który potrafi poskładać we w miarę czytelną całość okruchy własnej pamięci oraz wspomnienia innych. Powstała unikalna pozycja z literatury faktu …”

    “Literaturę faktu”, dobre sobie … Uciekał jako dziecko z wioski Hnilcze przed banderowcami jacy spalili 18 sierpnia 44 roku doszczętnie wioskę, dokonali w niej ludobójstwa, zabijając dokładnie jedną osobę, ale przecież było niemal na odwrót …

    Żywcem wzięte z dowcipów o radio Moskwa (przepraszam za porównanie przy temacie tak poważnym – ale analogia jest niezwykle trafna.).

    Pytanie do radio Moskwa:

    Czy to prawda, że wioskę Hnilcze 18 sierpnia 44 roku doszczętnie spalili banderowcy, dokonując przy tym zbrodni ludobójstwa na miejscowych Polakach a Srokowski jako dziecko uciekał przed śmiercią z tej wioski?

    Radio Moskwa odpowiada:

    Tak, to święta prawda, to jeszcze jeden dowód działań ludobójczych OUN i UPA na Kresach. Tylko, że nie banderowcy spalili wioskę a Polacy i nie banderowcy dokonali w niej zbrodni ludobójstwa a Polacy zamordowali 22 niewinne osoby narodowości ukraińskiej. Srokowski zaś nie uciekał przed śmiercią, bo nie musiał uciekać przed swoimi a przyglądał się jak jego rodacy mordowali sąsiadów Ukraińców.A poza tym – wszystko to prawda!

    Po filmie można spodziewać się właśnie takiej interpretacji tych tragicznych wydarzeń……………………………………………………….

    Więcej: http://m.dobrodziej.webnode.com.ua/news/nienawisc/

        • barthoosh :

          Problem w tym, że OUN/UPA czerpał inspiracje z darwinizmu społecznego w wydaniu Doncowa. Takie idee mają swoje konsekwencje. Bardzo poważne konsekwencje. Liczone na ogół w dziesiątkach tysięcy trupów.
          Zamordowanie kilkudziesięciu osób – Ukraińców/Rusinów w wiosce Hnilcze to tragedia. Pomijając okoliczności (po stronie sprawców) takie jak:
          odwet za mordy UPA, żądza zemsty za bestialstwa ze strony części Ukraińców, mordowanie przeciwników politycznych i współplemieńców odmawiających udziału w ludobójstwie,
          sednem braku pojednania jest fakt, że w Polsce nikt mordercom nie stawia pomników i nie robi z nich bohaterów. A na Ukrainie owszem – to jest oficjalny kult państwowy.
          Jeśli nie napiętnujecie takich działań, a dalej będziecie budować na nich etos tworzącego się właśnie narodu ukraińskiego, to wychowacie naród potencjalnych ludobójców. Jeśli wybieracie taką drogę drodzy Rusini, to bez nas. Nikt rozsądny nie będzie hodował żmiji na własnej piersi. Z mojej strony EOT.

  2. jaroslaus :

    Panie Marcinie – jak Pana lubię i szanuję to podkreślam, że słowa „holocaust” wcześniej użył żyd Karol Marks odnośnie ludów preindustrialnych, pośród których nie można było – jego zdanie – przeprowadzić rewolucji proletariatu, bo to można było zrobić, ale rzekomo w społecznościach przemysłowych (akurat żyd Lenin, mamełłe z domu Blank, pokazał, że można – w Rosji, która miała tylko kilka centrów uprzemysłowionych). Żyd Marks, kuzyn części Rothschildów vel Bauerów (dokładnie Lionela Nathana Rotschilda i jego przeklętych potomków), pisał on w połowie XIX w. na łamach żydowskiego Neue Rheinische Zeitungł: “Klasy i rasy, za słabe by opanować nowe warunki życia, muszą zniknąć. Muszą zginąć w rewolucyjnym holokauście”

  3. krok :

    Co my się dziwimy ukraińcom, jak my za bohaterów mamy tajnych współpracowników, nazywamy ich nazwiskiem działa inżynierii budowlanej, ulice, oraz zdrajców ojczyzny, których czasami obecna władza na pomniki nam wstawia. Każdy robi to co uważa za słuszne z jego punktu widzenia, prawda nie gra tu pierwszoplanowej roli. Ja straciłem bliskich z rąk ukraińców, więc dla mnie to nie są przyjaciele, to jest dla mnie fakt. Fakt dla mnie to opowieści mojego dziadka o zbrodniach ukraińców, które jak opowiadał, że widział. Reszta rodziny milczała nt. tego co tam przeżyli. Może to być i pewnie był szok powrotu do tych wydarzeń, przeżyć, ruska władza też zakazała mówienia o Kresach, ale mogło też być spowodowane to uczestnictwem w akcjach przeciwko ukraińcom. PIS musi też obrać jakąś wersję tamtych wydarzeń, bo lawirowanie będzie tylko do następnych wyborów, w których już nikogo nie oszukają na swoje poparcie, czy zainteresowanie tematem, w ty przypadku Kresowym. Odnoszę wrażenie, że Polak jest przez nich traktowany niemal na równi ze znienawidzonymi ruskimi, stawiając ponad Polaka, żyda, ukraińca, czy też kogokolwiek, kto jest w danej chwili antyrosyjski. To nie żyd ani ukrainiec daje PISowi władzę, ale Polacy, stąd dziwi takie zachowanie.