Chiałbym… Naprawdę chciałbym… Lwów 11.12.2013

W zasadzie jest mi żal Ukraińców protestujących na majdanie (swoją drogą słowo to oznacza po prostu plac), żyją bowiem w kraju w którym kilo kiełbasy kosztuje więcej od butelki wódki. Relacja zarobków do cen poraża, a dysproporcje społeczne są bardzo duże. Wiele instytucji państwowych przeżartych jest korupcją co wiążę się również z faktem, iż często realną władzę dzierży mafia. Dużej części społeczeństwa naszych południowo-wschodnich sąsiadów wydaje się, że wstąpienie do Unii będzie remedium na wszystkie te bolączki.

Niesamowicie chciałbym aby to co pokazują mainstremowe media, a także piszą tzw. „dziennikarze niepokorni” („Do Rzeczy”, „Gazeta Polska”, „W Sieci”) na temat wydarzeń na Ukrainie było prawdą. Jako wnuk osoby wywiezionej ze Lwowa w bydlęcym wagonie na Syberię, co paradoksalnie uratowało ją od śmierci z rąk banderowców, naprawdę chciałbym aby teraz dwa narody, Polski i Ukraiński, zaczęły żyć w zgodzie i wspólnie działać dla obopólnego dobra. Naprawdę chciałbym, aby jak mówią media, historia została raz na zawsze zamknięta (poprzez obopólne wybaczenie win) i nie przysłaniała przyszłości. Tak ponoć jest. Niestety tylko w medialnym przekazie.

Zanim przejdę jednak do własnej relacji z tego, co zwie się „buntem społecznym”, „pragnieniem zmiany” oraz „bratnią rewolucją” pozwolę sobie na małą dygresję. Zadziwia mnie, iż chyba po raz pierwszy w życiu zgadzam się z Leszkiem Millerem. Polityk ten twierdzi bowiem, iż należy sprawę członkostwa Ukrainy w UE zostawić samej Unii, jako ogółowi, i nie angażować się w awanturę podważającą mandat obecnej, legalnie wybranej, władzy.

Fanatycy (bo już można chyba ich określić tym mianem) ukraińskich wydarzeń dzielą się zasadniczo na, co ciekawe na co dzień skonfliktowane, dwie kategorie.

Po pierwsze, są to osoby o tzw. „liberalnych” poglądach. Do tej kategorii zaliczyć należy środowisko „Gazety Wyborczej” oraz TVNu. W tym przypadku zastanawiający jest fakt, iż jak do tej pory, zwalczało ono jakiekolwiek przejawy antyrosyjskości, w szczególności te reprezentowane przez Braci Kaczyńskich. Intrygujące to niesamowicie ponieważ dla wielu „młodych, wykształconych, z wielkich miast” opluwanie bliźniaków za ich ruchy skierowane przeciwko naszemu wschodniemu sąsiadowi, stawało się rytuałem. Równie zabawne jest pomijanie roli duchowieństwa prawosławnego w tychże wydarzeniach…

Drugą kategorię stanowi część prawicy. Jej niezaprzeczalnym liderem stał się Jarosław Kaczyński. Niesamowicie dziwi w tym aspekcie fakt, iż są to ludzie odwołujący się do tradycji patriotycznych, często piłsudczykowskich, a więc zwracający uwagę na reminiscencje związane z ludobójstwem wołyńskim tudzież czułym na potrzeby „Kresowiaków”. Popierając czerwono-czarne flagi powiewające na wiecach opozycji zaprzeczają one niejako samym sobie.

W zasadzie jest mi żal Ukraińców protestujących na majdanie (swoją drogą słowo to oznacza po prostu plac), żyją bowiem w kraju w którym kilo kiełbasy kosztuje więcej od butelki wódki. Relacja zarobków do cen poraża, a dysproporcje społeczne są bardzo duże. Wiele instytucji państwowych przeżartych jest korupcją co wiążę się również z faktem, iż często realną władzę dzierży mafia. Dużej części społeczeństwa naszych południowo-wschodnich sąsiadów wydaje się, że wstąpienie do Unii będzie remedium na wszystkie te bolączki.

Pierwsze spotkanie z lwowskim majdanem (a właściwie „Euro Majdanem”) było dość przyjemne. Późne popołudnie, piękne miasto i masa ludzi. Tłum, masa pięknych kobiet, (ach te Ukrainki!) dużo flag Ukraińskich, niestety nie brakuje również czerwono-czarnych. Trwają przemówienia. Nagle z trybuny leci hasło „Sława Ukrainie! Szuchewicz, Bandera, Nasi Geroje!”. Od razu mi, jako Polakowi, robi się „cieplej” na duszy. Tłum podchwytuje, krzyczy, wiwatuje. Powiewają sztandary a zaciśnięte, uniesione w górę pięści prawych rąk, zdają się oddawać cześć wspomnianym „bohaterom”. Zadziwiające, iż NIKT w polskiej telewizji tego nie pokazuje. Za chwilę chłopcy z czerwono-czarnymi opaskami zbierają pieniądze do puszek. Moment zastanowienia i wrzucam im, z przekory, 10zł. Oglądają, nie rozpoznają waluty, ale dziękują.

Tu małe wtrącenie dla niezorientowanych. Pod czerwono-czarnymi sztandarami działała Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów. Szuchewicz, jako głównodowodzący UPA, ponosi bezpośrednią odpowiedzialność za rzeź wołyńską czyli bestialskie wymordowanie około 60 000 Polaków i około 3 000 ludzi innej narodowości. Dodatkowo na jego sumieniu ciąży śmieć około 50 000 osób (głównie Polaków) w trakcie tzw. „czystki w Małopolsce Wschodniej”. Stiepana Bandery nikomu chyba przedstawiać nie trzeba. Uznawanie takich osób za bohaterów narodowych pozostawię bez komentarza.

Wieczorem tego samego dnia, dane było mi porozmawiać przy kawie i herbacie z trójką lwowskich studentów. Żadna z tych osób nie deklarowała się jako zwolennik neobanderowskiej partii „Svoboda”. Fajni, otwarci, uśmiechnięci młodzi ludzie. Z upływem czasu, jak najdelikatniej, starałem się skierować rozmowę na tory historyczne. Zapytałem o bohaterów narodowych – tak, mamy. I. Franko, T. Szewczenko, S. Bandera, Szuchewicz, Chmielnicki, Petlura. A najważniejsze wydarzenia z historii? No tak są, powstanie chmielnickiego, powstanie przeciw Polakom w 1918, utworzenie Ukrainy. A powstania inne jakieś kojarzycie? Może Kościuszkowskie, Listopadowe Styczniowe? Chodzi Ci o „koliszczyzne”? – padła odpowiedź (dla niezorientowanych – wystąpienie ruskiego chłopstwa w 1768. Zamordowano wtedy około 150 000 osób. Głównie Polaków, w drugiej kolejności Żydów). UPA – jedyni którzy walczyli o naszą wolność. Bronili Żydów przed Niemcami. To byli dobrzy ludzie. Ukraińcy w Postaniu Warszawskim? Że pomagali Niemcom je tłumić? A co to jest Powstanie Warszawskie…

Warto zerknąć więc na zdjęcia z majdanu lwowskiego. Głównie młodzież i dzieci. Oni NIC nie wiedzą o przeszłości Bandery i Szuchewicza. Po „Euro Majdanach” skojarzą ich jako pozytywnych bohaterów. A Polacy? No przecież przyjeżdżają i stają razem z nami wśród czerwono-czarnych flag…
C.D.N.

Jan Kot

PS Przepraszam za jakość zdjęć. Dynamika sytuacji oraz warunki w jakich były robione niestety pozostawiły swój ślad.

PS 2



1 odpowieź

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz