Bezpieczeństwo Europy gwarantuje nie Unia Europejska, ale NATO. A Sojusz Północnoatlantycki po Brexicie stanie się silniejszy.

Czy decyzja o wyjściu Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej będzie dobrą wiadomością dla Władimira Putina? Taką opinię można było często usłyszeć w przeddzień referendum, a po głosowaniu znowu stała się popularna. Potrzebna jest jednak w tej sprawie chłodna analiza.

Przede wszystkim to nie UE, ale NATOi amerykańskie wojska w Europie zabezpieczają pokój i gwarantują bezpieczeństwo na kontynencie. Tymczasem ani NATO, ani USA w najbliższej i dającej się przewidzieć przyszłości nigdzie z Europy nie wyjdą.

Jednak przekonuje się nas, że teraz, kiedy BREXITstał sie faktem, Putin rozdepcze Europę ciężkim butem. Jest to zupełna głupota. Unia Europejska z Wielką Brytanią w swoim składzie nie przeszkodziła Putinowi napaść na Gruzję w 2008 r. i na Ukrainę w 2014 r.

Europę chroni nie brukselska biurokracja, ale amerykańska i sojusznicza siła wojskowa w Europie, a także gwarancje bezpieczeństwa zbiorowego.

Wyzwolone od Unii Europejskiej Zjednoczone Królestwo stanie się w kwestiach bezpieczeństwa jeszcze pewniejszym partnerem USA na arenie światowej. Wielka Brytania ma piąty na świecie budżet wojskowy, jest jednym z członków założycieli NATO, wchodzi w skład grupy wymiany danymi wywiadowczymi „Five Eyes” i podtrzymuje silne związki z USA w sferze bezpieczeństwa.

Wysiłki Unii Europejskiej na rzecz stworzenia dublujących się organizacji i struktur wojskowych tylko osłabiają NATO, odciągając i bez tego skąpe środki na obronę. UE nie będzie już konkurentem w walce o brytyjskie funty i środki, którym teraz łatwiej będzie trafić do NATO.

Były głównodowodzący siłami NATO James Stravridis, którego trudno nazwać fanem Brexitu, napisał, że „Wielka Brytania uzyska dodatkowe okręty, wojska i samoloty, które zaczną wypełniać zadania NATO, ponieważ nie będą już musiały zabezpieczać takich wojskowych operacji UE, jak zwalczanie piratów u wschodnich wybrzeży Afryki czy misje UE na Bałkanach. Wielka Brytania może wydzielić więcej oficerów wyższej rangi na stanowiska w strukturze dowódczej NATO, ponieważ teraz wielu z nich siedzi na dwóch krzesłach – w wojskowych strukturach NATO i UE”.

Po Brexicie Wielka Brytania odzyska swobodę od UE, z którą USA często popadały w spory. Zjednoczone Królestwo z pewnością będzie starać się wzmocnić dwustronne relacje z Australią, Nową Zelandią, Kanadą i USA. Londyn będzie mógł stanąć ramię w ramię z Waszyngtonem nie kłopocząc się tym, jak uspokoić państwa europejskie, które chciałyby zająć bardziej ugodowe stanowisko wobec putinowskiej Rosji.

5 z 27 państw-członków UE jest oficjalnie neutralnych i trudno to nazwać trwałym fundamentem transatlantyckiego bezpieczeństwa.

Trudno także zrozumieć, dlaczego bardziej suwerenna Wielka Brytania, której gospodarka w długoterminowej perspektywie tylko okrzepnie w warunkach szczególnych relacji z USA, miałaby być dobrodziejstwem dla Putina.

Brexit uwydatnia rolę, jaką w europejskiej polityce bezpieczeństwa odgrywają Stany Zjednoczone. Stanowić wojskową opokę NATO, chronić jedność naszych europejskich przyjaciół w kwestii ekonomicznych sankcji wobec Rosji, niezmiennie popierać ich w takich miejscach jak Gruzja czy Ukraina – oto rola jaką odgrywa nasze supermocarstwo. Stany Zjednoczone mają obowiązek odgrywać taką rolę, ale do niedawna wymawiały sie od niej. „Reset” był dla Putina znacznie większym dobrodziejstwem, aniżeli BREXIT.

ZOBACZ TAKŻE: To Zachód ponosi odpowiedzialność za wywołanie konfliktu na Ukrainie

Niektórzy twierdzą, że Putin w Europie bez Wielkiej Brytanii może sobie pozwolić na więcej i karać wybrane kraje UE za ich politykę w stosunku do Rosji.

W czerwcu Jean Claude Junckerpoleciał do Rosji, aby uczestniczyć w forum ekonomicznym w Sankt-Petersburgu. Został w ten sposób pierwszym liderem UE, który odwiedził Rosję od marca 2014 r., kiedy wprowadzono sankcje przeciw niej. Jeszcze większym wstrząsem było oświadczenie niemieckiego ministra Franka Waltera Steinmeiera, który nazwał natowskie ćwiczenia „rozgrzewaniem wojennej histerii i wojenną propagandą”.

Głos Wielkiej Brytanii bardzo często był nie słyszany oraz zagłuszany i ignorowany przez instytucje UE. Teraz będzie inaczej. Wielka Brytania ma wolne ręce i może prowadzić ostrzejszą politykę wobec Rosji i jej rewanżyzmu. I liczę, że będzie to robić.

Jeśli zaś chodzi o UE, to lepiej będzie jej przywrócić porządek na własnym podwórku, aniżeli opłakiwać stratę Wielkiej Brytanii. Grzęznącą w długach protekcjonistyczną gospodarkę można i należy zreformować, a UE powinna zająć twarde stanowisko wobec rosyjskiej agresji na kontynencie.

ZOBACZ TAKŻE: Dlaczego kryzys ukraiński to wina Zachodu?

Pomysł, że BREXIT z pewnością pozwoli Putinowi osłabić kolektywną wolę UE, wcale nie musi mieć pokrycia w rzeczywistości. Dlaczego państwa UE miałyby nie zachować sankcji wobec Rosji – z Wielką Brytanią czy bez niej? Sytuacja w sferze bezpieczeństwa pozostaje bez zmian, a kraje UE są tak samo podatne na rosyjską agresję, jak było to przed Brexitem.

Stwierdzić, że to Brexit wywołał zmiękczenie stanowiska wobec Rosji, mogą tylko państwa z poważnymi kontaktami biznesowymi z Rosją, którym nie starcza odwagi, aby tak jak wcześniej przeciwdziałać agresywnemu zachowaniu Moskwy.

Dla UE decyzja Wielkiej Brytanii powinna być jak głośny sygnał alarmowy. Europę rozbija wspólna waluta, więzy biurokracji, krótkowzroczna i porażająca polityka otwartych drzwi wobec migrantów, deficyt odpowiedzialności, a także nieprzerwane dążenie do centralizacji władzy – a nie przemyślana decyzja Brytyjczyków, aby przywrócić sobie demokrację.

ZOBACZ TAKŻE: Komu potrzebne jest NATO

Prorosyjskie i finansowane z Rosji partie z politycznej bocznicy Europy mają jakoby nabrać większego znaczenia. Jednak na rzecz ich popularności – jak wcześniej, tak i teraz – działa przede wszystkim polityka i skrajności UE. Powrót do polityki ochrony wolności gospodarczych, odpowiedzialnej kontroli granic i decentralizacji władzy najlepiej przysłuży się hamowaniu zapędów rosyjskich przyjaciół w Europie.

Obawiam się jednak, że UE będzie nadal jedynie tworzyć iluzję działania, skandując hasła o wzmocnieniu Unii, tak jakby te same siły, które doprowadziły do Bexitu, miały być dziś jedynym antidotum na jego powtórzenie. Decyzja UE o odsunięciu 21 członkówod uczestnictwa w nadzwyczajnych posiedzeniach po Brexicie tylko utwierdzają mnie w przekonaniu, że moje podejrzenia są słuszne.

UE zewrze teraz szeregi i będzie dążyć do jeszcze większej integracji politycznej, obwiniając jednocześnie Brexit za wszystkie swoje problemy, które tak naprawdę stworzyła sama. Będzie też żalić się na rzekome manipulacje Putina.

Wielka Brytania ma natomiast szansę wzmocnić się po Brexicie. Zyskując swobodę od UE, może efektywnie pomagać USA w jego roli światowego lidera. Bez wątpienia potwierdza to, iż Brexit jest porażką dla reżimu Putina.

Daniel Kochis

źródło: „The National Interest” / nationalinterest.org

Autor jest analitykiem w Margaret Thatcher Center for Freedom.

Tłumaczenie: Kinga Pienińska/KRESY.PL



1 odpowieź

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz