Biskup Jan Purwiński

Biskup Jan Purwiński, ordynariusz diecezji żytomiersko-kijowskiej na Ukrainie, Polak pochodzący z łotewskiej Latgalii, czyli z dawnych polskich Inflant.

Urodził się we wsi Dolna k/Iłukszty w polskiej wielodzietnej rodzinie, w 1934 r. Miał trzech braci i pięć sióstr. Jego polskie pochodzenie utrudniało mu ukończenie szkoły średniej po zakończeniu II wojny światowej, gdy Łotwa ostatecznie znalazła się w obrębie ZSRR. W 1955 r. udało mu się jednak ukończyć szkołę średnią. Następnie przez rok pracował w kołchozie, by w 1956 r. ostatecznie dostać się do seminarium duchownego w Rydze. Wyświęcony na kapłana został w 1961 r. będąc wcześniej świadkiem uderzenia władz sowieckich w tą jedyna uczelnię mogącą legalnie kształcić kapłanów katolickich dla całego ZSRR. Jesienią 1959 r. zażądały one usunięcia z seminarium trzynastu kleryków, w tym trzech diakonów. Następnie przez 16 lat pracował w parafii Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Marii Panny w Daugavpilsie, służąc tamtejszemu skupisku Polaków. Dojeżdżał także do innych parafii polskich zamieszkanych przez Polaków. Gdy biskupem Łotwy został bp Julian Vaivods , zaczął on w trosce o katolików na terenie ZSRR wysyłać posługujących dotąd na Łotwie księży. Jednym z nich był właśnie ks. Jan Purwiński. Zdecydował się na wyjazd do Żytomierza na prośbę delegacji wiernych z katedralnej parafii, na czele której stał przewodniczący Komitetu Kościelnego pan Cezary Duński. Oficjalnie przyjechał do Żytomierza, by pomóc miejscowemu proboszczowi ks. Stanisławowi Szczypcie, który był poważnie chory na cukrzycę. Od razu zachwyciła go pięknie odnowiona katedra św. Zofii, a także fakt, że Msze św. odprawiano w niej po polsku. Obejmując posługę w parafii ks. Jan, o czym wiedzieli tylko nieliczni, objął także obowiązki wikariusza biskupiego d.s. Ukrainy i Mołdawii. Przez pierwsze lata ks. Jan Purwiński musiał pracować w samym Żytomierzu. Nie mógł wyjeżdżać do innych skupisk polskich. Dopiero po kilku latach mógł to czynić, zajmując się jednocześnie tajnym kierowaniem Kościołem katolickim za Zbruczem i w Mołdawii. Dzięki jego posłudze Kościół katolicki na Żytomierszczyźnie przetrwał najtrudniejszy dla niego okres i doczekał się swobód religijnych.



Biskupem Żytomierskim został w 1991r. i funkcję tą pełni po dziś dzień, choć po reorganizacji struktur kościelnych na Ukrainie został mianowany biskupem kijowsko- żytomierskim. W ciągu swojej 18-letniej posługi udało mu się doprowadzić do wznowienia struktur diecezji. Jest to obecnie jedna z większych jednostek Kościoła rzymskokatolickiego na Ukrainie. Swym zasięgiem obejmuje ona obwody: czerkaski, czernihowski, kijowski i żytomierski. Ogólna jej powierzchnia wynosi 222 tys. km kw. Na jej terenie mieszka 270 tys. wiernych. Ma 150 parafii obsługiwanych przez 100 księży. Diecezja dysponuje własnym seminarium duchownym w Worzelu.

W opinii Polaków mieszkających na Żytomierszczyźnie i Kijowszczyźnie biskup Jan jest ostoją i obrońcą polskości. To głównie dzięki jego staraniom ocalał polski cmentarz w Żytomierzu, który władze chciały zlikwidować. Swoim autorytetem bp Purwiński wspiera wszelkie inicjatywy miejscowych polskich organizacji, łagodzi waśnie i spory. Broni języka polskiego także na terenie kościoła starając się, by Polacy mogli się modlić w ojczystym języku, tocząc często ostre spory. Jego działalność została dostrzeżona przez władze RP. W 1992 r. otrzymał Komandorię Orderu Zasługi RP, a w 2006 r. Order „Zasłużony dla Kultury Polskiej”.

Prywatnie biskup Purwiński jest człowiekiem niezwykle otwartym, życzliwym i gościnnym. Jest w nim coś z prostoduszności bohaterów sienkiewiczowskiej „Trylogii”. Często używa wobec swoich rozmówców słowa „braciszku”.

Marek A. Koprowski

Reklama

Dlaczego zdecydowaliśmy się na ograniczenie dostępu do naszych treści?

Ponieważ nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Zawsze ktoś za nie płaci. Jeśli Czytelnicy nie wezmą na swoje barki finansowej odpowiedzialności za istnienie niezależnych, oddolnych inicjatyw dziennikarskich, takich jak Kresy.pl, wówczas na rynku pozostaną wyłącznie niskiej jakości tabloidy oraz media finasowane przez wielkie korporacje, partie polityczne i różnego rodzaju lobbies.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl to 20000 zł. 7-osobowa redakcja pracuje w pełnym wymiarze i praca ta jest naszym podstawowym, najczęściej jedynym, źródłem dochodu. Kresy.pl nie powstają po godzinach, tworzone przez amatorów. Portal jest tworzony przez wykwalifikowanych dziennikarzy oraz specjalistów z zakresu polityki międzynarodowej, którzy codziennie starają się dotrzeć do informacji istotnych z punktu widzenia interesu naszej politycznej wspólnoty.

Jeśli cenisz naszą pracę, jeśli z niej korzystasz i uważasz, że zamknięcie portalu Kresy.pl byłoby stratą, prosimy dołącz do grona osób, które współtworzą finansowe podstawy funkcjonowania naszego serwisu.




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz