„nieraz już poganie gryźli te mury i zawsze połamali sobie na nich zęby! Ha! ile razy sam widziałem, jak umykali stąd trzy­mając się za pyski, bo ich bolały.”

Podolskie dumy

Sebastian Petrycy, sarmacki tłumacz Arystotelesa, w jednym z objaśnień do „Polityki” tego wielkiego filozofa pisał:

„Mieli Grekowie swych pieśni pewne przezwiska, od powiatów wzięte niemal, które zwali Doryka, Frygia, jako też u nas są podolskie dumy, wiejskie plęsy”.

– – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – –

tu odsłuchasz dumę, o której mowa:

– – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – –
Petrycemu nie mogło chodzić o pieśni w języku ruskim, to znaczy: nie tylko o nie. Raczej wskazał na Podole jako na „powiat” Rzeczypospolitej szczególnie związany z dumami, bo, jak wiemy, dumy opiewały rzeczy bohaterskie i żałosne zarazem; a w dawnej Rzeczypospolitej Podole było przecie krainą par excellence bohaterską i żałosną.

Podole bohaterskie i żałosne

U Kochanowskiego „ziemia spustoszona | Podolska leży, a pohaniec sprosny | Nad Niestrem siedząc, dzieli łup żalosny”; w pieśni o żołnierzu tułaczu tenże żołnierz „leży w polu na Podolu”; inna pieśń zapytuje: „A co się dzieje na Podolu? | Żołnierze się biją w polu”. Adam Czahrowski, opiewając żywot człowieka rycerskiego, pisze, iż to „do krajów podolskich syn ich mówi”, bo żywot rycerski – to żywot na Podolu pędzony, w ustawicznej obronie Kresów przed poganami.

Kamieniec, czyli wyjątek od reguły

Podole było pogańską bramą do Rzeczypospolitej; ale warownymi (choć nieszczelnymi) wrotami od tej bramy był Kamieniec.

Rzeczpospolita nie miała wielu takich twierdz. I to rzekomo z zasady, jako że wedle zadawnionego przekonania warowne twierdze na nic się Sarmatom nie przydawały, skoro bronili oni Ojczyzny własnymi piersiami tylko, w polu, jako że „Polak od pola rzeczon”. Istniało tylko kilka potężnych wyjątków od owej reguły niewarowności: policzyć by należało między innymi Gdańsk na północy, Smoleńsk na wschodzie i wreszcie – Kamieniec na Podolu:

„Sławne miejsce jest Kamieniec

przez Koronę polską,

a powtóre jest Kamieniec

granicą podolską.”

Kamieniec – klasa sama dla siebie. Siedziba najuboższego wprawdzie w Koronie biskupa – ale jednak. W biskupiej katedrze kamienieckiej spoczęło wielu bohaterów, jak opiewany przez Wacława Potockiego Jan Lipski, który pod niedalekim Chocimiem:

„Osuty, stratowany szkapiemi kopyty,

Bogu dał nieśmiertelną duszę w depozyty:

Ciało – synom, które ci z gorzkich łez kąpiele

W Kamieńca Podolskiego złożyli kościele.”

Kamieniec – miasto nie mające murów, bo przez samą Naturę ufortyfikowane najlepiej; mury ma dopiero górujacy nad nim i broniący do niego przystępu zamek. Przywoływanie tych cudowności Kamieńca – stało się w Sarmacji obiegowe. Cytuję Samuela Twardowskiego:

„…Tymczasem pod Podolskim spoczyniem Kamieńcem,

Basztą przednią Ewropy, gdzie uciesznym wieńcem

Skał ogromnych natura miasto w okrąg toczy,

Siłą swoją pogańskie darmo pasąc oczy…”

Wszystko w tym cytacie mamy – Kamieniec jest Przedmurzem chrześcijaństwa, cudownym dziełem Natury, a zarazem bolesnym dla Turków symbolem nierealności ich marzeń o podbiciu Lechistanu. Dlatego „darmo pasł” ich oczy – bo tylko oczy swoje (do czasu wprawdzie) mogli nim nasycać.

Sienkiewicz

Nie skłamał zatem Sienkiewicz w „Panu Wołodyjowskim” – pisał tak, jak Polacy wieku XVII czuć i myśleć mogli:

„…Jechali do wieczora, następnie całą noc – i drugiego dnia, również po południu, ujrzeli już wyniosłe skały kamienieckie. Na ich widok, a także na widok baszt i rondeli fortecznych zdobiących szczyty skał wielka otucha wstąpiła im zaraz w serca. Albowiem wydawało się niepodobnym, aby jaka inna ręka prócz boskiej mogła zburzyć to orle gniazdo na szczycie otoczonych pętlicą rzeki wiszarów uwite. Dzień był letni i cudny; wieże kościołów i cerkwi wyglądające spoza wiszarów świe­ciły jak olbrzymie świece; spokój, pogoda i wesołość unosiły się nad jasną krainą.

– Baśka – rzekł Zagłoba – nieraz już poganie gryźli te mury i zawsze połamali sobie na nich zęby! Ha! ile razy sam widziałem, jak umykali stąd trzy­mając się za pyski, bo ich bolały. Da Pan Bóg, że i teraz tak będzie!

– Pewnie, że tak! – odpowiedziała rozpromienio­na Baśka.

– A to przecież był tu już jeden ich cesarz, Osman. Było to, pamiętam jak dziś, w rok 1621. Przy­jeżdża, jucha, owo właśnie z tamtej strony Smotrycza, od Chocimia; wybałuszył ślepie, otworzył gębę, patrzy, patrzy – i wreszcie pyta:
„A tę twierdzę (powada) kto tak obwarował?” „Pan Bóg” – odpo­wie wezyr. „To niechże ją Pan Bóg zdobywa, bo ja nie głupi!” I zaraz się wrócił.

– Ba, prędko nawet wracali! – wtrącił pan Muszalski.

– Wracali prędko – odrzekł pan Zagłoba – boś­my ich kopiami w słabiznę ekscytowali…”

Dumy kamienieckie

Tak też i Kamieniec urósł do bohatera dum. No tak, wprawdzie nie znamy żadnej klasycznej dumy mówiącej bezpośrednio o Kamieńcu – ale w kilku wersjach pieśni o żołnierzu tułaczu, pieśni notowanej w XIX wieku wielokrotnie, słyszymy o kamienieckiej twierdzy jako o dekoracji, na tle której dzieje się monumentalna akcja:

„Pod Kamieńcem pod Podolskim

stoi Turek z swojem wojskiem.”

Kiedy Turek odszedł w przeszłość, ludowy śpiewak podmienił Turka na bardziej aktualnego Moskala:

„Pod Kamieńcem, pod Podolskim,

stoi Moskal z wielkim wojskiem.”

Czy Moskal, czy Turek – potęga Kamieńca pozostawała niewzruszona, bo Turek nie jest w stanie mu zagrozić; i w rezultacie:

„Stoi, stoi, nie wojuje,

więcej wojska potrzebuje.”
Wariantów pieśni o żołnierzu-tułaczu jest multum. Nieco mniej, ale też niemało, mamy zachowanych melodii do tychże wariantów. Postanowiłem wybrać z nich zwrotki, które nie odnoszą się do historii żołnierza-tułacza, ale ukazują panoramę podolskiego pola bitwy – od takiego obrazu zazwyczaj pieśń się zaczyna. Dalej, postanowiłem zaśpiewać te układankę na melodię zapisaną w zbiorze Wacława Zaleskiego. Tak z ułomków pieśni wyłoniła się poteżna pieśń, w zasadzie, można rzec śmiało – że nowa stara duma, z Kamieńcem Podolskim w tle:

1. Pod Kamieńcem, pod Podolskim

Stoi Turek z wielkim wojskiem.

2. Stoi, stoi, nie wojuje,

więcej wojska potrzebuje.

3. Hetman w polu kołem toczy,

Tureczyźnie pluje w oczy.

4. Dalej, dalej, moje dzieci,

niejeden tu z konia zleci.

5. Chorągwie się w polu chwieją,

Nie pod jednym nogi mdleją.

6. Chorągwie się w polu kruszą,

Niejeden się żegna z duszą.

7. Leci strzała za strzałami,

krew się leje promieniami.

8. Leci kula jaze furczy,

leje się krew jaże ciurczy;

9. Leci kula za kulami,

leje się krew rękawami.

Zwrotki: 1 [prócz zwrotu: „stoi Turek z swoim”] i 4 wg: Zorian Dołęga Chodakowski, „Śpiewy sławiańskie pod strzechą wiejską zebrane”, wyd. Julian Maślanka, Lublin 1973, s. 55-56.

Zwrotki 1 [prócz zwrotu: „z wielkim wojskiem”], 2-3, 7-9 , Oskar Kolberg, „Lud… Sandomierskie”, Warszawa 1865, s. 156-157

Zwrotki 5-6 wg pieśni dziadowskiej o Czarnieckim, za: Oskar Kolberg, „Lud… Łęczyckie”, Kraków 1889, s. 166.

Melodia wg: Wacław z Oleska, „Pieśni polskie i ruskie ludu galicyjskiego”, Lwów 1833, s. 72-73

Jacek Kowalski

– – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – –
W załączeniu: Duma kamieniecka – śpiewa i gra na citoli Jacek Kowalski, gra na teorbie Henryk Kasperczak. Nagranie sporządzone specjalnie dla www.kresy.pl

na Zamku Kórnickim, zrealizował Robert Rekiel

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz