W Syrii ogłoszono, że ponad 10 tysięcy umiarkowanych powstańców z prowincji Idlib, Homs i Hama chce zasiąść do rozmów z Rosją, by wspólnie z nią walczyć z „Dżabhat an-Nusra”.

Do Ankary przybyła grupa jej przedstawicieli, którzy wyrazili gotowość rozmów z rosyjskim ambasadorem, a także wojskowym atache ambasady Rosji. Mają oni chcieć pokoju i pragną zakończenia wojny. Chcieliby dogadać się z reżimem Asada i uzyskać od niego amnestię. Asadowi jednak nie dowierzają i chcą, żeby żyrantem takiego porozumienia była Rosja. W zamian są ponoć gotowi wystąpić przeciwko „Dżabhat an-Nusrze”, ale pod warunkiem, że Rosja udzieli im bezpośredniego wsparcia.



Działania tej umiarkowanej opozycji koordynuje Narodowa Rada d.s. Pokoju i Porozumienia w Syrii. Na jej czele stoi szejk Saleh Naimi. Rada ta ma składać się z reprezentantów różnych plemion , którzy występują w charakterze pośredników między rządem w Damaszku i przywódcami powstańców, głównie w kwestiach wymiany jeńców i dostaw pomocy humanitarnej.

Wśród rosyjskich ekspertów deklaracja przedstawicieli umiarkowanej opozycji nie wywołała entuzjazmu. Sprawa nie jest bowiem prosta. Narodowa Rada d.s. Pokoju i Porozumienia jest ciałem mało znanym i nie wiadomo, czy owe 10 tys. bojowników, które miałyby wystąpić przeciw „Dżabhat an-Nusrze” ma charakter realny, czy wirtualny. Niektórzy obserwatorzy przypominają też, że dominujące wśród tzw. umiarkowanej opozycji ugrupowanie  „Ahrar asz Szam” ściśle współpracowało z „Dżabhat an-Nusrą” i nie wiadomo, czy wszystkie więzy między obydwoma organizacjami zostały całkowicie zerwane. Nie trzeba bowiem wielkiej wyobraźni, żeby domyślić się, dlaczego tzw. umiarkowani opozycjoniści szukają porozumienia z Rosją i są nawet gotowi walczyć pod jej skrzydłami i to w dosłownym tego słowa znaczeniu, korzystając ze wsparcia rosyjskiego lotnictwa. Nawet niechętni Rosji obserwatorzy przyznają, ze sytuacja w Syrii zaczyna przechylać się na jej korzyść.

Kto zwycięża?

Nawet amerykańskie opiniotwórcze gazety, takie jak „Washington Post” zamieszczają artykuły, z których wynika, że Rosja ogrywa USA w Syrii. Jak bowiem inaczej interpretować materiał zatytułowany „Putin zwyciężył w Syrii”? Powodem do jego napisania była decyzja prezydenta Donalda Trumpa o zakończeniu programu szkolenia w Jordanii oddziałów antyrządowej opozycji, mającej dążyć do obalenia reżimu Asada. Zdaniem komentatora „Washington Post” amerykański prezydent podjął taką decyzję ze względu na ograniczone możliwości działania Waszyngtonu w Syrii.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

ZOBACZ TAKŻE: Przeciwnicy Asada zaskoczeni decyzją Trumpa o likwidacji pomocy CIA dla rebeliantów

Także sytuacja militarna w Syrii nie układa się po myśli przeciwników Asada, a zwłaszcza bojowników Państwa Islamskiego. Syryjskie wojsko prowadzi strategiczną ofensywę w kierunku Dajr Az Zaura. Ich natarcie jest prowadzone z zachodu z rejonu Palmiry i z północy w dół Eufratu, wykorzystując dla koncentracji wojsk rejon Aleppo. Z południa na bojowników Państwa Islamskiego nacierają szyickie oddziały w Iraku. Sukcesy Damaszku obserwatorzy tłumaczą przede wszystkim zwiększoną i efektywną pomocą, którą siłom rządowym udzielają doradcy Ministerstwa Obrony Federacji Rosyjskiej. Szkolą oni syryjskie oddziały, w tym także sztabowców, ucząc ich nowej taktyki prowadzenia walki. Jest ona wypracowana w Moskwie, a w Syrii sprawdzana w praktyce. Nie jest też tajemnicą, że w Syrii  działają także rosyjskie wojska specjalnych operacji grupujące w swych szeregach głównie oficerów.

Rosyjskie zaangażowanie

Nie wiadomo, jak licznie reprezentowana jest w Syrii ta formacja, bo dane te są utrzymywane w ścisłej tajemnicy, ale odgrywa dość znaczną rolę. Jej patrole kierują działaniami rosyjskiego lotnictwa w Syrii, a dokładnie jego nalotami na konkretne obiekty. Kierują też często ogniem syryjskiej artylerii.

Niedawno na poligonie w Mulinie w Niżiegorodskoj obłasti, Ministerstwo Obrony zorganizowało pokazowe ćwiczenia, na których uczestnicy zaznajamiali się z metodyką prowadzenia ataku przeciw oddziałom terrorystów, którzy zajęli miejscowość, a także obroną tych miejscowości przed atakiem terrorystów. W trakcie ćwiczeń wykorzystywano dużą ilość nowoczesnego sprzętu. Przede wszystkim zaś środki łączności, drony, nowe inżynieryjne fortyfikacje itp. Doświadczenia z takich manewrów rosyjscy wojskowi przenoszą następnie do Syrii wraz z nowym uzbrojeniem i testują je w warunkach wojny.

ZOBACZ TAKŻE: Turcy ujawnili informacje o amerykańskich bazach wojskowych w Syrii

Obecnie zdaniem obserwatorów rosyjskiemu dowództwu nie zależy na uczestnictwie umiarkowanej opozycji w szturmie Dajr Az Zaura. Chce ono, by całą prowincję, której to miasto jest stolicą, zajęły siły rządowe i przejęły nad nimi całkowitą kontrolę. Tam bowiem znajdują się główne roponośne tereny Syrii. Jeśli Damaszkowi uda się przywrócić kontrolę nad tą prowincją, gospodarka Syrii zacznie dźwigać się z ruin.

Oczywiście Rosjanie będą z umiarkowaną opozycją rozmawiać. Będą się jednak starać skierować ich do walki z „Dżabhat an-Nusrą” w prowincji Idlib, całkowicie pozostającą pod kontrolą Damaszku. Zarządzają nią powstańcy. Aż 80 ze 156 kontroluje „Dżabhat an-Nusra”, uznawana za organizację terrorystyczną. Oczywiście umiarkowana opozycja dla Rosji nie jest wygodnym partnerem.

Marek A. Koprowski 

Reklama

Dlaczego zdecydowaliśmy się na ograniczenie dostępu do naszych treści?

Ponieważ nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Zawsze ktoś za nie płaci. Jeśli Czytelnicy nie wezmą na swoje barki finansowej odpowiedzialności za istnienie niezależnych, oddolnych inicjatyw dziennikarskich, takich jak Kresy.pl, wówczas na rynku pozostaną wyłącznie niskiej jakości tabloidy oraz media finasowane przez wielkie korporacje, partie polityczne i różnego rodzaju lobbies.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl to 20000 zł. 7-osobowa redakcja pracuje w pełnym wymiarze i praca ta jest naszym podstawowym, najczęściej jedynym, źródłem dochodu. Kresy.pl nie powstają po godzinach, tworzone przez amatorów. Portal jest tworzony przez wykwalifikowanych dziennikarzy oraz specjalistów z zakresu polityki międzynarodowej, którzy codziennie starają się dotrzeć do informacji istotnych z punktu widzenia interesu naszej politycznej wspólnoty.

Jeśli cenisz naszą pracę, jeśli z niej korzystasz i uważasz, że zamknięcie portalu Kresy.pl byłoby stratą, prosimy dołącz do grona osób, które współtworzą finansowe podstawy funkcjonowania naszego serwisu.




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz